Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Potępienie

Tłumaczenie: Karolina Post-Paśko
Cykl: Wojna Pajęczej Królowej (tom 3)
Wydawnictwo: ISA
6,82 (217 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
13
8
28
7
74
6
46
5
26
4
9
3
2
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Condemnation
data wydania
ISBN
8374180498
liczba stron
376
słowa kluczowe
Forgotten Realms
język
polski

Siły sprzymierzone przeciwko Menzoberranzan zaczynają nabierać kształtu, a niebezpieczeństwo grożące cywilizacji drowów jest bardziej przerażające niż można sobie wyobrazić. Od nieprzeniknionych ciemności Podmroku, po odległe zakątki nie mniej bezlitosnego świata Ponad, ścieżka prowadząca ku tajemnicy milczenia Lolth jest równie nieprzewidywalna, co śmiercionośna.

 

Brak materiałów.
książek: 6663

To chyba najbardziej nudna i irytująca część z cyklu Wojen Pajęczej Królowej. Osobiście nie mam nic do Richarda Bakera, R.A. Salvatore chyba też nie miał nic... ale pozycja jest nudna, przydługawa i w zasadzie skupia się na takiej ilości wątków jednocześnie, że można zgłupieć.

Główną bohaterką, w moim odczuciu, jest Halisstra. To na niej najbardziej skupia się autor, resztę wątków i postaci zostawiając nieco opuszczonych. Szkoda. Bardziej wyważone opisy, bardziej skupić się na każdej postaci i tym, co było... byłoby super, a tak mamy trochę słabo i trochę za długo. Ale o tym potem.

Drowie miasta nadal są opuszczone przez Lolth. Ched Nasad zostało zrównane z ziemią, a armia dugearów, sprzymierzona z demonicznym Kaanyrem Vhokiem zmierza na Menzoberranzan. Matki Opiekunki zaczynają przygotowania do bitwy, spiskując miedzy sobą na równi z wrogami, pragnącymi wykorzystać milczenie Pajęczej Królowej. Grupa wysłana w poszukiwaniu odpowiedzi błąka się wciąż zarówno po Podmroku jak i Świecie Ponad, zbliżając się powoli do celu -= Pajęczyny Demonów, w której liczą na znalezienie odpowiedzi, czemu ich bogini milczy. Ich szansą wydaje się być znajomy zwiadowcy Valasa, kapłan Vhaerauna, Tzirik. By jednak do niego dotrzeć, muszą dostać się własnie do Świata Ponad, znienawidzonego i oszukańczego... Jednak i tu wrogowie drużyny czuwają.

Autor wydaje się gubić wątki, nie potrafi skupić się na jednym i konkretnym. Najlepiej wychodziły mu opisy walk - zwłaszcza bitwa o Menzoberranzan była godną uwagi, ale tylko przez krótki okres czasu. Gdy akcja zaczęła się zagęszczać - puff, finał, odpuszczamy i zostaje czytelnik ze zdumieniem: ale że już po bitwie? Znacznie gorzej prezentują się pojedynki między poszczególnymi bohaterami i postaciami drugoplanowymi - zwłaszcza pojedynek w Pajęczynie Demonów był... naciągany. Same postacie? Poza nieszczęsną Halisstrą, której emocje, myśli, przemyślenia i przygoda z kapłankami Tańczącej Panny (świetny motyw, zupełnie nie wykorzystany!) - prawie leża i kwilą. Wciąż dowiadujemy się, że branka Danifae jest piękna i cudowna, Quenthel dumna i surowa, Pharaun kompletnie znika i zostaje zdegradowany do roli: "jestę magię ale i pieskiem drużyny zwłaszcza Quenthel i robię co mnie ona każe, choć czasem zrobię coś absurdalnego i mi się uda"... Wątpliwy i bardzo naciągany był też wątek swoistego "romansu" między Halisstrą a Ryldem. Tzirik też mnie rozczarował swoim zachowaniem i absurdem podejścia, Alisza, alu-demon, w tej części staje się rozkapryszoną nastolatką, która liczy tylko na seks, durgeary są płaskie i nudne, a Nimor, wysłannik Zamaskowanego... no, tu dopiero fabuła leży i kwiczy i jest kompletnie pozbawiona logiki. Dobra, więcej nie mówię nic, bo musiałabym zdradzić fabułę tego tomu. A tego nie chcę. Na szczęście jednak, Baker potrafił zachować klimat zdradzieckości drowów i ich poczucia wyższości, pozbawienia większości emocji i uczuć. To jedynie go ratowało... ale nie zawsze.

Są potknięcia, są niedociągnięcia. Tom jest słaby, rozmowy są naciągane, sytuacje często nie do końca wykorzystane. Podawane niemal na tacy rozwiązania zostają odrzucone, zamiast tego sięga się po coś, co kompletnie nie poskutkuje. Ale nie można mieć wszystkiego...

Śledzenie losów Poszukiwaczy Milczenia Lolth - jak zdołałam ich nazwać w miedzyczasie lektury - okazuje się być jednak w całokształcie całkiem interesujące i wciągające. Pojawiają się nowe pytania, brakuje odpowiedzi na stare, sytuacja staje się nader zagmatwana. Kilka wątków jest interesujących i wartych dalszego rozwinięcia, na co liczę.

Co mnie jednak cieszy w tej serii, to fakt, że każdy tom pisał ktoś inny, pod kierownictwem R.A. Salvatore. Daje to poczucie świeżości, sprawdza umiejętności danej osoby i sprawia, że tomy różnią się od siebie zarówno stylem jak i sposobem prowadzenia postaci. Pozwala nam poznać nowych pisarzy w sprawdzonych wątkach, i przekonać się, czy warto po nich sięgać, czy nie...

http://kaginbox.blox.pl/2016/04/Potepienie.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zgiełk czasu

Proza Juliana Barnesa jest dla mnie tym czym Rioja dla wielbiciela Prosecco. Powszechnie wiadomą rzeczą jest, że Rioja to bardzo dobre, szlachetne, pe...

zgłoś błąd zgłoś błąd