Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Cudowna podróż, t. 1

Tłumaczenie: Janina Mortkowiczowa
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
7 (308 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
23
9
33
8
42
7
110
6
46
5
42
4
4
3
6
2
0
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nils Holgerssons underbara resa genom Sverige
data wydania
ISBN
8310105991
liczba stron
370
słowa kluczowe
dzieci, Nils Holgersson
język
polski
dodał
Snoopy

Inne wydania

14-letni Nils Holgersson za zły charakter i niedopowiednie zachowanie zostaje zamieniony w krasnoludka. Przypadkowo przyłącza się do stadka dzikich gęsi i wraz z nimi odbywa drogę do Laponii. Poznając odległe okolice, spotykając różnych ludzi i przeżywając niezwykłe przygody, zmienia swój światopogląd i swój charakter. Pragnie się dowiedzieć, czy jest jakiś sposób na to, aby znów mógł stać się...

14-letni Nils Holgersson za zły charakter i niedopowiednie zachowanie zostaje zamieniony w krasnoludka. Przypadkowo przyłącza się do stadka dzikich gęsi i wraz z nimi odbywa drogę do Laponii. Poznając odległe okolice, spotykając różnych ludzi i przeżywając niezwykłe przygody, zmienia swój światopogląd i swój charakter. Pragnie się dowiedzieć, czy jest jakiś sposób na to, aby znów mógł stać się człowiekiem. W końcu dowiaduje się, że tak - lecz cena jest strasznie wysoka...

 

źródło opisu: opis autorski

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 74
marquez | 2012-01-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 stycznia 2012

Szwecja widziana z lotu gęsi
Cudowna podróż przytrafiła mi się w momencie wyjątkowo statycznym. Kiedy to w otoczeniu tysięcy zapisanych stronic produkowałem kolejne zalegające niebawem zakurzone półki archiwum dzieło z nazwy naukowe, mogłem jednocześnie polatać z dzikimi gęśmi. Chociaż tyle. A właściwie: aż tyle.

Nie miałem tyle szczęścia, co Czesław Miłosz i nie mogę pochwalić się tym, że książka Selmy Lagerlöf towarzyszyła mojemu wchodzeniu w skomplikowaną naturę rzeczywistości. Odmienny zgoła od mojego dorosłego spojrzenia i literackich rozkoszy aparat percepcyjny dziecka, którym – brew własnym powątpiewaniem – byłem, nie poznał tej książki, przez to część jej niezwykłych sensualnych walorów pozostaje dla mnie nieodkryta. Mimo to, jako czytelnik zupełnie dorosły, mogę z całą pewnością potwierdzić, że co nieco z tej uczty zmysłów i dla mnie zostało.

Z podwójnym Noblem
Skoro przywołało się Miłosza, trzeba podkreślić, że powieść o Nilsie Holgerssonie zmniejszonym do rozmiarów krasnoludka ma podwójnie noblowską rękojmię, bo przecież i szwedzka autorka została tą nagrodą obdarowana. Miłosz podczas wygłaszania noblowskiej mowy nazwał ksiażkę swej – jak nazwać? – nagrodniczki (neologizm na wzór imienniczki) utworem, który ukształtował w dzieciństwie jego późniejsze powołanie do poezji. Mówił: „Cudowna podróż, książka, którą uwielbiałem, umieszcza bohatera w podwójnej roli. Jest on tym, który leci nad ziemią i ogarnia ją z góry, a zarazem ogarnia ją w każdym szczególe, co może być metaforą poety”. Metaforą poety – owszem. Ale nie tylko.
Idąc tropem Czesława Miłosza, spróbuję i ja doszukać się w głównej, a w oryginale tytułowej, postaci metaforycznego przesłania. Otóż, jak się zdaje, maleńki Nils przekracza umowną granicę dzielącą ludzi od przyrody po to, by pogodzić te siły współtworzące i współzmieniające świat. Nietrudno dostrzec w nim właśnie metaforę jedności, wspólnoty i ekologicznego (jak ktoś może jeszcze pamięta, ekologia to nauka badająca wzajemny wpływ organizmów i ich środowiska) ducha. Wyruszając w podróż z dzikimi gęśmi, Nils oswaja nieoswojone, nazywa rzeczywistość dla człowieka nienazwaną, rozumuje w sposób odległy od antropocentryzmu. I, kiedy już ten sposób widzenia natury zostaje uprawomocniony, kiedy znajduje ona swego rzecznika literackiego, okazuje się, że jest w niej miejsce dla człowieka, więcej: że nie ma potrzeby antagonizowania tych dwóch światów.

Dekalog przyrody
Jaka jest przyroda szwedzka opisana w powieści? Pierwsze określenie, które ciśnie mi się na klawiaturę, to „świeża”, następne: nieoswojona. Autorka, pisząc wszak książkę dla dzieci, nie zezwala sobie na dzisiejsze przekłamania dotyczące „stylu życia” zwierząt i systematyki gatunków, godzi się, jak gęś-przywódczyni stada, na to, że orzeł jest drapieżny. Nie narzuca zwierzętom kategorii miłości bliźniego, jak to bywa we współczesnych opowieściach o lesie. Mimo to, a może właśnie dlatego, próbuje opisać ten świat w kategoriach moralnych. Ale nie umoralniających. Selma Lagerlöf wyraźnie dąży do tego, żeby określić etyczne zasady rządzące w przyrodzie i do tego celu, a nie dla celów bajkowych, wykorzystuje antropomorfizację. Zwierzęce postaci zaludniające opowieści o kolejnych regionach Szwecji zdradzają i są karane, oszukują, są wykorzystywane, ale też wykorzystują – wszystko to jednak w ramach – by tak rzec – przyrodzonych kompetencji.
Kiedy Nils Holgersson wchodzi do świata przyrody, poznaje jej tajniki i potrafi się ze zwierzętami porozumieć (kolejna metafora: język zwierząt to nic innego jak prawo natury), zyskuje sławę jako ten, który pomaga w sytuacjach nadzwyczajnie trudnych. W ten sposób on sam może odkupić swoje winy – był wyjątkowo krnąbrnym chłopcem i wiele zwierząt musiało przez niego cierpieć – czytelnik zaś może poczuć, na czym w istocie polega funkcja człowieka w skomplikowanym systemie przyrody.
Trzeba przy tym pamiętać o szerokości geograficznej, w której się znajdujemy. Szwecja ma dla nas zapach i smak specyficzny, egzotyczny niemal. Dla samych Szwedów też nie stanowi Ziemi Obiecanej, inaczej może: nie stanowi jej, jeśli nie zechcą jej sobie oswoić i przyswoić. W skandynawskim klimacie i warunkach geograficznych walka o przeżycie wymaga większego zaangażowania niż na południu Europy. Wymaga większego nakładu sił. Co jednak za tym idzie, buduje też silniejszą więź z zamieszkaną ziemią, która bardziej niż na warstwie symbolicznej, jak to się dzieje chociażby u nas, opiera się na wkładzie pracy. W takim myśleniu o ojczyźnie jest dla mnie, Polaka znużonego walkami o kolejne narodowe symbole, coś ożywczego i świeżego.

Podręcznikowe ustalenia
Czynienie sobie ziemi poddaną w książce Selmy Lagerlöf to maksyma zaczerpnięta, o ile mogę ocenić z dwóch źródeł. Pierwszym jest, oczywista, Biblia. Jak udało mi się ustalić, szwedzka noblistka, pozostając raczej ateistką, niezmiernie ceniła sobie wartości, jakie niosło ze sobą chrześcijaństwo. Dodam, że fakt, iż do tego kraju dociera ono w wersji protestanckiej, w której ideologia pracy zyskuje na znaczeniu, odbija się w książce. Drugim jednak przesłaniem do oswajania nieprzyjaznej ziemi i nieufnej przyrody jest dziewiętnastowieczny scjentyzm dający nadzieję na dokładne zbadanie świata. To frapujące, że daje się pogodzić ten prąd myślowy z mitycznym obrazem zaczerpniętym ze starodawnych opowieści. Odczuwamy podczas czytania także klimat epoki fabrykantów i eksploratorów, doceniamy wiarę w postęp techniki – jakże często Lagerlof pisze o ludziach pracujących przy wydobywaniu potrzebnych w nowoczesnym świecie surowców w kategoriach heroicznych.
To, co nie zostało jeszcze w tym tekście wyrażone, to kwestia przeznaczenia książki. Napisana została ona na obstalunek, zamawiającym było ówczesne szwedzkie, można to ująć, ministerstwo edukacji, które zleciło uznanej już pisarce mającej za sobą epizod nauczycielski, napisanie przystępnego podręcznika objaśniającego dzieciom zawiłości i urodę ojczyzny. Miał to być taki swoisty podręcznik geografii wystający poza szkolne ramy i program nauczania. Zamiar udało się spełnić z nawiązką. Oprócz przedstawienia wszystkich geograficznych krain, które Nils zwiedza na grzebiecie sympatycznego gąsiora, zmieściły się w nim także podania i legendy, zapiski etnograficzne dotyczące miejscowych obyczajów i antropologiczne refleksje o kulturze. Poza tym wiele szacunku i miłości do przyrody i uwielbienia dla kraju, który nie jest mlekiem i miodem płynącym. Proszę mi wierzyć, że ten model patriotyzmu, jaki prezentuje Selma Lagerlof wcale dziś nie zdaje się anachronicznym, ani tym bardziej sztucznym.
Skoro naszym dzieciom los oszczędził podobnego podręcznika oprowadzającego po Kaszubach, Wielkopolsce i Pomorzu, to koniecznie muszą pofruwać nad Szwecją. Mogą ze sobą zabrać dorosłych.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Droga Królów

Świetna książka. Trochę długo się rozkręca, ale po przetrwaniu pierwszych kilkuset stron czytelnik jest nagradzany solidną porcją wydarzeń.

zgłoś błąd zgłoś błąd