Książka Roku 2018

Jego banan

Tłumaczenie: Xenia Wiśniewska
Cykl: Objects of Attraction (tom 1)
Wydawnictwo: Albatros
6,23 (65 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
10
7
13
6
23
5
10
4
2
3
2
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
His Banana
data wydania
ISBN
9788381253741
liczba stron
256
język
polski
dodał
aleqsia

Mój szef lubi jasne zasady, jednej z nich nikt nie śmie złamać… Chodzi o jego banana. Poważnie. Facet jest uzależniony od potasu. Oczywiście, to ja po niego nieopatrznie sięgnęłam. Technicznie rzecz ujmując, wsadziłam go sobie do ust. Co więcej przeżułam… a nawet połknęłam. Taaak, wiem. Niedobra, niedobra dziewczynka. I wtedy go zobaczyłam. Wierzcie mi lub nie, ale to, że właśnie dławiłam się...

Mój szef lubi jasne zasady, jednej z nich nikt nie śmie złamać…
Chodzi o jego banana.
Poważnie. Facet jest uzależniony od potasu.
Oczywiście, to ja po niego nieopatrznie sięgnęłam.
Technicznie rzecz ujmując, wsadziłam go sobie do ust.
Co więcej przeżułam… a nawet połknęłam.
Taaak, wiem. Niedobra, niedobra dziewczynka.
I wtedy go zobaczyłam. Wierzcie mi lub nie, ale to, że właśnie dławiłam się jego bananem, raczej nie zrobiło na nim najlepszego wrażenia.

Zacznijmy jednak od początku. Zanim miałam czelność sięgnąć po należącego do milionera banana, dostałam swoje pierwsze ważne zlecenie jako reporterka. I wyjątkowo nie było to jak zwykle byle jakie zadanie, wyskrobki z dna garnka, których nikt nie chciał. Nic w stylu przepytywania śmieciarza o jego ulubione rejony miasta, czy pisania o wielkiej wadze zbierania psich kup z trawników i placów.

Nie. Nic z powyższych, dziękuję bardzo.
To był prawdziwy przełom w mojej karierze. Szansa, by udowodnić, że nie jestem żadną nieudolną, niezdarną, przyciągającą pecha, chodzącą katastrofą. Wchodziłam w środowisko biznesowe – miałam zinfiltrować Galleon Enterprises, by potwierdzić zarzuty o korupcję.

Tu wchodzi podkład muzyczny z Jamesa Bonda.

Wreszcie byłam na właściwym miejscu. Jedyne, co musiałam zrobić, to zdobyć posadę stażystki i zdemaskować Bruce’a Chambersona.

Starając się nie zwracać uwagi na to, że facet wygląda jak wyrzeźbiony w płynnym kobiecym pożądaniu, a inni mężczyźni po prostu muszą przy nim kwestionować swoją seksualność. To się musiało udać. Bez żadnych katastrof. Zero fuszerki. Weź się w garść, skup się! – na mniej niż godzinkę.

Przenieśmy się teraz do sali konferencyjnej. To tutaj znajdziecie mnie przed tą doniosłą, kluczową dla mojej kariery rozmową. Z bananem w dłoni. Podpisanym JEGO imieniem. Już za chwilkę on pojawi się w drzwiach i zobaczy mnie ze zdradzieckim żółtym dowodem mojej winy. A kilka sekund później zdecyduje się… mnie zatrudnić.

Tak, wiem. Ja też nie uznałam tego za dobry znak.

 

źródło opisu: Albatros

źródło okładki: Albatros

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (166)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1440
Sol | 2019-02-03
Przeczytana: 03 lutego 2019

Tytuł i okładka kazały mi spodziewać się jakiegoś erotyka o fabule klasy B, jak nie C, z masą scen łóżkowo-miętoszących i generalnie niczym wybitnym.
I jakże mylne mogą być oceny na podstawie okładki i wyobrażeń ;)

I powiem Wam, że ten tytuł ma sens. Banan ogrywa w tej historii ogromną rolę, niewinną podkreślam, ale niemal kluczową. Ten owoc przewija się nie raz i nie dwa i ma znaczenie. Także, nie ma co się śmiać z głupich pomysłów autorki, całkiem celnie zatytułowała swoją opowieść :P

To krótka opowieść o miłości rodzącej się z nienawiści i w 'bólach' złośliwości.
Przyciąganie dwóch różnych charakterów, będących jak ogień i woda, jak dwa bieguny magnesu, jak dwie strony jednej monety. Tak rożne a jednocześnie pasujące do siebie.
On dla niej wszedł w chaos, ona dla niego chaos mogłaby opanować. A warto podkreślić, że on to gość który dzień planował co do minuty. Zero spontanu, zero pójścia na żywioł. Ona - dziewczyna bomba, pech na dwóch nogach i chodząca katastrofa.
A do tego...

książek: 1779
kaktusowaona71 | 2019-02-09
Przeczytana: 09 lutego 2019

Zarówno tytuł, jak i okładka mogą być odebrane co najmniej dwuznacznie.
Jak się podczas lektury okaże - jest to zabieg celowy . Banan ma tu bowiem charakter wielowymiarowy:)
To na plus, bo bardzo lubię dwuznaczności, aluzje, niedomówienia i wszystkie gry i zabawy słowem.
Nastawiłam się zatem na gorące, acz płytkie klimaty, czyli lekką lekturkę niskich lotów, z garścią papryczki Chilli . Lubię taką literaturę i wcale się tego nie wstydzę :)
Okazało się jednak, że książka mnie zaskoczyła in plus - i to w kilku aspektach całkiem mocno, bo w całości znajdziemy może ze trzy gorące sceny, a reszta to regularny, lekki, biurowy romans z przymrużeniem oka.
Kolejnym zaskoczeniem okazał się świetny sposób narracji, lekkie pióro i prosty, plastyczny, mocno humorystyczny i ironiczny język. Dość rzadka rzecz w takiej literaturze.
Wybitnie ujął mnie również charakter głównej bohaterki, a wgląd w jej przemyślenia, wielokrotnie powalał mnie na łopatki i wywoływał hmm.. cóż.. wypływanie, nomen...

książek: 341
Joanna J | 2019-02-12
Przeczytana: 10 lutego 2019

Krótka, przyjemna, na jedno popołudnie. Chociaż książka niczym szczególnym się nie wyróżnia, to od dzisiaj będę inaczej patrzeć na banany pozostawione przez pracowników w firmie ;) Kluczem do sukcesu tej pozycji jest główna bohaterka, Natasha. Mogłabym godzinami czytać jak pokrętnie jej mózg analizuje każdy szczegół, układa plan i na końcu przez jej szczególne "zdolności" wszystko wychodzi odwrotnie.
Mnóstwo w tym opowiadaniu niedociągnięć, niepotrzebni bohaterowie, niedokończone sytuacje, nielogiczne zaburzenia, które są, ale znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Mimo wszystko uważam popołudnie za udane i polecam.

książek: 125
Daria24 | 2019-02-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 lutego 2019

Pozostawia wielkiego "banana" na twarzy 🙂

książek: 453
Jagusia | 2019-02-08
Na półkach: Przeczytane

Natasha jest reporterem w magazynie biznesowym i chodzącą katastrofą na dwóch nogach. Jest niezorganizowana, zawsze spóźniona.Szef powierza jej sprawę. Jej zadaniem jest zdobycie pozycji stażysty w firmie marketingowej prowadzonej przez miliardera Bruce'a Chambersona (by znaleźć” brudy „ na właściciela). Bruce szczyci się tym, że nie popełnia tego samego błędu dwa razy - dotyczy to spraw serca. Ostatnio został spalony przez miłość i nie chce tego zrobić ponownie. Stwierdzenie, że Natasza jest huraganem, który zakłóca jego doskonale zorganizowane życie, jest niedopowiedzeniem, ale te dwa przeciwieństwa zaczynają przyciągać. Ta historia była dla mnie przeciętna, przewidywalna, trochę rozczarowująca. Kilka wątków fabularnych na końcu zostało magicznie rozwiązanych, co sprawiło, że wszystko stało się takie sobie. Uśmiać się nie uśmiałam, dobrze, ze krótka historia.

książek: 195
AZorka | 2019-01-31
Na półkach: Przeczytane

Prawie ominęłam tę pozycję ze względu na dziwny tytuł oraz okładkę, która raczej sugeruje poradnik kulinarny :) Na szczęście doczytałam opis i kupiłam powieść :)
Natasha jest dziennikarką. A raczej chciałaby być. W pracy jej się nie powodzi, mieszka w klitce wielkości szafy, jest chodzącą katastrofą,potyka się na prostej drodze. Gdy szef wydawnictwa w którym pracuje zleca jej podszycie się pod stażystkę w firmie multimilionera Bruce'a i wykopanie jego "brudów" ta z radością przyjmuje zlecenie i szansę na rozwój. Ale nie wszystko idzie po jej myśli, jak zwykle. Ponieważ Natasha zjada banana. Podpisanego imieniem Bruce. Ten zaś zatrudnia ją by zemścić się i zatruć jej życie.
Dawno nie czytałam tak zabawnej świetnej książki. Fantastyczne dialogi, gorące sceny miłosne, mnóstwo komicznych sytuacji. Ona-życiowa ciamajda, on- cierpiący na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, w przekomiczny sposób. Mogę jedynie zarzucić autorce rozmiary książki- dlaczego taka krótka??? :)

książek: 4187
Shemmer | 2019-02-07

Potrzebowałam takiej głupiutkiej, odprężającej lektury - i tylko w takich przypadkach zachęcam do sięgnięcia po Jego Banana. Książka nie jest fenomenalnie napisana, zaś sama historia to nic nadzwyczajnego, lecz po prostu można się pośmiać oraz wrzucić na luz.

książek: 3
Klaudia | 2019-02-06
Na półkach: Przeczytane

Jestem starym weteranym książek. Czytam od zawsze. Porównań mam mnóstwo.
Ta pozycja to moje mocne jeden.
Tu znajdziesz, wszystko co już było, nic nowego, stata czasu. Ma się ochota powiedzieć, ale to już było...

książek: 81
CzarnaKawa | 2019-02-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: luty 2019

Guilty pleasure w pełni.
Pierwszorzędny romans komediowy.
Mam zasadę - czytam książkę tak długo, aż mnie przestanie bawić. Tu skończyłam na 96%. Wczoraj, więc może jeszcze dziś doczytam do końca.
.
Potrzebowałam takiej odskoczni, takiego prostego czytadła - początkowe rozdziały powodowały u mnie wybuchy głośnego śmiechu. Ta bohaterka jest naprawdę niesamowita!
Niby fabuła oklepana, niby zakończenie przewidywalne - wszystko to wiedziałam już po przeczytaniu opisu na okładce - ale jednak wpadki Natashy opowiedziane są zgrabnie i ubawiłam się setnie. Zwłaszcza pierwsza połowa książki jest dobra.
Wywaliłabym tylko ostrzejsze sceny, bo ich w książkach po prostu nie lubię.
Chętnie bym za to obejrzała ekranizację tej książki.
.
Polecam.
.
PS
Może mi ktoś wyjaśnić, jak wygląda organizer, który się pojawia w książce? To się wiesza na ścianie? Rozkłada na łóżku??

książek: 436
ppaula195 | 2019-02-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 lutego 2019

Natasha jest dość fajtłapowatą dziewczyną, której kłopoty nie opuszczają. Jako dziennikarka dostaje zlecenie by zatrudniła się jako nowa stażystka w najbardziej prestiżowej firmie. Będąc już na miejscu dziewczyna nie zdążyła zjeść siadania i sięga po banana. Okazuje się ze owoc był przeznaczony prezesowi firmy, który aby utrzymać zbilansowana dietę musi zjeść o danej porze banana, którego akurat zjadła kobieta. Pod impulsem zostaje zatrudniona jednak ma być całkowicie oddana Bruceowi i być na każde jego zawołanie. Mężczyzna po czasie orientuje się że Natasha jest jednym wielkim kłopotem jednak nie ma serca jej zwolnic. Bardzo dobra, pełna humoru książka. Przyznam że idealnie nadaje się na zimne wieczory :)

zobacz kolejne z 156 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd