Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pomniejsze bóstwa

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Cykl: Świat Dysku (tom 13)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,59 (2895 ocen i 91 opinii) Zobacz oceny
10
261
9
561
8
701
7
826
6
299
5
186
4
22
3
31
2
1
1
7
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Small gods
data wydania
ISBN
9788374691642
liczba stron
296
słowa kluczowe
bogowie, Om, Omnianie, Babcia Weatherwax
język
polski

Inne wydania

Na świecie istnieją miliardy bóstw. Roją się gęsto jak ławica śledzi. Większość z nich jest zbyt mała, by je zauważyć, dlatego nigdy nikt ich nie czci, w każdym razie nikt większy od bakterii, które się nie modlą i nie mają wielkich wymagań w zakresie cudów. To są właśnie pomniejsze bóstwa duchy miejsc, gdzie krzyżują się ścieżki mrówek, bogowie mikroklimatów pomiędzy korzeniami traw. I...

Na świecie istnieją miliardy bóstw. Roją się gęsto jak ławica śledzi. Większość z nich jest zbyt mała, by je zauważyć, dlatego nigdy nikt ich nie czci, w każdym razie nikt większy od bakterii, które się nie modlą i nie mają wielkich wymagań w zakresie cudów. To są właśnie pomniejsze bóstwa duchy miejsc, gdzie krzyżują się ścieżki mrówek, bogowie mikroklimatów pomiędzy korzeniami traw. I większość z nich taka już pozostaje. Ponieważ brakuje im wiary. Garstka jednak trafia w wyższe regiony. Powodem może być cokolwiek. Pasterz szukający zbłąkanej owcy znajduje ją w krzakach i poświęca minutę czy dwie, żeby wznieść niewielki kamienny ołtarzyk w ogólnej podzięce wszelkim duchom, jakie mogą przebywać w okolicy. Albo jakieś niezwykle ukształtowane drzewo zostanie skojarzone z lekiem na chorobę. Albo ktoś wyryje spiralę na samotnym głazie. Albowiem bogowie potrzebują wiary, a ludzie pragną bogów. Często na tym się kończy. Ale czasami wydarzenia rozwijają się dalej. Dodawane są następne kamienie, układane kolejne głazy, w miejscu, gdzie kiedyś rosło drzewo, staje świątynia. Bóg wtedy nabiera mocy, wiara wyznawców niesie go w górę jak tysiąc ton paliwa rakietowego.Nieliczni sięgają aż do nieba, czasem nawet dalej.

 

źródło okładki: www.empik.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (5388)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 537
Degamisz | 2014-06-25
Przeczytana: 25 czerwca 2014

Wielki Bóg Om traci naglę wiarę swoich wyznawców a co za tym idzie - swoją wielkość i boskość. Ku jego własnemu zdziwienie okazuje się, że ląduje na Dysku w postaci żółwia (którego większość ludzi i nie tylko najchętniej widziałaby na swoim talerzu w postaci obiadu) i postanawia odzyskać wiarę ludzi w niego i co się z tym wiąże - dawną postać. Pomaga mu w tym Brutha - człowiek o scementowanych poglądach na religię i wiarę i równie mocnym przygotowaniu do życia przez własną babcię.
Muszę przyznać, że dialogi między Bruthą a Omem to prawdziwy majstersztyk - celne, złośliwe, dosadne, absurdalne i niezwykle dowcipne. Do tego cała masa bohaterów drugoplanowych - rzesza filozofów z Efebu, zawzięty orzeł, Vorbis posiadający swoje indywidualne podejście do kwestii religii no i rzecz jasna nie kto inny jak sam Śmierć :)
Takie rzeczy to tylko u Pratchett'a. I chociaż książka nie należy do któregokolwiek z regularnych cyklów, raczej jest odrębną powieścią jak "Piramidy" to i tak polecam

książek: 1426
Arek | 2014-02-06
Przeczytana: 06 lutego 2014

Terry Pratchett, pisze w bardzo nietypowy sposób, z tym nie sposób się nie zgodzić. Ironią i sarkazmem chce chronić nas przed zbytnim przeżywaniem świata, szczególnie okrucieństw. Niektórych po prostu nie sposób przeżyć. Akcja jest dosyć wartka, z tym że sposób narracji, w pewnych momentach mało mnie wciągał. Wynagradza to prze zabawność niektórych paradoksów. Niestety w pewnych miejscach czuję że urażone były moje uczucia religijne, czytając tą książkę trochę oddalałem się od Boga, bo ciągle mówiono jak Bruthcie że jest ich wiele i są strasznie okrutni, właściwie jakby były demony zamiast bogów. A Bóg jest jeden tylko że pod wieloma postaciami, Indusi nazywają to awatarami, ja wcieleniami. Tylko proszę nie mylić mnie z New Age, staram sobie to tylko jakoś poukładać. Polecam ze swojej strony książkę pod tytułem Religie Philipa Wilkinsona, kosztuje niecałe 30 zł, a jest małym kompedium wiedzy o wszystkich najważniejszych religiach świata.

Książkę oceniam na 6/10

książek: 2028

http://miedzysklejonymikartkami.blogspot.com/2015/06/134-terry-pratchett-pomniejsze-bostwa.html

Moje trzecie spotkanie ze Światem Dysku i czwarte z twórczością Terry'ego Pratchetta. Nie gorsze od poprzednich i z pewnością nie ostatnie.

"W chwilę później żółw odkrywa, że świat oddala się od niego. I widzi ten świat po raz pierwszy - już nie z wysokości jednego cala nad gruntem, ale z pięciuset stóp. I myśli: Jakimż wspaniałym przyjacielem jest orzeł. I wtedy orzeł go puszcza."

Wielki Bóg Om pewnego pięknego [no dobra, dla niego średnio pięknego dnia] budzi się w postaci żółwia niesionego w pazurach orła, który chcąc się dobrać do jego z pewnością atrakcyjnej zawartości skorupy, postanawia zrzucić go ze znacznej wysokości. Szczęście chce, że bóstwo ląduje na jedynej miękkiej powierzchni na terenie całej Cytadeli, siedziby zwierzchnictwa wyznającej go religii - kupie kompostu. Żółw powoli uświadamia sobie, że wszyscy wyznawcy Wielkiego Oma tak naprawdę w niego nie wierzą. No może...

książek: 869
Azja | 2010-06-05
Na półkach: Przeczytane

Kolejna sprytna manipulacja czytelnikiem. Książka będąca pastiszem religijnych fanatyzmów, filozoficznych bełkotów i politycznych nonsensów, jest jednocześnie wyjątkowo trafnym obrazem religii.
Odkładając ją na półkę, człowiek wie, czemu pasterze kóz są lepszym materiałem ewangelicznym, dlaczego filozofia nie odpowiada na żadne zadane pytanie oraz dlaczego kat inkwizycji może być dobrym ojcem. Jednocześnie ma w pamięci pytania, które Pratchett sprytnie wplata w fabułę swojej humoreski. A są to pytania poważne.
Polecam książkę zarówno ze względu na unikatowe poczucie humoru autora, jaki na jego nietuzinkowy zmysł obserwacji. Tylko Pratchett potrafi z rzeczy wybitnie poważnych stworzyć zabawną baśń, a jednocześnie nie umniejszyć powagi sytuacji.

książek: 614
gekido | 2012-11-01

Moim zdaniem, najlepsza część Świata Dysku ze wszystkich, które do tej pory przeczytałam. Pratchett nieźle objechał religię i jej paradoksy oraz sposób siania wiary mieczem. Oczywiście czytelnik może się domyślać, o jaką religię tu chodzi, a wątek zapomnianego przez "wyznawców" boga ma odniesienie do rzeczywistości. Poza tym autor nie tylko okrasił tę pozycję solidną porcją dobrego humoru, ale też stworzył z niej książkę... filozoficzną. Odrzucając fantastyczną fabułę i przekładając treść na rzeczywistość, otrzymujemy ważne przemyślenia, pytania i próby odpowiedzi na nie. Nagle stajemy przed książką dosyć poważną, nad którą warto się zastanowić.
Zakończenie... Cóż, wzruszyło mnie, jak żadne inne zakończenie w tej serii.
Zaprawdę powiadam Wam, godna przeczytania. :)

książek: 389
ewa_lalaaala | 2012-04-12
Na półkach: Najukochańsze, Przeczytane
Przeczytana: 01 kwietnia 2011

Polecam osobom, które pragną rozpocząć zakręconą podróż po Świecie Dysku, a nie są pewne od której książki zacząć. Jest to jedna z lepszych części i nie jest związana z pozostałymi więc jak się spodoba można sięgnąć po inne książki ( i czytać albo według serii np. o czarownicach albo chronologicznie według daty wydania). Gorąco polecam!

książek: 142
Gracjan Triglav | 2014-02-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 lutego 2014

Inteligentna krytyka religii skąpana w gąszczu przednich żartów, mądrych spostrzeżeń i trafnych refleksji. W sposób zabawny mówi o jednym z kluczowych zagadnień kulturowo-historycznych jakie kształtuje naszą cywilizację.
Świetna satyra która może skłonić młodego czytelnika do refleksji, i tym samym kontestacji (choćby tylko intelektualnej*) statusu quo w jakim przyszło mu trwać; może skłaniać do zadawania pytań i tworzyć wątpliwości, ukazuje luki w stosunkowo stabilnym i pozornie zwartym obrazie świata – z pasją aplikowanym przez niezbyt bystre jednostki o zacięciu autorytarnym. Stabilnym póki nie zacznie się przy nim grzebać i dopatrywać wątpliwej jakości spoiw (od prowizorek typu gumy do żucia po kolejne warstwy taśmy klejącej). Starszych albo rozbawi, albo zirytuje – zależnie od poziomu intelektualnego. Jak ktoś ma gęstą siatkę neuronów, i nie jest zacietrzewionym kultystą Christosa czy innego bóstwa, winien bawić się nieźle.
Omnia przypomniana kraje wschodniego wybrzeża...

książek: 507
Yrr | 2016-06-08
Na półkach: Przeczytane

Jedna z lepszych książek o Świecie Dysku. Miłośnikom tej serii nie trzeba jej polecać, ale jeśli ktoś jej nie zna i nie wie co o niej myśleć pomimo innych recenzji, to nie wiem, czy moja recenzja wniesie coś więcej.

Pomimo, że wydana jako 15 z cyklu (nie licząc Straty), nie trzeba znać innych książek, żeby po nią sięgnąć. Jest pełna poczucia humoru typowego dla autora, która na dłuższą metę może męczyć (ja nigdy nie przeczytałem więcej jak 2 książki z rzędu na raz), ale ludzi inteligentnych bawi, jeśli dbają żeby nie przedawkować. Niektóre tomy serii, jak ten opisywany, są w całości poświęcone jednemu tematowi i cała sceneria płaskiego świata pomaga autorowi wyostrzyć, niektóre, jego zdaniem ważne tematy lub zjawiska.

Ten konkretny tom mówi o religii, o jej wadach, roli w życiu ludzi i wpływie na społeczeństwa i jednostki poprzez politykę i dogmaty. Najważniejsze absurdy związane z religią są mocno zaakcentowane i wyśmiane, a ponieważ na tym wymyślonym świecie, religie są inne...

książek: 315
Nitager | 2016-05-04
Na półkach: Przeczytane

Jedna z najlepszych części całego cyklu. Stanowi osobną pozycję, nie związaną z żadnym podcyklem.
Postać boga zależy od tego ilu i jak wiernych ma wyznawców. Ponieważ Omowi pozostał tylko jeden, pojawił się on na Dysku jako zwykły, mały żółw. Brutha jest jedynym człowiekiem, który go słyszy i w niego wierzy. Dialogi między nimi to majstersztyk pratchettowskiego humoru - ironicznego, bywa że wisielczego, ale jak zawsze pełnego aluzji.
W tej powieści w krzywym zwierciadle pokazano religie instytucjonalne. Świetnie sportretowano religijnych fanatyków, podporządkowanych bardziej interesom danego kościoła niż właściwej wierze. Wspaniale skarykaturowano założenia i sposób działania inkwizycji, a fakt, że rzecz dzieje się na Świecie Dysku daje pretekst do genialnej trawestacji religijnych dogmatów.
Pełna humoru – ale doprawiona łyżką goryczy, którą okazuje się być… religia.

książek: 1723
Feanor | 2010-04-25
Przeczytana: 2002 rok

Chyba jeden z najlepszych "Dysków".

zobacz kolejne z 5378 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd