Bakhita

Tłumaczenie: Katarzyna Marczewska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
8,04 (46 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
9
8
14
7
8
6
3
5
1
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bakhita. Roman
data wydania
ISBN
9788308065914
liczba stron
440
kategoria
historyczna
język
polski
dodała
Ag2S

Bakhita – niewolnica, która została świętą. Literackie wydarzenie. Ścisły finał Nagrody Goncourtów. Ponad 100 000 egzemplarzy sprzedanych we Francji. Z czarną jak heban skórą i oczami jak migdały była prawdziwą pięknością. A przy tym cennym łupem. Porwana w 1877 roku jako kilkuletnia dziewczynka z rodzinnej wioski w Darfurze na zachodzie Sudanu, zaznała wszelkich możliwych okrucieństw...

Bakhita – niewolnica, która została świętą. Literackie wydarzenie. Ścisły finał Nagrody Goncourtów. Ponad 100 000 egzemplarzy sprzedanych we Francji.

Z czarną jak heban skórą i oczami jak migdały była prawdziwą pięknością. A przy tym cennym łupem. Porwana w 1877 roku jako kilkuletnia dziewczynka z rodzinnej wioski w Darfurze na zachodzie Sudanu, zaznała wszelkich możliwych okrucieństw niewoli. Zapomniała, jak brzmiało jej imię, więc arabscy handlarze ludźmi nazwali ją przekornie Bakhita – Szczęściara. Wykupiona przez włoskiego konsula opuściła Afrykę, ale nie od razu stała się prawdziwie wolna. Dopiero wyrok weneckiego sądu w 1889 roku przyznał jej prawo do pełnego decydowania o sobie. Przyjęła chrzest i jako Józefina resztę życia spędziła w zakonie, odznaczając się wierną, pełną miłości, ciepła i troski służbą. Zmarła w 1947 roku, a w 2000 Jan Paweł II ogłosił ją świętą.

W tej pięknej, pozbawionej patosu i wysoko ocenionej przez francuską krytykę powieści o zniewoleniu i poszukiwaniu wolności, Véronique Olmi ukazuje powikłany los bohaterki, jej heroizm oraz wewnętrzną siłę, której ukryte źródło biło w kilku zaledwie wspomnieniach z rodzinnego domu. Jest to także powieść o miłości, bezgranicznym oddaniu i pokorze. O tym, jak zachować nadzieję i człowieczeństwo mimo przeżytych cierpień i traum.

 

źródło opisu: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4857/...(?)

źródło okładki: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4857/...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1678

Lata płyną, a Bakhita nieszczęśliwa

Czy na półkach współczesnych księgarń można znaleźć miejsce dla żywotów świętych? Cóż, pytanie to z całą pewnością nie zszokuje nikogo nadmierną dawką zdrowego rozsądku, ale okazuje się, iż do tej bardzo specyficznej literatury można podejść w sposób nowy, świeży i co najważniejsze – fascynujący. Udowadnia to w swojej powieści nominowanej do najważniejszych francuskich nagród literackich Véronique Olmi.

Zacznę, drodzy Państwo, od tego, co w „Bakhicie” absolutnie najlepsze: niezwykłej narracyjnej gęstości, która towarzyszy opisowi jej niewolniczych losów. Olmi udało się oddać całe spektrum odczuć swojej bohaterki, co osiągnęła dzięki środkom znacznie szerszym niż tylko ich nazwanie. Czytelnik odczuwa strach małej dziewczynki wraz z nią, przeżywa oderwanie od rodziców wraz z nią, w końcu wraz z nią doświadcza krańcowego zaszczucia i wyczerpania – na tyle oczywiście, na ile pozwala na to literatura. Jest w powieści kilka czy nawet kilkanaście przerażających, mrożących krew w żyłach scen, w których pisarka wykazała się wyjątkowym instynktem. Ani nie próbowała przenosić cierpienia w sferę metaforyczną, aby nie zbrukać domyślnej niewinności czytelnika, ani też nie rzuciła się bezmyślnie w naturalizm, aby tego samego czytelnika przez nadmierną estetyzację nie zszokować. Zachowała w tych momentach niemal reporterski obiektywizm, co pozwoliło podtrzymać wrażenie autentyczności całej narracji. Jednocześnie, przy całym tym przytłoczeniu negatywnymi wrażeniami, „Bakhita”...

Czy na półkach współczesnych księgarń można znaleźć miejsce dla żywotów świętych? Cóż, pytanie to z całą pewnością nie zszokuje nikogo nadmierną dawką zdrowego rozsądku, ale okazuje się, iż do tej bardzo specyficznej literatury można podejść w sposób nowy, świeży i co najważniejsze – fascynujący. Udowadnia to w swojej powieści nominowanej do najważniejszych francuskich nagród literackich Véronique Olmi.

Zacznę, drodzy Państwo, od tego, co w „Bakhicie” absolutnie najlepsze: niezwykłej narracyjnej gęstości, która towarzyszy opisowi jej niewolniczych losów. Olmi udało się oddać całe spektrum odczuć swojej bohaterki, co osiągnęła dzięki środkom znacznie szerszym niż tylko ich nazwanie. Czytelnik odczuwa strach małej dziewczynki wraz z nią, przeżywa oderwanie od rodziców wraz z nią, w końcu wraz z nią doświadcza krańcowego zaszczucia i wyczerpania – na tyle oczywiście, na ile pozwala na to literatura. Jest w powieści kilka czy nawet kilkanaście przerażających, mrożących krew w żyłach scen, w których pisarka wykazała się wyjątkowym instynktem. Ani nie próbowała przenosić cierpienia w sferę metaforyczną, aby nie zbrukać domyślnej niewinności czytelnika, ani też nie rzuciła się bezmyślnie w naturalizm, aby tego samego czytelnika przez nadmierną estetyzację nie zszokować. Zachowała w tych momentach niemal reporterski obiektywizm, co pozwoliło podtrzymać wrażenie autentyczności całej narracji. Jednocześnie, przy całym tym przytłoczeniu negatywnymi wrażeniami, „Bakhita” wciąż potrafi oddać dziecięcy zachwyt światem. Nie tym ludzkim oczywiście, bo cywilizacja ma do zaoferowania dziewczynce tylko cierpienie, lecz tym naturalnym, pierwotnie pięknym.

Zdecydowanie więcej wątpliwości budzi to, co dzieje się w chwili zakończenia najmroczniejszego etapu w życiu tytułowej bohaterki. Swoje hipnotyczne właściwości traci narracja, która ulega dziwnemu rozrzedzeniu. Bierze się ono w dużym stopniu ze sprzeczności w tym, co Olmi opisuje, a tym, co chce opisywać. Jeśli sądzić po języku, „Bakhita” ma być opowieścią o ocaleniu, o ratunku, o przezwyciężeniu koszmaru – autorka wielokrotnie podkreśla, że „naprawdę” czy „w środku” jej bohaterka stała się radosna, szczęśliwa, że odnalazła swoje miejsce. Problem w tym, iż zupełnie inny obraz wyłania się z tych fragmentów, w których pisarka nie odnosi się do stanów psychicznych kobiety bezpośrednio – obserwowana z zewnątrz Bakhita wydaje się wciąż przytłoczona swoją tragiczną młodością, a ów wielokrotnie przywoływany ratunek wygląda na zdarzenie przynależne do świata fizycznego, nie psychicznego. Wyłania się z książki Olmi pesymistyczny obraz rzeczywistości, w którym krzywda i nieszczęście nigdy nie odchodzą w cień (albo też cały czas się w nim kryją, aby podstępnie zaatakować), który stoi w jawnej sprzeczności zarówno z warstwą fabularną, jak i – sądząc po owych opisach „naprawdę” i „w duchu” – tym, co pisarka chciała w powieści wyrazić. Mroczne barwy tego obrazu podkreśla jeszcze skupienie narracyjnej soczewki na momentach, w których bohaterka spotyka się z jakąkolwiek zmianą, na co każdorazowo reaguje paniką. I znowu – trudno uznać to za przesadę, bo zgodnie z zasadami psychologicznego prawdopodobieństwa takie reakcje są więcej niż zrozumiałe. Jednak czy autorka musiała eksponować je na pierwszym planie? Lata płyną, a Bakhita pozostaje nieszczęśliwa.

Nazwanie „Bakhity” powieścią nieudaną byłoby sporym nadużyciem. Wręcz przeciwnie – to książka udana, fragmentami nawet świetna. Tkwi w niej jednak głęboka dychotomia, która nie pozwala w pełni zanurzyć się w opowieści o świętej siostrze. Mimo to polecam dzieło Véronique Olmi wszystkim czytelnikom pragnącym przenieść się na chwilę do świata sprzed stu lat – świata równie pięknego, co strasznego.

Bartek Szczyżański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (291)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 771
Na półkach: Przeczytane

Veronique Olmi w jednym z wywiadów podkreśla, że „Bakhita” nie jest biografią, lecz powieścią. Ta prosta myśl od razu powinna nam wskazywać, jakiego typu utwór otrzymamy – zbeletryzowaną historię o czarnej niewolnicy, która po wielu nieludzkich wydarzeniach została świętą. I w sumie, mniej więcej tak jest, chociaż w moim odczuciu bardziej adekwatnym słowem dla tej książki będzie relacja.

Zupełnie nie przekonuje mnie w tej książce to, co recenzenci i komisje literackie podkreślają jako największy jej atut – narracja. Francuska autorka pisze w trzeciej osobie, jako wszechwiedzące metrum. Zna i podaje najważniejsze daty, miejsca, fakty i osoby bliskie sudańskiej niewolnicy, całe otoczenie konstruuje jednak według własnego pomysłu. A trzeba przyznać, że literacka wyobraźnia pisarki, połączona z oszczędną stylistyką, nie nadaje opowieści głębi, wręcz przeciwnie, skupia się na fabularnym przekazie, zupełnie odcinając się od niezbędnej w tego typu narracji płomienności. To trochę jak z...

książek: 6867
allison | 2018-11-07
Przeczytana: 06 listopada 2018

„Bakhita” to wstrząsająca biografia niewolnicy uznanej w 2000 roku przez Jana Pawła II za świętą. To również dająca wiele do myślenia opowieść o pragnieniu wolności i prawie do niej, o zezwierzęceniu i głębokim humanitaryzmie, o nienawiści i tolerancji, o miłości do Boga i do ludzi, nawet jeśli ci drudzy wiele razy zawiedli zaufanie.

Przyznam szczerze, że przed sięgnięciem po książkę Veronique Olmi nigdy nie słyszałam o Bakhicie. Zainteresowałam się jednak powieścią, gdy dowiedziałam się, że znalazła się ona w ścisłym finale prestiżowej Nagrody Goncurtów.

Najpierw zaczęłam tylko przeglądać książkę. Potem z zaskoczeniem stwierdziłam, że kartkowanie przerodziło się w pasjonującą lekturę i że jestem już na niemal setnej stronie. A później nie mogłam już oderwać się od czytania, mimo iż nie jest to powieść lekka, łatwa i przyjemna.

Tytułowa bohaterka urodziła się i wychowywała w kochającej się sudańskiej rodzinie. Miała liczne rodzeństwo i pełną ciepła matkę. W roku 1877 jako...

książek: 728
na_marginesie_ksiazk | 2018-11-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 listopada 2018

Ile człowiek potrafi wycierpieć by żyć? Jaka jest maksymalna ilość cierpienia, którego człowiek nie zniesie?

Czytając biografię Józefy Bakhity zdajemy sobie sprawę że człowiek jest w stanie przetrwać naprawdę wiele za jeszcze jeden oddech, za jeszcze jedną minutę życia, za odrobinę miłości i nadziei.

Bohaterka biografii emanuje wręcz niewyobrażalną siłą ducha i wytrwałością.
Porwana w wieku zaledwie kilku lat, bita, przetrzymywana, sprzedawana, zgwałcona, głodzona, wielokrotnie maltretowana i poniżana, po odzyskaniu wolności w wieku 21 lat, kiedy zapytano ją, co uczyniłaby, spotkawszy swoich prześladowców, powiedziała: „Uklękłabym, aby ucałować ich ręce, gdyż gdyby się to nie stało, nie byłabym dzisiaj chrześcijanką i zakonnicą”.
Dlatego w jej przypadku bardziej niż ile jesteśmy w stanie wytrzymać interesująca jest odpowiedz na pytanie ile jesteśmy w stanie wybaczyć?. I w przypadku naszej bohaterki odpowiedz jest tylko jedna: wszystko.

Nic dziwnego że w dzisiejszych czasach...

książek: 1805
Renax | 2018-12-21
Przeczytana: 20 grudnia 2018

To bardzo piękna, świetnie napisana, mądra i wzruszająca książka o niewolnicy, która została świętą i o kobiecie, która nie uległa złu, jakiego doświadczyła, aż wreszcie jest to książka o cząstce dobra i nadziei, jaką każdy nosi w sobie, gdy już jest źle tragicznie. A to jest chyba to, co nazywamy Bogiem.
W skrócie o tym jest ta przepiękna książka, którą czytałam ze wzruszeniem. Bo nie da się jej czytać inaczej, niż ze ściśniętym sercem.
Bakhita jest prawdziwą osobą, świętą Kościoła, którą kanonizował św. Jan Paweł II. To osoba, która naprawdę żyła. Jej wspomnienie przypada na 8 lutego.
Książkę nominowano do ścisłego finału Nagrody Goncourtów w 2017 roku, którym zajęła drugie miejsce. Czasami zdarza mi się czytać książki uhonorowane tą nagrodą i moim skromnym zdaniem rzadko kiedy jest nagradzana tak spójna powieść. I to w laickiej Francji?! Moim zdaniem święta ta, Sudanka, była niewolnica tak zafascynowała współczesnych Francuzów, gdyż problem uciekinierów z Afryki jest tam...

książek: 290
niepoczytalna com | 2018-11-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 listopada 2018

Storia dolorosa, storia meravigliosa

Wydawać by się mogło, że czytanie hagiografii nie ma sensu dla osób niewierzących lub innego wyznania niż – jak w tym przypadku – chrześcijaństwo, jednak powieść Olmi bez wątpienia można nazwać wyjątkiem od normy. "Bakhita" jest książką, po którą może sięgnąć każdy. Dlaczego? Bo jak się okaże w trakcie lektury: wszystko wszędzie jest takie samo… Ale zacznijmy od początku.

Historii opowiadających o niewolnictwie jest w literaturze mnóstwo, jednak tym, co odróżnia "Bakhitę" od pozostałych jest przepiękny, poetycki język. To nieprawdopodobne, że o okrucieństwie i cierpieniu można opowiedzieć tak subtelnie, bez dosadności i dopowiadania wszystkiego do końca. Autorka dokonała rzeczy niemalże niemożliwej – potrafiła nie tylko dostosować słownictwo i styl wypowiedzi do swojej bohaterki, ale również myśleć w zupełnie inny sposób. Nie dość, że idealnie ukazała punkt widzenia małego dziecka, które zderza się z brutalną rzeczywistością, to jeszcze...

książek: 4275
eR_ | 2019-01-31
Na półkach: Przeczytane, Współpraca
Przeczytana: 15 stycznia 2019

Bakhita to niewolnica z Sudanu, która po sprzedaniu jej do Włoch, dzięki swoim licznym zaletom odzyskała wolność, została zakonnicą, a w 2000 roku papież Jan Paweł II ogłosił ją świętą. Powstał film biograficzny o jej życiu, a ja całkiem niedawno przeczytałem książkę o jej życiu „Bakhita”.

Z okładki możemy dowiedzieć się że:
Z czarną jak heban skórą i oczami jak migdały była prawdziwą pięknością. A przy tym cennym łupem. Porwana w 1877 roku jako kilkuletnia dziewczynka z rodzinnej wioski w Darfurze na zachodzie Sudanu, zaznała wszelkich możliwych okrucieństw niewoli. Zapomniała, jak brzmiało jej imię, więc arabscy handlarze ludźmi nazwali ją przekornie Bakhita – Szczęściara. Wykupiona przez włoskiego konsula opuściła Afrykę, ale nie od razu stała się prawdziwie wolna. Dopiero wyrok weneckiego sądu w 1889 roku przyznał jej prawo do pełnego decydowania o sobie. Przyjęła chrzest i jako Józefina resztę życia spędziła w zakonie, odznaczając się wierną, pełną miłości, ciepła i troski...

książek: 1205
anetapzn | 2018-12-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 grudnia 2018

To bardzo dobra, bardzo ciekawa i wstrząsająca opowieść - biografia.
Bohaterką jest tytułowa Bakhita, czarnoskóra pochodząca z Sudanu i żyjąca w XIX wieku niewolnica, którą w 2000r. papież Jan Paweł II ogłosił świętą.
Jest to trudna, wymagająca i bardzo emocjonalna książka. Jednak równocześnie jest to także wyjątkowe doznanie literackie.
Sama bohaterka była osobą wyjątkową. Niezwykłe i poruszające były także jej losy. Bakhita w 1877 r., jako mała dziewczynka została porwana z rodzinnej wioski przez handlarzy ludźmi. W kolejnych latach czekało ją tylko, to co najgorsze. M.in. była 5x sprzedawana, bita, głodzona, torturowana. A to dopiero początek tego, czego doświadczyła. Jej udziałem stały się okropne rzeczy. Wprost niewyobrażalnym jest ile bólu, cierpienia, zła może zadać jeden człowiek drugiemu. Cała historia wstrząsa czytelnikiem, wyciska niejedną łzę z oczu i sprawia, iż od lektury trudno się oderwać.
Książka podzielona jest na dwie części. Część pierwsza to opis tego, co...

książek: 245
Polishreading | 2018-11-08
Na półkach: Przeczytane

Bakhita ,,Szczęściara”, znana jako Józefina Bakhita, była niewolnicą, która po wyzwoleniu wstąpiła do zakonu, gdzie przy chrzcie nadano jej imię Madre Gioseffa Margherita Fortunata Bakhita. Na zawsze już pozostała z Bogiem, a w 2000 roku Jan Paweł II ogłosił ją świętą. Jej losy są burzliwe, wypełnione okrucieństwem i niesprawiedliwością. Mimo to kobieta przez całe życie trzymała się słów matki i była ,,łagodna i dobra”. Nawet, gdy przechodziła „z rąk do rąk”, w jej głowie już na zawsze pozostało notorycznie wypowiadane słowo ,,asfa”, wyrażające proszenie o przebaczenie.

,,Któregoś dnia budzi się rano i postanawia uciec. Znajduje w sobie dość siły na nadzieję, na wiarę, na nieposłuszeństwo.”

Lektura jest ogromnie emocjonalna, napisana z czułością. Ludzkie okrucieństwo, aż się z niej wylewa, a przeciwstawieniem jest łagodność bohaterki. Dzięki obrazowemu i przy tym poetyckiemu językowi autorki, fabuła wraz z tytułową „Szczęściarą” jest nam bardzo bliska. Genialnie przeprowadzona...

książek: 232
Marta | 2018-11-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 listopada 2018

Nie sądziłam, że książka może sprawić, by po jej lekturze człowiek stał się lepszy. Przynajmniej na chwilę.

Trzymając w ręku tę książkę po raz pierwszy czułam, że to będzie niezwykła lektura. Czułam energię z niej bijącą i, jak później zrozumiałam, również i ból. Bo jest to na wskroś prawdziwa historia. Otwierająca oczy i serce. Historia determinującej wiary, nadziei oraz walki. O przetrwanie i swoją duszę.

Ile imion może towarzyszyć jednej osobie przez całe życie? Wiele. Imię nadane jej przez ojca, którego nie może sobie przypomnieć przez szok, który przeżyła na początku niewoli, Bakhita, Moretta, Murzynka oraz siostra Giuseppina. Arabscy handlarze ludźmi, zdając sobie sprawę, że dziewczynka nie pamięta swojego imienia, nadają jej szydercze imię – Bakhita, czyli Szczęściara.

Książka sprawia, że to my, czytelnicy tej historii, jesteśmy prawdziwymi szczęściarzami – bo trafiła do nas ta książka. Przez 408 stron towarzyszymy głównej bohaterce w jej tułaczce i w jej niewoli....

książek: 441
Panna Jagiellonka | 2018-11-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 listopada 2018

Przechodziła z rąk do rąk, jak zabawka, trafiając na różnych właścicieli. Katowana i wykorzystywana szybko zapomniała również czym jest dzieciństwo - a nie miała nawet dziesięciu lat. Jednak nie wszyscy właściciele byli źli, co mnie napawało nadzieją. Włoski kupiec, który kupił ją głównie z litości, traktował ją bardzo dobrze, do tego stopnia, że dziewczyna płakała gdy musiała od niego odejść, kupiona przez znajomą kupca. Bakhita odkąd została wykupiona przez włoskiego kupca, nie zaznała bólu i głodu, nie musiała bać się o swoje życie i spała spokojnie, a kilka lat później - również dzięki niemu i jego przyjaciołom - odzyskała wolność.

https://pannajagiellonka.blogspot.com/2018/11/veronique-olmi-bakhita.html

zobacz kolejne z 281 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd