Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
8,1 (13934 ocen i 426 opinii) Zobacz oceny
10
2 665
9
3 607
8
3 052
7
2 921
6
914
5
563
4
69
3
106
2
16
1
21
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8370541291
liczba stron
520
słowa kluczowe
sapkowski, wiedźmin, elfy, saga, Geralt, Ciri
język
polski
dodała
Tiszka

Potwór zaatakował z ciemności, z zasadzki, cicho i wrednie. Zmaterializował się nagle wśród mroku jak wubuchjący płomień. Jak jęzor płomienia. Piąty - i ostatni - tom sagi o wiedźminie Geralcie, pięknej czarodziejce Yennefer i Cirilli - dziecku przeznaczenia. Jaki los czeka wiedźmina? Czy dane mu będzie połączyć się z miłością jego życia? Czy ziści się złowieszcza przepowiednia i czy przetrwa...

Potwór zaatakował z ciemności, z zasadzki, cicho i wrednie.
Zmaterializował się nagle wśród mroku jak wubuchjący płomień.
Jak jęzor płomienia.

Piąty - i ostatni - tom sagi o wiedźminie Geralcie, pięknej czarodziejce Yennefer i Cirilli - dziecku przeznaczenia.
Jaki los czeka wiedźmina? Czy dane mu będzie połączyć się z miłością jego życia? Czy ziści się złowieszcza przepowiednia i czy przetrwa świat ogarnięty morderczą wojną? Świat elfów, ludzi i krasnoludów.

 

źródło opisu: Wydawnictwo superNOWA, 1999

źródło okładki: http://supernowa.pl/ksiazki.php?p=139

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2012-06-23
Na półkach: Przeczytane, Fantastyka

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Prawdę powiedziawszy, dawno już, bodaj od czasu ukończenia "Trylogii Czarnego Maga" Trudi Canavan, nie czułam takiej pustki po zamknięciu książki. Sapkowski w sadze o wiedźminie stworzył świat, który trwale zdołał zakorzenić się w moim sercu. Rozłąka z nim należała do najboleśniejszych, jakich może doświadczyć miłujący literaturę czytelnik.

Czuję się zagubiona, bo z jednej strony uważam, że tak osławiona saga zasługuje na stosowne podsumowanie, lecz z drugiej nie mam najmniejszego pojęcia, cóż napisać. Bo i co takiego mogłabym w nim zawrzeć? Żal i ból po utracie przyjaciół, mimo że istniejących tylko na papierze, to jednak prawdziwszych niż niejeden rzeczywisty druh? Mnóstwo ciężkiej melancholii oraz gorzkiej szczerości, jakimi przesiąknięte są strony dzieła Sapkowskiego? Dzieła w tak specyficzny sposób charakteryzującego realia.

Zacznę od spraw ogólnych, napomknięcia o złożoności i prawdziwości relacji międzyludzkich, uwydatnionych przez autora. Nie będę wymieniać tu wszystkich ludzkich słabości oraz cech, jakie Sapkowski ukazuje poprzez swoich bohaterów, wspomnę jednakże jedną scenę, w której powracający z wojny, okaleczeni żołnierze natknęli się na wynędzniałych, elfich uchodźców. Doskonale było wówczas widać, że prawdziwe, nieskażone nienawiścią i uprzedzeniem człowieczeństwo ujawnia się najczęściej w chwilach nieszczęścia. Cieszę się, że w brutalnym świecie, w który w ostatnich rozdziałach zwątpił nawet Geralt, znalazło się miejsce na ów ciepły odruch, proste podzielenie się chlebem i serem. Jestem za to panu Sapkowskiemu niezmiernie wdzięczna.

Refleksji, do których zmuszają zarówno "Pani Jeziora", jak i poprzednie części sagi, jest zbyt wiele, bym mogła je wszystkie poruszyć. Przejdę więc do bohaterów z kompanii Geralta, którzy nawet mnie nie znając, stali się i moimi przyjaciółmi. Odeszli. Wszyscy. Jedno po drugim. Umierali zwyczajnie, prosto, zupełnie jakby to nie oni stanowili oś powieści, jakby nie ich imiona zaklęte zostały na kartach po to, by czytelnik właśnie na nich skupił uwagę. Zastanowiwszy się, doszłam do wniosku, że w sadze Sapkowskiego nie ma ani jednej spektakularnej śmierci. Ani jednego godnego, bohaterskiego zgonu. Ani jednego przedśmiertnego lauru. Nawet Geralt odszedł pospolicie, w bójce ulicznej. Zabiły go trzy zęby. Zwyczajnie. Prosto. Bez emfazy. W ułamku sekundy. Sapkowski dobitnie przekazuje, że śmierć jest momentem, ułamkiem sekundy, bohaterska otoczka zaś to domena legend, nie życia.

Tak dużo myśli, tak mało słów... Regis. Sama nie wiem, co w nim było takiego, że przyciągał mnie niczym magnes, zupełnie jakby hipnotyzował swym wampirzym wzrokiem. Przenikliwość? Mądrość? Może po prostu fakt, że, jak ujął to Geralt, był uosobieniem człowieczeństwa? Przez całą powieść snuł się za wiedźminem i jego kompanią jak cień, z jednej strony tak zauważalny, z drugiej tak mało wyrazisty. Odszedł również jak cień, rozproszony blaskiem światła. Nie pozostało nawet ciało. Nie wiem więc, skąd u mnie przekonanie, że bez niego ta powieść nie byłaby tym, czym jest.

Koniec. Wąż Uroboros zatopił zęby we własnym ogonie.

Coś się kończy, coś się zaczyna.

Skończyła się saga.

A zaczyna się...?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tatuażysta z Auschwitz

"Bestsellerowa – oparta na faktach – powieść na miarę Chłopca w pasiastej piżamie i Listy Schindlera." Bezczelne kłamstwo. Starałam się zro...

zgłoś błąd zgłoś błąd