Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sceny z życia smoków

Wydawnictwo: Wydawnictwa Radia i Telewizji
8,1 (240 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
37
9
77
8
49
7
48
6
13
5
13
4
1
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8321204775
liczba stron
64
słowa kluczowe
smok, bajki, opowiadania
język
polski
dodała
espeja

"Sceny z życia smoków" autorstwa Beaty Krupskiej to świetna minipowieść nie tylko dla dzieci. Jeśli chcesz wiedzieć, czemu smoki noszą zawsze przy sobie termos z zupa ogórkowa i dlaczego nie mogą latać - przeczytaj!

Ilustrował: Jacek Rupiński

 

źródło opisu: Wydawca

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 730
mag | 2010-10-26
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Niedawno przeszukiwałam księgozbiór mojej Mamy w poszukiwaniu starych książek, które jeszcze pamiętam z dzieciństwa. Ku mojej wielkiej radości znalazłam „Sceny z życia Smoków” Beaty Krupskiej, a ponieważ jeszcze całkiem niedawno miałam styczność z tymi uroczymi gadami dzięki Joannie Olech, która przedstawiła czytelnikom rodzinę smoka Pompona, z nieukrywaną ciekawością sięgnęłam po „Sceny...”, by odświeżyć i poszerzyć swą smoczą wiedzę.
Według smokologii smoki dzielą się na wschodnie i zachodnie. Ale smoki Beaty Krupskiej nie dają się wcisnąć w żadne szufladki (być może dlatego, że niektóre z nich są po prostu za wielkie). Ani nie są podobne do Shrekowej Smoczycy, ani do Szczerbatka z „Jak wytresować smoka?” , ani też do żadnego innego bajkowego gada. To Smoki z polany, jedne są grube i gdzieniegdzie mają kłaki, inne szczupłe-rasowe, z kolorowymi jeżykami na głowach, jeszcze inne to puchate wielkogady (bo przecież nie wielkoludy ...) o pomarańczowych oczach. Są tak różne, ale jest coś, co je łączy – każdy smok z prawdziwego zdarzenia ma na szyi termos z zupą ogórkową, poza tym wcina muchomory smażone na maśle i jedno jest pewne- nie potrafi latać, choć ogniem czasami zieje, a na zimę zasypia snem niedźwiedzim (albo raczej smoczym).
W piętnastu scenach Beata Krupska przedstawia czytelnikom smocze perypetie. Mieszkają sobie te stworzenia na leśnej polanie i unikają ludzi. I wcale nie są sympatyczne, wręcz przeciwnie, to zarozumiałe i zgryźliwe gadziny. Z drugiej jednak strony, nie można ich nie lubić, a to choćby ze względu na pomysłowość oraz poczucie humoru. Bo jak tu nie zapałać sympatią do takiej przerośniętej jaszczurki , która potrafi liczyć tylko do osiemnastu, a czasami zagra też na saksofonie i zbuduje mur? Autorka, tworząc swe postaci, wykazuje się wyczuciem subtelnej ironii oraz dystansem do wszelkich przywar i ludzkich wad. Bo prawda jest taka, że w tych smoczych charakterkach, jak w zwierciadle, niejeden z nas mógłby się przejrzeć.
Każdy kolejny Smok to indywidualista. Są smoki rasowe i „skundlone”. Arystokracja smocza charakteryzuje się smukłością sylwetki oraz przechodzeniem mutacji strun głosowych. To bardzo muzykalne smoki - „Są tak muzykalne, że nigdy nie słuchają muzyki. Muzyka je drażni i w tym rozdrażnieniu zjadają ludzi”. Poza tym żrą krochmal i są strasznie zarozumiałe. Jeden z nich to Zdzisław, a drugi..hm...nie ma imienia, bo nie ma na to czasu. Krupska stworzyła galerię smoczych indywidualności.
Ale na smoczej polanie postaci wiele. Jest Krokodyl, co na gitarze gra, „niewyrośnięty smok” czyli Żaba, której nikt nie lubił, bo miała pryszcze na plecach i wyłupiaste oczy, Łysy Pies, co melodię z saksofonu Smoka Zygmunta wydobywa, Makrauchenia – Chenia, jedyna, która ocalała po zagładzie dinozaurów, Rysio Kapustnik- motyl, zalecający się Cheni, Fioletowy Kot i cała masa innych epizodycznych, ale wyrazistych zwierzaków. Wszyscy żyją sobie razem, kłócą się, dogryzają sobie, ale tak naprawdę mocno się przyjaźnią. Dni spędzają na wymyślaniu coraz to nowych zajęć i na słuchaniu opowieści. Dowiemy się z nich np. m.in. o tym, że Krokodyl potrafi skroić suknię dla Żaby oraz zrobić na szydełku hamaki. I lubi knedle ze śliwkami. A Żaba tak naprawdę nie obgryza paznokci, bo przecież ich nie ma, że zegarki nie są po to, by odczytywać z nich godzinę, bo jak ktoś zna godzinę ,to zegarek mu niepotrzebny. Podobnych mądrości w „Scenach...” wiele, a przy okazji autorka zabiera się również za znane nam legendy, np. tę o smoku z krakowskiej Smoczej Jamy, który tak naprawdę był tumanem, bo przecież każdy wykształcony smok wie, że porzucona owcza skóra nie wróży nic dobrego.
A jeżeli jesteście ciekawi, jak wyglądają bohaterowie ze smoczej polany, wystarczy zerknąć na genialne ilustracje Jacka Rupińskiego, które zostały umieszczone przy każdej scenie.
A na koniec smocza rada na życie: „ Trzeba się cieszyć z drobnostek, bo nigdy nie wiadomo, jakie urwisko czeka nas jutro” czyli jak to mówią – Carpe diem!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ene, due, śmierć

"Ene due, raz, dwa, trzy, umierasz Ty". Zginiesz, czy przeżyjesz. Jak się zachowasz, gdy wraz z najbliższą Ci osobą, zostaniesz zamknięty/a...

zgłoś błąd zgłoś błąd