Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,29 (12098 ocen i 1124 opinie) Zobacz oceny
10
1 260
9
1 708
8
2 248
7
3 480
6
1 881
5
968
4
212
3
256
2
23
1
62
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Marina
data wydania
ISBN
9788374957700
liczba stron
301
język
polski
dodał
Marcin

Inne wydania

Barcelona, lata osiemdziesiąte XX wieku. Oscar Drai, zauroczony atmosferą podupadających secesyjnych pałacyków otaczających jego szkołę z internatem, śni swoje sny na jawie. Pewnego dnia spotyka Marinę, która od pierwszej chwili wydaje mu się nie mniej fascynująca niż sekrety dawnej Barcelony. Śledząc zagadkową damę w czerni, odwiedzająca co miesiąc bezimienny nagrobek na cmentarzu dzielnicy...

Barcelona, lata osiemdziesiąte XX wieku. Oscar Drai, zauroczony atmosferą podupadających secesyjnych pałacyków otaczających jego szkołę z internatem, śni swoje sny na jawie. Pewnego dnia spotyka Marinę, która od pierwszej chwili wydaje mu się nie mniej fascynująca niż sekrety dawnej Barcelony. Śledząc zagadkową damę w czerni, odwiedzająca co miesiąc bezimienny nagrobek na cmentarzu dzielnicy Sarriá, Oscar i jego przyjaciółka poznają zapomnianą od lat historię rodem z Frankensteina i XIX-wiecznych thrillerów. Historię, której dramatyczny finał ma się dopiero rozegrać...

 

źródło opisu: Muza, 2009

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1094
Magdalena Wójcicka | 2010-08-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 sierpnia 2010

W moim dorobku czytelniczym to już druga książka Zafona jaką miałam okazję przeczytać. Wcześniejszą był "Cień wiatru". Nie miałam jeszcze przyjemności zajrzeć do "Gry anioła", ale myślę, że to kwestia zaledwie kilku miesięcy.
Po "Marinę" sięgnęłam z kilku powodów. Po pierwsze stosunkowo niedawno ukazała się na rynku wydawniczym, a ja miałam chętkę na jakąś nowość. Po drugie, większość ludzi, która miała ją przede mną w rękach, wyśpiewywała niemalże peany na jej cześć i zachęcona bardzo pozytywnymi recenzjami postanowiłam przekonać się na własnej skórze co to i o czym to.

Otóż, "Marina" to z jednej strony opowieść o pierwszej, młodzieńczej miłości, a z drugiej - historia rodem z XIX-wiecznych thrillerów. Te przeplatające się wątki podszyte są klimatem XX-wiecznej Barcelony, z jej bogactwem, secesyjnymi budynkami i magicznymi zakątkami.
Zdecydowanie najbardziej w tej książce do gustu przypadł mi ów portret miasta, którego już nie ma. Zafon uwiecznia miasto swej młodości, tworzy nostalgiczny obraz minionej Barcelony.

Podczas lektury nie mogłam oprzeć się ciągłemu porównywaniu fabuły z treścią "Cienia wiatru". Powtarzające się zabiegi, podobne rozwiązania sytuacji. Niestety w starciu "Cień..." kontra "Marina" wygrywa ta pierwsza książka, która dla mnie cała była zagadką, a "Marina" miała parę przewidywalnych momentów. Niewątpliwie autor potrafi trzymać mnie w niepewności, zaskakiwać, wzruszać, ale jego najnowsze dzieło jest jakby okrojone, niewyszlifowane, mimo że sam Zafon mówi o tym utworze jako o swoim ulubionym. Może odbieram tę książkę w ten sposób właśnie dlatego, że patrzę na nią przez pryzmat "Cienia wiatru". Może gdybym czytała je w odwrotnej kolejności to "Marina" by mnie zachwyciła, a "Cień..." odrobinę rozczarował. Nie wiem, może...

Nie da się ukryć także, że w "Marinie" można znaleźć parę perełek jeśli chodzi o przekazanie uniwersalnych prawd.
Między innymi do gustu bardzo przypadł mi fragment o chwilach szczęścia: Życie obdarza każdego z nas rzadkimi chwilami czystego szczęścia. Czasami trwa ono kilka dni lub tygodni, czasami kilka lat. Zależy, co jest nam pisane. Pamięć o tych chwilach nie opuszcza nas nigdy, przeistaczając się w krainę wspomnień, do której daremnie usiłujemy przez całe życie powrócić.
Może dla wielu nie jest to żadne odkrywcze stwierdzenie, ale czytając książki, zwykle wyłapuję te stwierdzenia, opisy, które idealnie komponują się z moimi nastrojami, przemyśleniami i akurat ten fragment w danej sytuacji życiowej, opisał to co kotłuje się w mojej głowie.

Zafon stawia w "Marinie" tezę, że "czasami to, co najbardziej prawdziwe, dzieje się tylko w wyobraźni. Wspominamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło". Ile wspomnień, które pielęgnujemy ma dokładnie taki obraz jaki miały w rzeczywistości? Ile w nich ubarwień, ile udoskonalania, ile fałszu? W którym momencie zaczyna się w nich fikcja i ile z tego co pamiętamy naprawdę miało miejsce?

Nie czuję żebym podczas lektury "Mariny" straciła czas, bo czyta się ją bardzo szybko, ale też nie wrócę do niej z sentymentem, tak jak wracam do niektórych dzieł.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pierwszy śnieg

Gdybym najpierw obejrzał film to za nic w świecie nie chciałbym przeczytać tej książki. Mimo znakomitej roli Michael'a Fassenbendera i Val'a Kilme...

zgłoś błąd zgłoś błąd