Rzeźnicy i lekarze. Makabryczny świat medycyny i rewolucja Josepha Listera

Tłumaczenie: Łukasz Müller
Wydawnictwo: Znak Literanova
7,41 (296 ocen i 61 opinii) Zobacz oceny
10
21
9
26
8
87
7
100
6
47
5
10
4
5
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Butchering Art: Joseph Lister's Quest to Transform the Grisly World of Victorian Medicine
data wydania
ISBN
9788324037544
liczba stron
320
kategoria
popularnonaukowa
język
polski
dodała
Ag2S

Wizyta w szpitalu była kiedyś najprostszym sposobem, by skończyć w grobie. XIX-wieczni chirurdzy, często niewykształceni, nawet niepiśmienni, kroili swoich pacjentów, nie myśląc o odkażaniu narzędzi. Amputacja była ich ulubioną metodą kuracji, a gangrena nie była niczym niepokojącym. Pacjentów często trzeba było gonić po sali i wiązać, by poddali się „leczeniu”. Chirurg James Y. Simpson...

Wizyta w szpitalu była kiedyś najprostszym sposobem, by skończyć w grobie. XIX-wieczni chirurdzy, często niewykształceni, nawet niepiśmienni, kroili swoich pacjentów, nie myśląc o odkażaniu narzędzi. Amputacja była ich ulubioną metodą kuracji, a gangrena nie była niczym niepokojącym. Pacjentów często trzeba było gonić po sali i wiązać, by poddali się „leczeniu”.

Chirurg James Y. Simpson jeszcze w 1869 roku uważał, że „żołnierz na polu bitwy pod Waterloo ma większe szanse na przeżycie niż człowiek, który idzie do szpitala”.

Dopiero Joseph Lister odkrył, że infekcje powodują zarazki, które można pokonać środkami antyseptycznymi. Był za swoje teorie wyśmiewany, ale ostatecznie to jemu nauka przyznała rację. Poznajcie niewiarygodne realia, w jakich leczeni byli pacjenci, i dramatyczną walkę Listera o to, by zmienić rzeźników w lekarzy.

 

źródło opisu: https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,117922,R...(?)

źródło okładki: https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,117922,R...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1377)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 291
Anna | 2018-07-29
Przeczytana: 28 lipca 2018

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Do przeczytania książki autorstwa Lindsey Fitzharris pt. ''Rzeźnicy i lekarze. Makabryczny świat medycyny i rewolucja Josepha Listera'' przekonał mnie prolog opisujący tło życia medycznego i sposoby na leczenie pacjentów przez lekarzy.

Opisane przez autorkę realia medycznych przypadków medycznych ukazują nowe metody leczenia mające na celu poprawienie jakości, sposobu i udowodnieniu, że można okazać się dobrym lekarzem, a nie tylko lekarzem rzeźnikiem na pokaz.

Książka składa się z 11 rozdziałów, w których nie ma zastosowanych tekstów dialogowych. Historia chorób pacjentów, walka lekarzy to medyczny świat, który wciąga od pierwszej przeczytanej strony zawartej w prologu.

W sposób czytelny dobrana została czcionka ułatwiająca czytanie zobrazowanego tekstu.

Dodatkowym elementem jest tutaj opracowana w fachowy sposób literatura oraz przypisy.

Minus stanowi jedynie brak zdjęcia autorki, które powinno znajdować się na okładce.

Prosty przekaz...

książek: 334
GrzegorzIgnacy | 2019-04-09
Przeczytana: 09 kwietnia 2019

https://www.facebook.com/KsiazkiIlubCzasopisma

Nosząca dość sensacyjny i prowokujący tytuł książka Lindsey Fitzharris "Rzeźnicy i lekarze..." w barwny i żywy sposób opisuje czasy rozwoju chirurgii, a szerzej całej medycyny, przedstawiając nam ówczesnych bohaterów, bez których ewolucja tej dziedziny nauki nie byłaby możliwa. Obraz brudnych, wiktoriańskich szpitali przesyconych smrodem rozkładających się, gnijących ciał, ropiejących ran jest tak odległy od tego co znamy dziś, że zwyczajnie przeraża. Nie wspominając już o zabiegach, takich jak amputacje kończyn, wykonywanych bez znieczulenia (dziś borowanie zęba nie może się bez tego obyć). Kiedy jeszcze lekarze nie byli świadomi istnienia drobnoustrojów zabijających ich pacjentów, nikt nawet nie myślał o podstawowych zasadach higieny, jak sterylizacja narzędzi chirurgicznych czy chociażby umyciu rąk między jednym a drugim pacjentem. Nawet najzręczniej wykonany zabieg mógł skończyć się śmiercią spowodowaną nie błędami lekarskimi, a...

książek: 624
Jeżynka | 2019-03-18
Na półkach: 2019, Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 18 marca 2019

Nie sposób, pisząc o historii medycyny, uniknąć porównań do Jürgena Thorwalda którego liczne publikacje z tego zakresu od lat stanowią niedościgniony wzorzec dla pisarzy którzy specjalizują się w literaturze popularno-naukowej. W swojej twórczości w sposób genialny wręcz łączył on umiejętności rzetelnego przekazywania wiedzy z lekkim stylem i językiem który szybciej nazwiemy gawędziarskim niż akademickim.

Takich porównań nie mogła uniknąć także Lindsey Fitzharris która w książce „Rzeźnicy i lekarze…” postanowiła przybliżyć sylwetkę Josepha Listera którego nazywa się ojcem antyseptyki. Ten brytyjski chirurg , żyjący w XIX wieku, całe swoje życie poświęcił badaniom które udowodniły że to drobnoustroje są przyczyną zakażeń ran (w tym pooperacyjnych) co powodowało że inwazyjne zabiegi chirurgiczne były traktowane jako ostateczność a odsetek pacjentów którym udało się je przeżyć był znikomy. W tamtych czasach szpitale kojarzyły się z siedliskiem chorób i zakażeń i dopiero odkrycie...

książek: 337
Lodołamacz | 2018-12-08
Na półkach: Nauka, Przeczytane, Biografie
Przeczytana: 03 grudnia 2018

Książka jest debiutem doktor historii nauki i medycyny Lindsey Fitzharris. Trzeba przyznać debiut bardzo udany i mam nadzieje, że to dopiero początek i autorka będzie miała okazję przedstawić niejedną ciekawą historię dotyczącą nauk medycznych.

Biografia doktora Josepha Listera, który doprowadził do rewolucji w leczeniu ludzi w drugiej połowie XIX w., jest tylko tłem dla opowiadanej historii. Autorka niezwykle barwnie i interesująco przedstawia nam panoramę ówczesnego Londynu, najszybciej rozwijającego się miasta cywilizacji zachodniej w tamtym czasie. Szybki rozwój stwarzał nowe szanse, ale również zagrożenia. Na choroby zakaźne nadal umierało bardzo wiele osób, medycyna była bezradna. Powstawały nowe szpitale, ale leczenie w nich to była loteria. Około połowa pacjentów leczonych w szpitalach nie przeżywała operacji. Nadal w większości przypadków leczenie polegało na amputacji kończyny. Dla dzieci, które w tamtym czasie masowo ulegały wypadkom, amputacja oznaczała zepchniecie na...

książek: 255
zolzowata_franca | 2018-07-26
Przeczytana: 25 lipca 2018

Spośród osób, które widziały co czytam, znalazło się paru, którzy pukając się w czoło mówili - kobieto, co Ty czytasz? Faktycznie tytuł nie jest zbyt zachęcający, a po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron, wiedziałam już, że pora kolacji nie jest odpowiednia na czytanie - krew się lała Drodzy Państwo. Nie myślcie sobie jednak, że to horror, czy thriller, nie, nie, nic bardziej mylącego. To historia medycyny, może by to precyzyjniej ująć bardziej chirurgii.
Zapewne i w obecnych czasach zaglądając na salę operacyjną niejeden zaliczyłby omdlenie. Nie należy to zapewne do przyjemnych widoków. To jednak co działo się za czasów Josepha Listera trudno byłoby nazwać operacją, a miejsce w którym dokonywano tego aktu salą operacyjną. Faktycznie rzeźnia będzie chyba najodpowiedniejszym określeniem. Do tego w tej rzeźni najczęściej przebywała masa obserwatorów, operacja była aktem teatralnym, gdzie pacjent bez znieczulenia i bez zasad higieny najczęściej umierał. Wszystko miało się zmienić...

książek: 423
byrcyn11 | 2018-11-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 listopada 2018

Może nie czyta się tego z wypiekami na twarzy, ale jak ktoś lubi literaturę faktu, temu to nie będzie przeszkadzać.
Dowiemy się jaką drogę (szczególnie w tamtych czasach) musieli przejść wynalazcy, uczeni, propagatorzy postępu.
Lister był niezwykle zdyscyplinowany, skromny, pracowity. Sam Louis Pasteur pisał do niego; jak on znajduje czas na eksperymenty, wykłady na uniwersytecie i pracę chirurga w szpitalu ? Szczególnie w tym środowisku nowe teorie bardzo ciężko się przebijały, bo to oznaczało przyznanie się ówczesnych autorytetów, do zupełnie błędnych postępowań i sposobu myślenia. Pewnego profesora z Wiednia za uporczywe głoszenie teorii Listera o drobnoustrojach powodujących ropę-zakażenie-śmierć, i w związku z tym bezwzględną higienę, mycie narzędzi, itp.; koledzy umieścili w szpitalu psychiatrycznym - uff.
Jedyną makabrą w tej książce był opis amputacji/operacji pacjentów, przed wynalezieniem środków usypiających. Czytając ten fragment uzmysłowiłem sobie, że życie w...

książek: 275
Elle | 2018-10-18
Na półkach: 2018, Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 18 października 2018

Czy wiecie jak wyglądał szpital w XIX wieku? Powszechnie nazywano je domami śmierci - Nie bez kozery, ponieważ współczynnik umieralności był niezwykle wysoki. Nie uważano wtedy, że narzędzia którymi wykonuje się różne procedury medyczne należy umyć pomiędzy procedurami u różnych pacjentów. Pojawienie się ropy po zabiegu uważano za naturalny stan gojenia się rany, a nie za rozszerzającą się infekcje. Biorąc pod uwagę współczesny punkt widzenia to był horror! Podobnie wyglądały same "zabiegi" - ponieważ nie znieczulano pacjentów taka procedura musiała być przeprowadzona niezwykle szybko i sprawnie. Do tego stopnia, że niektórzy pacjenci uciekali że stołu operacyjnego!!! Mi najbardziej zapadły w pamięć dwa opisy: "Szybkość Listona była zarazem darem i przekleństwem. Kiedyś wraz z amputowaną nogą przez przypadek odciął pacjentowi jądro (!). Najsłynniejsza wpadka zdarzyła mu się w trakcie operacji, podczas której pracował tak szybko, że pozbawił swojego asystenta trzech palców, a...

książek: 827

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

W XIX wieku wizyta wizyta w szpitalu dla pacjenta równała się z wyrokiem śmierci. Higiena była pojęciem abstrakcyjnym, ponieważ żaden lekarz nie wierzył w chorobotwórczą rolę szkodliwych drobnoustrojów. O ile dzisiaj zawód chirurga cieszy się publicznym zaufaniem i wiążę się z pewnym prestiżem, o tyle dawniej chirurdzy stanowili społeczny margines. Przyrównywani do rzeźników, często nieodpowiednio lub w ogóle nie wyedukowani, wprost z sali sekcyjnej, ubrudzeni płynami ustrojowymi zmarłych pacjentów, podążali na kolejną, planową operację.

"Medyczny wojeryzm nie był niczym nowym. Zrodził się w okresie renesansu w słabo oświetlonych amfiteatrach anatomicznych, gdzie na oczach zastygłych w bezruchu widzów przeprowadzano sekcje zwłok straconych przestępców, co stanowiło dodatkową karę za ich zbrodnię. Publiczność, która musiała zapłacić za wstęp,
patrzyła, jak anatomowie rozcinają rozdęte brzuchy rozkładających się trupów i jak tryska z nich nie tylko krew, lecz także...

książek: 128
Book_and_caffeine | 2018-09-01

"szybkość Listona była zarazem darem i przekleństwem. Kiedyś wraz z amputowaną nogą przez przypadek odciął pacjentowi jądro. Najsłynniejsza (i przypuszczalnie apokryficzna) wpadka zdarzyła mu się w trakcie operacji, podczas której pracował tak szybko, że pozbawił swojego asystenta trzech palców, a zmieniając ostrza, rozciął płaszcz jednemu z widzów. Zarówno asystent, jak i pacjent zmarli potem w wyniku gangreny, a nieszczęsny obserwator z przerażenia wyzionął ducha na miejscu. Jest to jedyna w historii operacja, o której mówi się, że współczynnik umieralności wyniósł trzysta procent. "

Witajcie w XIX Anglii, w czasach złoczyńców, nędzy i ubóstwa, gdzie na ulicach rządziła gangrena, można było też spotkać gruźlicę, tyfus i inne równie przerażające i kończące się zgonem choroby.

Kanalizacja (jeszcze) nie została odkryta, a o myciu rąk chyba jeszcze nie słyszano - syf, kiła i mogiła.
Za przestępstwa można było zawisnąć na stryczku. Czasami zbrodniarze dostawali w ramach kary bonusa...

książek: 2696
ewelina zdaniewicz | 2018-07-26
Przeczytana: 26 lipca 2018

Dziś bycie lekarzem wiąże się z jakimś prestiżem. Jesteśmy jednymi z milionów, którzy dobrze radzą sobie z matematyką, fizyką, chemią i biologią (czapki z głów!), jednymi z tysięcy, którzy dostali się na studia medyczne, jednymi z setek, którym te studia udało się skończyć. A łatwo zapewne nie było. Chirurdzy to już w ogóle wyższa półka, bo bystre oko, pewna ręka i tak dalej. Dawniej jednak było zupełnie inaczej. Osoby, które miały przeprowadzać operacje były niedouczone (często nawet niepiśmienne!), słabo opłacane (w sumie dzisiaj mówi się o tym samym, ale czy to jest prawda?), umorusane ludzkimi wydzielinami. Z prosektorium często udawali się bezpośrednio na salę operacyjną. W tym samym fartuchu, bez uprzedniego umycia rąk. Istny raj dla bakterii. A śmierć zbierała żniwo.
Gorzej zrobiło się w momencie, kiedy odkryto znieczulające właściwości eteru. Od tego momentu operacje i zabiegi chirurgiczne były częstsze, wcześniej decydowali się na nie tylko ludzie, którzy nie mieli nic do...

zobacz kolejne z 1367 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd