Villas

Wydawnictwo: W.A.B.
6,74 (277 ocen i 62 opinie) Zobacz oceny
10
9
9
16
8
37
7
103
6
73
5
28
4
7
3
2
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328061446
liczba stron
288
język
polski
dodała
Ag2S

W szarych czasach PRL-u Violetta Villas była jak malowany ptak. W latach 60. stała się na dwie dekady jedną z muzycznych ikon, towarem eksportowym. Często krytykowana w Polsce za styl i ekstrawagancję, za granicą przyjmowana była entuzjastycznie zarówno przez publiczność, jak i recenzentów. Zachwycano się jej głosem. Pisano, że jest białym krukiem wokalistyki. Śpiewała, grała w filmach i...

W szarych czasach PRL-u Violetta Villas była jak malowany ptak. W latach 60. stała się na dwie dekady jedną z muzycznych ikon, towarem eksportowym. Często krytykowana w Polsce za styl i ekstrawagancję, za granicą przyjmowana była entuzjastycznie zarówno przez publiczność, jak i recenzentów. Zachwycano się jej głosem. Pisano, że jest białym krukiem wokalistyki. Śpiewała, grała w filmach i musicalach. Występowała w paryskiej Olimpii i nowojorskim Carnegie Hall, przez kilka sezonów była gwiazdą rewii Casino de Paris w Las Vegas. W tej biografii reporterskiej autorzy szukają odpowiedzi na pytanie, jak to możliwe, aby jedyna w swoim rodzaju artystka nie tylko nie zrobiła kariery na miarę swoich możliwości, ale spędzała starość niemal w ubóstwie, wyobcowana, w atmosferze niezdrowej sensacji.

Nowe wydanie wzbogacono o dwa rozdziały opisujące to, co działo się po śmierci gwiazdy w grudniu 2011 roku, w tym m.in. postępowanie spadkowe i historię Elżbiety Budzyńskiej, opiekunki Villas.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: Materiały wydawcy

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
nextdooralice książek: 849

Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt

Największa diwa polskiej sceny muzycznej, gwiazda wyprzedzająca swoje czasy, której czterooktawowy głos trząsł żyrandolami paryskiej Olimpii, a przebogate krynoliny od Diora ze starych zdjęć nawet dzisiaj budzą zdumienie i zachwyt. Schorowana i zabiedzona wariatka od kotów i psów, która w starych sukniach przesyconych odzwierzęcym fetorem, w nieuczesanej burzy blond loków do ziemi bezzębnie prawi kazania w Radiu Maryja. Któż nie chciałby porównać tych dwóch medialnych wersji jednej z najsławniejszych artystek w Polsce i odkryć, która jest prawdziwa? A może jednak bardziej interesuje nas „prawdziwa” Violetta Villas poza błyskiem fleszy, jedząca ser z miodem, schowana za wysokim murem ogradzającym podupadłą willę w Magdalence? Tego niełatwego zadania, wymagającego wielkiej odwagi i weryfikacji ogromnej liczby źródeł o VV podjęło się dwoje czołowych dziennikarzy – Iza Michalewicz i Jerzy Danilewicz – w biografii o tytule, który mówi więcej niż tysiąc słów: „Villas”.

Ta niezwykle rzetelna, ponad 300-stronicowa publikacja z obszerną bibliografią wymagała naprawdę reporterskiego zacięcia i uważnego przesiewania przez sito zeznań świadków, relacji ludzi znających Violettę lepiej lub gorzej przy różnych okazjach – szkoły, współpracy artystycznej czy mieszkania z nią w jednej miejscowości. Wersji wydarzeń jest wiele, z których jak z puzzli układa się życiorys niebanalny, skomplikowany, który czyta się z wypiekami na twarzy, niczym najlepszy kryminał. Dawno żadna biografia mnie tak...

Największa diwa polskiej sceny muzycznej, gwiazda wyprzedzająca swoje czasy, której czterooktawowy głos trząsł żyrandolami paryskiej Olimpii, a przebogate krynoliny od Diora ze starych zdjęć nawet dzisiaj budzą zdumienie i zachwyt. Schorowana i zabiedzona wariatka od kotów i psów, która w starych sukniach przesyconych odzwierzęcym fetorem, w nieuczesanej burzy blond loków do ziemi bezzębnie prawi kazania w Radiu Maryja. Któż nie chciałby porównać tych dwóch medialnych wersji jednej z najsławniejszych artystek w Polsce i odkryć, która jest prawdziwa? A może jednak bardziej interesuje nas „prawdziwa” Violetta Villas poza błyskiem fleszy, jedząca ser z miodem, schowana za wysokim murem ogradzającym podupadłą willę w Magdalence? Tego niełatwego zadania, wymagającego wielkiej odwagi i weryfikacji ogromnej liczby źródeł o VV podjęło się dwoje czołowych dziennikarzy – Iza Michalewicz i Jerzy Danilewicz – w biografii o tytule, który mówi więcej niż tysiąc słów: „Villas”.

Ta niezwykle rzetelna, ponad 300-stronicowa publikacja z obszerną bibliografią wymagała naprawdę reporterskiego zacięcia i uważnego przesiewania przez sito zeznań świadków, relacji ludzi znających Violettę lepiej lub gorzej przy różnych okazjach – szkoły, współpracy artystycznej czy mieszkania z nią w jednej miejscowości. Wersji wydarzeń jest wiele, z których jak z puzzli układa się życiorys niebanalny, skomplikowany, który czyta się z wypiekami na twarzy, niczym najlepszy kryminał. Dawno żadna biografia mnie tak nie wciągnęła, zwłaszcza że spełnia ona wszelkie standardy researchu i uczciwości wobec bohaterki. Autorzy nie bronią piosenkarki „pańciuni”, nie zadośćuczyniają synowi Krzysztofowi ani nie gloryfikują opiekunki, Elżbiety Budzyńskiej. Wierzę głęboko, że nie tylko z ostrożności, bo sprawy cywilne związane z postacią diwy wciąż trwają w polskim sądzie, ale z poczucia przyzwoitości, aby „oddać cesarzowi to, co cesarskie, a Bogu, co boskie”.

Nie brakuje też dociekań, jak młodość piosenkarki – zwykłej Czesi Cieślak z Lewina w Kotlinie Kłodzkiej – ukształtowała jej złożoną osobowość w latach późniejszych. Nie bez znaczenia dla kariery muzycznej późniejszej pani Gospodarek miał odczuwany przez nią kompleks „prostej, niewykształconej dziewuchy” z zapyziałej prowincji Dolnego Śląska – nieokrzesanie i trudności z poradzeniem sobie ze sławą i blichtrem zachodniego świata zaznanego w Casino de Paris w hotelu Dunes. Szczegółowo analizowany przez autorów amerykański sen z Las Vegas z „dżaguarami” i luksusowymi futrami Violetki z wielu przyczyn po prostu nie mógł się spełnić w czasach siermiężnego PRL-u. Szczególnie obnażane w przytaczanych wypowiedziach rozmówców autorów mitomaństwo artystki i brak sojuszników w hermetycznym, pełnym zawiści świecie polskich artystów spowodowało fiasko prób przeniesienia rozmachu amerykańskich rewii i sztuki estradowej na niepodatny grunt polski. Choć należy powtórzyć za reporterami pytanie bez jednoznacznej odpowiedzi: czy tak prosta osoba mogłaby być jednocześnie tak wyrachowana i tak lekceważąca zasady i ówczesne konwenanse? Wieczne spóźnianie się na koncerty, interesowne przyjaźnie, bez spłacania długów, niefortunny mariaż z chicagowskim milionerem Tedem Kowalczykiem... Nie wspominając już o kontrowersyjnej współpracy z SB, z której opisu w załączonych dokumentach wynika raczej samoświadomość i intencjonalność primadonny.

Wiele miejsca w książce poświęcono działalności charytatywnej Villas i pokazano jej opłakane skutki oraz niemoc najbliższego otoczenia artystki. Jej bezgraniczna miłość do „braci mniejszych”, bez racjonalizacji zasobów finansowych niezbędnych do utrzymania setek psów, kotów i kóz, w połączeniu z pogłębiającą się dewocją prowadzi ją do załamania nerwowego i tym samym załamania kariery. Nieudane transakcje biznesowe z chciwymi impresariami, wyzysk wytwórni płytowych, skandaliczne wywiady i występy w telewizji żerujące na osobistej tragedii śpiewaczki zmagającej się z porażką życiowych ról matki i żony obnażają wiele patologii show biznesu. Alkohol i narkotyki przewijają, a raczej przelewają się między stronami książki hektolitrami, czyniąc rozważania o gwieździe chwilami niezwykle smutnymi i porażającymi niesprawiedliwością, gdzie na końcu okazuje się, że nic i nikt nie mógł uratować Violetty przed nią samą.

Myślę, że niewielu z nas wie, a warto mieć tego świadomość, że ta gwiazda śpiewała m.in. z Frankiem Sinatrą, Charlesem Aznavourem czy Barbarą Streisand. Ich nazwiska zna każdy, nawet jeśli jest ignorantem muzycznym, a naszej Violetki niestety prawie nikt. Posłuchać piosenek czy poczytać „Villas” to najlepsze, co możemy teraz zrobić dla Violetty Villas i my jako Polacy jesteśmy to winni pierwszej polskiej diwie światowej sceny muzycznej. Obserwując obecne trendy muzyki rozrywkowej, można sądzić, że raczej nieprędko zdarzy się znów taki słuch absolutny i taka sława.

Podsumowując, to jedna z najlepszych biografii, jakie czytałam w ostatnim czasie. Już planuję sięgnąć po inne literackie pozycje Izy Michalewicz i Jerzego Danilewicza, a z pewnością włączę zaraz Youtube'a i posłucham „Do Ciebie Mamo”, a może i innych niezapomnianych piosenek z najlepszych czasów legendy, wciąż żywej w sercach wielu jej fanów i historyków muzyki. Niech spuścizna artystyczna wizjonerskiej VV będzie popularyzowana choćby teraz i przetrwa lata, skoro była niedoceniona za życia i jej epoki.

Alicja Klebba

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (530)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2684
onika | 2018-02-01
Na półkach: Przeczytane, Portrety
Przeczytana: styczeń 2018

Lalunia – takie było moje pierwsze, dziecięce skojarzenie z Violettą Villas. Te jej obłędne suknie, pomalowane na niebiesko powieki i te jej włosy, długie, kręcone blond włosy – żywa lalka Barbie. No i na tym właśnie zaczynała się i kończyła moja wiedza na temat tej artystki. Znałam jej głos, który dla mnie był nadto zmanierowany, ale nie kojarzę żadnej jej piosenki. Ostatnie lata jej życia i śmierć przywróciły jej zainteresowanie opinii publicznej. Pudelkowe donosy i mnie się rzuciły w oczy. Te echa w mojej pamięci skłoniły mnie do sięgnięcia po biografię piosenkarki.

Jak napisać rzetelną historię życia kogoś, o kim więcej nie wiadomo niż wiadomo? Jak opisać kogoś, kto z upodobaniem tworzył mity na swój temat i sam się w nich gubił? Jak ze strzępek informacji, plotek i pogłosek stworzyć wiarygodny portret żywej osoby? Iza Michalewicz i Jerzy Danilewicz podołali temu trudnemu zadaniu i z różnorodnych poszlak stworzyli spójny, choć nadal wybrakowany życiorys Violetty Villas....

książek: 694
Arlette | 2019-03-08
Przeczytana: 08 marca 2019

Długie gęste włosy, niesamowite choć często kiczowate stroje, charakterystyczny wokal... Violetta Villas.
Bardzo chciałam poznać jej biografię, a wywiad z autorką tej książki, którego słuchałam w Polskim Radiu, tylko umocnił tę chęć. Pani Iza z ogromną pasją opowiadała o losach Violetty Villas, cieniach i blaskach jej życia, więc byłam pewna, że ta pozycja książkowa mnie nie zawiedzie.
Mamy tutaj opisane całe życie Villas. Rozmowy z osobami z jej otoczenia, fragmenty wywiadów, różne smaczki, o których nie miałam zielonego pojęcia. Wszystko to dało mi obraz Violetty nie jako gwiazdy, lecz jako zwyczajnej kobiety pełnej sprzeczności.
Nieszczęśliwa miłość, pech, naiwność prowadząca do zguby, żądza sławy, a wreszcie pomieszanie zmysłów.
Violetta Villas na pewno nie była osobą łatwą w kontaktach z innymi, lubiła prowokować, ale finał jej życia bardzo smuci i bulwersuje.

Książka jest też wzbogacona bardzo dobrej jakości fotografiami z różnych okresów życia artystki, co ja osobiście...

książek: 1352

To książka o życiu i karierze wielkiej gwiazdy polskiej sceny. Villas była jak malowany ptak, nie pasowała do szarzyzny czasów PRL-u. W latach 60- 80 stała się jedną z muzycznych ikon, towarem eksportowym. Często krytykowana w Polsce za styl i ekstrawagancję, za granicą przyjmowana była entuzjastycznie zarówno przez publiczność, jak i recenzentów. Zachwycano się jej głosem. Pisano, że jest białym krukiem wokalistyki. Śpiewała, grała w filmach i musicalach. Występowała w paryskiej Olimpii i nowojorskim Carnegie Hall, przez kilka sezonów była gwiazdą rewii Casino de Paris w Las Vegas.

Autorzy mówią o swej książce, że to biografia reporterska. Szukają w niej odpowiedzi na pytanie, jak to możliwe, aby Villas, artystka jedyna w swoim rodzaju, wokalny geniusz w skali światowej, obdarzony absolutnym słuchem i sopranem koloraturowym o czterech oktawach, wielka, choć kontrowersyjna osobowość, nie tylko nie robiła kariery na miarę swoich możliwości, ale spędzała starość niemal w ubóstwie,...

książek: 3856
wiolagg66 | 2014-08-09
Na półkach: Przeczytane

Villas to prawdziwa gwiazda.Była,jest,i będzie jedną z największych polskich piosenkarek,która nie tylko przyciągała uwagę swoim cudnym głosem,ale i swoją ekstrawagancką osobą... ;p

książek: 904
Degamisz | 2014-04-17
Na półkach: Przeczytane, Biografie

Przejmujący i smutny obraz zmarnowanej kariery i talentu jednej z najwybitniejszych wokalistek świata. Nie do pomyślenia, że osoba o takim głosie, mająca własne recitale w Las Vegas, śpiewająca Habanerę czy Traviatę tak, że człowiek dostaje gęsiej skórki (wiem bo słyszałem) skończyła tak jak skończyła. Polecam aczkolwiek książka burzy pewien mit o Villas

książek: 416
byrcyn11 | 2018-07-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 lipca 2018

Bozia dała (pod koniec życia popadła w dewocje) VV talent, ale tylko wokalny. Nie dała natomiast: intelektu, pracowitości, silnej woli i mocnej psychiki.
A mimo to, w pewnym momencie życia, odniosła w Ameryce sukces artystyczny i w niniejszym stopniu finansowy. Niestety jej infantylność spowodowała, że zmarnowała oba. Może gdy miała twardego i uczciwego menadżera, który prowadził by ją za rączkę - mocno trzymając. Ale kto by z nią wytrzymał z megalomanką i kłamczuchą w jednym.
Szkoda talentu i szkoda kobiety. Ale każdy jest kowalem ...

książek: 1505
malcem | 2014-03-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 marca 2014

Byłam na koncercie Villas raz, będąc jeszcze w szkole podstawowej. Pamiętam dokładnie te jej piękne kreacje na tle naszego, ubogiego dość i zniszczonego, amfiteatru. Wrażenie niesamowite, choć wtedy nie potrafiłam docenić skali głosu, czy tego, o czym śpiewa.



Nie da się ukryć - Violetta Villas była dość kontrowersyjną postacią. Nie tylko jako artystka, ale również jako człowiek. Ta pozycja pokazuje w ciekawy sposób, jak wyglądało życie artystki. Pokazuje jej dobre i złe strony. Nie jest hołdem Villas. Myślę, że warto przeczytać, nawet jeśli ma się sceptyczny do artystki stosunek. I na pewno potwierdza tezę, że każdy artysta jest w jakimś stopniu szaleńcem.

książek: 2749
Koronczarka | 2012-12-25
Przeczytana: 25 grudnia 2012

Mam wrażenie, że dosyć rzetelna biografia. Violetta z uporem próbowała kreować o sobie mit Kopciuszka. I tragicznie miała rację. autorzy pokazali ją jako osobę obdarowaną ponad miarę. Ze swojego bogactwa nie umiała skorzystać. to, co wydawało się wielką szansą - wspaniały głos - paradoksalnie uczynił ją głęboko nieszczęśliwą. Może byłaby szczęśliwsza, gdyby mogła być normalną dziewczyną, kobietą, starszą panią. Wspaniały głos i psychika pewno trochę leniwej, niezbyt inteligentnej, naiwnej osoby okazały się mieszanką tragiczną. A autorzy przedstawiają to w sposób kulturalny z wyczuciem i współczuciem.

książek: 640

Trafiłam na książkę zupełnym przypadkiem. Wystarczył prolog żebym zasmuciła się do granic. Później wcale nie było lepiej. Z pewnością muszę tej biografii przyznać jedno - wzbudza emocje.
Nie wiem sama... Z jednej strony dobra kobieta, z drugiej zachowująca się skrajnie do obłędu, teoretycznie egoistyczna, bez dystansu do siebie, traktująca własne dziecko, jak kogoś zupełnie dla niej bezwartościowego, a jednocześnie przygnębiająco w tym wszystkim samotna. Mitomanka, błądząca w swoim świecie, sama nie wiem, czy wierzyła we wszystko, co mówiła, czy kłamała z premedytacją...
Trudno mi się zgodzić z komentarzami, które czytam pod jej piosenkami czy artykułami o niej. Komentarzami, wg których to przyjaciele zawiedli, zniszczyli ją, nie trwali przy niej, kiedy potrzebowała, że gdyby nie oni jej talent zostałby lepiej wyeksponowany. Nie jestem przekonana do takiej wersji. Czy naprawdę mieli przy niej trwać, mimo tego jak ona ich traktowała, jaka była, jak postępowała, tylko dlatego, że...

książek: 558
Ewa1971 | 2013-02-23
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 23 lutego 2013

Bardzo fajna książka.Jest w niej dużo ciekawych faktów z życia artystki.Czyta się ją szybko.Ja nie mogłam się od niej oderwać.Jest w niej opisane kilka sytuacji w których można się popłakać ze śmiechu.Koniec jest bardziej smutny.Mogła mieć świat u stóp i wieść dostatnie życie a tak naprawdę straciła wszystko.Ponadto książka pokazuje wielki świat Ameryki i nasze skromne,spokojne życie w Polsce na przełomie lat 60 tych i 70 tych.Warto po nią sięgnąć.POLECAM!!!

zobacz kolejne z 520 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Kto jeszcze nie spojrzał w kalendarz, tego informujemy, że dzisiaj jest Dzień Kobiet. Zresztą widać to także w najnowszym odcinku „Czytamy w weekend”, który zdominowały panie z zespołu lubimyczytac.pl, wskazując tytuły napisane przez kobiety i traktujące o kobietach. A zatem wszystkiego najlepszego, drogie panie! 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd