Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Historia filozofii po góralsku

Wydawnictwo: Znak
7,58 (265 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
29
9
59
8
56
7
71
6
22
5
12
4
6
3
7
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324010226
liczba stron
124
słowa kluczowe
filozofia, religia, góralszczyzna
kategoria
filozofia i etyka
język
polski
dodał
Snoopy

„Na pocątku wsędy byli górole, a dopiero pote porobiyli się Turcy i Zydzi. Górole byli tyz piyrsymi »filozofami«. »Filozof« - to jest pedziane po grecku. Znacy telo co: »mędrol«. A to jest pedziane po grecku dlo niepoznaki. Niby, po co mo fto wiedzieć, jak było na pocątku? Ale Grecy to nie byli Grecy, ino górole, co udawali greka. Bo na pocątku nie było Greków, ino wsędy byli górole”. Tak...

„Na pocątku wsędy byli górole, a dopiero pote porobiyli się Turcy i Zydzi. Górole byli tyz piyrsymi »filozofami«. »Filozof« - to jest pedziane po grecku. Znacy telo co: »mędrol«. A to jest pedziane po grecku dlo niepoznaki. Niby, po co mo fto wiedzieć, jak było na pocątku? Ale Grecy to nie byli Grecy, ino górole, co udawali greka. Bo na pocątku nie było Greków, ino wsędy byli górole”.

Tak ksiądz Józef Tischner w swoim największym bestsellerze wyjaśniał powstanie filozofii. Najnowsze wydanie zostało wzbogacone o jego nieznane dotąd teksty. Można się z nich na przykład dowiedzieć, że Arystoteles, chorując na żółtaczkę, napisał XII księgę Metafizyki.

Księga zaginęła, ale odnalazła się na strychu w Rogoźniku. Nowym elementem są też bardzo zabawne przygody Sobka Chowańca z Jonkówek, spisane przez księdza Tischnera w latach 80. Książkę uzupełniono też posłowiem Wojciecha Bonowicza oraz esejem Dobrosława Kota, będącym filozoficzną analizą opowieści o góralskich filozofach. Historia filozofii po góralsku to znakomita lektura zarówno dla tych, którzy poszukują rozrywki, jak i dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o filozofii, i to w zupełnie nieszablonowy sposób.

 

źródło opisu: https://www.znak.com.pl/

źródło okładki: https://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 374
Paweł | 2011-12-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 grudnia 2011

Tak sobie umyśliłem, że wiele lat temu chciałbym mieć książkę księdza Tischnera jako wprowadzenie przed lekturą "Historii filozofii" Tatarkiewicza. Wymarzony wstęp bez zwierania go jako nierozerwalną część wspomnianego tryptyku. Wspaniała rzecz do poczytania w szałasie podczas włóczęgi po górach i dająca satysfakcję ze swojskiej nuty wiernego słuchacza gawęd czy wykładów ludzi uważanych za przykład umiłowania mądrości.
Wspomniany autor uważanej za wręcz podręcznikową "Historii filozofii" czy Roman Ingarden z zapisami dziejów "swoich" pojęć jak każdy z rodzimych i zagranicznych myślicieli zawsze znajduje odniesienie do zarania dziedziny. Specjalnym prawem jakby rządzi się rzecz traktująca tematykę w sposób uporządkowany, chronologiczny, alfabetyczny co przypomina "Historia filozofii po góralsku" będąca dowcipnym streszczeniem rozwoju myśli starożytnych podług najważniejszych, kolejno przedstawianych filozofów greckich. Poniekąd, ta niepozorna książeczka przybliża pojęcie doksografii i takich zbiorów jak "Żywoty" Diogenesa Laertiosa. Takiego wrażenia przydaje anegdotyczna po części filozofia "po góralsku" jak i encyklopedyczna chronologia.
Od Talesa do Platona, którzy dla księdza Tischnera są najzwyklejszymi góralami jak Sokrates będący tak naprawdę Jędrusiem czy Platon znany na górskich ścieżkach jako Władek. To przybranie personaliów dezorientujące niewtajemniczonych ma siłę nieziemskiego dowcipu. Poza tym każdemu znającemu pobieżnie historię greckich poszukiwaczy prawdy, piękna czy szczęścia w lot stają znajome skądinąd obrazy.
Historia Tischnera wymaga komentarza czy rozmowy. Myślę, że nie należy zachwytu lub zadziwienia pomieszanego z humorem poddawać konwersacji silącej się na "góralszczyznę", napuszone filozofowanie albo przesadną "cmokaninę". Jest to przykład utworu literackiego, który można sobie stawiać za przykład wypełnienia nieistniejącej luki w literaturze polskiej. Luki jakiej nie zna dorobek innych narodów będących protoplastami słowotwórstwa, a mającymi za fundament czy filar swej świątyni dzieła Homera czy Biblię. Autor nawiązuje do uroczej acz niechętnie stosowanej konwencji spisania opowieści, gawędy, wspomnienia na wzór starożytnych ze stosownym wygładzeniem kompozycji. Rodzime ukłony w tym kierunku to stosunkowo młoda "Bogurodzica" i domniemanie co do pieśni oraz podań pierwszych plemion jakie można uznawać za zalążek państwowości, a co za tym idzie narodowej myśli, mądrości, wiedzy. Zdaje się, że nasze dzieje literackie dalekie są nawet pieśniarzom ludów z Bałkanów, czyli współczesnej byłej Jugosławii. Pamięć zaklęta w słowach i poddawana z pokolenia na pokolenie dalszemu procesowi wykształcania się na dzieło literackie jest wizytówką każdego kraju.
Górale to piękny przykład ludowej, rodzimej mądrości, a za sprawą księdza Tischnera utrwala się przekorny przykład wymykający się takim zaszufladkowaniom jak "folklor". Tatry i ich mieszkańcy występują we wspomnianych "szatach" filozofów z odautorskim zastrzeżeniem wplecionym zgrabnie w opowieść, iż górale, to nie Grecy. Nasz Sokrates nie ma prawa na swej ziemi skończyć jak jego sławetny poprzednik. Jędrusia od zgubnego wyroku ratuje obrona "babska" co przedstawione jest w niezwykle malowniczy sposób, który należy przeczytać. Tak jak warto zapoznać się z wizją państwa jaką roztacza Władek, a jakże bliźniaczo podobną do pierwowzoru.
W "Historii filozofii po góralsku" jak nie trudno się domyśleć napotyka się charakterystyczne słowa i zwroty przynależące do gwary podhalańskiej z których żeby wspomnieć "pustać". Odniesienie do jońskich filozofów przyrody i apeironu przybiera postać rozprawy na drodze jak większość przedstawionych historii. Góry są domem jaki ukazano nie nachalnie, bez "turystycznej" mądrości, a okraszono przypowieściami z zacięciem tak dalece dowcipnym, iż nie można Czytelnika dłużej zwodzić i zachęcać, atoli trzeba historię księdza Tischnera poznać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rycerze na rozdrożach

Ciekawa, piękna ale w gruncie rzeczy smutna historia. Bułyczow świetnie skomponował tą książkę. Kiedy poznajemy bohaterów są już w starszym wieku, a n...

zgłoś błąd zgłoś błąd