W co wierzy ten, kto nie wierzy?

Tłumaczenie: Ireneusz Kania
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
6,65 (46 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
5
8
7
7
18
6
8
5
3
4
2
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
In cosa crede chi non crede?
data wydania
ISBN
9788373926400
liczba stron
96
kategoria
filozofia i etyka
język
polski
dodała
Ag2S

Trwają na przeciwnych krańcach spektrum – jeden jest światowej sławy pisarzem, autorem „Imienia róży” i samozwańczym człowiekiem świeckim; drugi – hierarchą Kościoła katolickiego, wymienianym w gronie potencjalnych następców obecnego papieża. W tej przyjacielskiej, lecz zaciętej szermierce listów i idei Umberto Eco i Carlo M. Martini dyskutują nad kwestią aborcji, rolą kobiet w Kościele, etyką...

Trwają na przeciwnych krańcach spektrum – jeden jest światowej sławy pisarzem, autorem „Imienia róży” i samozwańczym człowiekiem świeckim; drugi – hierarchą Kościoła katolickiego, wymienianym w gronie potencjalnych następców obecnego papieża. W tej przyjacielskiej, lecz zaciętej szermierce listów i idei Umberto Eco i Carlo M. Martini dyskutują nad kwestią aborcji, rolą kobiet w Kościele, etyką i Apokalipsą. Stawiają czoło największym dylematom nowego milenium, świadomi dzielących ich różnic, wiary i niewiary. Rezultat? Jest oszałamiający. Jakie bowiem są granice wiary? I w co wierzy ten, kto nie wierzy?

Jeśli mamy wieść dialog, to musi on obejmować także obszary, na których nie ma zgody. Ale to nie wszystko; jeśli na przykład laik nie wierzy w „rzeczywistą obecność”, katolik zaś - co naturalne - i owszem, to fakt ten nie oznacza wzajemnego niezrozumienia, lecz po prostu szacunek dla przekonań partnera.

 

źródło opisu: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4888/...(?)

źródło okładki: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4888/...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 655

Dla wybranych

Uwielbiam sytuację, kiedy naprzeciw siebie stają dwie jednostki z różnych obozów i zaczynają ze sobą rozmawiać. Stawiają jeden światopogląd naprzeciw drugiego, z czego często wynika wiele interesujących rzeczy. Myśli i słowa krzyżują się niczym ostrza, z wyrażeń sypią się iskry, a intelektualne krzesiwo aż bucha żarem. Nic tylko podziwiać, patrzeć lub czytać i starać się nie uronić nawet drobiny. Właśnie tego oczekiwałem po rozmowie Umberta Eco i hierarchy Kościoła katolickiego Carla Marii Martiniego.

Brzmi to pięknie i rozpala ciekawość, niby stron ma niewiele, ale ileż to razy małe tomiki skrywały w sobie nasycone treścią arcydzieła. Obaj panowie na niwie prasy wymienili się pewnymi uwagami, pytaniami, spostrzeżeniami czy analizami na różne tematy, choć głównie dotyczyły one kwestii sądu ostatecznego, wolnej woli, momentu określenia poczęcia życia, pojęcia wykluwania się dobra, sprawowania misterium wyłącznie przez mężczyzn. Trzeba przyznać, że to całkiem pokaźny katalog zagadnień i aż umysł świerzbi, by się z nimi zapoznać.

Płynie stron kilka, kilkadziesiąt, a potem już nic, koniec. Konkluzje? Główni bohaterowie jeńców nie biorą, to na pewno. Można rzec: tu nie ma miękkiej gry – zarówno Eco, jak i Martini nieustannie posługują się szkłami filozofii, podpierają się przypisami ze Starego i Nowego Testamentu, rozciągają problem, wałkując go przy tym niemiłosiernie i ukazując przebogate zasoby wiedzy, która zwyczajnie przytłacza.

Nie mam zamiaru nikogo oszukiwać, ja należę do...

Uwielbiam sytuację, kiedy naprzeciw siebie stają dwie jednostki z różnych obozów i zaczynają ze sobą rozmawiać. Stawiają jeden światopogląd naprzeciw drugiego, z czego często wynika wiele interesujących rzeczy. Myśli i słowa krzyżują się niczym ostrza, z wyrażeń sypią się iskry, a intelektualne krzesiwo aż bucha żarem. Nic tylko podziwiać, patrzeć lub czytać i starać się nie uronić nawet drobiny. Właśnie tego oczekiwałem po rozmowie Umberta Eco i hierarchy Kościoła katolickiego Carla Marii Martiniego.

Brzmi to pięknie i rozpala ciekawość, niby stron ma niewiele, ale ileż to razy małe tomiki skrywały w sobie nasycone treścią arcydzieła. Obaj panowie na niwie prasy wymienili się pewnymi uwagami, pytaniami, spostrzeżeniami czy analizami na różne tematy, choć głównie dotyczyły one kwestii sądu ostatecznego, wolnej woli, momentu określenia poczęcia życia, pojęcia wykluwania się dobra, sprawowania misterium wyłącznie przez mężczyzn. Trzeba przyznać, że to całkiem pokaźny katalog zagadnień i aż umysł świerzbi, by się z nimi zapoznać.

Płynie stron kilka, kilkadziesiąt, a potem już nic, koniec. Konkluzje? Główni bohaterowie jeńców nie biorą, to na pewno. Można rzec: tu nie ma miękkiej gry – zarówno Eco, jak i Martini nieustannie posługują się szkłami filozofii, podpierają się przypisami ze Starego i Nowego Testamentu, rozciągają problem, wałkując go przy tym niemiłosiernie i ukazując przebogate zasoby wiedzy, która zwyczajnie przytłacza.

Nie mam zamiaru nikogo oszukiwać, ja należę do tych właśnie osób, które ten ciężar przytłoczył. Jakkolwiek szanuję tę dysputę na dwa głosy i ogromne zaplecze intelektualne prezentowane w kolejnych zdaniach, to zupełnie nie potrafię z tej lektury wyrwać czegoś dla siebie. Nie tyle znajduję się za pancerną szybą, słysząc jedynie skrawki słów, ile zwyczajnie nie mam ochoty za bardzo się w nie wsłuchiwać. Odnoszę wrażenie, że to spektakl wyłącznie dla wybranych, dla elit, a choć sądzę, że coś w mych zwojach piszczy, to tutaj czuję się przytłoczony i niekoniecznie chcę się w te wymianę myśli się zagłębiać.

„W co wierzy ten, kto nie wierzy?” to jedna z tych pozycji, których nie mogę ocenić w pełni. Zbyt wielki jest kaliber tych przemyśleń, a ja po prostu za mało wiem w pewnych kwestiach. Chociaż przychodzi też refleksja, że umysły najbardziej światłe potrafią przekazać najtrudniejsze rzeczy w prosty sposób. Być może jednak to tylko szpila wbita na pocieszenie mojej urażonej dumy. Cóż mogę rzec, niczego znaczącego dla siebie w tej lekturze nie znalazłem, wywrotowego czy pociągającego, jedynie zapadłem się w akademickim paradygmacie, który chyba od czasów uczelnianych uwiera mnie boleśnie. W każdym razie nie polecam, ale też nie odradzam, bo do niektórych być może trafią dyskusje w takiej formie, dla mnie jednak zbyt wiele tu wzniosłości, a zbyt mało przenikliwości, ale może laicy do kwadratu już tak mają.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (233)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6847

„W co wierzy ten, kto nie wierzy?” to prowadzona w formie listów dyskusja między nadzwyczajnym pisarzem i znawcą literatury, Umbertem Eco, oraz duchownym, Carlem Martinim, jezuitą i wybitnym interpretatorem Biblii. Zderzenie tych dwóch głosów to przykład wymiany zdań na najwyższym poziomie, z poszanowaniem cudzych poglądów i bardzo szerokim spojrzeniem na człowieka i świat.

Każdą publikację autorstwa lub współautorstwa Umberta Eco witam z wielką radością. Wiem, że nie czeka mnie lektura lekka i łatwa, ale jestem pewna, iż przeżyję ucztę duchową i poznam zdanie człowieka mądrego, błyskotliwego i wszechstronnego, który ujmie mnie treścią i formą oraz skłoni do wielu refleksji.
Nie inaczej było w przypadku wydanej niedawno przez Noir sur Blanc książki, w której Eco (zadeklarowany ateista, który zażyczył sobie nawet mieć tzw. świecki pochówek) rozmawia i polemizuje z głęboko wierzącym kardynałem, byłym arcybiskupem Mediolanu.

Uczeni wymieniali się poglądami pod koniec minionego...

książek: 151
Dominika Płotka | 2018-11-21
Na półkach: Przeczytane

Zawsze ciekawią mnie książki, w których następuje zetknięcie się dwóch, różnych światów- w tym przypadku świata świeckiego oraz świata katolickiego. Lubię pozycje, w których zawarte są spostrzeżenia dwóch stron na tematy trudne, o których często nikt nie chce się wypowiadać. Cała dyskusja włoskiego filozofa oraz włoskiego duchownego ma formę listów. Listów życzliwych, nakłaniających do refleksji, niezmuszających nikogo do zgodzenia się z autora ideologią. Autorzy przybliżyli nam swoje spojrzenie na etykę, apokalipsę, aborcję oraz rolę kobiet w kościele katolickim. Mimo tego, że listy pochodzą z około 1998 roku, to są jak najbardziej świeże, a dyskusja na tematy, które zostały wtedy podjęte, są nadal aktualne. Pozycja nie jest łatwa do czytania, wymaga niewątpliwie pewnej wiedzy i skupienia. Krótka i treściwa- tak bym ją opisała dwoma słowami. Dzięki tej lekturze, mając już jakieś swoje zdanie, na tematy zawarte w książce spojrzałam z czystym umysłem. Pióro autorów jest typowo...

książek: 533
Renja | 2019-03-20
Przeczytana: 20 marca 2019

Oj to była fajna intelektualna uczta. Polemika pomiędzy ateistą a kardynałem. Specjalnie nie piszę, że to jakaś rozgrywka słowna dwóch przeciwległych czy opozycyjnych sobie frontów. Wręcz przeciwnie zagorzały ateista kontra katolik, znaleźli wiele punktów wspólnych, aczkolwiek różnice w poglądach też się pojawiły. Miałam wrażenie, że pisarz troszkę atakuję duchownego. Nastawia się do ataku i ofensywy po czym w odpowiedzi dostaje wyważone poglądy, wspomniane punkty wspólne w poglądach. Nie wszystko było dla mnie zrozumiałe, gdyż nie znam zbyt dobrze tekstów chrześcijańskiej filozofii średniowiecznej ani Biblii, do których autorzy nawiązywali ciągle. Natomiast sami autorzy jak najbardziej w tym również Eco, który jest ateistą znał dobrze Biblię. Mówię o tym, gdyż najczęściej osoby niewierzące nie mają pojęcia w co nie wierzą, tzn nie znają nawet treści ksiąg dotyczących różnych religii np Biblii a tym samym po prostu podstawowych doktryn. Treść książki jest w formie epistolarnej, i...

książek: 932
HellAwaits | 2019-02-25

Pisana wyjątkowo kwiecistym językiem, zawierającą wiele zdań po łacinie, posiadającą ogrom (relatywnie do swojego rozmiaru) odwołań do literatury religijnej dysputa o niczym. Niestety, poza barwnym językiem nie uświadczyłem w tej pozycji niczego interesującego z punktu widzenia argumentacji w opisywanych tematach, ani poszerzenia wiedzy o faktycznym podejściu Kościoła. Tak, rozumiem, iż Carlo Martini "nie występuję tu jako wyrocznia Kościoła", ale niestety- razem z Umberto - wymieniają grzeczności i wbrew zapewnieniom, nie dotykają tematów spornych między światem niewierzących, a wierzących. Wyjątkowo błahe i płaskie argumenty na rzecz męskiego kapłaństwa, ogromne założenia, albo wręcz dysputa nad Biblią w tym samym temacie z przeciwnymi założeniami (!). Temat aborcji potraktowany jako obopólne przyznanie, że nie wiedzą kiedy zaczyna się życie, no ale jeden jest za (choć się brzydzi), a drugi to nawet nie skonkluduje. Jedynym pożytkiem w trakcie czytania, było dla mnie odświeżenie...

książek: 127
Janusz Watut | 2019-02-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 lutego 2019

Ateusze również mają swoją metafizykę czasami bardziej pokrętną niż osoby wierzace.

książek: 492
brodzinathors | 2019-04-23
Na półkach: 2019, Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 14 marca 2019
książek: 437
Izolda_zielonooka | 2019-04-22
Na półkach: Przeczytane
książek: 347
Headea | 2019-03-14
Na półkach: Przeczytane
książek: 782
Sylwia Grabińska | 2019-03-01
Na półkach: 2019, Przeczytane, Inne
książek: 602
radek6666 | 2019-02-26
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 223 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd