Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

www.1939.com.pl

Cykl: www (tom 1)
Wydawnictwo: Sol
7,25 (763 ocen i 85 opinii) Zobacz oceny
10
58
9
98
8
173
7
231
6
116
5
54
4
16
3
11
2
3
1
3
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788392587941
liczba stron
335
słowa kluczowe
2 wojna światowa, Ciszewski
język
polski
dodał
Marcin

Jak wyglądałaby kampania wrześniowa 1939 roku, gdyby doborowy batalion NATO, uzbrojony w najnowocześniejszy sprzęt XXI wieku, włączył się w działania polskiego armii, toczącej nierówny bój z hitlerowską nawałnicą? Czy odwrócenie przebiegu pierwszej wielkiej wrześniowej batalii, bitwy pod Mokrą, miałoby decydujący wpływ na lody II wojny światowej, czy też byłby to nic nieznaczący epizod, a losy...

Jak wyglądałaby kampania wrześniowa 1939 roku, gdyby doborowy batalion NATO, uzbrojony w najnowocześniejszy sprzęt XXI wieku, włączył się w działania polskiego armii, toczącej nierówny bój z hitlerowską nawałnicą? Czy odwrócenie przebiegu pierwszej wielkiej wrześniowej batalii, bitwy pod Mokrą, miałoby decydujący wpływ na lody II wojny światowej, czy też byłby to nic nieznaczący epizod, a losy Polski, Europy i świata potoczyłyby się w znany sposób?

 

pokaż więcej

książek: 16
Paweł | 2012-12-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: styczeń 2011

.
Trzeba uczciwie przyznać, że Ciszewski ma lekkie pióro. Powieść ma swój klimat i bywa dość zabawna. Jest to książka z rodzaju siadam-czytam-czytam-skończyłem. Problemem jest jednak nie jak, ale co pisze. Dlatego dziwi mnie zachwyt na tą serią. Szczerze przyznam, mam mieszane uczucia. Z jednej strony, jeśli iluś tam młodych ludzi sięgnie po książkę, zamiast oglądać TV lub surfować w sieci – to dobrze. Z drugiej, gdy tak się dobrze zastanowić, to jaką z niej odniosą korzyść?

ŻADNĄ.

Ciszewski (sam się przyznał) obejrzał pewien film i przelał na papier swoją wersję. Czy mam pretensję, że nie jest oryginalny? Nie, nie mam. Jak śpiewał śp Jacek Kaczmarski w "Suplikacji Do Muzy przy ostrzeniu pióra:
Córką pamięci jesteś - wiem ja,
A tyle wierszy się pamięta,
Że krzykną zaraz mądre gremia
Która skąd fraza jest ściągnięta."

Mam pretensję do Ciszewskiego, że zrobił to "na odwal się". Nie lubię bylejakości, a ta książka taka jest.

Pierwsza sprawa - generał Dreszer, człowiek o takim nazwisku nie dostałby się do (Ludowego) Wojska Polskiego, a tym bardziej nie zrobiłby w nim kariery. Ergo nie zostałby generałem. Ciszewski nie wysilił się nawet na uzasadnienie, dlaczego generał - pomysłodawca nie wybrał się ze swoimi żołnierzami do 1939 roku.

Po drugie watek kryminalny jest przekombinowany do tego stopnia, że aż żałosny. Plan ucieczki do Szwajcarii jest wręcz tragikomiczny. Mając wehikuł czasu i chcąc stać się bogatym wystarczy cofnąć się na 1 dzień przed kumulacją totolotka. Po co ryzykować życie podczas wojny?

Po trzecie Ciszewski nie rozumie psychiki ludzkiej. Co dla autora książek jest niewybaczalne. Rozbicie korpusu pancernego spowodowałoby u Niemców wstrzymanie ofensywy, chociażby z przyczyn psychologicznych. A u Ciszewskiego niemieccy żołnierze są superbohaterami, których nic nie rusza - przechodzą przez pobojowisko usiane ciałami ich kolegów w liczbie idącej w tysiące, wśród wraków czołgów i są wszyscy gotowi do natychmiastowego działania. Po bitwie nad Bzurą Niemcy potrzebowali ok. tygodnia, by się pozbierać i przegrupować - u Ciszewskigo wystarcza im pół dnia. Normalnie SUPERHEROSI!
Przypomnę, ze Marcin Ciszewski oficjalnie przedstawia się: absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego ze specjalizacją historia najnowsza. Od lat, interesuje się przebiegiem II wojny światowej, ze szczególnym uwzględnieniem kampanii wrześniowej.

Po czwarte, Ciszewski nie zna się na wojsku II RP. Bo gdyby się znał, to nie byłoby „mydlanooperowego” wątku wieśniaczki i kapitana Wieteski. Przed wojną, żona oficera MUSIAŁA mieć maturę. A jej dochody, co najmniej równe pensji kapitana WP. Rozalka mogłaby jedynie liczyć na niezobowiązujący seks. Nie będę już interpretował powodów, dla których autor umiejscawia małe dziecko pozostawione przez rodziców, tuż nad "płonącą" granicą.

Po piąte, nasz specjalista nadał głównemu bohaterowi ten sam stopień, imię i nazwisko, jakie miał ówcześnie powszechnie znany polski kawalerzysta. Dowódca Wołyńskiej Brygady Kawalerii, płk Julian Filipowicz, który występuje w książce, natychmiast by takiego delikwenta zaaresztował i oddał w ręce żandarmerii. I koniec pieśni.

Po szóste, kolejną bzdurą jest wątek pilota Wilgata, który nie wraca do jednostki, aby walczyć z Niemcami, tylko, niczym lunatyk, opuszcza walczącą Polskę w ślad za panią kapitan Sanchez. To się nazywa dezercja.

Po siódme, jako żołnierza rezerwy rozbawił mnie fakt otwarcia ognia do Niemców. W Wojsku Polskim amunicja jest w skrzynkach u magazyniera, do pobrania za pokwitowaniem. Co najwyżej oficerowie mogli postrzelać z broni osobistej.

Po ósme, jestem pewien, że główny bohater to altr ego autora. Mogę odpuścić Ciszewskiemu to, że w Wołyńskiej Brygadzie Kawalerii walczył Jan Nowak Jeziorański. Można było zrobić z tego smaczek. Trudno, ale niewybaczalny błąd popełnił autor w innym miejscu. Jak można polecieć na spotkanie z marszałkiem Śmigłym i nie wspomnieć mu o ZSRR i Katyniu?

Ostatnia kwestia - rozczarowujące zakończenie. Wynika niego, że cała zabawa w lanie Niemców nowoczesnym sprzętem nic nie dała. Czyli, nie warto się trudzić. Książka w pewien sposób rozbudza jakąś ukrytą tęsknotę. Tęsknotę za nadzieją w zwycięstwo. Wiadomo przecież, że konsekwencją kampanii wrześniowej było też to, że koniec końców Polska została wrzucona na kilkadziesiąt lat w cywilizacyjny niebyt zwany komuną.

Epilog jest kompletnie bez sensu. Mowa jest o zwrocie zaczepnym WP i stabilizacji frontu. Co zatem Maczek robi w Anglii skoro walka w Polsce trwa dalej? Dlaczego bohaterowie już uciekli do Rumunii? Ktoś kto klasyfikuje tę książkę jako patriotic fiction, albo ma problemy z głową, albo mieszka w Moskwie.

Podsumowując: Książka Ciszewskiego www.1939.com.pl wprost roi się od głupich dowódców i błędów w opisie techniki wojskowej. Niesamowite ilości bzdur (w części która ma uchodzić za realistyczną) dodatkowo zniechęcają inteligentnego czytelnika. Mając do dyspozycji amerykańskie urządzenie do cofania w czasie w celu poprawy błędnych decyzji dowódcy, ani przez chwilę nie przyjdzie do mu głowy by z tej szansy skorzystać. Zamiast cofnąć się i uniknąć nalotu po prostu wykorzystuje ją do przetrwania nalotu i w dodatku ni z tego ni z owego maszyna ta ulega awarii. W ogóle niewiele mądrych rzeczy przychodzi bohaterowi do głowy. Widać przerosło go to intelektualnie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Małe wielkie rzeczy

Zaczynam prowadzić bloga i to będzie moja pierwsza opinia, więc zapraszam tam :)...

zgłoś błąd zgłoś błąd