Jeden dzień Iwana Denisowicza

Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
7,32 (1381 ocen i 88 opinii) Zobacz oceny
10
69
9
179
8
324
7
515
6
183
5
85
4
12
3
10
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Один день Ивана Денисовича
data wydania
ISBN
83-207-1639-X
liczba stron
160
kategoria
literatura faktu
język
polski

Książka opisuje jeden dzień więźnia sowieckiego łagru, Iwana Denisowicza Szuchowa i jest pierwszym utworem laureata literackiej Nagrody Nobla. Po opublikowaniu tytuł ten przyniósł autorowi międzynarodowy rozgłos. Przez 25 lat obowiązywał w Polsce zakaz jego drukowania. Oparta na wątkach autobiograficznych opowieść w realistyczny sposób odtwarza losy zwykłego człowieka zesłanego do gułagu.

 

Brak materiałów.
książek: 374
Paweł | 2012-02-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 lutego 2012

Jedna z tych książek do których powróciłem jeszcze raz i być może jedna z niewielu, która przy kolejnym czytaniu nie wydała się być tak zajmującą i przedstawiającą się "na nowo" jak wcześniej. Lektura ta jednak nie straciła niczego ze swoich walorów i komplementów jakimi ją obdarzałem wcześniej. Nadal uważam, że jest utworem wyjątkowym, cennym, godnym uwagi i takim zapewne pozostanie po wsze czasy.

Aleksander Sołżenicyn był dla mnie onegdaj twórcą, którego dzieła istniały jedynie jako tytuły owych i jakieś fragmenty budzące niesamowitą ciekawość. Owo zainteresowanie powodowało jakieś podszeptywane tu i ówdzie dobre słowo o pisarzu oraz dość kłopotliwe dla mnie "zaopatrywanie" się w książki, które chciałem poznać. Sołżenicyn był poszukiwanym przeze mnie autorem ale z jakichś powodów przez dłuższy czas nieosiągalnym; przede wszystkim, księgarnie nie miały w swojej ofercie albo nie stać mnie było na przedruk, gdyż było mnóstwo innych wydatków.

"Jeden dzień Iwana Denisowicza" nie był pierwszym moim kontaktem z pisarstwem Sołżenicyna. Moim "debiutem" była dość przypadkowa okazja przeczytania "Archipelagu GUŁag" i pozwoliło mi to na pewne zrozumienie "szatańskiej buchalterii" i pewnych aspektów ukazanej rzeczywistości, która w owym czasie odchodziła bezpowrotnie w nieznane. Szczególnego uroku zatem dopatrzyłem się w "Jednym dniu Iwana Denisowicza", którego to mogłem "skonfrontować" z tryptykiem zdawać by się mogło już z racji swojej objętości o wiele poważniejszym, że o miriadach ludzkich wysp naznaczonych cyframi, liczbami, numerami nie wspomnę.

"Jeden dzień Iwana Denisowicza" dość szybko pozbawia czytelnika pewnych złudzeń. Nie jest pamiętnikiem, ani dziennikiem jednego dnia z narzucającym się i zbyt łatwo dostrzegalnym szkieletem czy planem utworu. Nie jest też utworem skomponowanym na tyle nowatorsko, by mówić o rewolucji w literaturze. Nie jest to książka w której można znaleźć pogłębione i omówione z rozmachem portrety psychologiczne osób, które można określić mianem bohaterów lub postaci ukazywanych w pierwszym planie.

"Jeden dzień Iwana Denisowicza" jest prozą życia stonowaną szarością, śnieżną bielą, która zawsze zdaje się być brudna, odcieniami przypominającymi o surowości, niedostatku, smutku. Uczucia jakie Sołżenicyn poddał czytelnikowi pod rozwagę są jakby przez autora skrywane. Cóż, taka jest akurat osobowość narratora, który z pewnym przygnębieniem, naiwną wiarą w cud, a zarazem z podziwu godną trzeźwością umysłu przedstawia dzień syberyjskiej mordęgi, który jest dniem jak każdy inny. Prostota, oględne rysy współbohaterów, nieskomplikowane, acz trafne cechy charakteru o których tytułowy Iwan napomyka mają szczególny walor autentyzmu. Opowieść toczy się w pewnym swoistym tempie, które tak bardzo umiłowano sobie nazywać jednostajnym; szczególnie to określenie umyśliło sobie pojawiać się w literaturze obozowej, łagrowej, więziennej. Tok narracji zdaje się być niczym niezakłócany i odmierzany z precyzją jakiej można się spodziewać. Czas od porannej pobudki jest starannie i niemiłosiernie racjonowany za sprawą zeków i strażników oraz głodu i siarczystych mrozów. Znoju ponad siły dopełnia ciężka praca fizyczna. Taki los czekał każdego z wrogów ustroju i przestępców kryminalnych. Nawiasem mówiąc, sąsiedzi zza wschodniej granicy nadal pozostawiają wiele do życzenia w materii szeroko rozumianych praw człowieka.

Rytm dnia z rzadka urozmaicany jest dodatkową porcją żywności, papierosem, ucieczką czy jakimkolwiek innym zdarzeniem, którego nieprzewidywalność i zaskoczenie jest jednocześnie jakby już z góry obliczona i pozostająca w skąpym zbiorze kilkunastu incydentów lub zrządzeń losu jakie mogą zaistnieć, co w środowisku wyróżniającym się specyficzną hermetycznością powtarza się jakby w myśl reguł jakiegoś upiornego rachunku prawdopodobieństwa. Bohaterowie, których przedstawia Sołżenicyn sprawiają wrażenie osób, które swoją obecnością niemal manifestują w bezpośrednim tete-a-tete z czytelnikiem. Te chwile spotkań z więźniami są niesamowitym złudzeniem, które narasta w momencie kiedy uświadamiamy sobie jak człowiek w całym swoim jestestwie prezentuje się będąc złamany, upokorzony, słaby duchem. Ludzie, których nazwiska zdają się być ledwie słyszalne, pseudonimy jakieś z ciężarem win legitymujących się w myśl totalitarnych reguł sprowadzających jednostki do bytu w postaci numerów. Tacy ludzie żyją jednym dniem opowieści, pamięci i wyobraźni Sołżenicyna. Pomijając chronologię w jakiej występują bohaterowie i ich "ważność" wspomnę choćby o kapitanie Bujnowskim. Ów oficer marynarki, człowiek bywały w świecie i mający kiedyś pod swoimi rozkazami tysiące marynarzy i wiele okrętów wojennych przebywa w łagrze za pobyt na pokładzie statku będącego pod banderą brytyjską. Innym z więźniów jest Aloszka, który popadł w konflikt z prawem z racji swojego wyznania. Estońscy bracia, którzy są ze sobą zgodni w każdym kroku i Cezar Markowicz, znany z pracy w przemyśle filmowym. Przez chwilę Iwan Denisowicz Szuchow zdaje się zatrzymywać bieg swej opowieści kiedy na łagrowej stołówce pojawia się jeden z najstarszych i spędzających niemal całe swoje życie w odosobnieniu więźniów. Zniszczonego i jednocześnie zahartowanego przeciwnościami losu człowieka obserwuje, by skonstatować jak dalece różni się ten skazaniec od innych. Jego zachowanie podczas spożywania posiłku, dbałość w ruchach i postawa, która nie przystawała do osób przygarbionych i zagubionych jest zjawiskowa.

Skazańców łączy wspólne lokum, przepisy, praca i marzenia, które po latach stały się jakby uzewnętrznione w zachowaniu zaledwie odruchami, najczęściej bezwiednymi i bezwarunkowymi. Praca jest tematem głównym i czymś więcej niźli wątek zasadniczy, którego dopatrywać się raczej należy w kolejnych przykładach ludzkich zachowań. Trud jakiemu zobowiązani są podołać każdego dnia więźniowie jest też granicą ludzkiej wytrzymałości. Brygady pracownicze harują z zadaniem wykonania określonych normą wydajności kilku podstawowych celów. Szuchow przybliża murarkę. Ogólnie, można w tym się dopatrywać utajonego obrazu budującego się wstrętu do pracy, tym bardziej przymusowej i w warunkach daleko odbiegających od normalności. Z wyjścia do pracy zwalniał jedynie czterdziestostopniowy mróz lub śmierć. Uzyskanie zwolnienia lekarskiego graniczy z cudem.

Utwór w swojej kompozycji nie jest reporterskim zapisem zdarzeń, a nawet kusi by rozpatrywać go w kategoriach nawiązujących do teatru antycznego. Spełnia podstawowe założenie, a więc zasadę trzech jedności rozpoczynając się świtaniem, kończąc z zachodem słońca oraz pozostając w swojej akcji w jednym miejscu, a także spełnia wymóg jedności. Ten ostatni pozwala na wygenerowanie jako głównego wątku różnych tematów, aczkolwiek istota sztuki zasadza się nadal wokół symboliki i motywu człowieka zniewolonego, złagrowanego, przeciwnego dyktatowi totalitarnego upiora. Zatracanie człowieczeństwa, któremu można by przydać racji bytu głębią mądrości starożytnych nie jest pomysłem nowym w odniesieniu do "Jednego dnia Iwana Denisowicza" ale też i Szekspir czy Ibsen odnajdywani byli w zgoła odmiennych konwencjach.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Eksperyment. Opowieść o mrocznej godzinie w dziejach medycyny

Książka, którą powinien przeczytać każdy człowiek. I bynajmniej nie dlatego, że jest to książka "przywracająca człowieczeństwo" pacjentowi...

zgłoś błąd zgłoś błąd