Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Błękitny Zamek

Tłumaczenie: brak danych
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
7,46 (2362 ocen i 220 opinii) Zobacz oceny
10
247
9
413
8
436
7
730
6
270
5
206
4
27
3
26
2
3
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Blue Castle
data wydania
ISBN
8310086180
liczba stron
160
słowa kluczowe
romans, literatura kanadyjska
język
polski
dodał
villi

Pierwsze tłumaczenie książki na język polski - niepełne i ze spolszczonymi imionami. Ale właśnie taką wersję książki zna większość dzisiejszych trzydziesto- (i więcej) latek.
Bohaterka książki, niepozorna, niezamężna dwudziestodziewięciolatka dowiaduje się, że został jej mniej niż rok życia. Postanawia wykorzystać go na całego, przeżyć prawdziwie, robiąc to o czym od dawna mogła tylko marzyć.

 

źródło okładki: scan

Brak materiałów.
książek: 793
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Po raz pierwszy przeczytałam tą książkę w wieku 15 lat. Na samym początku powieści, pomyślałam: „na pewno w wieku 29 lat nie będę miała tak okropnego życia!”. Dodało mi to otuchy, uśmiechnęłam się do siebie i postanowiłam czytać dalej. Poznałam więc świat Joanny, absurdalny, a nawet momentami zabawny. Główna bohaterka irytowała mnie na potęgę. Jak można być taką kretynką? – zastanawiałam się, ja, mała Sylwia, przepełniona nastoletnim entuzjazmem. Życie Joanny było tak nudne, że aż pocieszne. Tymczasem, nagle, całą „sielankową” atmosferę zepsuło pojawienie się Edwarda (tak, optuję za tym, że to w głównej mierze on, a nie domniemana choroba Asieńki, zmienił bieg zdarzeń). Główna bohaterka zamieniła się w inną osobę. W końcu ujawniła swoje długo ukrywane poczucie humoru i cięty język. Stała się odważna, porzuciła dawne zwyczaje i przeciwstawiła się despotycznej mamuśce. Nie zdążyłam się zastanowić, a polubiłam Joannę (choć nadal jej głupota bywała momentami irytująca). Nie jestem osobą skłonną do wielkich wzruszeń, a mimo to, ta naiwna powiastka odmieniła w jakimś sensie moje nastoletnie życie. Oczywiście nikomu się do tego nie przyznałam, a książkę tą głęboko chowałam pod łóżkiem. Nie pasowała do mojej kolekcji literatury historycznej. Ja nie czytam przecież jakichś smarków o miłości.
Czyżby „Błękitny Zamek” miał stanowić wyjątek od reguły? Jeśli tak, to nie była pierwsza moja zasada, którą złamałam za jego sprawą…

Nie lubię bowiem wracać do książek, które już dawniej przeczytałam. Wydaje mi się, że to strata czasu. Bardziej ciekawi mnie to, czego jeszcze nie odkryłam. Mimo to, z nieznanych mi przyczyn, otworzyłam „Błękitny zamek” ponownie, trzy lata później, jako osoba już pełnoletnia, o ukształtowanej (w mym tamtejszym mniemaniu) osobowości i poglądach. Czy moje odczucia po jej przeczytaniu różniły się? Nadal irytowała mnie głupota głównej bohaterki, teraz jeszcze bardziej zdenerwowałam się na momentami banalną fabułę tej lektury i przewidywalny koniec. Byłam zła na siebie, że znowu straciłam wieczór na tą ckliwą powieść. Jednak po przeczytaniu jej, nie wiedzieć czemu, czułam się jakoś raźniej. Po raz kolejny wygrała miłość, piękno (ah, widoczne tylko sercem a nie oczami)i prawda. To naiwne, więc zawstydzona sama przed sobą, odłożyłam tą książkę na półkę. Tym razem ustawiłam ją w trochę lepiej widocznym miejscu. W końcu byłam już dorosła i nie musiałam się ukrywać z tym, że czasem zdarza mi się przeczytać coś o lekkiej fabule.

Trzy lata później, o zgrozo, znowu to zrobiłam… Tak, wstyd się przyznać… ale kolejny raz, już trzeci z rzędu przeczytałam tą samą książkę! I w końcu dotarł do mniej jej fenomen. Otóż każdy z nas ma w sobie trochę Joanny. Czegoś się boi, rzadko ryzykuje i buduje swoje zamki w głowie. Choć niewiadomo jak bardzo pewny siebie wydajesz się na zewnątrz, zawsze dopadają Cię podobne wątpliwości jak Joannę. Każdy pragnie szaleństwa. Każdy chce być piękny w oczach drugiej osoby, w pełni zaakceptowany i doceniany. Każdy chce utrzeć nosa wujowi Benjaminowi. Wszyscy, jak jeden mąż, pragną czegoś niezwykłego, a kiedy mają okazję to zrobić, uciekają. Joasia, choć tak naiwna i momentami głupiutka, to żywy(a właściwie książkowy…) przykład, że warto jednak spróbować. Co z tego, że od połowy książki wiemy jak potoczą się dalej jej losy? Czy bylibyśmy szczęśliwsi gdyby umarła albo gdyby Edzio ją rzucił? Nie. Montgomery wiedziała co robi pisząc tą prostą powieść. Wiedziała, że jej ciepłem rozmiękczy niejedno mniej, lub bardziej wrażliwe serduszko.

Zastanawiam się, ile razy jeszcze wrócę do "Błękitnego Zamku", co nowego odkryje w nim kolejnym razem. Jestem przekonana, że w wieku trzydziestu, czy pięćdziesięciu lat, jeszcze inaczej spojrzę na losy Joanny. Jedno wiem na pewno, złamie swoją zasadę i wrócę do tej książki nie raz. Niezależnie od stanu, w jakim będę się znajdować, ona zawsze doda mi otuchy. I niech stoi sobie wśród moich ulubionych pozycji, mimo, że na pierwszy rzut oka zdaje się zupełnie do nich nie pasować…Zasłużyła.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Make Your Bed. Proste rzeczy, które zmienią twoje życie… a może i świat

Trochę za krótka książeczka, brakuje backgroundu o życiu Mcravena, misji w Iraku i Afganistanie, codzienności z koszar ale z drugiej strony to minip...

zgłoś błąd zgłoś błąd