My, superimigranci

Tłumaczenie: Bartosz Nowacki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,39 (31 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
5
8
5
7
10
6
5
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Wir Strebermigranten
data wydania
ISBN
9788381233699
liczba stron
232
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Emilia była jeszcze Emilką, kiedy jej rodzice wsadzili ją do samochodu i zostawiając za sobą szarą Polskę, pojechali do Berlina Zachodniego. Był rok 1988. Kilka miesięcy później miała już nowe nazwisko, nowy język, nowy kraj: była teraz Niemką, wszystko co polskie było niemile widziane, marzenie o lepszym życiu przekształciło się w codzienną walkę o to, żeby tylko nie rzucać się w oczy. Kiedy...

Emilia była jeszcze Emilką, kiedy jej rodzice wsadzili ją do samochodu i zostawiając za sobą szarą Polskę, pojechali do Berlina Zachodniego. Był rok 1988. Kilka miesięcy później miała już nowe nazwisko, nowy język, nowy kraj: była teraz Niemką, wszystko co polskie było niemile widziane, marzenie o lepszym życiu przekształciło się w codzienną walkę o to, żeby tylko nie rzucać się w oczy. Kiedy nowi znajomi rodziców przychodzili na obiad, zamiast pierogów podawano mozzarellę z pomidorami. A kiedy Emilia przyniosła do domu dyktando z niemieckiego z dwoma błędami, jej mama była przerażona.
W minionych dziesięcioleciach z żadnego innego kraju - poza Turcją - nie przybyło do Niemiec więcej ludzi niż z Polski. I żadna inna grupa imigrantów tak bardzo nie starała się stać niewidoczna. Emilia Smechowski wzruszająco opowiada osobistą historię zbiorowego doświadczenia: historię wstydu i zawziętej woli odniesienia sukcesu, dążenia do emancypacji i budowania wiary we własne możliwości.

 

źródło opisu: https://www.proszynski.pl/

źródło okładki: https://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Izabela książek: 571

„Erbarme dich unser” brzmi pięknie, „Zmiłuj się nad nami” brzmi piękniej

W czasach masowej migracji, czy to w ucieczce przed wojną, czy w pogoni za lepszym życiem, problem uchodźców stanowi największe wyzwanie dla Europy. Idealnym modelem uchodźstwa, zwłaszcza w rozumieniu prawicowo-konserwatywnym, byłaby taka forma integracji napływających obcokrajowców, która polegałaby na dostosowaniu się ich do nowego społeczeństwa, nie zmieniając go w najmniejszym stopniu. Oznaczałoby to naukę języka połączoną z unikaniem mowy ojczystej, znalezienie pracy oraz przyjaciół. Najlepiej przy tym by było, gdyby byli to członkowie społeczności, w której zdecydowaliśmy się żyć, bo im bardziej będziemy unikać kontaktów z rodakami, tym szybciej przestaniemy się wyróżniać w nowym kraju. Model idealny? Być może dla niektórych polityków, niekoniecznie jednak jest to dobra droga dla samych integrujących się.

„My, superimigranci” to biografia Polki drugiego pokolenia, czyli córki polskich imigrantów, którzy w latach 80. wyjechali do Niemiec w poszukiwaniu lepszego, piękniejszego życia. Autorka miała wtedy pięć lat i choć nie powinna tęsknić za dawną ojczyzną, tęskni, i to o wiele bardziej niżby życzyli sobie tego jej rodzice. Rodzice przyjęli postawę polegającą na dążeniu do jak najszybszego upodobnienia się do niemieckiego społeczeństwa. Nauczyli się języka i unikali mówienia po polsku nawet w domu, zakazywali też używania polskich słów córkom, które choć nie do końca rozumiały ten zakaz, dostosowały się do oczekiwań. Jak pisze autorka, jej rodzice, a tym samym i ona,...

W czasach masowej migracji, czy to w ucieczce przed wojną, czy w pogoni za lepszym życiem, problem uchodźców stanowi największe wyzwanie dla Europy. Idealnym modelem uchodźstwa, zwłaszcza w rozumieniu prawicowo-konserwatywnym, byłaby taka forma integracji napływających obcokrajowców, która polegałaby na dostosowaniu się ich do nowego społeczeństwa, nie zmieniając go w najmniejszym stopniu. Oznaczałoby to naukę języka połączoną z unikaniem mowy ojczystej, znalezienie pracy oraz przyjaciół. Najlepiej przy tym by było, gdyby byli to członkowie społeczności, w której zdecydowaliśmy się żyć, bo im bardziej będziemy unikać kontaktów z rodakami, tym szybciej przestaniemy się wyróżniać w nowym kraju. Model idealny? Być może dla niektórych polityków, niekoniecznie jednak jest to dobra droga dla samych integrujących się.

„My, superimigranci” to biografia Polki drugiego pokolenia, czyli córki polskich imigrantów, którzy w latach 80. wyjechali do Niemiec w poszukiwaniu lepszego, piękniejszego życia. Autorka miała wtedy pięć lat i choć nie powinna tęsknić za dawną ojczyzną, tęskni, i to o wiele bardziej niżby życzyli sobie tego jej rodzice. Rodzice przyjęli postawę polegającą na dążeniu do jak najszybszego upodobnienia się do niemieckiego społeczeństwa. Nauczyli się języka i unikali mówienia po polsku nawet w domu, zakazywali też używania polskich słów córkom, które choć nie do końca rozumiały ten zakaz, dostosowały się do oczekiwań. Jak pisze autorka, jej rodzice, a tym samym i ona, stali się bardziej niemieccy od samych Niemców. Tak miało być najlepiej – nie wyróżniać się, nie afiszować, zapomnieć, skąd się pochodzi, rozpocząć nowe życie, pozostawiając przeszłość za sobą. Okazuje się jednak, że marzenie jest piękne, dopóki się nie spełni. Dawniej, mieszkając jeszcze w Polsce, rodzina ta była szczęśliwa, choć pragnienie ucieczki narastało w rodzicach. Na starych zdjęciach rodzice są szczerze roześmiani, a po przeprowadzce ich twarze stały się napięte i niezwykle poważne. Nie tylko przestali się uśmiechać, ale też stali się ludźmi zaślepionymi pogonią za sukcesem i dobrobytem materialnym. Im więcej posiadali i większy prestiż społeczny zdobyli, tym mniej w nich było tego blasku, którym emanują ludzie szczęśliwi. Grali wciąż jednak swą rolę, bo taką drogę wybrali.

Autorka odkryła jednak w sobie tęsknotę za Polską, czuła się wyrwana z korzeniami, których mimo wszelkich starań rodziców w Niemczech tak naprawdę nie zapuściła. Brak poczucia tożsamości, brak odpowiedzi na pytanie, kim naprawdę jest, tak bardzo jej doskwierał, że porzuciła wygodne życie w rodzinnym domu i udała się na samodzielną wędrówkę, w poszukiwaniu utraconej, a właściwie oddanej przynależności, tak ważnej dla każdego człowieka. Okazało się, że rodzice chcąc dobrze, pragnąc zapewnić lepsze życie swoim dzieciom, wyrządzili im krzywdę, bo ich córka nie mogła czuć się już Polką, a Niemką się nie czuła. Kim więc się stała?

Emilia Smechowski podjęła odważną próbę zdemaskowania wyobrażeń imigrantów ekonomicznych o lepszym życiu, które mają przed oczami, udając się w podróż często z biletem w jedną stronę. Książka jest szczera, a sam temat bardzo aktualny, bo przecież my nadal często tęsknie patrzymy na zachód.

Izabela Straszewska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd