Latawiec z betonu

Wydawnictwo: MANDO
7,33 (58 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
8
8
21
7
15
6
8
5
3
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788327715678
liczba stron
224
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Bezimienna

40 lat. 16 klatek schodowych. I jedna krowa na balkonie. Pofalowane betonowe morze. Czysty modernizm. Porzucona wśród trawy rzeźba. A może 860-metrowy moloch z przytłaczająco niskimi sufitami, klaustrofobicznymi mieszkaniami, kapryśną windą dojeżdżającą na wybrane piętra oraz idealne miejsce dla samobójców? Znudzony i zmęczony upałem twórca falowca wyrusza w podróż krętymi ścieżkami...

40 lat. 16 klatek schodowych. I jedna krowa na balkonie.

Pofalowane betonowe morze. Czysty modernizm. Porzucona wśród trawy rzeźba. A może 860-metrowy moloch z przytłaczająco niskimi sufitami, klaustrofobicznymi mieszkaniami, kapryśną windą dojeżdżającą na wybrane piętra oraz idealne miejsce dla samobójców?

Znudzony i zmęczony upałem twórca falowca wyrusza w podróż krętymi ścieżkami mieszkaniowego labiryntu, odkrywając, że zupełnie niechcący udało mu się zakrzywić czas. Inżynier odbywa krótkie podróże w przyszłość. Przeżywa kształtowanie się Solidarności, dowiaduje się, czym są e-mail, Ikea, odwiedza sąsiadów, którzy prowadzą gospodarstwo rolne na dziesiątym piętrze, a także wysłuchuje gorzkich opowieści o konstrukcji bloku.

Realizm magiczny powieści przeplata się z satyrą, historią Gdańska i Przymorza, ważnymi dla Polski wydarzeniami, sprawiając, że Latawiec z betonu to literacki majstersztyk, który na długo pozostaje w pamięci.

Kiedy przyszli pierwsi ludzie - rybacy, pasterze i dokerzy - nie wiedzieli, że z dziełem diabła mają do czynienia, ale myśleli, że to wiatr od morza tak ten dom pofalował, że wije się w pyle i kurzu budowy. I nazwali go falowcem. I zamieszkali w nim.

"Jestem z falowca. Klatka C, trzecie piętro, sześciometrowy pokój od strony zawsze zacienionej galerii. Spędziłam tam dwadzieścia lat. Zboczeńcy, UFO nad falowcem, karaluchy i mrówki faraonki, ściany pokryte lodem podczas zimy stulecia i dzieci szukające pęknięć w bloku z ograniczonym terminem użycia.

Tylko krowy na balkonie nie pamiętam, być może jednak mieszkała w klatce A. Nie mogłam się oderwać od przygód Inżyniera – konstruktora falowca. Sam sobie winien".
Magdalena Grzebałkowska

 

źródło opisu: https://wydawnictwowam.pl/prod.latawiec-z-betonu.11765.htm?sku=79393

źródło okładki: https://wydawnictwowam.pl/prod.latawiec-z-betonu.11765.htm?sku=79393

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 598

Przyszłość i przeszłość w jednym stała domu

Falowiec. Ludzkie mrowisko zbudowane na chwałę socjalizmu. I jego twórca – dumny inżynier, który swoje dzieło traktuje niczym dzieło sztuki. Po części trudno się dziwić, że przy stworzeniu takiego kolosa zdrowy rozsądek poszedł odrobinę w odstawkę. Przydałaby się tu całkiem solidna terapia szokowa. A gdyby tak sprawić, że kolejne odwiedzane przez niego klatki przenosiły go w przyszłość i sprawiały, że w szaleństwie narodzi się metoda?

Muszę przyznać to już na samym początku – pomysł Moniki Milewskiej jest genialny w swej prostocie. Sam motyw mimo wszystko zwykłego człowieka związanego z partią, który zostaje osądzony przez swoje magnum opus zasługuje na uwagę. Zaś sposób w jaki to robi, za pomocą odkrywania kolejnych kart, kamieni milowych z nadchodzącej dopiero rzeczywistości stwarza dodatkowe pole do popisu.

Znajdziemy tu dumę i radość związaną z wyborem Polaka na papieża. Różne oblicza stanu wojennego. Solidarność tworzącą demokratyczny wyłom w socjalistycznej rzeczywistości, ale też rozwój technologiczny najeżony dziesiątkami telewizyjnych odbiorników czy małych komputerów połączonych z siecią. Trudno nie popaść przy takich spotkania w zachwyt przemieszany z przerażeniem, co główny bohater oddaje w istocie.

Autorka bardzo dobrze przybliża zagubienie inżyniera w spotkaniach z tym, co dopiero nadejdzie. To intrygująca sytuacja, gdy ktoś z tak ciasnymi na swój sposób horyzontami nagle napotyka szeroki krajobraz wrażeń i doznań. Przekonuje się, że jego dokonanie wcale nie...

Falowiec. Ludzkie mrowisko zbudowane na chwałę socjalizmu. I jego twórca – dumny inżynier, który swoje dzieło traktuje niczym dzieło sztuki. Po części trudno się dziwić, że przy stworzeniu takiego kolosa zdrowy rozsądek poszedł odrobinę w odstawkę. Przydałaby się tu całkiem solidna terapia szokowa. A gdyby tak sprawić, że kolejne odwiedzane przez niego klatki przenosiły go w przyszłość i sprawiały, że w szaleństwie narodzi się metoda?

Muszę przyznać to już na samym początku – pomysł Moniki Milewskiej jest genialny w swej prostocie. Sam motyw mimo wszystko zwykłego człowieka związanego z partią, który zostaje osądzony przez swoje magnum opus zasługuje na uwagę. Zaś sposób w jaki to robi, za pomocą odkrywania kolejnych kart, kamieni milowych z nadchodzącej dopiero rzeczywistości stwarza dodatkowe pole do popisu.

Znajdziemy tu dumę i radość związaną z wyborem Polaka na papieża. Różne oblicza stanu wojennego. Solidarność tworzącą demokratyczny wyłom w socjalistycznej rzeczywistości, ale też rozwój technologiczny najeżony dziesiątkami telewizyjnych odbiorników czy małych komputerów połączonych z siecią. Trudno nie popaść przy takich spotkania w zachwyt przemieszany z przerażeniem, co główny bohater oddaje w istocie.

Autorka bardzo dobrze przybliża zagubienie inżyniera w spotkaniach z tym, co dopiero nadejdzie. To intrygująca sytuacja, gdy ktoś z tak ciasnymi na swój sposób horyzontami nagle napotyka szeroki krajobraz wrażeń i doznań. Przekonuje się, że jego dokonanie wcale nie służy ludziom tak, jak sobie to wymarzył, a władza, z którą jest przecież w niezłej komitywie, daleka jest od tego, co sobie dotychczas wyobrażał.

Można by rzec – mały człowiek, duży czas. I trochę tak jest, bo Milewska tworzy portret zarówno pokolenia, jak i ściągawkę najważniejszych czasów niedawnych i aktualnych. Jakkolwiek by nie docenić konceptu, nie sposób też powiedzieć, by został on w stu procentach wykorzystany. Być może używając kulinarnej metafory, mamy do czynienia ze zbyt duża ilością grzybów w barszczu.

Historyczny przepych, choć dawkowany z zdrową dozą ironii potrafi przesycić. Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni to naszpikowanie polityczno-społeczne chwilami po prostu musiało odbić się czkawką. Także rozstrzał warstw społecznych, które trafiają pod lupę, choć interesujący i godny uwagi, czasem ogranicza się do kilku drobnych obserwacji, które aż prosiłyby się o większe rozwinięcie i wyczerpanie tematu.

Nie można za to odmówić Monice Milewskiej nietuzinkowej wyobraźni i barwnego języka. Być może brakuje jej jeszcze doświadczenia, by zapanować nad wielce nierównymi kolejami rodzimych losów, ale jako twórczyni głębi emocjonalnej inżyniera i jego losów sprawdza się dobrze. Największym skarbem Latawca z betonu jest główny bohater i sama koncepcja, która nawet jeśli momentami kuleje, to wciąż jest okazją na wdzięczną lekcje z historii. Spotkanie w falowcu z ludźmi, których jakbyśmy skądś znali i przyjrzenie się sytuacjom, które być może sami kiedyś przeżyliśmy. To przypomnienie, że pewne przemiany dzieją się na naszych oczach, ale dopiero odpowiedni dystans pozwala nam je ujrzeć w odpowiedniej skali.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Falowiec wciąż mnie zdumiewa i zaskakuje

Z Moniką Milewską, eseistką, poetką, tłumaczką i antropolożką kultury, rozmawiamy o jej najnowszej książce – „Latawiec z betonu”. To powieść o słynnym bloku stojącym na gdańskim Przymorzu.


więcej
Patronaty tygodnia

Biografia Hemingway'a ujawniająca nieznane fakty z życia pisarza, portret współczesnego Londynu oczami jego wieloletniego mieszkańca, kolejna część przygód Joanny Chyłki, czyli „Testament” Remigiusza Mroza i kamień węgielny polskiego steampunku, czyli „Zadra” Krzysztofa Piskorskiego w nowym wydaniu. Te i inne tytuły ukażą się w tym tygodniu pod patronatem lubimyczytać.pl.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd