Tyrania Nocy

Tłumaczenie: Jan Karłowski
Cykl: Delegatury nocy (tom 1)
Wydawnictwo: Rebis
6,64 (119 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
15
8
11
7
32
6
22
5
13
4
6
3
6
2
0
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Tyranny of the Night
data wydania
ISBN
8373017825
liczba stron
644
język
polski

Światem, opanowanym przez dwie wielkie religie, chcą zawładnąć Delegatury Nocy. Strategicznym punktem są Studnie Ihrian, źródło potężnej magii. Patriarchowie Zachodu nawołują do krucjaty, która odbierze Studnie pramanom, wyznawcom Pisma. Else Tage, wojownik praman, udaje się do Patriarchatu z misją pokrzyżowania tych planów, ale okoliczności zmuszają go do walki przeciw własnemu ludowi....

Światem, opanowanym przez dwie wielkie religie, chcą zawładnąć Delegatury Nocy. Strategicznym punktem są Studnie Ihrian, źródło potężnej magii. Patriarchowie Zachodu nawołują do krucjaty, która odbierze Studnie pramanom, wyznawcom Pisma.

Else Tage, wojownik praman, udaje się do Patriarchatu z misją pokrzyżowania tych planów, ale okoliczności zmuszają go do walki przeciw własnemu ludowi. Tymczasem agenci Nocy, niewolnicy bogów od stuleci, podążają za nim w skrytobójczej misji...

Toczy się bezlitosna walka o przetrwanie bogów i ludzi, wpleciona w fascynujące rozmachem magiczne, religijne i polityczne tło. Cook pokazuje wplątanych w wielką intrygę zwykłych ludzi. Dla odartych ze złudzeń bohaterów równie pomocne jak broń i magia jest wisielcze poczucie humoru, które pozwala przetrwać wśród zdradzieckich kapłanów, potężnych demonów i bóstw z ich mroczną hierarchią i tajemniczymi celami.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 6675

Czy jest jakikolwiek inny autor, niż Glen Charles Cook, który wywoła w moim serduszku istny zawał, doprowadzi do nadmiaru jego bicia i absolutnego pisku, który w przełożeniu na nasze można uznać za: "TAK, KOCHAM CIĘ, WYJDŹ ZA MNIE I PISZ DO KOŃCA ŚWIATA I JESZCZE DŁUŻEJ, MÓJ GURU I MISTRZU, TEN OŁTARZYK JEST TYLKO DLA CIEBIE!" - i tak, śmiało można uznać, że na sam dźwięk nazwiska, dostaję iście literackiego orgazmu. A to nie trafia się często. Ale w przypadku mojego absolutnego IDOLA... Nie ma co się dziwić, że na "Tyranię Nocy" rzuciłam się jak młody pelikan na rybkę, łyknęłam w całości i wciąż wracam, wciąż pragnę więcej... i wciąż się muszę pilnować i dawkować twórczość pana Cooka, bo inaczej bym przedawkowała.
No gorzej, jak ze Stevenem Ericksonem, mówię ja wam!
A poza tym, to ja twórczość pana Cooka po prostu kocham, uwielbiam, wielbię... może poza cyklem o Garrecie. Ale to się wytnie ;)
Do rzeczy jednak. Bo zamiast o książce, będę wam jęczała, jaki to mój idol pisarski nie jest EPIK. Bo jest. A że moja fascynacja jest... URZEKAJĄCA* ;) to już nie moja wina!
Poznajcie świat, który wydaje się niepokojąco podobny do naszego. Nazwy krajów są inne, jest magia. Ale... poza tym, konflikt historycznie-polityczny jest dziwnie... europejski z czasów renesansowych. Tak. To uderza już od pierwszych stron książki - niesamowity, realnie wykreowany świat, który ma sporo wspólnego z naszym, znanym. Mamy walkę dwóch papieży, z czego jeden nie do końca wybrany został legalnie, mamy Imperatora Graala, mamy króla Piotra; mamy wiele różnych religii, które są niepokojąco podobne do naszych - wliczając w to Bractwo, devów... Od samego myślenia o tym, można dostać zawrotu głowy! I to jest olbrzymi plus. Świat realny, wykreowany tak dobrze, że aż absurdalnie. Do tego wszystkiego dochodzą... no właśnie.
Delegatury Nocy - bogowie, którzy kiedyś istnieli. Nasz swojski, pogański świat, który został nazwany Nocą. I stał się bardzo, bardzo groźny, bo wciąż się pojawia. Nawet zwykły duszek potrafi w nocy (bo czemu nie), narobić problemu... Zdecydowanie, po lekturze "Tyranii" spojrzenie na bogów nieco się zmienia... ;)
A do tego postacie. Cała plejada osób, które można spotkać Mają swoje plany, marzenia, pragnienia, potrzeby. Są... naturalni. nawet mają problemy gastryczne! I właśnie fakt, że te postacie są tak plastyczne, tak... realne, mnie pociąga w twórczości pana Cooka. Na pierwszy plan jednak wysuwa się Piper Heht, znany raczej jako Else Tage, wojownik sha-lug - elitarny, wyszkolony tylko do walki rodzaj "arabskiego" wojownika. Wykupiony za młodu, w zasadzie za dziecka, nie zna innego życia i rodziny, niż ta, z którą jest. Wysłany przez Gordimera Lwa w arcyważną (dobra, samobójczą, Gordimer chciał się pozbyć konkurenta) misję na "zachód", powoli odkrywa siebie. Siebie, swoją misję i inne osoby. Jednocześnie zaś Piper (umówmy się, nie pasuje do niego "Else" po prostu, po czasie...) - to niesamowity zasób sarkazmu i pragmatyzmu, który pomaga mu przetrwać. No i mój ukochany, absolutnie idealnie jedyny Pinkus Ghort. Sarkastyczny, cyniczny do bólu, rozśmieszający mnie zawsze, gdy się pojawiał. Glen Cook ma talent do tworzenia postaci surowych, pozbawionych złudzeń, ale jednocześnie zabawnych, drwiących ze świata i życia. Intrygująco-cudownie też opisani zostali Duszodawcy. Ich rola w świecie, poczynania...
Cook dał swym postaciom życie, sprawił, że są realni, a ich decyzje i działania, choć często kontrowersyjne, i widziane głównie z punktu widzenia żołnierzy i wojowników - tych zwykłych, szarych i szeregowych - staje się boleśnie prawdziwe i realne. Z każdą kolejną stroną, gdy poznajemy ich marzenia, pragnienia, cele, chęci i kaprysy... zżywamy się z nimi, kochamy je i nienawidzimy. Jesteśmy niczym glina w rękach autora, poddajemy się Woli Nocy, i z zapartym tchem śledzimy kolejne poczynania, robiąc sobie naszych faworytów i przeciwników na kartach powieści.
"Tyranię Nocy" z dłonią na sercu polecam każdemu fanowi ciężkiej fantastyki. Tu znajdziemy trud, brud, śmierć i przemoc. Będzie krew, będzie trup, będą sytuacje, w których się uśmiechniemy, ale i będziemy się bać. Będzie bitwa, będzie walka, będą strategie i spiski. Będzie też czas na pragnienie bycia normalnym, szarym człowiekiem, bez ciążącego na barkach brzemienia misji.
Jeśli ktoś z was, moi drodzy - szuka właśnie odskoczni, książki, w której wojna będzie stałą kochanką, a sarkazm i kpina będą spoglądać zza ramienia - cykl "Delegatur Nocy" jest zdecydowanie dla was!
Bo ja - absolutnie - przepadłam, zakochana. Bo to cykl niesamowity, wciągający, realny do bólu, i cudownie fantastyczny. Świat, w którym magia i dawni bogowie spotykają się z kulomiotami, gdzie zwykli bohaterowie kochają się, nienawidzą i mordują, często nieświadomi tego, że są tylko elementem w większej machinie...
By zrozumieć moją fascynację... należy tę pozycję przeczytać.
Do czego zachęcam wszystkich.
Bardzo, bardzo gorąco!

*URZEKAJĄCE - cokolwiek. W tej konkretnej książce to słowo pojawiało się wybitnie często. Na tyle często, że uznałam, że zacznę go używać też. Sarkastycznie, a co mi tam ;)

-----------------------------
Stara opinia:

Glen Cook. Czy trzeba reklamować tą książkę bardziej...?
No właśnie, nie.
Piper Heht to postać tak zwyczajna i tak cyniczna, że niezwykła. Pokochać go można z miejsca, a jego przygody i podróż od sha-lugów aż do armii Brothe to przekrój niesamowitości, dziwności i zaskoczeń. Do tego cała plejada postaci żywych, realnych i dosłownie - spotykanych na ulicy. Sytuacji niezwykłych, magii tajemnej i niepojętej, dawnych bogów i Delegatur Nocy, które czają się za naszymi plecami. Sarkazm, cynizm i czarny humor są tu na porządku dziennym.
Wrócę nie raz do tej książki. Bo to i Glen Cook, czyli klasyka. Bo to świetny humor. Niezwykły, wykreowany z pasją świat. A przede wszystkim, historia, opowiedziana z punktu widzenia prostego, szarego żołnierza, który może być częścią naszego życia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Z popiołów

Witam wszystkich! Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko. Pochłonęłam ją w trzy dni! Powieść jest lekka, przyjemna i wciągająca. Czytając nie mogła...

zgłoś błąd zgłoś błąd