Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Panienka z okienka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,03 (213 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
8
8
19
7
55
6
47
5
51
4
7
3
10
2
2
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-7180-937-9
liczba stron
329
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
fata

Inne wydania

W pierwszej połowie XVII wieku Gdańsk był jednym z ważniejszych portów bałtyckich. W tym czasie do miasta przybył porucznik Marynarki Jego Królewskiej Mości Władysława IV, Kazimierz Korycki. Tu, w oknie jednej z kamieniczek, dostrzega piękną Hedwigę... Tak zaczyna się niezwykła opowieść o przyjaźni, miłości, odwadze i waleczności.

 

Brak materiałów.
książek: 664
Monika | 2012-11-25
Przeczytana: 25 listopada 2012

Jadwiga Łuszczewska była polską poetką, która tworzyła swoje dzieła w epoce romantyzmu. Pseudonim literacki jaki przybrała to Deotyma. Wybrała je jej matka, gdy Jadwiga miała kilkanaście lat. Napisała wiele zbiorów wierszy i kilka powieści historycznych dla młodzieży. Od roku 1870 prowadziła również własny salon literacki w Warszawie. Był to początek znanych "czwartków literackich" u Deotymy. Zmarła w roku 1908, a jej ciało zostało pochowane na warszawskich Powązkach. Jej nagrobek zdobi rzeźba "Anioła Zmartwychwstania". Jej powieść "Panienka z okienka", którą miała przyjemność odsłuchać została po raz pierwszy wydana w roku 1898 i opowiada o miłości, która na początku wydawała się nie mieć szansy na przetrwanie.

"Bo miłość ma skrzydła."

Akcja powieści toczy się w Gdańsku, w XVII wieku. Kazimierz, porucznik królewskiej floty wojennej po długich dniach spędzonych na morzu, wraca z powrotem do Gdańska. Wyglądając przez okno, oglądając uważnie wesele, które szło ulicą, w pewnym momencie zauważył w oknie z naprzeciwka dziewczynę, która od razu zdobyła jego serce. Tego samego dnia, ruszył do jej domu, by dowiedzieć się jak nazywa się ta dziewczyna. Wychodzi na jaw, że ten dom to Bursztynowy Dom, znany w całej Polsce. Mieszkający w nim Johan jest prawdziwym mistrzem swego rzemiosła, wytwarza przepiękne rzeczy z bursztynu. Ta piękna dziewczyna, która mieszka razem z nim do Hedwiga. Została przez niego adoptowana, to jego żona uratowała Hedwigę z tureckiej niewoli. Jak się okazuje Kazimierz kiedyś również był w tureckiej niewoli i stracił w niej siostrę. Nie wyprowadzając z błędu bursztynowego mistrza, stwierdził, że to zapewne jego siostra. Jednak tak nie było. Kazimierz powiedział to, gdyż chciał mieć pretekst by jak najczęściej odwiedzać te młodą niewiastę. Pech chciał, że Johan postanowił wziąć ją za swoją żonę. I jak tu zmienić jego zdanie, by móc żyć szczęśliwie z Hedwigą? Akcja powieści niespodziewanie przybiera tempa, gdy dziewczyna odnajduje swoją rodzinę, a Kazimierz swoją siostrą. Czy wszystko zakończy się szczęśliwie? Czy będzie przeznaczone być młodej parze razem?

"Raz ino człek się w życiu żeni. Raz ino człek się naprawdę kocha."

Książka powstała pod koniec XIX wieku, więc język jest odpowiednio wystylizowany na tamte czasy. Bardzo bogaty język, można to zauważyć przy jakichkolwiek opisach, a przyznam, że było ich bardzo dużo. Autorka najczęściej największą uwagę zwracała na opisy wyglądu lub ubioru. Było to dosyć męczące dla mnie, ale pewnie znajdzie się ktoś komu nie będzie to zbytnio przeszkadzać. Pomysł na powieść przypadł mi do gustu. Miłość, która wydaje się nie mieć na początku nawet szans na istnienie. Jednak sprytny Kazimierz, za pomocą kilku innych osób w końcu zdobywa serce pięknej Hedwigi, jednak na przeszkodzie stoi jeszcze jej opiekun. Ile to autorka narobiła przeszkód zakochanej parze, ile oni musieli przecierpieć. Zakończenie nie było dla mnie zaskoczeniem, spodziewałam się nawet takiego, a szkoda, bo chciałam czuć się trochę zaskoczona. Sporo było smutnych scen jednak żadna nie wywołała u mnie płaczu, chyba niezbyt były one wzruszające. Ale za to było kilka momentów, gdy się śmiałam. Postacie stworzone przez panią Jadwigę spodobały mi się, jednak do Johan'a byłam cały czas negatywnie nastawiona. Jego zachowanie wobec Hedwigi było okropne, zachowywał się jakby był jej właścicielem a nie opiekunem. Przynajmniej Kazimierz traktował ją jak prawdziwą damę. Od początku kibicowałam im, mając nadzieję, że w końcu będą razem. Na koniec odbyły się aż trzy wesela, nawet tytułu rozdziałów zostały nazwane numerami wesel. Mimo ciekawej historii, powieść nie wciągnęła mnie i bywały momenty, gdzie czułam się zmęczona jej wysłuchiwaniem.

Podsumowując, powieść "Panienka z okienka" ma swoje zalety, ale nie wciąga, więc raczej nie zapadanie wam na długo w pamięć. Zapewne przypadnie ona do gustu miłośnikom starszych romansideł. Jeśli kogoś męczą długie opisy albo niezbyt dobrze odnajduje się w takich dziełach - to odradzam. Myślę jednak, że niektórym losy Hedwigi przypadną do gustu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Spojrzenie elfa

Lubię,czytać sobie o elfach.Ale,takich wojownikach,miecz i łuk.Te sprawy. Ta książka,jest dla mnie dobra. Ale,bez rewelacji.Owszem,były czarne elfy....

zgłoś błąd zgłoś błąd