Odyssey One. Przebudzenie Odyseusza

Tłumaczenie: Paweł Dembowski
Cykl: Odyssey One (tom 6)
Wydawnictwo: Drageus Publishing House
7,04 (91 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
5
8
15
7
38
6
23
5
3
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Odysseus Awakening
data wydania
ISBN
9788365661579
język
polski
dodał
kuba2000p

Powstrzymać nieuniknione. Taka jest misja Erica Westona, kapitana okrętu Konfederacji „Odyseusz”, patrolującego rubieże przestrzeni Priminae i starającego się przewidzieć kolejne ataki Imperium. Dzięki stworzonemu przez Ziemian napędowi tranzycyjnemu ludzkość może mieć szansę w walce z przeważającymi siłami wroga. Gdy jednak „Odyseusz” stara się powstrzymać siły Imperium przed zdobyciem...

Powstrzymać nieuniknione. Taka jest misja Erica Westona, kapitana okrętu Konfederacji „Odyseusz”, patrolującego rubieże przestrzeni Priminae i starającego się przewidzieć kolejne ataki Imperium. Dzięki stworzonemu przez Ziemian napędowi tranzycyjnemu ludzkość może mieć szansę w walce z przeważającymi siłami wroga.



Gdy jednak „Odyseusz” stara się powstrzymać siły Imperium przed zdobyciem tajnych danych, które w nieodpowiednich rękach mogą doprowadzić do katastrofy, systemy okrętu zaczynają zachowywać się coraz bardziej chaotycznie, a załogę nawiedzają widmowe postacie. Weston i jego załoga muszą się zmierzyć nie tylko z wrogiem, ale i z własnym okrętem, który nagle wydaje się ożywać.

 

źródło opisu: http://www.drageus.com/ksiazki/odyssey-one-6-przebudzenie-odyseusza/

źródło okładki: http://www.drageus.com/ksiazki/odyssey-one-6-przebudzenie-odyseusza/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1324
Jarek Zawisza | 2018-08-26
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 21 sierpnia 2018

Nie wiem jak autor to zrobił, ale w pierwszej połowie szóstego tomu jeszcze podkręcił tempo, zagęścił akcję, jeszcze intensywniej opisał walki w przestrzeni i abordaże statków!

Ale, minęło sześć tomów, kapi... a przepraszam komodor Eric Weston, zdążył już zjeść na śniadanie Drasinów, popijając gorącym espresso.
Po czym od niechcenia wbił śrubokręt marki Top Tools w oko wszechpotężnego kosmicznego Imperium...
A jego postać, nadal jawi nam się jako fragmenty pudełka po obuwiu męskim rozmiaru 43, subtelnie posklejane taśmą bezbarwną, gdzieniegdzie gustownie ozdobione fragmentami folii aluminiowej...

Akcja, cóż... super że jest!
Ale ja osobiście to chciałbym po przeczytaniu sześciu tomów, posiadać o głównym bohaterze, wiedzę nieco większą niż ta jaką mam o prezydencie Surinamu (jeśli w tym kraju mają prezydenta).

Idąc dalej.
W tak zwanym międzyczasie (końcówka tomu II), autor uraczył nas wspomnianym powyżej Imperium.
Okazało się że istoty je tworzące, to również jakiś wariant Homo Sapiens?
Ale co?
Jak?
Skąd?

Przy okazji tomu pierwszego chwaliłem koncept wprowadzenia Priminae, czyli naszych mniej lub bardziej odległych kuzynów, nazywając to "elementem tajemniczości"...
Cóż jednak mogę rzec, jeśli element ów trwa przez sześć tomów?
Co prawda Currie poopowiadał nam jakieś historyjki o wspólnych korzeniach istot z Imperium i Priminae.
Podkreślał również wielokrotnie podobieństwa w ich technologii, ale jeśli faktycznie ich drogi rozeszły się wiele milleniów temu, to jakim cudem te podobieństwa nadal występują?
Czyżby cywilizacje te przestały się rozwijać?
A może te tysiące lat temu, osiągnęły już taki poziom technologiczny, że można w jego wytworach dokonywać jedynie zmian kosmetycznych?

Logiko obudź się!
Przecież na ziemi tysiące lat temu, w czasach rozdzielenia się Imperialnych i Priminae walczono na maczugi, a w uniwersum stworzonym przez autora ziemia osiągnęła poziom, który pozwala na w miarę skuteczne stawianie oporu flocie imperialnej.
Czyli co, ziemniaki się rozwijają, ludzie z kosmosu już nie?
Dziwne to...

Kwestia naszego powinowactwa z Priminae, a co za tym idzie również z Imperialnymi, niestety nadal leży odłogiem. Sześć tomów minęło, jak jeden dzień i zaczynam podejrzewać iż autor trochę nie ma koncepcji jak wybrnąć z rzeczonego "elementu tajemniczości"...

W drugiej połowie powieści, po przeczytaniu tak powiedzmy 75-80% książki zauważamy spadek jej tempa, przynajmniej ja zacząłem trochę dryfować myślami.
Być może spowodowane to było zniecierpliwieniem że strony mijają, a relacje między Ziemianami, Primae a Imperialnymi w żaden sposób się nie klarują, a może jedynie znużeniem bezustanną naparzanką.
Gdzieś tak pod koniec napięcie ponownie wzrasta i znów mamy całkiem fajny kawałek military SF :)

I wszystko by było ładnie i pięknie... szkoda tylko że wydawnictwo w trakcie wydawania serii zmienia tłumaczy. Tworzy to chaos w nazewnictwie gdyż wiele terminów można niestety przetłumaczyć na różne sposoby, zależnie od inwencji translatora.

Droga oficyno, jeśli nie jesteś w stanie zmusić zatrudnianych przez siebie tłumaczy do przeczytania poprzednich tomów i konsekwentnego stosowania spolszczonej terminologii...
To ja ze swej strony zgłaszam postulat przywrócenia kary pręgierza i dybów dla tak niedbałych i lekceważących czytelnika wydawców ;)
Howgh!

Nadciąga jesień, myślę że ta książka to dość dobra rozrywka na długie wieczory, można też liznąć trochę astrofizyki, na ile rzetelnej nie mnie to oceniać, ważne że brzmi wiarygodnie i dobrze się czyta.

Czekając na wyjaśnienie "elementu tajemniczości", z zastrzeżeniami, ale jednak polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Idealny mężczyzna

Połączenie romansu z sensacją nie jest mi obce za sprawą dwóch autorek. Sandra Brown oraz Nora Roberts już dobrych kilka lat temu otwarły przede mną w...

zgłoś błąd zgłoś błąd