Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

I więcej nic nie pamiętam

Wydawnictwo: Świat Książki
7,52 (271 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
18
9
45
8
67
7
91
6
34
5
14
4
0
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-247-1830-6
liczba stron
288
język
polski

Jako lekarka i jako człowiek przeżyła zagładę getta warszawskiego, przeżyła zagładę jego dzieci. Żyła wspólnym życiem ze swoimi małymi pacjentami i była świadkiem ich śmierci. Inaczej niż wielu innych towarzyszyła umieraniu każdego dziecka osobno i umierała po wielokroć, z każdym z nich. Także wtedy, gdy poddała się wewnętrznemu nakazowi wybrania dla swoich podopiecznych »lepszej« śmierci - we...

Jako lekarka i jako człowiek przeżyła zagładę getta warszawskiego, przeżyła zagładę jego dzieci. Żyła wspólnym życiem ze swoimi małymi pacjentami i była świadkiem ich śmierci. Inaczej niż wielu innych towarzyszyła umieraniu każdego dziecka osobno i umierała po wielokroć, z każdym z nich. Także wtedy, gdy poddała się wewnętrznemu nakazowi wybrania dla swoich podopiecznych »lepszej« śmierci - we śnie, zamiast okrutnej - w komorze gazowej. Wtedy także lękała się o każde dziecko, o to, że któreś z nich obudzi się, zanim nadejdzie śmierć łagodna i będzie skazane na tę okrutną. Książkę trzeba przeczytać. Jest to relacja uczestnika i świadka tragicznych i nieludzkich wydarzeń, napisana z najbardziej ludzkim stosunkiem do śmierci.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 948
Paula | 2011-06-23
Przeczytana: 21 czerwca 2011

Jak zaznacza sama autorka, książka "I więcej nic nie pamietam" bardziej niż literaturą jest relacją z tego co się zdarzyło te kilkadziesiąt lat temu na terenie nie tylko getta warszawskiego, ale również samej Warszawy. Nie jest to łatwa relacja, zarówno dla osoby, która się jej podjęła, jak i dla tych, którzy są jej odbiorcami...

Adina była świeżo poślubioną żoną i miała 22 lata w dniu kiedy wybuchła II Wojna Światowa. Była studentką na wydziale lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego i niedługo miała rozpocząć praktykę lekarską. Nadszedł jednak 1 września i wszystkie plany uległy zmianie, życie zmieniło tor po którym biegło... Szukając schronienia i możliwości ukończenia studiów, autorka "I więcej nic nie pamietam" uciekła z Warszawy do Lwowa, skąd jednak po kilku miesiącach wróciła do stolicy.

11 marca 1940 roku zgłosiła się do szpitala im. Bersonów i Baumanów w Warszawie, w którym pracowała do jego likwidacji. Została przyjęta jako pomoc dr Keilson na oddziale wewnętrznym. Już wtedy jednak największą jej uwagę przyciągały chore dzieci, które jeszcze można było ratować, którym było się w stanie pomóc. Szpital bowiem, do momentu zamknięcia getta funkcjonował w miarę normalnie... Warszawskie getto jednak powstało, a razem z nim zmienił się szpital i jego mali pacjenci. 'Normalnie' chore dzieci, którym lekarze mogli pomóc wyzdrowieć zmieniły się w dzieci dla których nie było ratunku: dzieci z chorobą głodową czy gruźlicą, nierzadko dodatkowo jeszcze zawszone czy zagrzybione, wiedzące co to jest śmierć i niekiedy się jej spodziewające. Dzieci o dorosłych, rozumiejących zbyt wiele, doświadczonych zbyt boleśnie i widzących za dużo, głęboko czarnych, przeszytych bólem oczach. Leczenie tych dzieci, bez lekarstw, jedzenia i odpowiednich warunków do rekonwalescencji autorka nazywa "nadludzką medycyną", która bardzo często sprowadzała się jedynie do tego by takiemu umęczonemu przez życie i chorobę dziecku umożliwić godną śmierć. Śmierć, która dla większości tych dzieci była łaską, która przychodziła sama. Garstka dzieci, która została w szpitalu do momentu jego likwidacji, została natomiast nią 'obdarzona' przez autorkę tej książki. 'Obdarzona' - zastanawiam się czy pomimo wszystko to słowo tutaj pasuje, czy pomoc w śmierci może być widziana jako dar? Ale z drugiej strony jeśli dzieci umarły podczas snu, nie natomiast brutalnie i z zimną krwią zabite przez nazistów, czy w jakimś stopniu nie jest to właśnie dar spokojnej śmierci, wolnej od strachu i bólu?

Dzieci - te chore, często samotne, wynędzniałe, szukajace ukojenia w smutku, bólu i głodzie były największą troską Adiny. Im też, oraz samej pracy w trzech szpitalach w getcie poświęcona jest pierwsza część książki "I więcej nic nie pamiętam". Te kilka rozdziałów opowiadających o tym etapie wojennego życia autorki to oczy pełne łez, otwarte z bezsilności usta i ściśnięte gardło i serce czytelnika. Chyba inaczej nie da się przeczytać tych 100 stron... I takie mam jedno spostrzeżenie dotyczące dzieci po lekturze tej książki: ŻADNE, absolutnie żadne dziecko nie powinno tak szybko i w tak brutalny sposób dorastać!!!

W drugiej części książki autorka opowiada o swoim wyjściu z getta, funkcjonowaniu po aryjskiej stronie jako łączniczka ŻOB, przyjaźni z Markiem Edelmanem oraz o tym, że życie Żyda po aryjskiej stronie nie było dużo łatwiejsze od tego w getcie. Szczególnie zapadła mi w pamięć historia Abraszy Bluma oraz to w jaki sposób zginął mąż autorki, Stefan... Niełatwe są to historie. Zagnieżdżają się w umyśle i w sercu i nie pozwalają normalnie funkcjonować w życiu codziennym. Moim zdaniem zresztą cała ta książka taka jest. Jej lektura równa się zakłóceniu normalnego życia czytelnika, gdyż nie ma możliwości by o tym co się przeczytało nie myśleć. Taka to właśnie książka, prosta w swojej formie i sposobie w jakim została napisana, ale przejmująca do głębi...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Byłem asystentem doktora Mengele

Książka, którą należy przeczytać. Jest to kolejna pozycja "literatury obozowej", obok której nie można przejść obojętnie. Autor, węgierski l...

zgłoś błąd zgłoś błąd