pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Bractwo Pierścienia
Sławę powieści Tolkiena przynajmniej częściowo tłumaczy fakt, że osadzone są w niezwykle oryginalnym świecie, ze stworzoną na użytek fikcyjnej rzeczywistości geografią, historią, kulturą i mitologią.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Selkar
Matras
Albertus
Empik
Weltbild
Zinamon Opinie znajomych
-
476sprzedam/wymienię książki (archiwalny6) (zamknięty)
-
428Poszukuję książek - archiwalny 1 (zamknięty)
-
242
Opinie czytelników
Od wielu lat z powodzeniem "chowam się" w świecie stworzonym przez Tolkiena. W Śródziemiu czuję się jak u siebie; jestem oczarowana bohaterami Trylogii i z pewnym wahaniem dodam, że z czasem polubiłam ich niemalże jak realne osoby. ;-) Przeczytałam wszystkie części, Silmarillion, Hobbita, ślęczałam po nocach nad mapami - i ciągle nie mam dosyć. Przeciwnie!
Fascynują mnie złożoność, rozmach, kunszt i wartości przemycone w "Władcy Pierścieni". Bez cienia wątpliwości J. R. R. Tolkien stworzył dzieło, którego nie ima się ząb czasu, a kolejne pokolenia zaczytują się w losach Aragorna, Froda, Legolasa, Gandalfa, Arwen i mnóstwa innych postaci.
"Drużyna Pierścienia" jest zwyczajnie piękna, a z każdą stroną wciąga coraz bardziej. Umiejętnie prowadzona narracja daje Czytelnikowi poczucie uczestnictwa w perypetiach bohaterów, co dla mnie jest niezmiernie ważne.
Wbrew pozorom nie jest to powieść napisana z myślą o miłośnikach fantasy. Wydaje mi się, iż nawet osoba niezbyt zainteresowana podobną tematyką szybko zostanie wciągnięta w wir niesamowitych przygód.
Kompleks uniwersalnych wartości zaprezentowanych w całej Trylogii odbija się echem jeszcze długo, długo po dotarciu na ostatnią stronę.
Po prostu... warto. Bo co może równać się z widokiem słodkiego hobbita chrupiącego czwartą kromkę "chleba podróżnych", którego przeznaczeniem jest nasycenie głodnego poprzez spożycie małego okruszka? :)
„Władca Pierścieni” to pozycja, którą będąc zwolennikiem literatury fantasy, po prostu trzeba przeczytać. Dlatego ostatnimi czasy postanowiłam zagłębić się w trylogię i muszę przyznać, że chyba stanę się jej wielką fanką.
Fabułę „Drużyny Pierścienia” zna chyba każdy. Więc potraktuję ją po macoszemu a skupię się na innych, o wiele ciekawszych walorach. Pierwszy tom składa się z dwóch ksiąg, które różnią się między sobą głównie natężeniem akcji.
Księga pierwsza to wprowadzenie czytelnika w fabułę oraz zapoznanie ze starannie wykreowanym przez Tolkiena światem. Historia snuje się leniwie jak cienka niteczka babiego lata. Dla fanów obszernych i niezwykle plastycznych opisów to niezwykła uczta. Hobbit Frodo dowiaduje się o mocy pierścienia podarowanego przez Bilba. Podejmuje się ciężkiego zadania, zniszczenia pierścienia. Księga druga to już mozolna wędrówka Froda i ośmiorga jego dzielnych towarzyszy. Czeka ich długa droga pełna niezwykłych, niebezpiecznych miejsc i wydarzeń.
Na uwagę zasługuję nie tylko tajemniczy świat, ale też opowiadane przez bohaterów historie i legendy. Podziwiam Tolkiena za pieśni, których w tym tomie nie brakuje. Są one jak miód na melancholijne serce.
Na koniec cytacik, który zapisał się w mej pamięci:
„Świat rzeczywiście pełen jest niebezpieczeństw i licznych ciemnych miejsc, lecz istnieje też wiele jasnych, a choć miłość we wszystkich krainach splata się ze smutkiem, być może przez to staje się większa”
Haldir
Najbardziej znaną pośród fanów fantastyki książką jest niezaprzeczalnie trylogia "Władcy Pierścieni". Popularność jaką się cieszy jest w pełni zasłużona, gdyż to powieść absolutnie wspaniała i zachwycająca pod każdym względem. W moim odczuciu - arcydzieło, do którego zawsze z chęcią wracam. Tom pierwszy jest znakomitym wprowadzeniem do dalszej części tej cudownej historii.
Mówiąc o trylogii Tolkiena nie można pominąć opisu niezwykłego świata wykreowanego w wyobraźni tego genialnego, angielskiego pisarza. Śródziemie to baśniowa kraina pełna niezwykłości. Zamieszkiwana jest przez ludzi, elfów, krasnoludów, orków, entów i przez wiele innych magicznych stworzeń. Największym fenomenem wśród postaci jest jednak hobbit - istota niewielka, skromna, ubierająca się w jasne kolory, nie nosząca butów ze względu na twardą powierzchnię stóp i nade wszystko kochająca ciszę oraz żyzną ziemię. Śródziemie to wręcz idealny, klasyczny świat fantasy. Zachwyca niespotykaną w żadnej innej książce drobiazgowością i pod tym względem przypomina ten nasz realny. Ma własną geografię, języki, kulturę, tradycję, historię i co najważniejsze sprawia wrażenie prawdziwego, wiecznie żywego. Coś niesamowitego!
Cały tom jest podzielony na dwie księgi. Mi do gustu bardziej przypadła druga, ponieważ dopiero tam akcja tak naprawdę się rozkręca, a Drużyna Pierścienia jest w ciągłym niebezpieczeństwie. Księga pierwsza opowiada natomiast o Hobbitonie i Shire - domu hobbitów z Drużyny. Do czasu spotkania z Obieżyświatem główną rolę odgrywają głównie opisy lasów, przez które wiedzie droga bohaterowów. Niech nikt nie myśli jednak, że jest to nudne! Wręcz przeciwnie - interesujące, gdyż opisy są bardzo barwne i obrazowe. Brakowało mi tylko muzyki z filmu - równie genialnego co książka.
Po przeczytaniu tej recenzji chyba nikt nie ma wątpliwości, że gorąco polecam tą powieść. W moim odczuciu jest to najwspanialsza książka, jaką kiedykolwiek przeczytałam i lepszej chyba nie znajdę. Jeśli ktoś jednak nie jest do niej przekonany, niech przynajmniej spróbuje obejrzeć film. Gwarantuję, że krajobrazy i muzyka zauroczą każdego.
Pamiętam, że tata proponował mi przeczytanie Władcy Pierścieni bardzo dawno temu, jednak wtedy twierdziłam, że nienawidzę fantastyki i nigdy się do niej nie przekonam. Cóż, traf chciał, że jednak zmieniłam poglądy i w końcu nadszedł czas na stare, niewielkie wydanie "Władcy Pierścieni", które zalegało na półkach mojego taty nie wiadomo jak długo.
Powoli zatapiałam się w świat Śródziemia, które stało się moim domem. Podróżowałam z Frodem i hobbitami, razem z nimi i resztą drużyny wyruszyłam gotowa na wszelkie niebezpieczeństwa.
Spokojnie mogę przyznać, że czytałam z wypiekami na twarzy, niektóre momenty wstrząsały mną bardziej niż inne, ale gdy skończyłam, zaraz sięgnęłam po kolejny tom.
Cudowny i rozbudowany świat stworzony przez pana Tolkiena powala na kolana i nie pozwala ochłonąć pokazując coraz to nowsze historie, rasy i drzewa genealogiczne, gdy tylko czytelnik zaczyna myśleć, że teraz już chyba wie wszystko, co powinien.
Nie sposób opisać tego, co się czuje zagłębiając się w lasach, uciekając przed Nazgulami i poznając tajemnice Śródziemia - to trzeba przeczytać.
Fani fantastyki na pewno kochają Tolkiena. A ja muszę z żalem przyznać, że jego narracja okropnie, potwornie mnie męczy. Z trudem przebrnęłam przez tę część. Mimo tego na pewno jest to klasyka warta przeczytania przez każdego fana wszelkiego typu powieści fantastycznych. Być może inni potrafią bez problemu wejść w pieczołowicie wykreowany przez autora, fascynujący świat. Mnie chyba jednak nie jest to jeszcze dane.
Wreszcie mogłam przeczytać początek tej wychwalanej i podziwianej na całym świecie trylogii. I ja też sądzę, że jest wspaniała. Zaczyna się kilkadziesiąt lat po wydarzeniach z ,,Hobbita…” na sto jedenastych urodzinach naszego hobbita Bilbo. Jubilat uszykuje nam wielką niespodziankę, która zaowocuje wyprawą i próbą zniszczenia pierścienia.
Podobała mi się jeszcze bardziej od ,,Hobbita…” Więcej się w niej działo, wędrówka kompanii, ich przygody z których czasami ledwo wychodzili żywi były strasznie ciekawe. Podobały mi się pieśni, które czasem śpiewali przy ognisku. Znakomicie oddawały klimat tej wędrówki. Wcześniej też występowały, ale w znacznie mniejszych ilościach.
Polubiłam z tej książki wielu bohaterów, ale zwłaszcza Gandalfa- czarodzieja, Aragorna- w moim wydaniu zwanego jeszcze Łazikiem, z hobbistów Sama. Główny bohater Frodo też był fajny, ale jego prosty sługa, zawsze oddany swemu panu, ale ujawniający swe dobre cechy w chwilach wielkiej trwogi szczególnie mnie zachwycił.
Jak zawsze głównym atutem w książkach Tolkiena jest klimat i wspaniale wykreowany świat Śródziemia. Mamy tu wszystko od geografii, po wiele tradycji osób tak zamieszkujących, ich historię. W książce znajdziemy wiele ras, zdarzeń i trzeba się wczytać, aby wszystko to zrozumieć. Nie wiem, jakim wybitnym człowiekiem trzeba być, aby wymyślić coś takiego. Książka jest łatwiejsza w odbiorze od ,,Hobbita…”, bo czytało mi się zupełnie inaczej. Mniej tu też ujawniania się autora i pisania co zdarzy się później. Za to zakończenie pozostawiło mnie w takiej niepewności, że nie mogę doczekać się kolejnej części.
Jak wielu ludzi oglądałam i zachwycałam się filmem. Wiele razy próbowałam czytać książkę - ale chyba byłam zbyt młoda na nią. Raz trafiłam na koszmarny przekład - i postanowiłam, że jak będę starsza i znajdę takie tłumaczenie, w którym Aragorn będzie Obieżyświatem a nie Łazikiem to przeczytam. I stało się! Przeczytałam.
Książka jest trudna, niewątpliwie. Pisana dość sztywnym językiem, trzeba naprawdę się wczuć i zasiąść do niej na dłużej niż 15 minut. Trzeba też uważnie czytać. Tolkien pierwszy stworzył wszystkie rasy, które zamieszkują Śródziemie - orki, hobbitów, elfy, krasnoludy... Stworzył też wspaniały świat, o który precyzyjnie zadbał, już tu poznajemy wiele historii, różnych ballad, zwyczajów. Twórczości Tolkiena nie można mierzyć skalą współczesnych książek fantasy. Z przyjemnością czytałam pieśni - choć zawiłe, opowiadały piękne historie. Doszłam do wniosku, że do tej lektury trzeba "dorosnąć". Nie jest to pierwsza z brzegu historia, czytana w kilka godzin i dołożona na półkę. Gdy nie będzie się uważnie czytać - zgubi się w opowieści i już nie odnajdzie. Uwielbiam ekranizacje WP, ale i książki naprawdę warto poznać. Ja się wkrótce zabiorę za drugą, a potem i za trzecią część.
Tej trylogii nie trzeba opiniować. Jest rewelacyjna.
Jedyne na co zwróciłabym uwagę, to tłumaczenie. Warto wyszukać te tłumaczone przez M. Skibniewską. Zachowała ona nazwy własne miejsc i przedmiotów, dzięki czemu wierniej odtworzyła oryginał. Kiedy czytałam "Władcę pierścieni" w tłumaczeniu Polkowskiego (który świetnie spisał się przy "Harrym Potterze") zastanawiałam się, czy to aby na pewno ta sama książka.
Klasyka. Tolkien stworzył przepiękny, wyjątkowo rozbudowany i szczegółowy świat. Mnogość wątków, postaci, krain, języków, przedmiotów, lasów, gór, stworzeń i mnóstwa innych elementów zapiera dech w piersiach. W dodatku te epickie opisy podróży i walk. W żadnym razie nieprzereklamowana saga. Najlepsza pozycja fantasy jaka została napisana.
Znawcy wiedzą, że tą trylogię trzeba przeczytać. Inaczej trudno mówić o sobie, że jest się wielbicielem fantastyki.
Tę książkę powinien przeczytać każdy, niezależnie od gatunkowych preferencji, bo to po pierwsze klasyk, a po drugie kawał naprawdę dobrej literatury.
Mamy absolutnie wszystko: od krain geograficznych, przez języki, rasy i zależności aż do literatury i muzyki.
Tolkien stworzył świat z mistrzowską precyzją i epickim rozmachem, jego historia składa się z ogromnej ilości idealnie powiązanych bohaterów i wątków. Postacie stały się pierwowzorem dla wielu późniejszych twórców fantastyki (choćby Dumbledor z "Harry' ego Pottera", który w znacznym stopniu przypomina Gandalfa i to nie tylko w kwestii wyglądu).
Do Tolkiena trzeba jednak "dojrzeć", mi "Wyprawę" udało się ukończyć dopiero za trzecim podejściem. Jedynym minusem, jaki wskażę, są pieśni i wszelkie inne wierszowane fragmenty. Pomijając oczywiście te dotyczące Aragorna, bo Obieżyświat niemal natychmiast dołączył do grona moich ulubionych bohaterów literackich.
Pierwsza część wprowadza nas w świat Tolkienowskiej trylogii. Pomimo, iż akcja wolno się rozwija, bywają momenty gdzie wydaje się nam, iż dryfujemy bez większego celu, to jednak po przeczytaniu całości trylogii wszystko składa nam się w idealną opowieść. Książka szybko wciąga, więc chętnych przestrzegam... jak już wpadniecie to przerwać przed końcem będzie ciężko! Sam "wpadłem" chyba już ze 4 razy... Polecam!
Genialna! Tylko prawdziwy mistrz mógł być architektem takiego świata. Niepowtarzalny klimat i niezapomniane wrażenia.
Idą i idą, i idą, i idą. Ale przynajmniej wiedzą, że idą dobrze :]
Już dawno tak się nie męczyłam czytając książkę. O ile o pierwszych rozdziałach powieści mogę powiedzieć, że były wciągające i całkiem zachęcające, tak o kolejnych czterystu stronach wiele dobrego powiedzieć nie mogę. Moje zauroczenie fantastyką nadal kończy się i zaczyna na Harrym Potterze.
Śródziemie mnie nie uwiodło a nużące opisy przyrody były dobrym lekiem na bezsenność. Nazw geograficznych nie szło spamiętać, a nierzadko nawet wymówić. Język elfów doprowadzał mnie do szaleństwa, nie wspominając już o wszystkich elfickich przyśpiewkach. W dodatku akcja powieści opierająca się na niekończącej się wędrówce i ucieczce, czyli... akcji brak.
Cieszę się, że mam już tę książkę za sobą i wydaje mi się, że szybko po "Dwie wieże" nie sięgnę. Wolę znów zdjąć z półki Harry'ego. By the way, wolę Dementorów od Czarnych Jeźdźców i Voldemorta od Saurona. A Gandalf Szary przy Dumbledorze jest po prostu... szary.
Książka , na początku bardzo mi się nudziła , nie chciało mi się jej czytać.Pod koniec drugiej księgi robiło się coraz ciekawiej i ciekawiej.
Najbardziej jednak podobała mi się druga księga , wydaje mi się że im bliżej końca tym było ciekawiej.
To moja pierwsza książka jaką czytam o hobbitach , bardzo mi się spodobał ich świat ,najstaranniej i misternie opisany , bogaty w najdrobniejsze szczegóły , zamierzam przeczytać następne części.
Ciężko mi obiektywnie ocenić trylogię: fascynacja światem Śródziemia zaczęła się u mnie na początku liceum i trwa do dziś. Dla mnie geniusz literatury fantastycznej! Tylko w przekładzie Marii Skibiniewskiej.
Czytając pierwszy tom, zatrzymałam się w połowie i nie mogłam skończyć.
Dopiero jak obejrzałam film w kinie, to zaczytałam się we Władcy pierścieni na amen, po prostu Tolkien wciąga.
Świetna trylogia i przede wszystkim moja ulubiona. Wciągająca fabuła... Ukazana niezwykła przyjaźń pomiędzy bohaterami... Nic dodać, nic ująć: fenomen.
Moja opinia jest zbędna i nie odda uczuć towarzyszących czytaniu tego dzieła. Gorąco polecam wszystkim, którzy jeszcze nie czytali.






