Więcej niż my

Tłumaczenie: Maria Smulewska-Dziadosz
Cykl: Więcej (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
7,47 (738 ocen i 99 opinii) Zobacz oceny
10
80
9
118
8
186
7
186
6
86
5
43
4
23
3
9
2
2
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
More Than This
data wydania
ISBN
9788366074941
język
polski
dodała
Edunia

Szkolny bal miał być dla Mikayli niezapomniany. I taki był, jednak z zupełnie innych powodów, niż chciała. W jedną noc dziewczyna straciła wszystkich, których kochała. Świadkiem tragedii był Jake. To właśnie w nim Mikayla odnajduje wsparcie. Serce, które zostało złamane i szansa, żeby je poskładać na nowo Kiedy Mikayla żegnała się z rodzicami przed wymarzonym balem na zakończenie liceum, nie...

Szkolny bal miał być dla Mikayli niezapomniany. I taki był, jednak z zupełnie innych powodów, niż chciała. W jedną noc dziewczyna straciła wszystkich, których kochała. Świadkiem tragedii był Jake. To właśnie w nim Mikayla odnajduje wsparcie.

Serce, które zostało złamane i szansa, żeby je poskładać na nowo

Kiedy Mikayla żegnała się z rodzicami przed wymarzonym balem na zakończenie liceum, nie przypuszczała, że ten wieczór zrujnuje jej życie.

Bajkowa noc zmieniła się w prawdziwy koszmar. Dziewczyna utraciła wszystkich, których kochała. W zaledwie kilka godzin jej cały świat się zawalił.

Świadkiem jej nieszczęścia był nowo poznany chłopak, Jake. To właśnie on i jego rodzina okazali jej wsparcie, którego tak potrzebowała.

Czy w pustym sercu Mikayli znajdzie się miejsce na miłość? Czy w jej sercu jest miejsce na WIĘCEJ?

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/wiecej-tom-1-wiecej-niz-my/#

źródło okładki: http://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/wiecej-tom-1-wiecej-niz-my/#

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Kaśku książek: 1094

Mogło być „więcej”, ale i tak jest dobrze

Mam niemały problem z tą książką, ponieważ ma ona tyle samo dobrych, co złych stron. Mogłabym zachwalać jej atuty, pisząc zarazem o jej potknięciach. Od wielkiego spojlera począwszy...

Akcja powieści rozpoczyna się w wieczór tuż przed balem na zakończenie szkoły. Mikayla, jak każda dziewczyna w jej wieku, z wielkim przejęciem szykuje się na to wydarzenie. Wymarzona noc nastolatki przybierze jednak nieoczekiwaną postać, o czym wiemy już z opisu książki.

Problem w tym, że wydarzenia, o których traktuje opis, to jeden wielki spojler! Akcja, owszem, zaczyna się tego samego dnia, ale z perspektywy książki wspomniane tragiczne wydarzenia mają miejsce dopiero w rozdziale ósmym, co przez 56 stron psuje czytelnikowi zabawę... Zabieg ten miał pewnie zachęcić do sięgnięcia po książkę, a sprawił jedynie, że czytając „Więcej niż my”, odczuwa się dyskomfort.

Wiele scen z początku książki spowodowało, że zaśmiewałam się do łez, a jednocześnie czułam się źle z tą radością, bo miałam już świadomość nadciągającej tragedii. Przyznaję, że z obawą przewracałam strony, nie wiedząc, kiedy ta sielanka się skończy i jaki los autorka zaplanowała dla bohaterów. A był to doprawdy okrutny los...

„Więcej niż my” to ziszczenie jednego z największych koszmarów – pierwotnego lęku, że nagle zostaniemy sami na tym świecie. A wraz z tym lękiem zawsze pojawia się uczucie zwątpienia, czy dalibyśmy sobie radę w takiej sytuacji. Sądzę, że każdy z nas miał takie myśli choć raz w życiu...

Autorka podjęła się niemałego...

Mam niemały problem z tą książką, ponieważ ma ona tyle samo dobrych, co złych stron. Mogłabym zachwalać jej atuty, pisząc zarazem o jej potknięciach. Od wielkiego spojlera począwszy...

Akcja powieści rozpoczyna się w wieczór tuż przed balem na zakończenie szkoły. Mikayla, jak każda dziewczyna w jej wieku, z wielkim przejęciem szykuje się na to wydarzenie. Wymarzona noc nastolatki przybierze jednak nieoczekiwaną postać, o czym wiemy już z opisu książki.

Problem w tym, że wydarzenia, o których traktuje opis, to jeden wielki spojler! Akcja, owszem, zaczyna się tego samego dnia, ale z perspektywy książki wspomniane tragiczne wydarzenia mają miejsce dopiero w rozdziale ósmym, co przez 56 stron psuje czytelnikowi zabawę... Zabieg ten miał pewnie zachęcić do sięgnięcia po książkę, a sprawił jedynie, że czytając „Więcej niż my”, odczuwa się dyskomfort.

Wiele scen z początku książki spowodowało, że zaśmiewałam się do łez, a jednocześnie czułam się źle z tą radością, bo miałam już świadomość nadciągającej tragedii. Przyznaję, że z obawą przewracałam strony, nie wiedząc, kiedy ta sielanka się skończy i jaki los autorka zaplanowała dla bohaterów. A był to doprawdy okrutny los...

„Więcej niż my” to ziszczenie jednego z największych koszmarów – pierwotnego lęku, że nagle zostaniemy sami na tym świecie. A wraz z tym lękiem zawsze pojawia się uczucie zwątpienia, czy dalibyśmy sobie radę w takiej sytuacji. Sądzę, że każdy z nas miał takie myśli choć raz w życiu...

Autorka podjęła się niemałego wyzwania, żeby ukazać to uczucie – tę wszechogarniającą bezradność i przerażenie. I trzeba przyznać, świetnie przemyślała sprawę, ponieważ jednego wieczoru wyeliminowała z życia Mikayli całą jej rodzinę, a na dodatek pozbyła się w dość prosty sposób jej chłopaka i najlepszej przyjaciółki. Dziewczynie w jeden wieczór zawalił się cały świat. Poukładane życie runęło jak domek z kart i najpewniej ona sama też runęłaby w otchłań rozpaczy, gdyby nie zupełnie obcy chłopak, którego los postawił akurat na jej drodze.

Wydarzenia tego okrutnego wieczoru dzielą się zasadniczo na dwa etapy: etap, w którym z życia bohaterki znikają jej chłopak i najlepsza przyjaciółka, oraz ten drugi, mroczniejszy, gdy Mikayla traci całą rodzinę. Jake'a poznajemy już przy tym pierwszym. Pojawia się znikąd, zupełnie przypadkiem ingerując w życie głównej bohaterki i wnosząc do niego trochę światła i uśmiechu w tych trudnych momentach.

„Słuchaj, chodzi po prostu o to, że nie można pozwalać złym ludziom decydować o tym, kiedy się dobrze bawisz, a kiedy nie”. Z tą jakże pozytywną myślą (powracającą w tej książce jeszcze wielokrotnie) Jake wkracza do życia Mikayli. I choć nie spodziewa się, że ten jeden przykry wieczór (który zamieni się w jeszcze gorszą noc) będzie dopiero początkiem ich wspólnej przygody, bez chwili wahania spieszy dziewczynie z pomocą.

Książka ta niesie ze sobą wiarę, że istnieją jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie. A przynajmniej pragnienie, by tacy ludzie istnieli. Trudno się więc dziwić Mikayli, że nie zastanawia się ani chwili, czy zaufać kompletnie obcym sobie ludziom. W tak dramatycznych momentach wbrew pozorom łatwiej jest zwierzyć się obcej osobie niż bliskim. Chociaż akurat w tym wypadku główna bohaterka zbyt dużego wyboru nie ma...

Mimo wszystko prawdziwy trwały związek powinien mieć solidne podstawy. I tu pojawia się problem: Czy rodzinna tragedia się do takich zalicza? Jak na takim wywołanym dramatem przywiązaniu zbudować zdrową relację? Czy może wyjść z tego coś dobrego? Rodzina chłopaka też zdaje się w to wątpić... Do tego dochodzi jeszcze to, że bohaterowie znają się zaledwie kilka godzin. Dramatycznych, owszem, ale to wciąż tylko kilka godzin. Tak naprawdę nic o sobie nie wiedzą, lecz ku zdziwieniu wszystkich i wbrew temu całemu złu odnajdują w sobie nawzajem bezpieczną przystań.

Dwójka obcych sobie młodych ludzi pod jednym dachem – zrozpaczona dziewczyna i rycerz na białym koniu, który spieszy jej na pomoc – taki zestaw zawsze zwiastuje emocjonalną bombę. Nikogo nie powinno więc dziwić nieznośne wręcz napięcie seksualne, jakie wytwarza się między głównymi bohaterami i niemiłosiernie udziela się również czytelnikowi.

Nie zmienia to jednak faktu, że główny bohater to zwykły choleryk, o czym Mikayla przekonuje się dość szybko. Jake wybucha zazdrością średnio raz na rozdział, krzyczy i robi sceny – niczym niezadowolone dziecko, które zrobi wszystko, by znaleźć się w centrum uwagi. Być może są to następstwa niekończącej się frustracji i niedopowiedzeń między bohaterami, jednak Jake zdaje się sądzić, że przyjmując ofertę jego pomocy, Mikayla stała się jego własnością.

Takie zachowanie kłóci się jednak z pierwotnym wizerunkiem Jake'a. Zbroja rycerza lśni teraz trochę mniej, co świetnie pokazuje, jak zmienia się nasze podejście do drugiego człowieka, kiedy poznajemy go bliżej – gdy opadną już pierwsze emocje i nasze zauroczenie przestanie przyćmiewać jego wady. Jay McLean postawiła na prawdziwość relacji międzyludzkich, a nie na ukazanie cukierkowego romansu. Trzeba przyznać, że nie każdy autor by się na to odważył.

Niestety efekt psuje to, że bohaterowie „Więcej niż my” jak na swój wiek są dość niedojrzali i ewidentnie nie radzą sobie z rozkwitającymi uczuciami. Ba! Nawet nie potrafią się nawzajem określić. Z jednej strony lgną do siebie, spragnieni fizycznego kontaktu, z drugiej – mają problem nawet z tym, by przyznać, że się po prostu lubią. A przecież stwierdzenie, że jest się z kimś w związku, nie jest równoznaczne z propozycją małżeństwa...

Książka ta już od pierwszych rozdziałów balansuje między wyśmienitym humorem a najmroczniejszym dramatem. Rozdziały są dość krótkie, co w połączeniu ze świetnym językiem autorki nie pozwala tak szybko odłożyć książki. A jednak mimo 51 rozdziałów, prologu i epilogu historia wydaje się miejscami niespójna... Być może winne są spore przeskoki w czasie, których autorka nie starała się specjalnie wypełnić.

Czytając „Więcej niż my”, zastanawiałam się, jak może wyglądać moment załamania akcji w książce, która już jeden taki moment ma, i to na samym początku historii. Niestety, po tak efektownym dramacie wszelkie dalsze problemy typowe dla książkowych par wydają się zupełnie błahe, a docieranie się bohaterów bardziej irytuje, niż angażuje.

Trzeba jednak przyznać, że język Jay McLean naprawdę porywa. Autorka doskonale potrafi rozśmieszać czytelników, nieźle radzi sobie też z wywoływaniem łez, choć osoby bardziej wytrzymałe nie uronią pewnie ani jednej przy tej lekturze, i to z bardzo prostej przyczyny – ponieważ łzy wywołują pomniejsze momenty, a nie te, które teoretycznie powinny. Mało kogo wzruszy scena, gdy Mikayla traci całą rodzinę, bo autorka zostawiła czytelnikom za dużo miejsca na własne dopowiedzenia. Za to w dalszej części książki pojawiają się chwytające za serce opisy radosnych wspomnień i nagłej świadomości, że takie chwile więcej nie nastąpią. Że nigdy już nie dokończy się niektórych rzeczy, że nie zobaczy się dorastania młodszej siostry i nigdy nie zwierzy się ze swoich problemów rodzicom...

Niestety, w tej książce pełno jest luk i niekonsekwencji. Ostatni podrozdział zupełnie nie pasuje do tej historii i naprawdę obawiam się, że zapowiedziana kolejna część będzie zmierzać właśnie w tę stronę... Ze smutkiem muszę przyznać, że czytając „Więcej niż my”, z każdą stroną traciłam zapał do tej lektury. Nie zrozumcie mnie źle – to świetna książka. Po prostu z rozdziału na rozdział robiła się coraz mniej świetna. Aż doszła do takiej typowej, przeciętnej, zamiast obrać zupełnie inny kierunek. Miało być „więcej”, a było po prostu dobrze...

Katarzyna Kłosowska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (99)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1152
Lillylovela | 2019-07-13
Przeczytana: 13 lipca 2019

Przyjemna książka, ale tak naprawdę niczym się nie wyróżnia. Jest po prostu wtórna. Czytałam już wiele historii tego typu.

Cała fabuła, moim zdaniem, była trochę naciągana. Coś takiego na pewno nie miałoby miejsca w prawdziwym życiu.

Jedynym plusem jest to, że jest to bardzo krótka książka, pisana przystępnym językiem, więc czyta się ją bardzo szybko.

książek: 83
Kasia Kit_katbooks | 2019-07-02
Na półkach: Przeczytane

Skończyłam dziś czytać i , no właśnie i ...
Niby podobała mi się, ale nie piszczę z zachwytu .
Mikayla główna bohaterka ,przeżyła tragedię po której ciężko sie pozbierać, majac świadomość ze zostało się samemu na świecie, jednak jak dla mnie za dużo w niej niezdecydowania , wodzi za nos tego biednego Jaka , ależ chłopak miał do niej cierpliwość. Prowokuje go i zostawia... On wydaje sie taki idealny , wyrozumiały i w dodatku przystojny i wyprostowany i same ochy u achy , marzenie nie jednej dziewczyny .
Cała historia w miarę mi sie podobała, przeczytałam, ale nie było tego wow .
I chyba wstrzymam sie z kolejna częścią 🤔🤔 dam sobie czas .

książek: 67
zaczytanamarzycielka | 2019-06-07
Na półkach: Przeczytane

"Więcej niż my" to książka, która wzbudziła naprawdę wiele kontrowersji. Jedni bardzo zachwalają tę książkę, inni wręcz mocno ją odradzają. Ja zawsze muszę sprawdzić, powieść na własnej skórze, żeby się przekonać czy warto i wyrobić sobie o niej opinię. Zachęcona pozytywnymi recenzjami osób, którym ufam, postanowiłam spróbować. Czy książka przypadła mi do gustu? Zapraszam do przeczytania dalszej recenzji.

Początek książki zaczyna się, bardzo dobrze nasza główna bohaterka Mikayla wybiera się na szkolny bal ze swoją najlepszą przyjaciółką oraz chłopakiem. Gdy wpadają do restauracji, aby coś zjeść, pewien chłopak wylewa na nią piwo, aby zwrócić jej uwagę. Gdy dziewczyna udaje się do toalety, widzi swojego chłopaka w ramionach jej najbliższej przyjaciółki. Kayla rozpada się na kawałki, czego świadkiem jest Jake. Chłopak postanawia pocieszyć dziewczynę i zabiera ją do swoich znajomych. Gdy odwozi ją do domu, okazuje się, że Mikeyla została osierocona a jej rodzice oraz malutka siostra...

książek: 90
Notka | 2019-05-13
Na półkach: Przeczytane

nie moge przebrnac

książek: 161
Magda | 2019-04-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 kwietnia 2019

życie młodej dziewczyny Mikayli w ciągu kilku godzin zmienia się drastycznie, z szalonej nastolatki mającej normalny dom cudownego chłopaka zostaje porzuconą, zdradzoną dziewczyną i sierotą bo jej rodzina zostaje zabita a dom spalony. Los na jej drodze w ciągu tych kilku godzin postawił przypadkowego gościa Jake'a który wyciągnął do niej rękę, wysłuchał, pomógł, przytulił .. i tej ręki już nie chciał puścić a ona też trzymała się jej kurczowo. Miłość zrodzona w tych ciężkich chwilach może przetrwać, tylko trzeba jej otworzyć furtkę... Historia pokonywania samych siebie, nauki życia, pokonywania lęków, zrozumienia emocji czyta się przyjemnie i lekko.

książek: 209
LenkaMaj | 2019-04-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 kwietnia 2019

Więcej niż my przeczytana i niestety do zapomnienia.
Książka która jest w 100% przewidywalna ale... to nie jedyny problem w tej książce. Książka ciekawie się zapowiada, Mikayla traci rodzinę, zostaje sama w życiu i musi sobie sama radzić. Taki początek powinien zapowiadać interesującą książkę, ale niestety tu tak nie jest. Te wydarzenie wg mnie to tylko niewielki epizod w relacji głównych bohaterów, bo ta książka tak naprawdę opiera się na relacjach Jaka i Mikayli na ich zbliżeniu i niby związku, niby przyjaźni.
Ta książka wg mnie jest podobna do książek Pani Katarzyny Michalak wszystko ładnie pięknie się układa. Książka pisana w "różowych okularach" zbyt szybko ważne wątki zostały zakończone, ominięte, stały się mało istotne... a szkoda.

książek: 6
Syla | 2019-04-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 marca 2019

Książka bardzo odrealniona, zwłaszcza jak na młody wiek bohaterów. Natomiast jak dla nastolatków sadzę, że się spodoba. Czytając ją trochę się odmłodziłam :-D

książek: 119
Katarzyna | 2019-04-08
Na półkach: Przeczytane

Początek książki powalający !!! ( emocje kolosalne, wylałam morze łez )
Środek trochę mi się dłużył, może dlatego iż Mikayla była bardzo niezdecydowana i sama nie wiedziała czego chce, ( typowe zachowania nastolatki, tu by chciała ale może jednak nie )
Koniec równie bardzo mocny, zaskakujący ! ( mam namyśli sytuacje która odbywała się na cmentarzu )
Ogólnie podsumowując książkę jestem usatysfakcjonowana, podobała mi się i to nawet bardzo 🥰
📚Mikayla wkracza w dorosłe życie, ukoronowaniem tego zdarzenia będzie bal na zakończenie liceum. Kobieta wyobraża go sobie jako bajkowy, niezapomniany wieczór... jednak okaże się on dla niej najgorszym daniem życia. 📚 przypadkowym świadkiem tragedii z życia dziewczyny będzie Jake, to właśnie on okaże się jedyną osobą który będzie starał się ze wszystkich sił pomóc. 📚 młodzi maja się ku sobie, lecz poraniona przez życie Mikayla bardzo boi się ponownej straty.
Czy Mikayla przezwycięży strach i przekona się że jednak warto zaryzykować ?

książek: 433
Muniette | 2019-04-02
Na półkach: Przeczytane, 2017, 2018, 2019
Przeczytana: 02 kwietnia 2019

Micheala i Jake poznają się w najgorszą noc jej życia. Życie wali się jak domek z kart.
Tragedia związana z jej rodzicami, zdrada najbliższych ludzi…. Wydawało by się, że to zbyt dużo by udźwignąć. A jednak Jake pozwala jej się załamać. Pomaga wrócić do normalności. I nie zostawia jej nawet na moment.
To nie jest zła książka, ba, jest wręcz dobra. Ale nie aż tak dobra jak miałam na to nadzieję. Liczyłam na cudowną opowieść o złamanej dziewczynie, którą uzdrawia potęga miłości. Czy tak jest? Nie, tego też tu nie znajdziecie. Miłość łącząca M. i J. jest mocna, ale niejako ciągle coś staje jej na przeszkodzie. Każda romantyczna scena ostatecznie przestaje być romantyczna, bo sceny erotyczne rozmywają się we mgle. Po pewnym czasie to się robi naprawdę frustrujące, gdy czytelnik liczy, że to jest ten moment, że wszystko się układa, ale BUM i znowu nic nie wychodzi.

książek: 5761

Czytając blurb Więcej niż my, czułam, że ta historia może przypaść mi do gustu. Już sam opis poruszył coś w moim sercu i dlatego też niedługo po otrzymaniu książki zabrałam się za jej czytanie. Czy Jay McLean przekonała mnie do siebie i zdobyła moją uwagę?

http://zapatrzonawksiazki.pl/index.php/2018/10/20/wiecej-niz-my-jay-mclean/

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd