Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wściekłość i duma

Tłumaczenie: Krzysztof Hejwowski
Cykl: Trylogia Oriany Fallaci (tom 1)
Wydawnictwo: Cyklady
7,27 (541 ocen i 67 opinii) Zobacz oceny
10
40
9
75
8
121
7
175
6
83
5
21
4
4
3
11
2
4
1
7
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La rabbia e l'orgoglio
data wydania
ISBN
8386859776
liczba stron
183
język
polski
dodała
mad28

Dziennikarka słynąca z kontrowersyjnych wypowiedzi analizuje stosunki łączące i dzielące świat Europy i Bliskiego Wschodu. Fallaci rozprawia się z tematami będącymi konsekwencją islamskiego terroryzmu.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Cyklady, 2003

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 1159

A czego to ja się o tej książce nie naczytałam, jakich recenzji nie widziałam, opiewających tę książczynkę jako dziennikarskie wydarzenie. Że świetna, że mocna, że bezkompromisowa. Doprawdy?

Nie tak dawno temu przeczytałam "Listy przeciwko wojnie" Tiziano Terzaniego i dla równowagi, z ciekawości poznania zdania tej drugiej strony, zabrałam się za "Wściekłość i dumę". Nie żebym uważała Terzaniego za dziennikarskie guru albo mistrza reportażu, chociaż nie sposób odmówić mu pewnych osiągnięć, ale z bólem muszę zauważyć, że Oriana Fallaci, przynajmniej we "Wściekłości i dumie" nie dorasta koledze po piórze do pięt.

Dlaczego? Dlatego, że - przede wszystkim - próżno szukać u niej najcenniejszych i najbardziej pożądanych w dziennikarstwie cech, tych, które sprawiają, że ten właśnie zawód, ta działalność, jest tak cenna: rzetelności, uczciwości i obiektywności. To nie to, że Oriana Fallaci kłamie, natomiast nie sposób zauważyć, jak odpowiednio (czytaj: zgodnie ze swoim światopoglądem) naświetla fakty, jedne wyostrzając, inne przemilczając. To nie to, że Oriana Fallaci nie ma racji, ale konsekwentnie dezinformuje czytelnika, nie przedstawiając racji drugiej strony. I to, co boli, rozczarowuje i oburza mnie najbardziej: Oriana Fallaci widzi tylko wycinek, opisuje tylko tyle, ile sama pamięta, twardo i z uporem maniaka ignorując fakt, że konflikt muzułmańsko-chrześcijański tudzież między Wschodem i Zachodem tudzież między arabskimi fundamentalistami a chrześcijańskimi konsumentami nie rozpoczął się wczoraj, a jego korzeni należy szukać nie tylko i nie w samych różnicach religijnych, światopoglądowych czy kulturowych. No, ale o tym Oriana Fallaci nie wspomina.

Tak, w pierwszej chwili można odnieść wrażenie, że to książka "silna" czy "bezkompromisowa". Nawet nie po głębszej, ale po pobieżnej nawet analizie okazuje się, że ta siła to bezsilna złość i plucie jadem na oślep jak się da i w kogo się da, a bezkompromisowość polega jedynie na obrażaniu wszystkich, którzy kiedykolwiek narazili się czymś Fallaci. Czymś, to znaczy posiadaniem odmiennego od niej światopoglądu. Szczególnie niesmaczne jest to, że Fallaci nie podejmuje polemiki, do której, jako dziennikarka, poniekąd jest zobowiązana: opluwanie, obrzucanie błotem, szkalowanie, prymitywne pogróżki o kopaniu dupy i mordowaniu przeciwników - jak najbardziej, ale bez realnych zarzutów, bez argumentów, za to w wielu przypadkach bez podawania nazwisk. Jak zastrzega, "z pogardy", co w przypadku osoby roszczącej sobie prawa do miana wybitnej dziennikarki, jest szczególnie poniżej poziomu, do którego zdaje się aspirować.

Jeśli w tej książceczce jest cokolwiek godnego uwagi, bo na pewno nie stek wyzwisk, to to, jak bardzo upada "argumentacja" Fallaci przemawiająca za chrześcijańską kulturą europejską, a przeciwko muzułmańskiej wschodniej. To, co autorka rozciąga na bite czterdzieści stron tekstu przeplatanego gniewnymi inwektywami, da się streścić bardzo prosto: nasza kultura jest lepsza, chociaż przeciętny zjadacz europejskiego chleba ma ją w nosie, że nie wspomnimy o Ameryce, w której opiewana przez Orianę Fallaci kultura w ogóle większego znaczenia nie ma, natomiast islam to tylko odtwórczość i ograniczenia religijne zapisane w Koranie, zatem nasza kultura jest lepsza, bo jest nasza i jest kulturalna.
Dla uzupełnienia należy dodać, że wszyscy wyznawcy islamu - nasza specjalista od kultur wschodnich zdaje się zapominać, że trudno o religię, której byłoby dalej do monolitu niż islam - są bandą aroganckich ignorantów, od których to dwóch cech Oriana Fallaci jako najdoskonalszy przykład naszej wspaniałej, zawsze niewinnej i miłującej człowieka kultury jest w najwyższym stopniu wolna. Szczególnie dobrze widać to, kiedy autorka dowodzi, że chociaż Osama bin Laden jest aroganckim, pełnym nienawiści mordercą, to Oriana Fallaci, piewczyni religii chrześcijańskiej uczącej miłosierdzia z równą nienawiścią udusiłaby go gołymi rękami, a cały Półwysep Arabski z przyległościami obróciła w perzynę bez chwili wahania i zadumy nad dziełami sztuki. Taka drobna niekonsekwencja, których w tej książeczce, niestety, jest więcej.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że pisząc "Wściekłość i dumę" Oriana Fallaci pisze o wyidealizowanej, w gruncie rzeczy nieistniejącej kulturze europejskiej (z całym szacunkiem, ale twierdzenie, że współczesny Włoch ma cokolwiek wspólnego ze starożytnymi Etruskami jest co najmniej śmieszne), przeciwstawiając ją tak samo nieistniejącej, skutecznie oczernionej kulturze arabskiej. Który to zresztą popis ignorancji i niedouczenia, zaprawiony licznymi niekonsekwencjami i zaprzeczeniami samej sobie byłby śmieszny - szczególnie w kontekście napuszonego wstępu - gdyby nie był tragiczny. Tragiczny, bo Oriana Fallaci, jako poczytna "dziennikarka" miała wielką i niepowtarzalną szansę przemówić głosem rozsądku, spokojnym, wyważonym i nieulegającym emocjom, a tymczasem odwołała się właśnie do tych ostatnich, w możliwie najbardziej prymitywnej formie: dokopać komuś znanemu, popluć jadem i wykorzystać lęki bazujące na stereotypach, rozbudzone po ataku na WTC. Nic dziwnego, że książeczka stała się bestsellerem.

Wbrew pozorom, moim głównym zarzutem nie są nieścisłości, jawne przejaskrawienia, brak rzetelności i populizm w najgorszym wydaniu.
Najbardziej męczący i rażący w tym wszystkim jest ten chaotyczny bełkot, to skakanie z tematu na temat: czy Oriana Fallaci naprawdę jest postacią tak wielką, żeby zaczynając esej od tragedii WTC mogła płynnie przechodzić do peanu na swoją własną cześć (niezłomna bojowniczka, odważna bohaterka, nieustraszona dziennikarka, która bez litości przypiera do muru rozmówców, przeświadczona o moralnym i etycznym prawie do sądzenia całego świata, etc. etc.)? Co ma atak na WTC do sytuacji politycznej i wewnętrznej we Włoszech, czemu ma służyć ten niepasujący do niczego włoski nacjonalizm w najgorszej postaci?

Z całego bardzo napuszonego i przegadanego wstępu najbardziej utkwiły mi w pamięci dwie rzeczy: liczne podkreślenia, jak bardzo Fallaci jest głodna wiedzy i jak bardzo dba o formę wypowiedzi.
Tak mi się wydaje, że Cyceron - według światopoglądu Fallaci jako Rzymianin żyjący dwa tysiące lat temu jej bezpośredni przodek - wśród błędów retorycznych wymieniający obrażanie rozmówcy, powoływanie się na stereotypy i manipulowani odbiorcą, ze swojej tak zwanej spadkobierczyni nie byłby szczególnie dumny.
Jeśli zaś chodzi o głód wiedzy - przykro jest zorientować się, że funkcjonuje on jedynie na poziomie deklaratywnym, a na pewno nie przebija się przez ten żenujący tekst, którego, oczywiście, największą bohaterką jest Oriana Fallaci jaką sama siebie widzi, nie zabici ani nie terroryści.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Daisy Miller i inne opowiadania

Henry James był pisarzem społecznym, który lubił analizować reguły rządzące ludzkimi relacjami. Przede wszystkim skrzętnie opisywał zwyczaje angielski...

zgłoś błąd zgłoś błąd