Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Oddział chorych na raka

Tłumaczenie: Michał B. Jagiełło
Seria: Kolekcja Gazety Wyborczej - XX wiek
Wydawnictwo: Mediasat Poland
7,87 (702 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
73
9
213
8
132
7
186
6
51
5
37
4
3
3
6
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Раковый корпус
data wydania
ISBN
8389651777
liczba stron
444
słowa kluczowe
literatura rosyjska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
setore

Z obwoluty: Sportretowany przez Sołżenicyna szpital był alegorią totalitarnego państwa. Oleg Kostogłow, łagiernik i zesłaniec, a także inne postaci powieści, na własnej skórze przekonywali się, jak bezduszna i obojętna na ludzkie dramaty może być instytucja powołana do ratowania życia. Faktycznym celem personelu nie jest walka z chorobą, lecz szpitalna statystyka. Postawieni w obliczu śmierci...

Z obwoluty: Sportretowany przez Sołżenicyna szpital był alegorią totalitarnego państwa. Oleg Kostogłow, łagiernik i zesłaniec, a także inne postaci powieści, na własnej skórze przekonywali się, jak bezduszna i obojętna na ludzkie dramaty może być instytucja powołana do ratowania życia. Faktycznym celem personelu nie jest walka z chorobą, lecz szpitalna statystyka. Postawieni w obliczu śmierci bohaterowie rozmawiają o naturze i sensie świata, problemach, które dotychczas ich nie obchodziły. "Oddział" to także fabularyzowany traktat o życiu i śmierci, doświadczeniu choroby i samotności.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 378
PanicDemonic | 2010-10-08
Na półkach: 2010, Przeczytane
Przeczytana: 08 października 2010

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Dawno żadna książka nie zanudziła mnie tak, jak Oddział chorych na raka.

Rok temu zakończyłam swoją walkę z nowotworem, kiedy dowiedziałam się o tej książce pomyślałam, że fajnie byłoby przeczytać coś na ten temat, że odnalazłabym cząstkę siebie w bohaterach tej książki...
Okazało się jednak zupełnie inaczej. Nie wiem, czy jest to kwestią czasów i wychowania, czy doświadczenia życiowego, ale niektóre rzeczy wydały się dla mnie niemożliwe (mam na myśli tok myślenia bohaterów). Patrzę raczej na tę onkologiczną część książki, na myśli bohaterów, na ich psychikę. Najbardziej zaszokowała mnie rozmowa o tym co jest w życiu najważniejsze - żaden z bohaterów nie wymienił tego, co po chorobie najważniejsze jest dla mnie i dla wielu onkologicznych przyjaciół, których zdanie znam. Otóż w moim mniemaniu najważniejsze jest ZDROWIE i RODZINA. A bohaterowie tej książki? Pieniądze, jakieś idee narodowe??? Zdaję sobie sprawę z tego, że były to inne czasy, jednak wydaje się to dla mnie co najmniej nieprawdopodobne. W obliczu takiej sytuacji, jaką jest jedna z najgorszych, jeśli nie najgorsza dolegliwość, jaka może spotkać człowieka - człowiek zmienia się, zaczyna zmieniać swoje poglądy, zaczyna szanować zdrowie.

Bohaterowie Sołżenicyna wprawili mnie w osłupienie.
Standardy starodawnej onkologii jak dla mnie są czarną magią. Kolejny raz zdałam sobie sprawę z tego jakie szczęście spotkało mnie, że nie żyłam w tamtych czasach - nie tylko ze względu na wojnę, ale także jeśli chodzi o opiekę medyczną. Na oddziale, na którym leżałam niemożliwe były niektóre sytuacje, które działy się na oddziale w tej książce. Dawne sposoby leczenia - ZASTRZYKI Z MLEKA?! Pierwszy i mam nadzieję że ostatni raz o tym usłyszałam. Do tego - naświetlanie rentgenem, używanym do robienia zdjęć rtg? Może moja onkologiczna świadomość jest niepełna, może nie wiem wszystkiego, ale raczej nie wydaje mi się, by było to aktualnie możliwe.
Ach, no i na końcu poglądy Doncowej na temat wtajemniczenia pacjenta w chorobę - nie zgadzam się z nią. Nie wyobrażam sobie nieinformowania pacjenta o tym, przez co przechodzi. Każdy powinien mieć do tego prawo, każdy lekarz powinien o tym mówić - dla mnie niemożliwe jest to, że niektórym pacjentom wmawiano, że to nie jest nowotwór. Nieświadomość w tym przypadku jest błędem - trzeba być świadomym, by móc walczyć.

Mam wrażenie, że straciłam kilka, jeśli nie kilkanaście dobrych godzin bezsensownego czytania, które nie przyniosło mi ani ukojenia, ani przyjemności. Nie mam w zwyczaju odkładania niedoczytanych książek i tym razem nie zrobiłam tego, jednak pokusa rzucenia jej w kąt była ogromna. Nie rozumiem sensu wprowadzenia na sam koniec wątku choroby Doncowej, po to, by jej nawet nie zakończyć - w sumie to najciekawsza byłam tego, czy wyzdrowieje.

Nuda - zlepek kilku wątków na siłę powiązanych ze sobą. Nagromadzenie zbyt wielu postaci, zbyt wielu historii rozpoczętych i niedokończonych. Rozczarowujące zakończenie. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się o tym, co myśli człowiek chory na nowotwór - nie polecam tej książki. Z tej książki niczego sensownego się na ten temat nie dowie.

Szukałam cierpienia, smutku i bólu - w tej książce tego nie ma.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tysiąc pocałunków

Moja ocena bylaby zapewne wyzsza gdybym przeczytala te ksiazke 20 lat temu. Niestety zabierajac sie za te lekture nie spostrzeglam, ze to powiesc dla...

zgłoś błąd zgłoś błąd