Zaraz będzie po wszystkim

Wydawnictwo: W.A.B.
7,34 (29 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
2
8
8
7
8
6
5
5
3
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328070950
liczba stron
256
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodał
różnimisie

Jadzia jest osiemdziesięcioletnią pensjonariuszką domu opieki. W miejscu, w którym rytm strzępków życia wyznaczają jedynie posiłki, obchody personelu, wizyty nielicznych już przyjaciół i krewnych oraz oglądanie seriali, nie ma zbyt wielu rozrywek oprócz myślenia. A temu Jadzia oddaje się z całą zawziętością. Swoje losy – przedstawione niechronologicznie – narratorka odsłania przed nami za...

Jadzia jest osiemdziesięcioletnią pensjonariuszką domu opieki. W miejscu, w którym rytm strzępków życia wyznaczają jedynie posiłki, obchody personelu, wizyty nielicznych już przyjaciół i krewnych oraz oglądanie seriali, nie ma zbyt wielu rozrywek oprócz myślenia. A temu Jadzia oddaje się z całą zawziętością. Swoje losy – przedstawione niechronologicznie – narratorka odsłania przed nami za sprawą retrospekcji. Bohaterka relacjonuje strzępki swojego dzieciństwa przypadającego na drugą wojnę światową, dorastania, dawnych, niespełnionych miłości, życia codziennego, pracy w redakcji, wychowania córki i wreszcie trudnych relacji z mężem. W historię Jadzi wplecione są dwie inne opowieści: młodego sanitariusza Tomka i czterdziestoletniej pielęgniarki Agaty.

Stworzony przez autora słodko-gorzki portret pensjonariuszy i pracowników domu starców jest przejmujący, dojmująco smutny, złośliwy, ale i miejscami ironicznie zabawny.

Zaraz będzie po wszystkim to delikatna, kameralna i świetnie napisana nieduża opowieść o samotności na wielu poziomach, opowiadająca o najciemniejszych zakamarkach ludzkich dusz.

 

źródło opisu: https://www.facebook.com/wydawnictwo.wab/posts/274...(?)

źródło okładki: https://www.empik.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1701

Na chwilę przed końcem

Nie jestem, drodzy Państwo, zdania, że literatura – czy jakikolwiek inny tekst kultury – musi komentować bieżące wydarzenia. Ba, wracanie do klasyków uważam za jeden z najważniejszych obowiązków każdego czytelnika pragnącego odpowiednio uchwycić kontekst, a może i dokonać oceny dzieła. Nie oznacza to jednak, żebym miał coś przeciwko komentowaniu aktualnych zjawisk, szczególnie gdy są one doniosłe, ważne i globalne.

Nie trzeba nawet czytać blurba, aby dowiedzieć się, że „Zaraz będzie po wszystkim” traktuje o bliskiej śmierci – świadczy o tym sam tytuł. I przy nim warto się na moment zatrzymać, bo to za jego sprawą co delikatniejsi uznają jeszcze przed lekturą, że Grzegorz Uzdański pozuje na brutala, że wykazuje się bezdusznością, że czego jak czego, lecz empatii to nie ma tu za grosz. Niżej podpisany, na ten przykład, aż tak się nie zagalopował, ale łatwość tytułowego stwierdzenia przypisał potencjalnemu sztubactwu autora.

To błąd, do czego przyznaję się bez szczególnego wstydu, bo taka to właściwość założeń czynionych a priori, że wcale nie muszą się spełniać. Zacznijmy może od tego, o ile można trzeci akapit uznać za początek, że „Zaraz będzie po wszystkim” ze śmiercią tańczy, ale nie traktuje o niej bezpośrednio. To powieść z czasów starzejącego się i starego społeczeństwa, powieść o zniedołężnieniu, powieść o tym, jak brzydko jest stać krok przed końcową przepaścią, ale uparcie tego ostatniego kroku odmawiać. Proszę mnie źle nie zrozumieć, „brzydko” nie...

Nie jestem, drodzy Państwo, zdania, że literatura – czy jakikolwiek inny tekst kultury – musi komentować bieżące wydarzenia. Ba, wracanie do klasyków uważam za jeden z najważniejszych obowiązków każdego czytelnika pragnącego odpowiednio uchwycić kontekst, a może i dokonać oceny dzieła. Nie oznacza to jednak, żebym miał coś przeciwko komentowaniu aktualnych zjawisk, szczególnie gdy są one doniosłe, ważne i globalne.

Nie trzeba nawet czytać blurba, aby dowiedzieć się, że „Zaraz będzie po wszystkim” traktuje o bliskiej śmierci – świadczy o tym sam tytuł. I przy nim warto się na moment zatrzymać, bo to za jego sprawą co delikatniejsi uznają jeszcze przed lekturą, że Grzegorz Uzdański pozuje na brutala, że wykazuje się bezdusznością, że czego jak czego, lecz empatii to nie ma tu za grosz. Niżej podpisany, na ten przykład, aż tak się nie zagalopował, ale łatwość tytułowego stwierdzenia przypisał potencjalnemu sztubactwu autora.

To błąd, do czego przyznaję się bez szczególnego wstydu, bo taka to właściwość założeń czynionych a priori, że wcale nie muszą się spełniać. Zacznijmy może od tego, o ile można trzeci akapit uznać za początek, że „Zaraz będzie po wszystkim” ze śmiercią tańczy, ale nie traktuje o niej bezpośrednio. To powieść z czasów starzejącego się i starego społeczeństwa, powieść o zniedołężnieniu, powieść o tym, jak brzydko jest stać krok przed końcową przepaścią, ale uparcie tego ostatniego kroku odmawiać. Proszę mnie źle nie zrozumieć, „brzydko” nie odnosi się tu do oceny moralnej, lecz do kategorii estetycznych – każdy chyba, kto spędził więcej niż kilka godzin z osobą niedołężną, wie doskonale, że jest to doświadczenie pod wieloma względami wymagające i przykre.

I Uzdański nie tylko zdaje sobie z tego sprawę, ale też potrafi doskonale o tym pisać. Szybko okazuje się, że w „Zaraz będzie po wszystkim” brutalności nie ma za grosz, wręcz przeciwnie – wylewa się z tej krótkiej powieści empatia, którą autor potrafi wykazać przede wszystkim wobec tych, którym współczuć najciężej. Jadzia, główna bohaterka, to pacjentka domu opieki pozbawiona przez upadek z drabiny możliwości chodzenia, za to dysponująca żywym wciąż i niezmąconym umysłem. Umysłem regularnie używanym do kpienia z towarzyszy swojej niedoli, nieraz znajdujących się w znacznie gorszym stanie. W skrócie – bohaterka bez ustanku wystawia się na cios, bo jest złośliwa, wymagająca i szorstka. Pisarz w żaden sposób nie wykorzystuje jednak jej potknięć, ani razu nie zniżając się do krytykowania cierpiącej kobiety. Ofiaruje jej zrozumienie, nie tylko swoje, ale i czytelnika, którego wprowadza w jej świat wewnętrzny przy pomocy kolejnych intro- i retrospekcji. Niekiedy, co najwyżej, zdobędzie się na ciepłą ironię, która nadaje powieści charakter. Portret Jadzi, choć nie jest jedynym w książce (uzupełniają go te poświęcone Tomkowi, młodemu wolontariuszowi, oraz Agacie, pracownicy domu opieki), to stanowi jej kluczową część – z pewnością ma siłę, by otwierać oczy. Przekonać, że osoba niedołężna pozostaje człowiekiem, co dla wielu ludzi stanowi wielkie zaskoczenie, i jako taki potrzebuje nie tylko pomocy medycznej, ale i bliskości.

Zabrakło mi nieco w „Zaraz będzie po wszystkim” tego, czym urzekło mnie jakieś dwa lata temu „Echo słońca” Waldemara Bawołka, powieść tematycznie zbliżona do książki Uzdańskiego – mianowicie brudu. Zaznaczałem wcześniej, że ten się pojawia, ale trudno uznać go za brud autentyczny, brud prawdziwy, brud, który pisarz gotów jest przeanalizować, i taki, w którym odważy się zanurzyć. Jest kilka fragmentów o przykrym zapachu, o defekacji, o wymianie pieluch i cewników, ale wszystko to, o ironio, sterylne i mało przekonujące. Autor zdecydowanie lepiej czuje się w świecie idei, w którym Jadzi brakuje drugiego człowieka, a najpoważniejszą fizyczną bolączką jest niemożność chodzenia o własnych siłach, niż w rzeczywistości śmierdzącej kałem i moczem. A przecież w granicach tej drugiej umieścił akcję swojej powieści.

Mimo tej drobnej bolączki „Zaraz będzie po wszystkim” to jeden z najlepszych polskich tekstów przeczytanych przeze mnie w tym roku. To doskonale napisana (powtórzę: ta ciepła, absolutnie pozbawiona dystansu ironia!), poruszająca niezwykle ważny temat, daleka od ferowania wyroków i mamienia łatwymi rozwiązaniami książka. W „Wakacjach” Grzegorz Uzdański pokazał, że ma potencjał, w „Zaraz będzie po wszystkim” zaczyna go realizować.

Bartek Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 402
patsy_thebooklover | 2019-10-11
Na półkach: Przeczytane, Audiobooki
Przeczytana: 06 października 2019

Hmm, hmm, hmm. Przesłuchałam tej książki (tak, tak, audiobook) i mimo że przyznaję rację wszystkim blurbom to ta książka mnie nie porwała. Owszem, obrazowanie codzienności i dialogi bardzo rzeczywiste. Realia domu opieki pewnie oddane bardzo autentycznie. Samotność, ból, upokorzenie i znowu samotność. To rzadko poruszany temat. Tutaj trochę z ironią, humorem. Zdecydowanie bez patosu. Ale to, co ma wybrzmieć to wybrzmiewa. I nie powiem, że jest to zła książka. Ta książka po prostu mi się nie do końca podobała. Przez tematykę, przez bohaterów, przez fabułę. I to nie tak, że stronię od takich tematów (jestem tłumaczem medycznym, więc czytam o wiele gorszych i niesmacznych sytuacjach, a do tego sama mam swoją "historię choroby"), tylko jakoś tak no nie zachwyciło.

książek: 280
MammaMia | 2019-09-28
Na półkach: Przeczytane

Uważność nieproustowska

Wbrew okładkowym ochom i achom rozmaitych blogerów oraz Małgorzaty Halber nie widzę w Autorze zadatków na polskiego Prousta choćby dlatego, że to nie to skala. Uzdański jak wielu polskich młodych jeszcze autorów działa w skali mikro, nie tworzy wielkiej opowieści, ani też galerii barwnych postaci. To, co pisze, momentami przypomina reportaż. Monologi wewnętrzne bohaterów w niczym nie przypominają proustowskiej wiwisekcji. Siłą tej prozy są bardzo dobrze napisane dialogi, realistyczne portretowanie zwyczajności, przeciętnych ludzi, codziennych sytuacji. Ironia pomieszana z empatią dają dobry efekt. Rzecz jest do czytania bez bólu a nawet z przyjemnością, chociaż muszę przyznać, że podobny, jeśli chodzi o rozmiary i tematykę (tam rzeczywistość sanatoryjna) "Zdrój" Barbary Klickiej zrobił na mnie większe wrażenie.

książek: 152
zabnica | 2019-09-24
Na półkach: Przeczytane

Na plus: autentyczność języka (dobre dialogi), ważny i rzadko poruszany temat, realistycznie oddane realia domu opieki. Minus: żadna z postaci, które pełnią funkcję narratora, nie została pogłębiona na tyle, żeby naprawdę przejąć się nią i jej życiem. Powieść napisana sprawnie, czyta się bardzo dobrze, ale jednak pozostawia niedosyt. Może dlatego, że spodziewałam się trochę więcej. Spodziewałam się, że ciężar gatunkowy będzie większy.

książek: 998
marika | 2019-09-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Niewiele mogę Wam powiedzieć o fabule tej książki. Dom opieki, a w nim osiemdziesięcioletnia pensjonariuszka Jadzia. Gnuśna, absorbująca, wiecznie niezadowolona, miejscami jędzowata, ale pod tą gniewną postawą kryje się samotny wrażliwiec potrzebujący bliskości kogokolwiek. Na życie pacjentów w ośrodku składa się śniadanie, upokarzająca toaleta z pomocą pielęgniarek, papieros, obiad, potem drzemka, oglądanie tureckiego serialu „Wspaniałe stulecie”, toaleta, kolacja, spanie. Czasami spacer, jak znajdzie sę ktoś do pomocy, czasami ktoś poczyta pensjonariuszom książkę, porozmawia. Dzień leci za dniem.
Ważną częścią domu opieki są oczywiście pielęgniarki - jedną z nich Agata mierząca się z kryzysem w małżeństwie i problemami z dorastającą córką. I są jeszcze wyczekiwani przez pansjonariuszy wolontariusze - między innymi Tomek, który ma złamane serce po rozstaniu z dziewczyną.
Na tę niewielką książkę składają się monologi wewnętrzne wymienionych wyżej postaci. Nie zawsze prowadzone w...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd