Fatalny turnus

Wydawnictwo: Psychoskok
5,89 (9 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
4
6
3
5
1
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788381191982
liczba stron
197
język
polski
dodał
marcin100

Wczasy w Stegnie. Katarzyna i Włodzimierz – przekorni i niecierpliwi, skłóceni. Napaść na Katarzynę w nocy na plaży. Nieprzytomna, zabrana do szpitala. Milicja prowadzi śledztwo. Sprawcy nieuchwytni –Mariusz, Adam i Monika, kelnerka z „Oazy”. Dorota, mieszkająca z Moniką i jej nowy przyjaciel Krzysztof, nagabują Monikę w sprawie wypadku na plaży. Ona to przekazuje Mariuszowi. Groźby...

Wczasy w Stegnie. Katarzyna i Włodzimierz – przekorni i niecierpliwi, skłóceni. Napaść na Katarzynę w nocy na plaży. Nieprzytomna, zabrana do szpitala. Milicja prowadzi śledztwo. Sprawcy nieuchwytni –Mariusz, Adam i Monika, kelnerka z „Oazy”. Dorota, mieszkająca z Moniką i jej nowy przyjaciel Krzysztof, nagabują Monikę w sprawie wypadku na plaży. Ona to przekazuje Mariuszowi. Groźby zazdrosnego narzeczonego Doroty, Zdzisława. Giną kolejno – Krzysztof, w wypadku drogowym – Dorota, w domku. Kto zabija?

Obawa Moniki o życie. Szefowa „Oazy” skupia wszystkie informacje, ale chroni Monikę. Operacja Katarzyny i odzyskanie przez nią świadomości, przesłuchanie, portret pamięciowy dwóch sprawców. Owocna współpraca Włodzimierza z milicją. Schwytany Zdzisław. Narastające obawy Mariusza i Adama przed wykryciem -pomysłowe działania w likwidacji śladów pobytu. Ucieczka w ostatniej chwili. Winni – wolni i bezkarni. Koniec fatalnego turnusu – Włodzimierz wraca autokarem do Łodzi a Katarzyna dopiero po kilku dniach erką do łódzkiego szpitala.

 

źródło opisu: http://www.psychoskok.pl/produkt/fatalny-turnus/

źródło okładki: http://www.psychoskok.pl/produkt/fatalny-turnus/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 71
martak180 | 2018-06-24
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 14 czerwca 2018

Zawiłość wypowiedzi to twoja specjalność. Wykazujesz niezwykłą przewrotność i złośliwość. (s. 18)
Pracownicy zakładów pracy wyjeżdżają z Łodzi na dwutygodniowe wczasy do zakładowego ośrodka wypoczynkowego, do małej miejscowości Stegna nad Bałtykiem. Wśród nich jest solenizant Włodzimierz. Życzenia spływają, alkohol leje się strumieniami, a żona Katarzyna coraz bardziej jest wściekła na męża. Ich poglądy na różne kwestie jak zwykle były rozbieżne, choć to właśnie inteligentne sprzeczki i przekomarzania zbliżały do siebie małżonków. Lecz tym razem sprawy zaszły za daleko. Małżonkowie pokłócili się i to na poważnie, gdyż nawet po przybyciu na miejsce relacje między nimi nie poprawiły się, a wręcz pogorszyły. Pani prokurator znalazła sobie towarzystwo, a pan architekt swoje. W nocy z soboty na niedzielę sytuacja drastycznie się zmieniła.
Nie wierzę, by zaginęła. (s. 44)
Katarzyna nie wróciła ze spaceru. Włodzimierz zaczął poszukiwania. A tymczasem o świcie pies Cukierek odnalazł pod łódką na plaży ciało kobiety. Rybacy wezwali karetkę i milicję. Gdy pogotowie zabierało nieprzytomną kobietę, to jeszcze ona żyła, choć była w ciężkim stanie i miała dziwnie wykręconą głowę. Milicja zaczęła śledztwo…
To głównie sprawa wyobraźni i przeczytanych podręczników żony z zakresu kryminalistyki i kryminologii, a może też dyskusji o nadzorowanych przez nią śledztwach. No, może jeszcze kryminałów, które czasem zdarza mi się czytać. (s. 81)
Milicjanci mając niewielkie doświadczenie w tego typu przestępstwach, działają trochę po omacku i popełniają błędy. Włodzimierz za wszelką cenę chce odnaleźć żonę i oferuje swą pomoc milicji… To on podpowiada śledczym, co mają robić, jakie są inne możliwości rozwiązania niewyjaśnionych zdarzeń. Takie zachowanie brzmi dla mnie trochę niedorzecznie, lecz może to ze względu na zawód zaginionej milicjanci słuchali poleceń i wskazówek męża ofiary.
Kto by chciał być wplątany w jakąś sprawę z milicją? (s. 144)
Tymczasem sprawy się komplikują, gdyż w krótkim czasie dochodzi do kolejnych przestępstw. Napięcie narasta. Milicjanci ze Stegny mają pełne ręce roboty, otrzymują posiłki z województwa. Z czasem milicja prosi obywateli o pomoc w znalezieniu sprawców. Anonimowe telefony to jedyne, na co stać odważnych wczasowiczów i lokalnych mieszkańców, bo nikt nie chce mieć osobiście do czynienia z milicją. Działania śledczych niezbyt dobrze o nich świadczą. A czas nagli, bo wkrótce turnus się kończy i wczasowicze się rozjadą.
Zadziwiające jest to, że to wszystko tak się splotło. Dzieje się coś niepokojącego. Seria tych wypadków zaczęła się od naszego niefortunnego zdarzenia. (s. 153)
Czytelnik od początku wie, kto napadł na Katarzynę, gdyż był niemym świadkiem tego tragicznego w skutkach zdarzenia. Z uwagą śledzi poczynania Włodzimierza, policji i sprawców zbrodni oraz osób w pewien sposób w to wszystko zamieszanych. Zamierzone działania bohaterów i planowanie kolejnych przykuwa zainteresowanie czytelnika, a przypadkowe zwroty akcji mogą go zaskoczyć. Całość wydarzeń może się wydać osobliwa na swój sposób ze względu na czasy, w których rozgrywa się akcja i możliwości przedstawicieli władzy, także intelektualne. Coś jakby w stylu jak (nie) rozwiązywać spraw kryminalnych…
Nie baw się w śledczego, zostaw to im. (s. 224)
Interesujące jest zachowanie bohaterów, ich motywy postępowania, postępki, przemyślenia i podjęte decyzje. Czy w ogóle zgłosić się na milicję? Jeśli tak, to co powiedzieć i ile? W tej powieści ważną rolę odgrywają drugoplanowi bohaterowie – kelnerki z „Oazy” spokojna Monika i swawolna Dorota, ich rozważna i wyrozumiała szefowa, dwaj konkurenci do ręki Doroty: zazdrosny narzeczony Zdzisław i poważny, dojrzały do związku Krzysztof oraz dwaj wczasowicze – koledzy Mariusz i Adam. Ich wszystkich łączą skomplikowane relacje i informacje, impulsywność działania na zmianę ze szczegółowym planowaniem, często wbrew sobie, lecz pod wpływem okoliczności i innych osób. Od czasu do czasu pojawia się narrator-komentator i pokrótce omawia daną sytuację. Zakończenie mnie zdziwiło, lecz po części było do przewidzenia ze względu na tamte czasy.
Trzeba umieć w codzienności dostrzegać niezwykłe zdarzenia, bo niezauważone mogą się nigdy nie powtórzyć. (s. 31)
Nie wiem, co takiego jest w tej powieści, że niełatwo było mi się od niej oderwać. Akcja trzymająca w napięciu, ukazująca działania wszystkich bohaterów? Działania milicji? Kombinowanie sprawców? Język odzwierciedlający specyfikę relacji między ludźmi ze względu na zajmowane stanowisko? Niepowtarzalny styl autora? A może czasy komunistyczne i pewne przepisy w nich obowiązujące? Choćby obowiązkowa zakąska do wódki w postaci śledzika w oleju z cebulką. Być może na mnie dodatkowo działały wspomnienia z dzieciństwa… Nie wiem. Może po prostu wszystko razem.
Fatalny turnus to powieść kryminalna z akcją osadzoną w czasach komuny na turnusie wczasowym nad morzem, w której w krótkim czasie dochodzi do kilku tragicznych wydarzeń, a czytelnik z uwagą śledzi nietypowe poczynania bohaterów w rozwiązaniu zagadek lub ukrywaniu śladów.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Opinie czytelników


O książce:
Współlokatorzy

Przyznam się, że na samym początku nie byłem pewien co do poziomu Współlokatorów. Akcja wydawała mi się nieco ociężała, Leon nie zyskał łatwo mojej sy...

zgłoś błąd zgłoś błąd