Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Fikołki na trzepaku. Wspominki z podwórka i nie tylko

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
5,78 (517 ocen i 78 opinii) Zobacz oceny
10
21
9
25
8
35
7
103
6
123
5
99
4
30
3
52
2
13
1
16
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7506-359-2
liczba stron
332
słowa kluczowe
autobiografia, wspomnienia
język
polski
dodała
espeja

Tym razem Autorka bestsellerowej mazurskiej sagi postanowiła, wykorzystując doskonałą pamięć, spisać dla własnych dzieci wspominki z podwórka, wakacji, uroczystości oraz zwykłych zajść rodzinnych. Smak lodów z prawdziwą wanilią, bary mleczne czy fikołki na trzepaku dzisiaj urastają już do nostalgicznych wspomnień. Jest tam też kilka rodzinnych historii, a nade wszystko koloryt bezpiecznych...

Tym razem Autorka bestsellerowej mazurskiej sagi postanowiła, wykorzystując doskonałą pamięć, spisać dla własnych dzieci wspominki z podwórka, wakacji, uroczystości oraz zwykłych zajść rodzinnych. Smak lodów z prawdziwą wanilią, bary mleczne czy fikołki na trzepaku dzisiaj urastają już do nostalgicznych wspomnień. Jest tam też kilka rodzinnych historii, a nade wszystko koloryt bezpiecznych podwórek; wieś, na której autorka spędzała wakacje biorąc udział w sianokosach, żniwach; zakola Biebrzy, grzybne lasy i dziecięca beztroska.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1467
Dorota Smakuje | 2010-07-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 lipca 2010

Dzisiaj czas na jedną z moich wakacyjnych lektur

„Fikołki na trzepaku” Małgorzaty Kalicińskiej

wydane przez wydawnictwo ZYSK i S-ka.




Autorka na pewno wszystkim znana z sagi książek „Nad rozlewiskiem”. W najnowszej książce „Fikołkach...” opowiada o swoim dzieciństwie spędzonym w Warszawie w czasach PRLu, o rodzinie bliższej i dalszej, koleżankach, podwórkach, szkole, wakacjach, życiu rodzinnym ale także o zwyczajach, nawykach, zachowaniach po prostu o codzienności w PRLu.

We wspomnieniach dużo miejsca zajmuje jedzenie, sama autorka wyznaje, że zawsze bardziej się nim interesowała niż np. modą. Opowiada o smakach i zapachach, o daniach, obiadkach, poczęstunkach i codziennych posiłkach, o tym co dzieci jadły pod trzepakiem na podwórku i do czego tęskniły, a o czym mogły tylko pomarzyć. Przeczytamy więc o grzybkach marynowanych pałaszowanych u babci; o koledze, który w pięknym geście nie zapomina o „przydziałowych” pieczonych w ognisku ziemniakach dla Gosi; o cukrzonych śliwkach w mocnym occie podawanych na imieninach wujka; o wodzie z kiszonych ogórków, często pitej do czerstwego chleba z koleżankami pod trzepakiem; o kamiennym garze w kuchni babci, w którym „pracował” kwas chlebowy; o pyzach kupowanych u bab na bazarze Różyckiego, jedzonych wprost ze słoika blaszanym widelcem, który baba podawała owinięty w gazetę ze słowami: „Znać to, że czyściutki, panie kochany, przysięgam matkieboskie!”; o przecierze pomidorowym, robionym przez mamę koleżanki w butelkach po oranżadzie z „zaklikiem”, który był słony i kwaśny i miał w sobie mnóstwo pesteczek a którym dziewczynki popijały chleb; o marmoladzie w blokach („robiono ją z jabłek, śliwek, buraków, melasy i pektyn”) kupowanej na wagę; o bloku („słodka masa koloru szarokakaowego, do której wrzucano połamane ciastka, herbatniki i wafelki. Taki sposób na zagospodarowanie cukru i resztek piekarskich”); o marzeniu wszystkich dzieci – chałwie – drogiej, bajecznej i nieistniejącej właściwie w sklepach; o kwaśnej śmietanie, po którą matki wysyłały dzieci ze słoiczkiem a która w sklepach stała w wiadrze emaliowanym, z zatopioną łyżką wazową, przykrytym białą pieluszką; o musztardzie sarepskiej, której słoiczki po opróżnieniu nadawały się na szklaneczki; wreszcie o wodzie sodowej w syfonach, wódce z czerwona i niebieską kartką oraz o oranżadzie w proszku, którą jadło się „palcem ślinionym obficie i panierowanym w proszku” i jeszcze o wielu innych. Polecam lekturę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Najgorszy człowiek na świecie

Małgorzata Halber udowodniła w tej książce kilka rzeczy. Wszystkie stereotypy o pejoratywnym wydźwięku, przez pryzmat których autorka bywa postrz...

zgłoś błąd zgłoś błąd