Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miasto w zieleni i błękicie

Wydawnictwo: Fabryka Słów
5,76 (213 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
4
8
14
7
46
6
61
5
51
4
9
3
17
2
2
1
5
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-89011-31-X
liczba stron
368
słowa kluczowe
fantasy, kryminał
język
polski

Inne wydania

W sąsiedztwie rodzinnego domu Melisandry zamordowano człowieka, a jego pamięć została usunięta. To może zrobić tylko zdolny mag, rozpoczyna się więc polowanie na czarowników.

Melisandra musi chronić siebie i swoich bliskich. Chyba że to właśnie tu kryje się niebezpieczeństwo…

To ważne, z czyjej ręki giniesz. Możesz ją zapamiętać.

 

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (430)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 446
Meszuge | 2016-12-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 grudnia 2016

Północ i Południe, stara magia i chrześcijaństwo, konflikty religijne i kulturowe, walka o władzę i o rząd dusz… Ten sam motyw przewijał się w „Mgłach Avalonu” (i wielu innych książkach) – w pewnym sensie także w realnym życiu, w naszej historii.

Z potężnych niegdyś, władających magią Nehaelitów, pozostały na Północy niedobitki. Południe całkowicie zdominowane zostało przez okcytańskich najeźdźców, chrześcijan.

Melisandra utonęła w morzu w wieku lat trzynastu. Bóg Djerva przywrócił ją do życia, więc jej ojciec, Xavier d’Aleume, zgodnie z prastarym obyczajem i jak na prawdziwego Nehaelitę przystało, oddał ją na wychowanie i szkolenie soutzene – magów wiernych dawnym tradycjom. Ale Melisandra jest (była?) też półkrwi Okcytanką, a praktykowanie magii nie jest dobrze widziane przez chrześcijan, nawet jeśli służy dobrym celom, na przykład uzdrawianiu.

Kiedy Melisandra zakończyła pobieranie nauk, postanowiła wrócić do domu – według jej mentorki to wyjątkowo zły pomysł; soutzene...

książek: 2578
8_oclock | 2015-03-09
Na półkach: Przeczytane, Niedoczytane, 2015
Przeczytana: 05 marca 2015

Skuszona okładką, tytułem i opiniami o autorce sięgnęłam po książkę mówioną. Starałam się słuchać pracowicie, ale widocznie nie dość pracowicie, bo co rusz film mi się urywał (i dziwiłam się, czemu ktoś tonie, skoro przed chwilą był w pokoju itd.) Cofanie się w treści nie pomogło. Ogółem mam miłe wrażenia z głosu lektora i nielicznych fragmentów.

książek: 0
| 2014-03-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 marca 2014

Kolejna przeczytana przeze mnie książka autorstwa Anny Kańtoch, której lekki i obrazowy styl skradł moje serce i idealnie wpasował się w mój literacki gust. Tym razem jest to powieść, moim zdaniem, bardziej skierowana do kobiet niż do mężczyzn i z mniejszą ilością elementów fantastycznych. Po Domenicu Jordanie – głównym bohaterze m.in. Diabła na wieży, którego szczerze polubiłam i o którego przygodach mogłabym czytać dużo i długo, pojawiła się Melisandra – dziewczyna, która jako kilkulatka utonęła przez nieuwagę swojego kompana, następnie otrzymała na nowo życie i rozpoczęła naukę w kierunku magii i czarostwa, jako jedna z nielicznych już soutzan. O ile Domenica polubiłam od początku i moja sympatia do niego jedynie wzrastała, o tyle w przypadku Melisandry, główne bohaterki Miasta w zieleni i błękiecie, nadal nie mogę określić mojego nastawienia do niej. Postać ta jest bardzo zmienna i dynamiczna. Raz zachowuje się jak normalna, ułożona dziewczyna, innym razem jak wyniosła panienka...

książek: 345
Benzyna | 2014-02-18
Przeczytana: 17 lutego 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Po książkę sięgnęłam ze względu na autorkę - Annę Kańtoch. Byłam po prostu ciekawa jej powieściowego debiutu.
Świat nakreślony w "Mieście..." był dla mnie mało wyraźny i charakterny. Ciekawe wątki: Miasta Snów, domów, w których dzieci mogły kształcić się na - mówiąc ogólnie - czarowników; historia Neahelitów czy Djevra - wszystko to opisane bez smaku, niedokładnie i niedbale, a w dodatku zatopione w nijak pasujących czasach przywodzących na myśl nie historię dziejącą się w powieści, a historię naszą, czyli Polski czy Europy. Obyczaje, etykieta, wiara, walka rycerzy z czarownicami, instytucje państwowe, systemy postępowań prawnych/policyjnych - tu nic twórczego ze strony autorki, jedynie podstawienie postaci pod historyczny schemat. Z jednej strony Miasto Snów, bóg Djevra i owiani tajemnicą Neahelici, a z drugiej czarownica Melisandra, która dawniej była chrześcijanką. Wieczorki u hrabiego de Fontmartis i wspominanie "lepszych czasów", kiedy szlachta była górą. Samowolna pogoń...

książek: 284
Koval | 2014-03-05
Przeczytana: 05 marca 2014

Nie mając wcześniej styczności z twórczością Anny Kańtoch sięgnąłem po pierwszą książkę tej autorki jaką miałem pod ręką. Zgodnie z opisem na okładce przyszło mi śledzić losy Melisandry d’Aleume, która to została rzucona pomiędzy parających się magią Neahelitów, a nieprzychylnych im i wyznających Jedynego Boga mieszkańców Serralangue. Zapowiadał się konflikt przeszłości z nowoczesnością; tradycjonalizm przeciwko postępowi i jednocześnie próba odnalezienia się w tym wszystkim głównej bohaterki. Przy okazji dosyć szybko pojawia się seria tajemniczych morderstw, okazująca się być podstawowym elementem spinającym całą fabułę. Śledztwo, prowadzone dwutorowo (tj. oficjalnie przez władze oraz samą Mel), towarzyszy nam przez całą książkę aż do ostatnich stron.
Jak wypada „Miasto w zieleni i błękicie”? Niestety przeciętnie. O ile sama historia wydaje się interesująca, to fabule brakuje tego „czegoś”, co potrafi wciągnąć i nie pozwala się oderwać. Podobnie jak w wielu innych przypadkach...

książek: 44
Ynka | 2016-07-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 lipca 2016

Po "Miasto w zieleni i błękicie" sięgnęłam w poszukiwaniu dobrej polskiej fantastyki... niestety okazało się to bardzo przeciętne. Bohaterowie płytcy i nijacy (polubiłam tylko Marcelina), świat w którym żyją też do mnie specjalnie nie przemówił... jakiś taki chaotyczny i niespójny. Mnóstwo wątków, z których nic nie wynika - ot, babulenie. Fabuła mało porywająca, choć zakończenie dosyć trafione. Na pociechę chyba ;) No i te imiona i nazwy miejsc... trudno było je właściwie odczytać, a co dopiero zapamiętać! Książka nie wciągnęła mnie ani trochę.

książek: 341
Magda | 2014-11-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 20 listopada 2014

Książka "Miasto w zieleni i błękicie" jest kolejną książką tej autorki po którą sięgnęłam. Myślę, że ta książka ze względu na połączenie kryminału z fantastyką pogodzi osoby o różnych książkowych gustach. Jest tutaj wszystko czego można oczekiwać od dobrego kryminału, jest tajemnica, morderstwo, małe miasteczko na końcu świata, ludzie tacy jak w innych małych miasteczkach na końcu świata. Jednak do tego dodane są też demony, czarownice i czarownicy, bogowie ożywiający ludzi, a także święci spełniający "pragnienia" ludu o karze dla grzeszków. Mam tylko zastrzeżenia co do zakończenia. Można było książkę lepiej zakończyć, ale to już każdy czytelnik musi sam ocenić.

Myślę, że jeśli ktoś ma ochotę na nietypowy kryminał to "Miasto w zieleni i błękicie" jest bardzo dobrym wyborem na jesienne wieczory.

książek: 979
Alapogo | 2014-03-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 marca 2014

Ta lektura mnie zmęczyła. Swoją przewidywalnością, płytkimi postaciami oraz chaotycznością. Nie mówiąc już o niekonsekwentnej postawie głównej bohaterki. Wiele różnych wątków, które zostają zamknięte w słaby sposób lub w ogóle nie wykorzystane. Sądze, że jeśli poczytać prolog, kilka stron z zakończenia i ostatni rozdział tak naprawdę nic się nie straci, a zaoszczędzi czasu.

książek: 118
anaszko | 2016-06-24
Przeczytana: 24 czerwca 2016

Cóż by tu napisać? Może zacznę od pozytywów.

Książka jest wydana po prostu bajecznie! Wspaniała kaligrafia na początku każdej z części, piękny szkic na pierwszej stronie książki. Wydanie zachwyca.

I to by w zasadzie było na tyle. Fabuła może byłaby i ciekawa, ale jest całkiem słabo opisana. Cały ten świat ogarnięty magią, soutzene i innymi czarami jest jakiś taki nijaki. Nie przemawia to do mnie. Nie polecam.

książek: 22
Kiper602 | 2014-11-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 października 2014

Poprzedni raz miałem styczność z Anną Kańtoch przy okazji antologii opowiadań nominowanych do nagrody Janusza A. Zajdla. Jej dwa opowiadania tam zamieszczone zrobiły na mnie duże wrażenie, jedno z nich wygrało.Dlatego z tym większą ochotą i oczekiwaniami zabrałem się do lektury Miasta w Zieleni i Błękicie, która była sprzedawana w jednym z poprzednich pakietów bookrage http://bookrage.org/, a jest jej powieściowym debiutem.
Powieść reklamowana jest jako przygoda czarownicy w nieprzyjaznym świecie, z obecną w tle tajemnicą. Tutaj niby wszystko się zgadza, mamy czarownicę, mamy też i zagadkę. Jednak cała reszta, składająca się na fabułę i kreację świata, już taka oczywista nie jest.
Książka zaczyna się opisem wycieczki po ruinach starożytnego miasta. Później dowiadujemy się, że to Miasto Snów, stworzone ongi przez lud Neahelitów, parający się między innymi magią. Został on jednak najechany przez wrogi lud z kontynentu. Od tej pory na wyspie, która jest miejscem opowiadania, widać...

zobacz kolejne z 420 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd