W judodze na rowerze. Japońsko-koreańska przygoda na dwóch kółkach.

Wydawnictwo: Artur Gorzelak
8,88 (17 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
0
8
2
7
2
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788395011108
liczba stron
232
język
polski
dodał
Krzysztof

Artur Gorzelak - aktywny sportowiec amator, posiadacz niekończących się pokładów energii. Od 20 lat trenuje judo [stopień mistrzowski - 1 dan, członek Kodokanu - założycielskiej szkoły judo]. Maratończyk i ultramaratończyk, poszukiwacz przygód i wyzwań na całym świecie. W Japonii zakochał się od pierwszego wejrzenia, dlatego "W judodze na rowerze" postanowił przyjrzeć się jej bardzo dokładnie,...

Artur Gorzelak - aktywny sportowiec amator, posiadacz niekończących się pokładów energii. Od 20 lat trenuje judo [stopień mistrzowski - 1 dan, członek Kodokanu - założycielskiej szkoły judo]. Maratończyk i ultramaratończyk, poszukiwacz przygód i wyzwań na całym świecie. W Japonii zakochał się od pierwszego wejrzenia, dlatego "W judodze na rowerze" postanowił przyjrzeć się jej bardzo dokładnie, przemierzając Kraj Kwitnącej Wiśni na dwóch kółkach i trenując judo w lokalnych klubach.

Gdzie kupić: http://wjudodzenarowerze.pl/gdzie-kupic-ksiazke

 

źródło opisu: Okładka

źródło okładki: http://wjudodzenarowerze.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1
Marianna | 2018-06-10
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

„W judodze na rowerze” Artura Gorzelaka to książka napisana piękną, współczesną polszczyzną, czyta się ją z ogromnym zainteresowaniem i przyjemnością. Kiedy człowiek jest zmęczony przez otaczającą rzeczywistość, sięga po tę lekturę, aby choć na moment przenieść się w egzotyczny świat i razem z autorem pędzić na rowerze prze ulice, autostrady, tunele…kraju Kwitnącej Wiśni, pokonywać na trasie przeszkody i docierać do kolejnych miast, a tam chociaż przez chwilę w wyobraźni trenować judo. Sam tytuł jest zagadkowy
Już w nim poznajemy obce zwykłym śmiertelnikom słowo judoga w miejscowniku, co mało kojarzy się z dyscypliną sportową - judo. Judoka kieruje naszą uwagę na podróże, na realizację pasji sportowej w ojczyźnie judo. Bohaterem książki jest także rower. Ten środek lokomocji wymaga dużo troski, szczególnie podczas transportu, trzeba poświęcić mu wiele uwagi, bowiem m. in. od jego sprawności zależy tempo podróży.
Doceniam starania autora, aby przekazać czytelnikowi jak najwięcej informacji o kulturze, krajobrazie, klimacie, historii Japonii i Korei. Razem z nim nocujemy w hotelach, zwiedzamy świątynie, spotykamy sympatycznych gościnnych Japończyków, poznajemy zwyczaje, potrawy, tak doskonale opisane, że czytelnik czuje ich smak, zapach, a dzięki zdjęciom delektuje się widokiem.
Autor książki to swoisty ambasador naszego kraju- gdziekolwiek się znajduje, przekazuje informacje o naszej ojczyźnie i o jej historii. Cenię tego młodego człowieka za refleksje na temat Hiroszimy, dostrzeganie analogii tragicznych wydarzeń w tym mieście i w naszej stolicy. Jakże bolesne i gorzkie jest spostrzeżenie, iż o Hiroszimie wiedzą wszyscy, postrzegają Japonię jako ofiarę wojny, chociaż była ona sprzymierzeńcem hitlerowskich Niemiec, zaś o powstaniu warszawskim nikt z obcokrajowców nie słyszał, a zginęło w nim dużo więcej ludności cywilnej. Ponadto nasz kraj jako pierwszy stawił opór agresji Niemiec i nigdy nie kolaborował z Hitlerem, a mimo to często słyszy się kłamstwa przedstawiające Polaków jako oprawców i agresorów. Wzruszający jest opis pomnika Sałako Sasaki i w parku Pokoju w Hiroszimie i smutna opowieść o składaniu przez nią żurawi, aby pokonać białaczkę.

O książce „W judodze na rowerze” można pisać w samych superlatywach, a nawet zaproponować, aby ją włączyć do kanonu lektur jako utwór o walorach poznawczych i kształcących charakter młodych ludzi, wszak utwór uczy odwagi w realizowaniu marzeń, inspiruje do podejmowania niebanalnych przedsięwzięć, przekonuje, iż perfekcyjnie przygotowane wyprawy kończą się happy endem, chociaż na trasie czyhają trudne niespodzianki. Dzieło młodego autora budzi pragnienie, by udać się na ekstremalną wyprawę i ufać w pomyślny przebieg. Podziwiam autora za hart ducha, niezłomność w dążeniu do celu, upór w pokonywaniu zmęczenia, walkę z samym sobą, otwartość na drugiego człowieka, optymizm, etc etc. Książka pokazuje piękno, pozytywy uprawiania judo. Wskazuje jak ważne w życiu mogą być zainteresowania. To judo pomogło autorowi poznać przyjaciół w Polsce, Japonii, Korei, gdzie mógł oprócz zwiedzania, ćwiczyć ulubioną dyscyplinę sportu. Podczas wyprawy japońscy, koreańscy sportowcy czekali na niego, zapraszali do domów, klubów, szkół judo. Trochę mi smutno, że nie mogę cofnąć czasu i zapisać swoje dzieci na treningi judo.
Osobiście odbyłam dwie piesze wyprawy szlakiem camino, wiec książka Artura Gorzelaka jest mi szczególnie bliska.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pippi na południowym Pacyfiku

Jako osoba ciężko uzależniona nie potrafię wytrzymać dnia bez czytania,a że nie doszła mi jeszcze kolejna książka sięgnąłem po coś z półki.Wróciłem so...

zgłoś błąd zgłoś błąd