Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bóg: Mała historia Największego

Tłumaczenie: Monika Zielińska
Wydawnictwo: M
6,38 (8 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
4
6
3
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Gott. Eine kleine Geschichte des Größten
data wydania
ISBN
9788375950076
liczba stron
404
słowa kluczowe
Bóg, wiara, ateizm
kategoria
religia
język
polski
dodała
Pistacia

Głośna książka niemieckiego psychiatry Manfreda Lütza pełna ironii i mądrości zarazem. Autor polemizuje ze współczesnym ateizmem i demaskuje "fałszywych proroków". Analizuje zachowania i dzieła twórców popkultury, filozofów, teologów, fizyków i psychologów. Manfred Lütz stawia pytanie o istnienie Boga w kontekście współczesnego świata, a śladów Stwórcy szuka w historii ludzkiej myśli. "Pod...

Głośna książka niemieckiego psychiatry Manfreda Lütza pełna ironii i mądrości zarazem. Autor polemizuje ze współczesnym ateizmem i demaskuje "fałszywych proroków". Analizuje zachowania i dzieła twórców popkultury, filozofów, teologów, fizyków i psychologów. Manfred Lütz stawia pytanie o istnienie Boga w kontekście współczesnego świata, a śladów Stwórcy szuka w historii ludzkiej myśli.


"Pod piórem Manfreda Lütza pytanie o istnienie Boga staje się niezwykle interesującą lekturą, która wzbogaca zarówno oświeconych sceptyków, jak i skłonnych do refleksji wierzących".
"Der Spiegel"

"Być może do napisania tej książki ośmielił Lütza fakt, że żyje on w zsekularyzowanej rzeczywistości europejskiej, gdzie problemy duchowe i metafizyczne spychane są na margines życia umysłowego i rugowane z publicznej debaty. W cywilizacji, która przeżywa wtórny »analfabetyzm religijny«, przypomina i porządkuje podstawowe argumenty na rzecz wiary chrześcijańskiej".
Grzegorz Górny, redaktor naczelny kwartalnika "Fronda"

[opis wydawcy]

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 865
Michał | 2010-07-27

Książkę kupiłem przez przypadek, można powiedzieć, że wybrałem ją tylko przez okładkę. Wielkie czerwone “BÓG”. Śpieszyłem się, dlatego postanowiłem po prostu ją wziąć, nie czytając opisu umieszczonego z tyłu. Zagadnienia dotyczące Boga są dla mnie bardzo interesujące. Wiarę lub niewiarę uważam, za jedną z najważniejszych decyzji jakie podejmujemy w życiu. Ja jeszcze nie wyklarowałem mojej decyzji, a chciałbym, aby była ona jak najbardziej autentyczna i moja własna. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to rzecz, którą można bez końca odkładać na później, ale inaczej na razie nie potrafię.

Książkę obejrzałem dokładniej dopiero po powrocie do domu. Powiem szczerze, że mój zapał do jej przeczytania zniknął od razu. Książka pod patronatem portalu, który ogłosił się portalem poświęconym. Zdjęcie autora książki z papieżem Benedyktem XVI, oraz informacje, że należy on do Papieskiej Rady ds. Świeckich i do Rady Wykonawczej Papieskiej Akademii Życia. Pomyślałem sobie, książka jakiegoś chrześcijańskiego fanatyka. Nie spodziewałem się raczej jakiejś ambitnej lektury, tylko pewnych prób indoktrynacyjnych. Książka ta znalazła się na półce na parę miesięcy.

Sięgnąłem do niej z powodu zbliżających się terminów oddawania bibliografii i konspektu na prezentację maturalną z języka polskiego. Wybrany przeze mnie temat jest związany z wizerunkiem Boga w literaturze i stwierdziłem, że ta książka może się przydać.

Tak zaczęła się moja przygoda z tą bardzo niezwykłą książką.

Książkę otwierają dwa sprzeczne ze sobą motta. Zawsze uważałem cytaty umieszczone przez autora tekstu na początku książki za bardzo znaczące przy jej interpretacji. Ale jak zinterpretować te? Myślę, że wszystko się wyjaśnia po przeczytaniu całości. Na razie jednak oto one:

“Bóg – nie potrzebuję już tej hipotezy”
Laplace przed cesarzem Napoleonem

“Bóg sam wystarczy”
Teresa z Avila

Jednak zanim zacznę mówić o książce, jeszcze parę słów o jej autorze. Manfred Lütz jest z wykształcenia psychiatrą i teologiem. W obu tych dziedzinach czynnie pracuje, jest ordynatorem szpitala i bierze udział w kościelnych radach, o których wspomniałem na początku. Można by się po nim spodziewać, że książka ta okaże się albo traktatem teologicznym albo naukowym opracowaniem. Nic takiego jednak nie ma miejsca. Nie jest to także jakiś przewodnik życia duchowego.

Lütz postarał się w “Bogu. Małej historii Największego” przedstawić historię myśli o Bogu. Jego ujęcie różnorodnych zagadnień jakich podejmuje nie jest bezstronne, autor ma odwagę w dzisiejszym “poprawnie politycznym świecie” zająć własne stanowisko. Mówi on o Bogu w bardzo egzystencjalny sposób. Temat “Boga” dotyczy każdego z nas osobiście. Ta książka jest subiektywnym spojrzeniem autora na podejmowane przez niego tematy. Co więcej mówi o tym jak najbardziej otwarcie, nie przypisuje sobie absolutnej wiedzy.

Autor nie opiera się tylko na swoich poglądach, a może raczej potwierdza je wykorzystując do tego różne autorytety. W książce możemy znaleźć mnóstwo nawiązań do różnych filozofów, takich którzy nam się z chrześcijaństwem kojarzą, jak św. Augustyn, św. Tomasz i Pascal, jak i takich, których nigdy byśmy z nim nie powiązali, Nietzsche( tak na marginesie, autor bardzo go ceni) i Heidegger. Przedstawione myśli są często skrótowe, więc wypadałoby znać większość tych filozofów, aby wiedzieć do czego nawiązuje autor, jednak sama książka nic na tym nie traci. Przedstawienie poglądów Lütza jest zawsze bardzo celne i uderza w samo sedno problemów. Sam język książki jest tak zwanym językiem “popularno-naukowym”, autor tłumaczy się, że mimo że jest Niemcem, to potrafi, a nawet woli mówić o poważnych tematach z humorem. Dzięki temu nie jesteśmy przytłoczeni, ważnością poruszanych zagadnień i lektura nie jest tak męcząca, jak to zwykle bywa w takich przypadkach. Występuje dużo lekkich i śmiesznych porównań, takich jak chyba moje ulubione: (dotyczy konfliktu Abrahama, opisanego między innymi przeze mnie w wpisie o Kierkegaardzie)

“Kierkegaard jest bardzo daleki od dzisiejszych naiwnych i pochopnych opinii, że dobry Bóg był jednak bardzo zły, gdyż swoim poleceniem wykroczył przeciwko Deklaracji Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych, niemieckiemu kodeksowi karnemu i przede wszystkim przeciwko ogólnej poprawności politycznej.”

Lütz przedstawia historię myśli o Bogu, krążąc wokół pytanie. Czy Bóg istnieje? Nie odpowiada na nie wprost. Jednak myślę, że już przed lekturą możemy domyśleć się jego odpowiedzi. Można się zapytać, to po co ma to czytać na przykład ateista i ktoś kto ma już ugruntowaną i pewną wiarę? Książka ta porusza wiele ciekawych zagadnień z innych stron niż znamy je z codziennego życia, jest pewną ,jak to napisał ks. Robert J. Woźniak w przedmowie do polskiego wydania, “próbą chrześcijańskiego podjęcia wyznań nowoczesności”. Tak więc, ateiście przyda się, aby poznać współczesne chrześcijaństwo, które będzie mógł krytykować w bardziej nowoczesny sposób, a utwierdzonemu chrześcijaninowi też da dużo nowego do przemyślenia. Znowu cytując przedmowę: “Ta książka ma każdemu coś do powiedzenia”

“Mała historia Największego” – co stoi za tymi słowami? Lütz krążąc wokół pytania o istnienie Boga, omawia bardzo wiele różnych punktów widzenia. Większość z nich, zwłaszcza tych psychologicznych całkowicie obalając. Książka zaczyna i kończy się rozdziałem poświęconym pięknu, sztuce i muzyce. Następnie wchodzimy w świat psychologi, Freuda, Junga i Feuerbacha. Potem następuje po kolei omówienie Boga ateistów, dzieci, nauczycieli, naukowców ( wiedzieliście,że Stephen Hawking jest członkiem Papieskiej Akademii Nauk?) , filozofów i Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba. Następnie dowiadujemy się jakie będzie życie “The day after” po odpowiedzeniu sobie na jedno z najważniejszych pytań w naszym życiu. Wierzę, czy nie wierzę?

Nie będę omawiał poszczególnych rozdziałów, nie chcę psuć na prawdę świetnej lektury wszystkim, którzy sięgną po tą książkę. Na zachętę zdradzę tylko, że poznamy inne spojrzenie na przypadek Galileusza, dowiemy się jak na prawdę Kościół patrzy na naukę oraz co łączy C.G.Junga z gwiazdą porno.

Kończąc, książka ta mimo, że poważnie krytykuje moje teraźniejsze poglądy, dała mi dużo do myślenia. Pozwoliła mi spojrzeć z drugiej strony na wiele rzeczy. Myślę, że tak na prawdę dopiero teraz zrozumiałem czym jest Chrześcijaństwo. Ironia, żyje w chrześcijańskim kraju, mam znaczną część sakramentów za sobą, parę lat lekcji religii, a mimo to chyba dopiero teraz zaczynam rozumieć. To dobitnie potwierdza pewną tezę, którą Lutz przedstawia w swojej książce. Bóg ateistów, filozofów czy kogoś innego jest Bogiem wymyślonym, na potrzeby odrzucenia go, w pierwszym przypadku, a dopełnienia obrazu świata, w drugim. Tak na prawdę ma bardzo mało wspólnego z Bogiem w którego wierzą chrześcijanie.

“Dzięki Bogu, Bóg nie istnieje.
Co jednak, gdy – uchowaj Boże -
Bóg istnieje?”
Przysłowie rosyjskie

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Royally Screwed

A czy ktokolwiek z Was orientuje się może czy i ewentualnie kiedy będzie można przeczytać tą książkę, ale i całą serię po polsku? Zazwyczaj dość szyb...

zgłoś błąd zgłoś błąd