Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miasto Permutacji

Tłumaczenie: Konrad Kozłowski
Wydawnictwo: Solaris
7,38 (125 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
20
8
27
7
35
6
12
5
11
4
4
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Permutation City
data wydania
ISBN
8389951460
liczba stron
432
język
polski

Dobra wiadomość jest taka: Witamy po drugiej stronie!. Masz przed sobą życie wieczne! Nieśmiertelność należy do ciebie! Cud medycyny? No, nie do końca. Zła wiadomość jest taka, że jesteś fragmentem elektronicznego kodu. Świat, który cię otacza, to zaledwie cyfrowa wersja świata realnego. Żyjesz w wirtualnej rzeczywistości. Jesteś Kopią i masz tego pełną świadomość. Dobra wiadomość jest taka,...

Dobra wiadomość jest taka: Witamy po drugiej stronie!. Masz przed sobą życie wieczne! Nieśmiertelność należy do ciebie! Cud medycyny? No, nie do końca.

Zła wiadomość jest taka, że jesteś fragmentem elektronicznego kodu. Świat, który cię otacza, to zaledwie cyfrowa wersja świata realnego. Żyjesz w wirtualnej rzeczywistości. Jesteś Kopią i masz tego pełną świadomość.

Dobra wiadomość jest taka, że możesz z tym skończyć, kiedy tylko zechcesz. Zgodnie z obowiązującym prawem każda Kopia posiada opcję zakończenia procesów wewnątrz komputera i powrotu do normalnego życia w prawdziwym świecie. Opcja jest dostępna w Menu: Narzędzia. Wybierasz i gotowe…

Zła wiadomość jest taka, że wybierasz tę opcję i nic się nie dzieje. Ktoś zadał sobie trud i zablokował ją. Wiesz dobrze, kto to zrobił. Ty sam. Prawdziwy ty. Ty z krwi i kości. I ta twoja druga wersja chce cię tu zatrzymać na zawsze.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 81
Justyna | 2016-01-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2015

Recenzja pierwotnie ukazała się na portalu Nowej Fantastyki: http://www.fantastyka.pl/ksiazki/recenzja/82

Choć książka Griega Egana skończy niedługo dwadzieścia dwa lata (a jej polskie wydanie – dziewięć), opisany w niej „świat przyszłości” – mimo wielu niedociągnięć – wciąż może się do pewnego stopnia ziścić, a poruszone w „Mieście Permutacji” problemy są nie tylko zaskakująco aktualne, ale i – może nawet coraz bardziej – fascynują pisarzy, nie tylko science fiction.

Fabuła powieści nie jest zbyt skomplikowana – podczas lektury najtrudniejszym zadaniem jest „wgryzienie się” w świat „Miasta...”. W pierwszej części powieści czytelnik śledzi losy kilku postaci żyjących w połowie XXI wieku, w świecie, w którym człowiek może zeskanować swój mózg i uruchomić – świadomą, choć spowolnioną w stosunku do świata rzeczywistego – komputerową Kopię. Ledwie wiążąca koniec z końcem, uzależniona od Autoverse'u – symulatora sztucznego życia – programistka Maria, tajemniczy milioner Thomas, egzystujący po śmierci swojego ciała jako Kopia, Peer i Kate, Kopie bez wielkich pieniędzy do wydania na potrzebną im do „życia” moc obliczeniową – wszystkich ich w jakiś sposób połączy Paul Durham, człowiek znikąd, który okazuje się mieć wielką, szaloną ideę dotyczącą sztucznego życia. Zarówno tego, jakim są Kopie, jak i tego, które kreuje – na poziomie bakterii – Autoverse.

Książka napisana jest w sposób na tyle przewrotny, że do końca trudno odróżnić prawdę od rojeń szaleńca. To rozchwianie, mocno podkreślone w zakończeniu, służy postawieniu zasadniczego dla książki pytania: czym różni się „sztuczne” życie od „prawdziwego”? Czy rzeczywistość taka, jaką ją znamy i świat, który uważamy za wirtualny, nie są tylko permutacjami tych samych elementów? I czy zawsze możemy być pewni, że to my jesteśmy na „najbardziej realnym” poziomie?

Egan sygnalizuje problem wielostronnie, ale początkowo bardzo delikatnie. Niespiesznie rozwija wątki, długo każąc czytelnikowi czekać na pojawienie się interakcji między postaciami, co choć nie tworzy szalonego tempa akcji, pozwala lepiej poznać bohaterów i zrozumieć ich motywacje. Wywody z pogranicza filozofii i cybernetyki, momentami trudne, wymagające koncentracji i toczące się wręcz „na granicy” zrozumiałości – tworzą specyficzny klimat, dzięki czemu kiedy czytelnik wreszcie dotrze do sedna teorii Durhama, nie pozostaje mu nic innego jak zapytać – czy to rzeczywiście jest możliwe, czy facet po prostu zwariował? Co więcej, Egan już w pierwszym rozdziale wprowadza mocnym akcentem paranoidalny klimat, pokazując rzeczywistość z perspektywy nie bohatera, a jego Kopii właśnie. I kiedy czytelnikowi już się wydaje, że zrozumiał rządzące światem powieści zasady, autor wprowadza nowe problemy i zwroty akcji, które pokazują wydarzenia z zupełnie innej perspektywy.

Powieść, choć z początku obiecująca, ma sporo słabości. Długie wyjaśnienia konstrukcji programów i różnych teorii z pogranicza fizyki i biologii stanowią słabszą stronę książki. Egan wykreował imponującą i bardzo dopracowaną wizję świata, jednak momentami zdaje się zapominać, że solą literatury pięknej są jednak ludzie – ich działania, ich uczucia i rozważania na ich temat – nie zaś opisy używanego w przyszłości softeware'u. Na szczęście czytelnik, który zaciśnie zęby i przebrnie przez zawiłe, szczegółowe i momentami niestety nużące fragmenty, zostaje wynagrodzony niebanalnym spleceniem tych dwóch wątków: ludzkiego i „komputerowego”.

Większym problemem są nielogiczności, których Egan nie uniknął, mimo że wydaje się, iż gruntownie przemyślał swoją wizję. Trudno oprzeć się wrażeniu, że teoria pyłu – koncept centralny dla całej powieści – jest nieco wydumana i zawiera sporą lukę. W świetle tego, jak przedstawia ją Durham, trudno wyjaśnić jego działania i aż dziw, że nie zauważył tego żaden z pozostałych bohaterów. Wydaje się, że jest to największy problem tej książki, stawiający pod znakiem zapytania sens większości fabuły. Można przejść nad nim do porządku dziennego i mimo to cieszyć się lekturą, jednak gdzieś w tle wciąż pozostaje wrażenie pewnego – logicznego – niedosytu.

Można zarzucić Eganowi, że teorii pyłu, ze względu na jej nieweryfikowalność, nie da się rozpatrywać w kategoriach naukowych – jeśli już, to religijnych. Trudno temu zaprzeczyć, niemniej warto zaznaczyć, że w science fiction nauka często spotyka się, albo wręcz przecina z religią. Już samo istnienie Kopii – bytów potencjalnie nieśmiertelnych, bezcielesnych i zupełnie inaczej niż ludzkie pierwowzory funkcjonujących w czasie (Kopie mogą się spowalniać i modyfikować swoją pamięć, co jest swego rodzaju zmianą przeszłości poprzez przekształcenie swoich na jej temat wyobrażeń). Jeśli dodać do tego wątek „zabawy w boga” – zarówno przez autokreacje (modyfikacja swojej pamięci dokonywana przez Kopie), jak i przez tworzenie nowych światów (Autoverse) można śmiało uznać, że wymiar religijny jest jednym z najważniejszych w całej powieści. Nieważne, że jest w niewielkim stopniu wyrażony explicite.

Ostatecznie „Miasto permutacji”, mimo rozbudowanej wizji świata przyszłości i szczegółowych koncepcji dotyczących oprogramowania tworzącego sztuczne życie (niezależnie, czy chodzi o Kopie, czy o Autoverse), okazuje się być książką o człowieku. O ludzkiej tożsamości, o zmaganiu się z przeszłością i o cenie, jaką płaci się za realizację najśmielszych marzeń. I o tym, co czyni nas ludźmi. To temat, o który zahacza również „Starość Aksolotla” Dukaja i wiele innych dzieł, które pokazują ludzkość po jakimś transhumanistycznym przewrocie: czy te nowe byty są jeszcze ludźmi? Jeśli mogą, jak u Egana, nieskończenie wiele razy się kopiować, modyfikować swoje wspomnienia czy nawet upodobania, to na ile są jeszcze „sobą”? I jaką cenę zapłacą ci, którzy nie skorzystają z kuszących możliwości komputerowego nieba? Ludzie bawiący się w bogów wciąż są ludźmi – nieco zagubionymi istotami nie potrafiącymi przewidzieć skutków swoich działań. Takie postawienie problemu komponuje się z obecną w świecie powieści nową wiarą – kościołem Boga, który Nic nie Robi i ze – stosunkowo zaskakującym – zakończeniem wątku Autoverse'u.

To nie zaawansowana technologia jest głównym bohaterem „Miasta permutacji”, nie wydaje się być nim nawet przewijający się przez całą fabułę problem sztucznego życia i poziomów, w jakich funkcjonuje rzeczywistość. Jest nim raczej problem wiary, a raczej tego, jak zmienia ona nasze postrzeganie świata. I niekoniecznie chodzi tu o wiarę religijną: ostatecznie przyjęcie lub odrzucenie konkretnej hipotezy naukowej dotyczącej wszechświata też okazuje się być wyłącznie kwestią wiary.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Martynka w krainie baśni

Pękne opowiadania o przygodach dziewczynki o imieniu Martynka, pełne ciepła, humoru, radośći. Czytając to sama przenosiłam się w krainę dziecięcej bez...

zgłoś błąd zgłoś błąd