Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Talizman

Tłumaczenie: Marek Mastalerz
Cykl: Jack Sawyer (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,75 (1463 ocen i 134 opinie) Zobacz oceny
10
91
9
142
8
259
7
376
6
272
5
183
4
55
3
58
2
14
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Talisman
data wydania
ISBN
9788376483436
liczba stron
752
słowa kluczowe
powieść, choroba, zło, wyprawa
kategoria
horror
język
polski
dodała
Ananasek

Inne wydania

Jack Sawyer, dwunastoletni syn chorej na raka aktorki, wyjeżdża wraz z nią z Kalifornii do opustoszałego miasteczka letniskowego w New Hampshire. Jack nie chce dopuścić do świadomości choroby matki. Poznaje starego Murzyna, dozorcę wesołego miasteczka, który ujawnia mu zdumiewającą prawdę. W równoległym do naszego świecie, zwanym Terytoriami, Dwójniczka jego matki, Laura DeLoessian, również...

Jack Sawyer, dwunastoletni syn chorej na raka aktorki, wyjeżdża wraz z nią z Kalifornii do opustoszałego miasteczka letniskowego w New Hampshire. Jack nie chce dopuścić do świadomości choroby matki. Poznaje starego Murzyna, dozorcę wesołego miasteczka, który ujawnia mu zdumiewającą prawdę. W równoległym do naszego świecie, zwanym Terytoriami, Dwójniczka jego matki, Laura DeLoessian, również jest śmiertelnie chora. Tylko Jack może uratować obydwie kobiety – jeśli pójdzie na drugi koniec kontynentu, gdzie w groźnym, pełnym zła czarnym hotelu znajduje się Talizman o uzdrawiającej mocy. Jack rusza więc na heroiczną wyprawę przeskakując między dwoma światami, przeżywając niesamowite przygody, poznaje wrogów i przyjaciół. Przede wszystkim jednak dorasta i staje się godnym Talizmanu. Jego wyprawa ma jeszcze bardziej doniosłe znaczenie, niż sobie pierwotnie wyobrażał.

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2010

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Talizman-p-30309-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1256
Krzysiek | 2015-07-24
Przeczytana: 19 lipca 2015

______Kurczę, ale ten czas leci. Z ciekawości zerknąłem sobie jak dawno czytałem „Czarny dom”..., prawie dwa lata bez kilku miesięcy. Nie wiadomo kiedy to minęło. Szmat czasu. Zdaje się tak dawno. Zresztą, to nie takie istotne.
Gdy czytałem tę książkę jeszcze nie wiedziałem, że jest kontynuacją „Talizmanu”. „Czarny dom” wrył się w moją pamięć bardzo głęboko. Do dzisiaj zachowałem w głowie mnóstwo szczegółów z fabuły. Pamiętam ten klimat i to, że bardzo działała na wyobraźnię. Ten czas, który upłynął udowodnił tylko, jak dobra jest to książka. Opowieść, która zostaje w głowie czytelnika ma ogromną wartość.
Kupując „Talizman” już dawno wiedziałem, że jest genezą opowieści z „Czarnego domu”..., jej początkiem. Długo leżała zanim postanowiłem ją przeczytać. Jednak wiedziałem, że gdy to już nastąpi, odświeżę sobie wówczas ponownie „Czarny dom”, by skleić te dwie książki w całość. Wiedziałem też, że ze względu na rozmiary obu książek, będzie trzeba nachomikować sobie trochę więcej wolniejszego czasu, by na spokojnie, w ciszy i skupieniu podążyć za słowami.
______Na początek od razu zaznaczę, że „Talizman” oceniam bardzo dobrze. Czułem, że będzie to książka, którą zapamiętam, która zmieni w jakimś stopniu moje postrzeganie świata, która porwie moje emocje. Nie myliłem się, tak właśnie było. Lecz nie mogę pominąć tego, że miałem, w niektórych momentach problemy, które mnie strasznie wkurzały. Nie wiem czy wynikało to ze skromnych możliwości mojej wyobraźni, czy ze zbyt brawurowych szarżowań wyobraźnią ze strony Kinga i Strauba. Pewne rozwiązania fabularne były dla mnie za bardzo abstrakcyjne. Nie byłem w stanie plastycznie ułożyć sobie tego w umyśle. Czasami wracałem, by na spokojnie jeszcze raz dany fragment przetrawić. Jednak później przychodziły okresy, gdy pojawiał się zachwyt, emocje wirowały ze szczęścia i czułem straszną przyjemność z czytania. Na szczęście zdecydowanie dużo więcej było momentów dobrych.
_____Gdy czytałem opinie o "Talizmanie", natrafiłem na różnego rodzaju zdania. Są strasznie podzielone. Jedni zachwalają, inni krytykują. Z reguły nie obalam czyichś opinii, nie próbuję ich podważyć, ale czasami wrzucam w taką spiralę negatywnej opinii własne zdanie, własne spojrzenie, zupełnie odmienne, różniące się...
Nie staram się w ten sposób zmieszać z błotem danej opinii. Nie to jest moim celem. W założeniu swoim chciałbym rzucić nowe światło, na temat, kwestię, o której jest mowa. Dlaczego o tym piszę. Otóż czytając negatywne opinie natknąłem się na taką, w której osoba x zarzuca książce absurdalność i nienormalność pewnych rozwiązań fabularnych. Ma absolutne prawo do takiego zdania, lecz ja nie muszę się z nim zgadzać, muszę tylko je szanować, nic więcej.
Ja na tę kwestię patrzę zupełnie inaczej. Czytając książki Kinga nie można dziwić się, że są pełne absurdalnych sytuacji, które nie mają żadnego związku z rzeczywistością. To normalne, że takie właśnie są..., zagorzali entuzjaści jego książek dobrze wiedzą o czym mówię. Bo to jakby dziwić się, dlaczego Jaś Fasola jest śmieszny, albo dlaczego słońce daje światło..., to po prostu coś oczywistego. Ważne, aby miało to jakiś cel, aby coś sobą niosło, dawało szczęście, radość, jakąś głębszą myśl, wskazówkę, przesłanie...
______Przez swoją absurdalność, nienormalność King pokazuje normalną, prawdziwą rzeczywistość, pełną autentyzmu, mroku, zakłamania, tego z czego najbardziej jest znana. Pokazuje jej najgorsze grzechy, to jak wiele zła w niej siedzi, ile w niej ciemności. Lecz przy tym wszystkim, dla równowagi mówi również o rzeczach dobrych, pełnych szlachetności, takie zwyczajnej ludzkiej godności, gdzie szacunek do świata, siebie samego i ludzi nie jest czymś obym, czymś dziwnym, niespotykanym. Jest dobro, jest zło, równowaga musi być.
Jako przykład nienormalności owa osoba X podała fakt, iż matka głównego bohatera Lilly pozwoliła mu jakby, aby ten na jakiś czas ją opuścił i rozpoczął tę swoją długą niebezpieczną podróż. Jack w Talizmanie ma 12 lat, więc nie dziwię się jej oburzeniu. Zareagowała tak, bowiem potraktowała tę książkę bardzo poważnie. Jak jakąś normalną, realną historię. Nie powinna moim zdaniem tak do niej podchodzić. To przecież King. 
_____Gdyby tę książkę napisał ktoś inny, a fabuła mówiła by o jakiejś normalnej, życiowej sytuacji, wówczas we mnie samym urosłoby zdziwienie z powodu takiej lekkomyślności i braku rozumu rodzica. Lecz w "Talizmanie" owa sytuacja jest dla mnie czymś zrozumiałym. Matka Jacka była chora na raka, przyjechała z nim do hotelu, w poszukiwaniu ciszy i spokoju, by czekać na śmierć. Jack to wszystko czuł, przeżywał i ciągle o tym myślał. Po stracie ojca, który zginął śmiercią tragiczną, została mu już tylko matka. Tym wątkiem King i Straub chcieli pokazać jego ucieczkę od umierającej matki. Nie chiał patrzeć jak umiera, jak czeka na kostuchę. Postawa matki nie była w tym wszystkim , aż tak istotna. Najważniejsze było to, co działo się w głowie Jacka. Podświadomie cały czas czuł, że matka straciła siłę, by walczyć o życie. Wiedział, że zostanie sam. Ten wątek przypomniał mi, że odejście kogoś bliskiego jest dla każdego strasznym przeżyciem. Tym bardziej, jeśli dotyczy to osób cierpiących na choroby przewlekłe, bowiem umierają powoli, w mękach, ogromnym cierpieniu. Bliscy cierpią razem z nimi, po nie są w stanie pomóc i uratować ich od śmierci. Zatem uciekają i choć wiedzą, że nadzieja jet nikła to walczą ostatnimi resztkami sił, chwytając się każdej możliwości. To pozwala im niezwariować w tym czekaniu, jakoś przetrwać ten upływający czas. Nie chcą patrzeć, jak ktoś bliski odchodzi powoli w otchłań śmierci, zapada się w mniej, staje się coraz mniejszy, a jego ciało przegrywa w walce z chorobą. Uciekają, lecz walczą do końca.
______Ja ten wątek widziałem właśnie w taki sposób. Jestem im wdzięczny, że tak umiejętnie wrzucili go w fabułę. Nie wiem, czy tworząc go mieli dokładnie to samo na myśli, ale chcę wierzyć, że choć w pewnym stopniu tak było. Nawet jeśli nie, to moje spojrzenie na niego będzie takie same.
Inną rzeczą, która zwróciła moją uwagę była sprawa tytułowego talizmanu i roli jaką powinien spełniać w książce. Trafiłem na wypowiedź, w której zarzucano autorom, że odegrał w powieści za małą rolę; tak mało o nim było powiedziane. Był owiany zbyt wieloma tajemnicami i znakami zapytania.
Z tym także się nie mogę zgodzić. Otóż nie nam, czytelnikom to oceniać, tak to sobie autorzy wymyślili. Inną rzeczą jest to, że według mnie podanie zbyt wielu informacji zabija ciekawość. Gdybym wiedział za dużo, to jaki sens byłby w tym, by czytać ją do końca. Wszystkie znaki zapytania powinny być rozstawione od samego początku do ostatniej strony. Czasami bywa tak, że czytelnik nie dostaje wszystkich odpowiedzi. Bowiem autor wymyślił sobie, że pewne kwestie zostawi niewyjaśnione..., niejasne...!!!
Według mnie to, co dowiedziałem się o talizmanie jest wystarczające..., nie za dużo, nie za mało. Jednak jak dla mnie talizman nie był, aż taki ważny. On był tylko celem końcowym..., *****a najważniejsza jest droga do tego celu, a nie cel sam w sobie*****.

„Tak oto po wielu tygodniach i trudach, po ciemności i rozpaczy, po znajdowaniu i traceniu przyjaciół, po dniach pełnych znoju i nocach spędzonych w wilgotnych stogach, po stawianiu czoła demonom w mrocznych miejscach ( z których nie najpośledniejsze żyły w zakamarkach chłopięcej duszy) – po tym wszystkim w ten właśnie sposób Talizman przyszedł do Jacka Sawyera.” (673 s.)

______Nie miałem okazji przeczytać jakiejkolwiek książki pana Strauba, ale za to Kinga poznałem już bardzo dobrze. Motyw wędrówki, długiej podróży, tułaczki przez bezkresne tereny jest bardzo często przez niego wykorzystywany. Można dla przykładu podać takie tytuły jak "BASTION", chyba najbardziej kojarzony z motywem wędrówki..., "POD KOPUŁĄ", "KOMÓRKA", czy cały cykl "MROCZNEJ WIEŻY", której jeszcze nie miałem okazji przeczytać. No i oczywiście "TALIZMAN" i wielka podróż Jacka Sawyera przez Terytoria...
Zatem czy talizman w tej ksiażce jest na prawdę tak ważny. Wędrówka Jacka, to jak go zmienia, to czego go uczy, to jak poprzez nią dojrzewa. To jest najważniejsze...

************Podsumowując****************** wszystko, z czystym sumieniem mogę napisać, iż książkę oceniam bardzo dobrze. Na temat zastrzeżeń pisałem wcześniej. Były one niewielkie, ale by być w pełni szczerym musiałem o nich wspomnieć. Nie mogę zwalić winy na Kinga albo Strauba, bo nie jestem w stanie ocenić jak podzielili się treścią. Były momenty, które mnie zachwycały i chciałbym w to wierzyć, że była to sprawka Kinga. Lecz nie mogę jednoznacznie się na ten temat wypowiedzieć, bo byłoby to niesprawiedliwe wobec Strauba. Napisali ją razem, więc nie mogę wyróżniać czy krytykować któregoś oddzielnie.
Bohaterowie są skreśleni fantastycznie..., a postać fanatycznego księdza, tak diabelnie zła, że w piekle na pewno budziłby przerażenie...

*******Każdy ma swój Talizman, do którego zmierza i wrzuca do niego swoje marzenia, licząc że się spełnią...!!!*******

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Złowroga pętla

Kolejna moja książka z Anastazją Kamieńską i muszę przyznać podoba mi się coraz bardziej. Język Marininy był dla mnie trochę "ciężkawy" na...

zgłoś błąd zgłoś błąd