Ale z naszymi umarłymi

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
5,82 (68 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
8
7
17
6
12
5
11
4
1
3
3
2
6
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308068960
liczba stron
320
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

„Do Europy — tak, ale razem z naszymi umarłymi”, pisała Maria Janion. Ta myśl stała się punktem wyjścia powieści Jacka Dehnela, w której trochę śmieszno, trochę straszno, a na pewno bardzo aktualnie. W pewnej krakowskiej kamienicy mieszka cały przekrój polskiego społeczeństwa. W tym Kuba i jego chłopak, Tomek. Kuba jest dziennikarzem. Wraz z ekipą telewizyjną trafia na cmentarz w Cikowicach...

„Do Europy — tak, ale razem z naszymi umarłymi”, pisała Maria Janion. Ta myśl stała się punktem wyjścia powieści Jacka Dehnela, w której trochę śmieszno, trochę straszno, a na pewno bardzo aktualnie.

W pewnej krakowskiej kamienicy mieszka cały przekrój polskiego społeczeństwa. W tym Kuba i jego chłopak, Tomek. Kuba jest dziennikarzem. Wraz z ekipą telewizyjną trafia na cmentarz w Cikowicach pod Bochnią, skąd napływają informacje o napadach na groby i wykradzionych ciałach. Nie byłoby w tym może nic aż tak niezwykłego, gdyby nie jeden zagadkowy szczegół — nagrobne płyty zostały rozbite… od środka.

I wtedy zaczyna się prawdziwe literackie szaleństwo! Kolejny cud nad Wisłą? Próba mająca zjednoczyć naród? Polska w ferworze! Medialna gorączka, polityczne oskarżenia i społeczne nastroje, od paniki po euforię. Tymczasem sytuacja stopniowo wymyka się spod kontroli… Bo są na świecie rzeczy, o których nie śniło się czytelnikom.

 

źródło opisu: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/5091/...(?)

źródło okładki: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/5091/...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (13)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 152
Wunderfuchs | 2019-07-22
Na półkach: Przeczytane

Jakieś to takie niby fajne, ale takie sobie. Mam wrażenie czytania fejsbukowego wpisu skierowanego do internetowej bańki autora. Jak sam autor pisze w posłowiu, najpierw był pomysł na zombie-apokalipsę w Polsce, a potem trzeba było z tego zrobić książkę. I tu pierwszy niewypał. Bo poza sytuacją zombie-apokalipsy nie dzieje się nic. Nie ma napięcia, fabuły, między bohaterami nic się nie dzieje. Miałkie dialogi, z których wyłaniają się niezwykle infantylni w swoich rozterkach bohaterowie. Fabuła ma kilka przeskoków (to są te momenty, w których autor nie wie, jak wybrnąć, więc robi cięcie), kończy się bez fajerwerków (chociaż z). Ot, puffff, wzięło i się skończyło. Jest kilka dobrych momentów, w których czuć napięcie, ale potem ono się rozchodzi w trajkotaniu bohaterów.
Językowo miejscami lekko, miejscami infantylnie, a miejscami polityczna aluzja jest tak subtelna, że inteligentny czytelnik nie wie, gdzie oczy schować.

książek: 195
Nola | 2019-07-18
Przeczytana: 17 lipca 2019

Bardzo cenię sobie twórczość Jacka Dehnela i nie cierpię książek,w których możemy spotkać zombiaków. Ten typ literatury w ogóle do mnie nie trafia. Biorąc jednak pod uwagę jak bardzo lubię twórczość autora postanowiłam zaryzykować...i niestety dość mocno się zawiodłam. Zaczyna się naprawdę dobrze, szeroki przekrój bohaterów - mieszkańcy jednej kamienicy- przedstawiciele różnych grup społecznych. Większość z nich jest sympatyczna,czyta się bardzo lekko. I nagle pojawiają się zombi. Atmosfera się zagęszcza, a wraz z nią pojawia się jak dla mnie zbyt dosłowna, wręcz łopatologiczna ocena obecnej sytuacji politycznej w naszym kraju. Spodziewałam się po autorze większego wyrafinowania, a tymczasem dostałam pogadankę. Czułam się jakbym czytała ulotkę wyborczą, a liczyłam na spotkanie z dobrą literaturą.

książek: 694
Carla | 2019-07-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2019
Przeczytana: 14 lipca 2019

Lubię kiedy autorzy eksperymentują. Nie należę do czytelników, którzy czują zawód przy jakimkolwiek odstępstwie od ich dotychczasowego sposobu pisania czy tematyki, którą się zajmują. Dlatego, gdy usłyszałam o nowej książce Dehnela nie mogłam się doczekać. Polskie zombie? To przepis albo na coś szalenie dobrego albo zdecydowanie niewartego uwagi. Jednak, o dziwo, książka „Ale z naszymi umarłymi” jest czymś pośrodku. Ciekawa w odniesieniu do tego co autor serwował nam do tej pory, ale można mieć po niej mieszane uczucia.

Poznajemy bohaterów mieszkających w jednej kamienicy: Panią Lolę z mężem, Kubę z chłopakiem Tomkiem, nastolatkę Kamilę wraz z rodzicami, Pana Włodka oraz małżeństwo Doroty i Kennetha. Dotychczas spokojne życie lokatorów zmienia się wraz z ciekawym wydarzeniem. W Polsce pojawiają się zombie, a właściwie „powróceni”. Społeczeństwo na początku nie wie co z nimi zrobić, potem traktuje ich jako źródło zarobku, politycy i duchowni jako narzędzie do osiągnięcia własnych...

książek: 622
Konrad Urbański | 2019-07-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Każdy ma taki koniec świata, na jaki zasłużył. U nas Wawel zaroi się od żywych trupów. Może nawet powoli zbliżamy się do tego stanu rzeczy. A może już się od nich roi…

Do Europy? Pewnie, spoko, ale tylko z wciąż żywymi polskimi trupami. Ale z naszymi umarłymi to swojskie Walking dead. A jak nasze, to już nie tak ponure, poważne, chociaż momentami tak samo przygnębiające. Ale i tak nie da się ukryć, że więcej w humorystycznej wizji Dehnela prawdy, niż moglibyśmy sobie wyobrażać.

Sen o epidemii zombizmu jest nawet nie tyle czysto polski, co światowy (wszak Polska, chcąc nie chcąc, jest częścią tego świata, nie jego Chrystusem), wręcz nowoczesny. Polski zombiak niewiele różni się od choćby tego amerykańskiego: pusty, mętny wzrok, za którym stoi równie pusty, pełen atawistycznych i najbardziej przyziemnych potrzeb mózg, o(d)padające organy, defragmentacja, gnicie ciała… Nic nowego. Obaj tracą dużo ze swojej grozy, kiedy wepchnie się ich we współczesność, kiedy ktoś nakręci filmik...

książek: 2532
Karolina Sosnowska | 2019-07-13
Przeczytana: 27 czerwca 2019

"Jacek Dehnel, spytany podczas spotkania w ramach Big Book Festival o to, dlaczego nie napisał w „Ale z naszymi umarłymi” happy endu, odparł lekko zdziwiony: „A pan widzi, co się obecnie dzieje w tym kraju? Ogląda pan telewizję, czyta gazety? Czy ja mogłem w takiej sytuacji napisać szczęśliwe zakończenie?”. Jest to jakże czytelna wskazówka do tego, jak można odczytać tę powieść o zombich. I nie jest zaskoczeniem, że to historia o współczesnych nam czasach, o absurdalnym, źle pojmowanym patriotyzmie, gdzie chuligan z zakrytą twarzą, orłem na piersi i hasłem „Śmierć wrogom Ojczyzny” na transparencie to lepszy Polak, niż przeciwnik (lub sceptyk) obecnego rządu, lewak, gej, feministka, ateista czy uczestnik czarnych protestów."

Reszta opinii pod adresem: https://tanayahczyta.wordpress.com/2019/07/13/ale-z-naszymi-umarlymi-j-dehnel/ :)

książek: 705
Michał | 2019-07-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2019
Przeczytana: 11 lipca 2019

Jacek Dehnel umie pisać. Udowodnił to kolejny raz. Książkę czyta się sprawnie, choć długie fragmenty "sprawozdaniowe" sprawiają wrażenie mało literackich i stanowią moim zdaniam bardzo słabą część tej książki. Niestety nie samym językiem literatura stoi. Historia tu przedstawiona miała wprawdzie potencjał, ale coś poszło nie tak. Absurd absurdem absurd pogania. Do tego bez przesłania. Czekam na nową "starą" książkę Jacka Dehnela i kolejny tom przygód Profesorowej. O tym nieudanym eksperymencie pewnie szybko zapomnę... I chwała Bogu!

PS. Podczas lektury cały czas nasuwały mi się skojarzenia z prozą Karpowicza, jego stylem, Karpowiczowskim absurdem i humorem. Nie jestem pewny, czy to skojarzenia uzasadnione. Nie mam jednak wątpliwości, że Karpowiczowi wychodzi(ło) to nieporównywalnie lepiej.

książek: 880
Henry Rackham | 2019-07-10
Przeczytana: 10 lipca 2019

Mimo żartobliwej tematyki książka jest bardzo smutna. W powieści Jacka Dehnela my Polacy, "naród wybrany",widzimy portret własny w krzywym zwierciadle, trochę przesadzony, wyolbrzymiony, ale tylko po to, żeby nas wybudzić z egocentryzmu,, wlać w nas trochę empatii i przestrzec przed tym co nam zagraża, a co w tej chwili na nas się wylewa z neta, telewizji oraz radia. Książka nie daje nam odtrutki na całe nasze zło, dla mnie powiewa od niej chłodem pesymizmu, jak z powstających z martwych bohaterach opowieści J.D. Podobną zmarzliną czuć z monitora komputera, gdy widzę wszelkiego rodzaju demonstrację, gdzie główną rolę mają goście w ubrankach patriotycznych, z napisami " Polska dla Polaków " a sami mają problem ze skleceniem paru zdań po polsku.

książek: 135
ForwardFuture | 2019-07-06
Na półkach: Przeczytane

Literatura pop w bardzo dobrym stylu. Jacek Dehnel bierze na warsztat temat tyleż ograny co nadal chwytliwy i wychodzi z tej potyczki zwycięsko. Dobrze się bawiłem w czasie tej lektury.

książek: 175
morświn | 2019-07-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 lipca 2019

I strasznie i śmiesznie. Ale bardziej strasznie..bo tak prawdziwie..
No i zawsze z naszymi umarłymi.

książek: 970
Anna | 2019-06-30
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 30 czerwca 2019

Rewelacyjna!

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Każdy kataklizm pochłania miłych ludzi – wywiad z Jackiem Dehnelem

Bać się, śmiać się czy uciekać? Co nam pozostaje, kiedy po zimie, zamiast wiosny, przychodzi Polska? Na ten i inne tematy nie udało się niestety porozmawiać z naszymi umarłymi, za to na rozmowę z Grzegorzem Przepiórką zgodził się najzupełniej żywy Jacek Dehnel, którego nowa książka zdążyła ukazać się jeszcze przed końcem świata.


więcej
Związani nie tylko literaturą. O literackich duetach

Żyć we dwoje nie jest łatwo, a co dopiero napisać wspólnie książkę. Niektórych ludzi łączą jednak nie tylko więzy rodzinne czy małżeńskie lub szczególnie mocna przyjaźń, lecz także droga zawodowa. Czy powieść dwóch kreatywnych osobowości będzie dwa razy lepsza niż ta napisana przez jednego autora? Sprawdźmy!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd