Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,7 (191 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
10
8
30
7
66
6
43
5
27
4
3
3
3
2
2
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8385661263
liczba stron
200
kategoria
literatura faktu
język
polski

Spokojne miasteczko Midwestu, czyli Środkowego Zachodu Stanów Zjednoczonych - to jeden z wielu światów Nowego Świata. Na pozór przystępny, łatwy do oswojenia, okazuje się dla Europejczyka prawdziwie egzotyczny. W latach osiemdziesiątych szczególnie obco i dziwnie przedstawiał się przybyszowi z tej "gorszej Europy". Czytając "Delicje ciotki Dee" dziś, uzmysławiamy sobie, jak wiele zaszło zmian...

Spokojne miasteczko Midwestu, czyli Środkowego Zachodu Stanów Zjednoczonych - to jeden z wielu światów Nowego Świata. Na pozór przystępny, łatwy do oswojenia, okazuje się dla Europejczyka prawdziwie egzotyczny. W latach osiemdziesiątych szczególnie obco i dziwnie przedstawiał się przybyszowi z tej "gorszej Europy". Czytając "Delicje ciotki Dee" dziś, uzmysławiamy sobie, jak wiele zaszło zmian przybliżających nas do tamtej rzeczywistości - a jednak wciąż pozostaje ona dla nas szokująca.

Jest to książka dla tych, którzy Stanów nie znają, oraz dla tych, którzy chcieliby je sobie przypomnieć. Lecz przede wszystkim dla tych, którzy mają ochotę wyleczyć się z narodowych kompleksów.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2244
Bed | 2011-02-10
Przeczytana: 10 lutego 2011

Mieszkam w regionie, gdzie wysyp emigrantów do Stanów był zawsze wysoki a i zachwyt tym krajem wydawał mi się niewspółmierny, stąd gdy znalazłam, jeszcze w latach licealnych, książeczkę Delicje ciotki Dee, stwierdziłam, ze warto ją nabyć i zrewidować swoje zdanie, bo przecież nawet jeśli rzeczywistość jest już nieco inna, mentalność ludzka nie zmieniła się chyba tak bardzo.
Książka okazała się zbiorem obserwacji z pobytu autorki jako stypendystki w latach 70-tych i 80-tych a później jako żony, towarzyszącej mężowi "zakontraktowanemu" w niewielkim mieście Midwestu. Marzeniem Teresy Hołówki było ukazać smak codzienności Amerykanina i jak bardzo był on egzotyczny dla niej, przeciętnej Polki i jej rodziny. Książka zarówno kiedyś, tak i teraz zastanawiała i zaskakuje nadal. Dawniej dziwiło mnie krytyczne, zupełnie inne niż większości, zdanie Hołówki na temat tego kraju. Autorka zauważała głównie ciułactwo ludzi, ich dążenie do komfortu, widziała ich przystosowanie za wszelką cenę do reszty jako jakąś formę zniewolenia i to, że problemy, których nie dało się rozwiązać przestawały istnieć. Wszystko musiało być po prostu fine a dla niej takie podejście było nienaturalne, była strusią polityką.
Teraz po przeczytaniu zastanawiam się nad zmianami w naszym kraju przez 20 lat po odzyskaniu niepodległości. Dlaczego idziemy ścieżką amerykańskich błędów i powielamy ich pomyłki, natomiast rzeczy warte naśladowania umykają ogólnej uwagi.
Na wskroś książka jest wartościową pozycją, napisaną jasnym, dowcipnym językiem. Podzielono ją na czytelne rozdziały, opisujące życie codzienne rodziny w USA np przygotowywanie lekcji, chodzenie do doktora, czytelnictwo a nawet w jednym autorka opisała swe zabawne przeżycia w Instytucie Seksuologicznym, który znajduje się w tym właśnie mieście stanowym.
Teresę Hołówkę oceniam jako osobę z charyzmą, z jej poglądami w pewnym stopniu zgadzam się, chociaż były momenty, że wydawała mi się nieco surowa ta ocena. W końcu w obcym kraju musisz dopasować się do innych a nie narzekać w kółko jak jest do bani. Był moment, że zastanawiałam się czy autorka ma jakąś przeszłość komunistyczną, ale teraz wydaje mi się to nieistotne.
Jeśli ktoś trafi na tę niewielką książeczkę, myślę, że warto przeczytać, na pewno nie będzie to strata czasu. Najlepiej byłoby oczywiście pojechać i przekonać się samemu no ale..

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Oblubienica czarnoksiężnika tom 4

Mam wrażenie, że rozterki głównej bohaterki są rozdmuchane do granic przeniemożliwości - dziewczyna co dialog, co monolog, powtarza dokładne TO SAMO (...

zgłoś błąd zgłoś błąd