Słoneczna loteria

Tłumaczenie: Jan Zieliński
Seria: Dzieła wybrane Philipa K. Dicka
Wydawnictwo: Rebis
6,74 (388 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
5
9
30
8
61
7
142
6
86
5
50
4
7
3
5
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Solar Lottery
data wydania
ISBN
9788380624719
liczba stron
256
język
polski
dodała
Oceansoul

„W Słonecznej loterii z pozoru wszystko jest jasne. To świat przyszłości, w którym porządek społeczno-polityczny oparto na gigantycznym generatorze losowym. Totalizatorze zwanym »butelką«. To obrót »butelki« decyduje o tym, kto zostanie Lotermistrzem – najważniejszą, dzierżącą władzę osobą w całym Układzie Słonecznym. Wszystko kręci się tu wokół loterii. A także prawa lennego, na mocy którego...

„W Słonecznej loterii z pozoru wszystko jest jasne. To świat przyszłości, w którym porządek społeczno-polityczny oparto na gigantycznym generatorze losowym. Totalizatorze zwanym »butelką«. To obrót »butelki« decyduje o tym, kto zostanie Lotermistrzem – najważniejszą, dzierżącą władzę osobą w całym Układzie Słonecznym.
Wszystko kręci się tu wokół loterii. A także prawa lennego, na mocy którego każdy może oddać się w niewolę władzy, korporacji czy wyżej postawionej jednostce. Jednak machina losowa jest ponad wszystkim.
Takie życie jest grą. Wieczną i nieustanną. Opartą na losowaniu, które daje wszystkim równe szanse. Tylko czy na pewno? Koło rulety jest losowe – w takim razie dlaczego to kasyno zawsze wygrywa? Czy znikoma szansa na wygraną jeden do iluś miliardów jest lepsza niż brak szansy?”
Z przedmowy Jarosława Grzędowicza

 

źródło opisu: http://www.rebis.com.pl

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
KenGoKang książek: 709

Przypadek albo rosyjska ruletka

„Bóg nie gra w kości z wszechświatem” – stwierdził niegdyś Albert Einstein. Jakby jednak wyglądał nasz świat, gdyby życie stało się loterią? Być może odpowiedź na powyższe pytanie odnajdziemy w pierwszej opublikowanej przez Philipa Dicka powieści. „Słoneczna loteria” to bowiem opowieść o tym, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywa przypadek, a w jakim stopniu świadomie decydujemy o własnych czynach. W wykreowanym przez Dicka uniwersum przyszłości władzę sprawuje osoba wytypowana przez zbudowany według zasad Minimaxu generator losowy, zwany inaczej „butelką”. Wybrany tym sposobem Lotermistrz sprawuje rządy w całym Układzie Słonecznym. Dni jego panowania naznaczone są jednak goryczą, gdyż musi strzec się przed ścigającymi go zabójcami, wyszukanymi naturalnie tą samą metodą.

Czy Dick w „Słonecznej loterii” zaskakuje? Nie. Jego wizje przyszłości są pesymistyczne, ponure, przygnębiające. Światy, w których ludzie dysponują zaawansowaną techniką, okazują się mroczne i zdegenerowane, ogromną rolę odgrywają w nich obdarzeni nadprzyrodzonymi zdolnościami psychicznymi telepaci. Ta powtarzalność mogłaby u innego pisarza męczyć, ale w przypadku autora „Ubika” staje się atutem. Nikt inny nie byłby w stanie wykreować tak niepowtarzalnego, dziwnego, a zarazem dusznego klimatu. Łatwo więc dostrzec, że pierwsza powieść amerykańskiego pisarza nosi wiele cech typowych dla jego późniejszego stylu, znajdziemy w niej również motywy powtarzające się w kolejnych dziełach.

Prostota fabuły, podobnie...

„Bóg nie gra w kości z wszechświatem” – stwierdził niegdyś Albert Einstein. Jakby jednak wyglądał nasz świat, gdyby życie stało się loterią? Być może odpowiedź na powyższe pytanie odnajdziemy w pierwszej opublikowanej przez Philipa Dicka powieści. „Słoneczna loteria” to bowiem opowieść o tym, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywa przypadek, a w jakim stopniu świadomie decydujemy o własnych czynach. W wykreowanym przez Dicka uniwersum przyszłości władzę sprawuje osoba wytypowana przez zbudowany według zasad Minimaxu generator losowy, zwany inaczej „butelką”. Wybrany tym sposobem Lotermistrz sprawuje rządy w całym Układzie Słonecznym. Dni jego panowania naznaczone są jednak goryczą, gdyż musi strzec się przed ścigającymi go zabójcami, wyszukanymi naturalnie tą samą metodą.

Czy Dick w „Słonecznej loterii” zaskakuje? Nie. Jego wizje przyszłości są pesymistyczne, ponure, przygnębiające. Światy, w których ludzie dysponują zaawansowaną techniką, okazują się mroczne i zdegenerowane, ogromną rolę odgrywają w nich obdarzeni nadprzyrodzonymi zdolnościami psychicznymi telepaci. Ta powtarzalność mogłaby u innego pisarza męczyć, ale w przypadku autora „Ubika” staje się atutem. Nikt inny nie byłby w stanie wykreować tak niepowtarzalnego, dziwnego, a zarazem dusznego klimatu. Łatwo więc dostrzec, że pierwsza powieść amerykańskiego pisarza nosi wiele cech typowych dla jego późniejszego stylu, znajdziemy w niej również motywy powtarzające się w kolejnych dziełach.

Prostota fabuły, podobnie jak w przypadku „Blade Runnera”, działa na korzyść książki. Akcja rozwija się dynamicznie, sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Jaką rolę odegra w tym świecie Ted Benkeley, będący „niepozornym, zwykłym człowiekiem, na którego spadają niezwykłe obowiązki” (tak pisał Lech Jęczyk o Ricku Deckardzie, lecz jego słowa można równie dobrze odnieść do bohatera „Słonecznej loterii”), ten ostatni sprawiedliwy, potrafiący dostrzec, iż system loterii jest „przeżarty, skorumpowany, runie pod naciskiem palca”? Czy odkryje, dlaczego podobny ustrój sprzyja nielicznym, podczas gdy reszta społeczeństwa musi zadowolić się ochłapami?

Wspomniany wyżej Lech Jęczyk we wstępie do „Valis” pisał: „zakończenia wielu powieści Dicka sprawiają wrażenie sztucznie doklejonych, jakby autor powiedział sobie »mógłbym to jeszcze pisać przez rok, ale kończy mi się kasa i muszę coś wysłać do wydawnictwa«”. Podobne odczucia miałam, czytając nie tylko„Słoneczną loterię”, lecz także późniejsze dzieła amerykańskiego pisarza. Jak widać, owe drobne grzechy, np. niepasujące do całości epilogi, pojawiły się w twórczości Dicka już na samym początku, ale, o dziwo, zupełnie nie psują przyjemności z lektury.

Zgadzam się z Jarosławem Grzędowiczem, dla którego autor „Ubika” „potrafił tworzyć światy, które się nie starzeją. Nieważne, jaką wyznaczył datę, jak umownie potraktował rozwój techniki – z poziomu, który opisuje, jego koncepty nie stają się archaiczne, ale nadal wywołują »szok kulturowy«”. Nic dziwnego, iż dzieła Dicka doczekały się tylu ekranizacji i są wznawiane w nowej, niezwykle atrakcyjnej szacie graficznej. Można narzekać, że twórczość amerykańskiego pisarza jest nierówna, zdecydowanie najwybitniejszymi dziełami pozostają „Ubik” czy „Valis”, jednak w takim bogactwie powieści każdy miłośnik science fiction znajdzie coś dla siebie. A kto raz zasmakuje prozy Dicka, ten zapragnie wracać do niej wielokrotnie, bowiem twórczość amerykańskiego pisarza uzależnia jak najmocniejszy narkotyk.

Ewa Szymczak

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (753)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 5437
Wkp | 2019-03-16
Na półkach: Przeczytane, Współpraca

ŻYCIE TO GRA

Czy kiedyś trafię na książkę Dicka, która okaże się przeciętna (bo w to, że trafię na dzieło złe nie jestem w stanie uwierzyć – nie po lekturze tylu jego prac)? Wątpię, pisarz ten bowiem, człowiek na wskroś szalony, opętany przez najróżniejsze paranoje i stymulujący swoje psychiczne doliny wszelkiej maści specyfikami, w swym szaleństwie był prawdziwym geniuszem. Kimś o nieposkromionej, przerażającej wyobraźni, roztaczającej przed nim – a w konsekwencji i przed nami – wizje nawet jeśli nie mogące się ziścić, to stanowiące przestrogę przed tym, co już się dzieje. I co dziać się będzie dalej. I taka jest też „Słoneczna loteria”, powieść niezbyt obszerna, ale jak zwykle wciągającą, dostarczająca świetnej rozrywki i skłaniająca do myślenia.

Książka zabiera nas do świata przyszłości, w którym wszystko oparte zostało na logice matematycznej i liczbach. Nie ma tu miejsca na spontaniczność, choć o wszystkim decyduje przypadek. Oto bowiem losami ludzi, polityki i samego świata...

książek: 1032
Marcin Knyszyński | 2018-02-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 lutego 2018

Gra w życie

„Słoneczna loteria” jest pierwszą opublikowaną powieścią Philipa K. Dicka. To pierwocina wszystkich kolejnych utworów autora – zawiera mnóstwo zalążków idei, pomysłów, obsesji i paranoi pisarza. Jednocześnie jest ona jedną z jego słabszych powieści, wartą jednak poznania ze względu na niecodzienność wizji.

Zasady działania świata przedstawionego „Słonecznej loterii” oparte są na bardzo oryginalnym i dość absurdalnym pomyśle. Naprawdę absurdalnym – gdy czytałem uzasadnienie rozwoju świata w takim a nie innym kierunku, łapałem się za głowę. Nie zastanawiajmy się jednak nad kuriozalnością wizji, przyjmijmy ją jako pewien, powiedzmy, aksjomat oparty na dickowskiej wersji licentia poetica. Ta nieokiełznana wolność twórcza jest nieodłącznym elementem twórczości autora i jego fabuły nie byłyby bez niego niej, czym są. Uwielbiam ten klimat balansujący na granicy zdroworozsądkowej akceptacji, po prostu uwielbiam.

Otóż, w przyszłości, całym poznanym i skolonizowanym przez...

książek: 0
| 2014-06-09

„Słoneczna loteria” to kolejna ciekawa pozycja w pisarskim dorobku Philipa Dicka. Muszę przyznać że sprawiła mi ona jednak troszkę problemów. Lubię gdy akcja wciąga i pochłania bez reszty. Jednak w przypadku tej książki aby do reszty się nie pogubić kto jest kto i dlaczego należało nieco przystopować i zwracać uwagę na szczegóły. Może dlatego że w tej nie tak bardzo obszernej opowieści autor nagromadził sporą grupę bohaterów z których każdy praktycznie odgrywał jakąś rolę i nie był tylko i wyłącznie statystą. A może sama tematyka tego wymagała? Nie przeszkadzało mi to jednak w pozytywnym odbiorze lektury i śledzeniu z ciekawością biegu dalszych wydarzeń. Autor kolejny raz stworzył znakomitą historię z gęstą oraz pogmatwaną intrygą i osadził ją w ulubionym przez siebie świecie s-f. Oprócz typowych dal tego gatunku podróży w kosmosie gwiezdnymi maszynami i różnych światów mamy jeszcze odrobinę robotów, potężne konsorcja oraz telepatów, którzy niezmiernie fascynowali Dicka i często...

książek: 709
KenGoKang | 2019-03-29
Przeczytana: marzec 2019

Robiłam kilka podejść do twórczości Philipa Dicka, zanim się do niego przekonałam. Teraz jestem kolekcjonerką jego powieści i w zasadzie każde spotkanie z twórczością amerykańskiego pisarza dostarcza mi dużo satysfakcji. Tych, którzy również cenią autora "Ubika", zapraszam do oficjalnej recenzji. Poniżej wklejam jej fragment:

Zgadzam się z Jarosławem Grzędowiczem, dla którego autor „Ubika” „potrafił tworzyć światy, które się nie starzeją. Nieważne, jaką wyznaczył datę, jak umownie potraktował rozwój techniki – z poziomu, który opisuje, jego koncepty nie stają się archaiczne, ale nadal wywołują »szok kulturowy«”. Nic dziwnego, iż dzieła Dicka doczekały się tylu ekranizacji i są wznawiane w nowej, niezwykle atrakcyjnej szacie graficznej. Można narzekać, że twórczość amerykańskiego pisarza jest nierówna, zdecydowanie najwybitniejszymi dziełami pozostają „Ubik” czy „Valis”, jednak w takim bogactwie powieści każdy miłośnik science fiction znajdzie coś dla siebie. A kto raz zasmakuje...

książek: 805
Hrosskar | 2019-04-06
Przeczytana: 31 marca 2019

Za każdym razem, kiedy sięgam po książkę Philipa K. Dicka, mam świadomość, że spotkam się z wizją, która wyprzedzała swoje czasy i która zrobi na mnie duże wrażenie. I tak właśnie było ze Słoneczną loterią, która ukazała się niedawno w nowym wydaniu.

Słoneczna loteria przedstawia świat przyszłości, w którym porządek społeczno-polityczny oparto na gigantycznym generatorze losowym, zwanym butelką. Obrót butelki decyduje o tym, kto zostanie Lotermistrzem, czyli najważniejszą, dzierżącą władzę osobą w całym Układzie Słonecznym. Jednak już od pierwszego dnia czyhają na nią zabójcy, wybrani w ten sam sposób. Wszystko kręci się zatem wokół loterii, a także prawa lennego, na mocy którego każdy może oddać się w niewolę władzy, korporacji czy wyżej postawionej jednostce. Jednak zawsze ponad wszystkim stoi nieubłagana machina losowa.

Znajdziemy tutaj dość prostą i nieskomplikowaną fabułę, ale za to z dynamiczną i zmieniającą się akcją, przy której nie sposób się nudzić. Z racji, że jest...

książek: 685
tivrusky | 2014-11-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 12 listopada 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Jest rok 1955, młody pisarz s-f, po opublikowaniu kilkunastu (a może kilkudziesięciu... kto by je zliczył) opowiadań, wydaje swoją pierwszą powieść - Słoneczną Loterię. W pełni wpisuje się ona w ówczesny nurt science-fiction. Próżno szukać w niej odwołań do mistyki, teologii, filozofii - tak powszechnych w późniejszych książkach autora. Mamy za to intrygi, pościgi, strzelaniny i dużo akcji w pięknych, księżycowych lokacjach. Koniec końców, mamy do czynienia z książką zdecydowanie wartą uwagi.

Wizja świata jest tu dość naiwna i można by czepiać się pewnego braku konsekwencji, pewnego niedopracowania - dostajemy bowiem świat, w którym wszystko zależne jest od losu. Rzecz niby normalna, gdyby nie fakt, że zależność to jak najbardziej dosłowna. Od losowej dystrybucji dóbr, po przypadkowe wybieranie rządzących światem przywódców. Mimo wszystko jest to system bardzo ciekawy, dający wiele możliwości poruszającemu się w nim młodemu pisarzowi.
Cały ten galimatias staje się tłem całkiem...

książek: 201
Krzysiek | 2016-04-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 1987 rok

Jedna z ulubionych książek mojego dzieciństwa. Mogę do niej wracać - zaczynam czytać w dowolnym momencie, potem kończę, odkładam, a za kilka lat znowu sięgam. Ot tak. Bo ją lubię. Pamiętam, że za PRL-u była na pierwszym miejscu w rankingu popularności (bodajże) "Fantastyki". Może konkurencyjne pozycje stanowiły dla niej wówczas siermiężne i marne tło, dzieki czemu łatwiej było jej błyszczeć? Może. Ale gdyby pojawiłaby się dzisiaj, to i dzisiaj byłaby w czołówce. Polecam. Zdecydowanie. Wciąga. Zapewnia emocje.

książek: 289
Konkwistadorrr | 2014-06-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2004 rok

Ech, z P. K. Dickiem to tak już jest. Pisał sporo i co często z tym związane to to, że nie wszystko było "równe". Autor przeze mnie zapamiętany poprzez kilka genialnych książek, ale "Słoneczna loteria" do nich nie należy. To pozycja, która nic mi po sobie nie zostawiła. Pamiętam,że czytało się to dobrze, jestem przyzwyczajony do stylu tego autora, ale akurat "Słoneczna loteria" jest tą, która odeszła w niepamięć i jeszcze to, że naprawdę nie jestem w stanie sobie przypomnieć o co tam chodziło. Oczywiście dla kogoś ten debiut Dicka może się okazać czymś bardzo odkrywczym. Nie dla mnie. Z tym autorem mam też tak,że te wszystkie jego książki uznane za kultowe dla mnie takie nie są. Ale jakby nie o tym. Wracając do omawianej książki to napiszę jeszcze to, że akurat ta nie należy do najgorszych, bywały naprawdę "gnioty" więc nie jest tak źle.

książek: 121
Niklas | 2019-04-01
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 31 marca 2019

Wyborem najważniejszego człowieka w układzie słonecznym kieruje przypadek - obrót butelki. Każdy ma takie same szanse by zostać Lotermistrzem, człowiekiem który w teorii ma nie ograniczoną władzę, ale czy warto?
Wkrótce później zostaje bowiem zwołana konwencja łowów,gdzie oficjalnie zostaje wybrany zamachowiec który pozbawi Lotermistrza życia.
Jeden z bohaterów książki który zostaje wybrany na Lotermistrza musi podjąć wszelkie działania żeby zapobiec swojej śmierci , bowiem jego poprzednik Verrick chcę wrócić na swoje stanowisko w czym pomóc ma mu zabójca doskonały którego nie powstrzyma nawet armia telepatów. W rozgrywkę między starą a nową władzą wplątuje się dodatkowo Ted Benteley chcący zrobić karierę w świcie lotermistrza który musi wybrać po której stronie stanąć i komu pomóc rządnemu władzy Verrickowi któremu przysiągł wierność , czy nowemu lotermistrzowi.
Jeśli patrzeć na książkę jako na debiut literacki Dicka to jest to debiut w 100% udany. Książka nawet osobie nie obytej...

książek: 700
panna_lovegood | 2016-11-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 listopada 2016

Początkowo w ogóle nie wiedziałam, jaki potencjał ma ta ksiażka. Zwykłe sci-fi, z motywem, który jest mi już znany. Nowe, lepsze społeczeństwo, żyjące wg nowych reguł. I jednostki, które nie zgadzają się na te reguły, próbując grać po swojemu. Czytałam to wiele razy. Przytoczę tutaj choćby "Nowy wspaniały świat", który jakiś czas temu wywarł na mnie ogromne wrażenie. Na początku tej książki znowu miałam wrażenie, że Philip Dick jest malkontentem, który niespecjalnie lubi ludzkość jako taką. A jednak końcówka mnie zaskoczyła. Buntujące się jednostki, o których wspomniałam nie są szablonowe. Nie są szlachetnymi rycerzami walczącymi o prawość wbrew złemu systemowi - a autorzy lubią sobie to tak skracać. Właściwie przez większość czasu bohaterowie wydają się podejmować złe decyzje z dobrych powodów. Świat też jest jakiś taki surowy, bezbarwny, odpychający. Ludzie są oczywiście płytcy jak morze szelfowe i nastawieni wyłącznie na rozrywkę. Nowy przywódca ludzkości musi się zmierzyć z...

zobacz kolejne z 743 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd