Tajemna historia czarownic

Tłumaczenie: Alina Siewior-Kuś
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,73 (82 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
5
8
20
7
22
6
15
5
7
4
5
3
2
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Secret History of Witches
data wydania
ISBN
9788381232296
liczba stron
560
język
polski
dodała
Sol

Wielka saga historyczna przedstawiająca dzieje pięciu pokoleń obdarzonych niezwykłymi mocami matek i córek, dla których magiczne dziedzictwo jest zarazem niebezpiecznym zagrożeniem i wyjątkowym darem. Bretania, 1821 rok. Kiedy grand-mère Ursule oddaje życie, by uratować rodzinę, wydaje się, że magia umiera razem z nią. Mimo to kobiety z rodu Orchire walczą o zachowanie tradycji, powtarzają...

Wielka saga historyczna przedstawiająca dzieje pięciu pokoleń obdarzonych niezwykłymi mocami matek i córek, dla których magiczne dziedzictwo jest zarazem niebezpiecznym zagrożeniem i wyjątkowym darem.

Bretania, 1821 rok. Kiedy grand-mère Ursule oddaje życie, by uratować rodzinę, wydaje się, że magia umiera razem z nią.

Mimo to kobiety z rodu Orchire walczą o zachowanie tradycji, powtarzają na wpół zapomniane zaklęcia i rytuały w nadziei na ich odrodzenie. A kiedy najmłodsza córka osiąga odpowiedni wiek, magia powraca. Kolejne pokolenia dokładają starań, by nie tylko posiąść moce, ale też utrzymywać je w ukryciu.
Kiedy jednak na horyzoncie pojawia się groźba II wojny, magia staje się bardziej potrzebna niż kiedykolwiek − i nie chodzi wyłącznie o proste eliksiry czy wizje, ale o zmianę historii świata.

 

źródło opisu: Strona Wydawcy

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3447

Czym skusiła mnie do siebie ,,Tajemna historia czarownic”? Jest tło historyczne? Jest. Są czarownice? Są. Są wątki celtyckie? Są. Wystarczyło to, żebym powiedziała tej książce trzy razy tak.*

Kobiety z rodu Orchire są spadkobierczyniami pradawnych mocy, czarownicami. Jednak ich proste życie odmierzane kolejnymi sabatami, znika wraz z polowaniem na czarownice. Nestorka rodu, grand – mere Ursule, oddaje życie, by ratować rodzinę, a jej wnuczki uciekają do zamorskiej Kornwalii, gdzie izolując się od lokalnej społeczności, próbują zachować dawne tradycje. Wydaje się jednak, że magia na dobre opuściła ten ród i żadna z sióstr nie przekaże dalej mocy, dopóki nie dorasta najmłodsza Nanette. Odkrywa ona w sobie prawdziwą moc czarownicy i postanawia dołożyć wszelkich starań, by przekazać ją dalej poprzez swoją córkę. Od tej pory kobiety z rodu Orchire będą zaparcie walczyć o przekazanie magii i kultywowanie starych tradycji. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ bycie samodzielną, dumną kobietą na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku nie jest cenione.

Oczywistym skojarzeniem przy czytaniu ,,Tajemnej historii czarownic” były ,,Mgły Avalonu” Marion Zimmer Bradley. Wiem, że wiele osób denerwują takie porównania, ale w tym wypadku jestem prawie całkowicie pewna, że jeśli komuś podobała się książka Bradley, to powieść Louisy Morgan również powinna przypaść mu do gustu. Obie historie są zbudowane na motywach celtyckiej magii, co od razu do mnie przemówiło. Morgan opisuje sabaty i zaklęcia, element kultury o której zachowanie bohaterki walczą z całym światem, chociaż historia zdaje się sprzysięgnąć przeciwko nim, bo z jednej strony magia jest odrzucana przez racjonalistów, a z drugiej potępiana przez religię chrześcijańską. Czy to samo w sobie nie przypomina ,,Mgieł”? Dodajmy jeszcze do tego, że ,,Tajemna historia czarownic” również jest opowiedziana wyłącznie z kobiecego punktu widzenia. Bohaterki różnią się od siebie – Nanette jest rzeczywiście kobietą zakochaną w magii i pragnącą ją kultywować od samego początku, Ursule to prosta wiejska dziewczyna, kochająca zwierzęta i pracę przy nich, Irene marzy o lepszym życiu i chce za wszelką cenę zostać wielką damą, Morwen nie pasuje do salonowego świata i pragnie czegoś prostszego, a zarazem bardziej prawdziwego, natomiast Veronica to już kobieta dwudziestego wieku, bardziej wyemancypowana i samodzielna, niemniej wciąż napotykająca na swojej drodze trudności. Wszystkie te kobiety, matki i córki, łączy siła, odwaga i duma, a także chęć życia po swojemu, co nie spotyka się z aprobatą tak zwanego ,,dobrego towarzystwa”, przedstawicieli Kościoła, wszechwładnych mężczyzn, ale czasem także ich własnych rodzin. Niemniej kobiety z rodu Orchire i tak walczą o siebie, podejmują samodzielne decyzje, a także każda z nich w pewnym momencie czuje w sobie coś, co wzywa ją do magii i służby Bogini. Całości dopełnia niezwykły klimat, zwłaszcza przy pierwszy księgach rozgrywających się w Bretanii i Kornwalii – krótkie, ale sugestywne opisy tamtejszej przyrody, odprawione potajemnie rytuały, proste, ale nie prymitywne życie oraz pragnienie wolności bohaterek, tworzą coś wspaniałego i coś, co czyta się bardzo przyjemnie, wręcz płynąc przez lekturę.

Nie zabraknie też czegoś dla miłośników czytania o relacjach międzyludzkich. Louisa Morgan wiele miejsca poświęca relacjom między matkami a córkami, a w pewnym momencie także babką i wnuczką. Matki i córki zazwyczaj łączy solidarność i wzajemna miłość, ale zdarzają się też konflikty wynikające z kompletnie innego podejścia do życia. Równie ważny jest motyw poszukiwania własnej drogi i przeznaczenia, chęci przeżycia życia po swojemu i konflikt między własnymi pragnieniami kobiet z rodu Orchire a ich poczuciem obowiązku wobec swoich przodków. Autorka zamieściła tutaj wiele refleksji nad obowiązkami, przeznaczeniem, wolnym wyborem i konsekwencjami naszych zachowań. Pojawiają się też wątki miłosne, chociaż w tym przypadku chyba żaden mnie nie porwał. Może dlatego, że niestety ,,Tajemna historia czarownic” ma zasadniczą wadę nękającą wiele książek z wątkiem feministycznym – kobiety portretuje dokładnie i głęboko, natomiast mężczyźni są dość sztampowi i brak wśród nich silnych indywidualności. Jednak chciałoby się, żeby nasza silna, zdecydowana bohaterka miała przy sobie mężczyznę, który dorównywałby jej charakterem.

Niestety, ta recenzja nie będzie opisem samych zachwytów, bo jednak mam kilka zastrzeżeń. I znowu nie mogę się oprzeć porównaniu do ,,Mgieł Avalonu” – obie powieści uważam za bardzo dobre, w pewnym sensie rewelacyjne, ale obie mają w sobie pewne rzeczy, które mnie irytowały i sprawiły, że nie mogę ich uznać za ulubione. W przypadku ,,Tajemnej historii czarownic” drażniła mnie powtarzalność historii kolejnych kobiet oraz samego sposobu budowania akcji – książka jest podzielona na kilka części nazwanych od imion kolejnych córek z rodu Orchire i każda z tych części ma podobną budową i przebieg, i każda urywa się w pewnym kluczowym momencie, a dalsze losy bohaterek poznajemy już z perspektywy ich córek. Niestety, nie wszystkie są one łatwe do polubienia. Bohaterkami, które od początku do końca miały moją bezwzględną sympatię były Nanette, Ursule i Morwen, przy czym Ursule jest chyba moją faworytką i ukochaną postacią. Irene zdecydowanie nie mogłam polubić, była irytująca, kapryśna i zakochana w sobie, nie potrafiła obdarzyć uczuciem nawet swojej własnej córki. Jeśli zaś chodzi o ostatnią bohaterkę czyli Veronicę, to chociaż teoretycznie była najbardziej aktywną bohaterką i robiła najwięcej, to nie do końca ją polubiłam, nie potrafiłam też zrozumieć niektórych jej decyzji. Kolejnym powtarzającym się wątkiem jest konflikt bohaterek – czarownic z chrześcijaństwem i fanatyzm religijny, czyli coś o czym z jakiegoś powodu czytam od kilku miesięcy(tak jakoś wyszło). I chociaż ja w sumie lubię ten motyw, tak tutaj był on dla mnie opisany krótko i płytko, wiemy tylko tyle, że źli pastorzy chcą zmusić nasze bohaterki do wyrzeczenia się czarów. Zabrakło mi pogłębienia tematu. Oraz, jak pisałam u góry, silnych postaci męskich.

Akcja zaczyna się w roku 1821, by ostatecznie doprowadzić nas do II wojny światowej, podczas której moce czarownic odegrają istotną rolę. Mamy tu połączenie fantastyki z historią, a nawet wątek domniemanych czarodziejskich mocy Elżbiety, żony króla Jerzego. Ponieważ jest to zabieg literacki i takie mamy uniwersum, a magia występowała w powieści od początku, nie czepiam się. Lubię czytać o II wojnie światowej, jakkolwiek źle to nie brzmi, aczkolwiek ostatnio jednak zaczynam się skłaniać ku wcześniejszym epokom, zwłaszcza, jeśli mamy mieć wątki magiczne. Zabrakło mi zagłębienia się w temat wojny, ale także jako Polkę ubodło mnie przedstawienia sytuacji Anglików podczas II wojny jako najwyższej tragedii, w pewnym momencie nawet pojawia się stwierdzenie, że to Anglicy ucierpieli najbardziej. Owszem, Wielka Brytania była bombardowana, owszem, być może, gdyby Hitler wygrał wojnę spełniłaby się wizja, której tak obawiała się Veronica, ale porównywanie tego z sytuacją okupowanych krajów jest dla mnie co najmniej dziwna i nieodpowiednia. Dwudziesty wiek zabrał jednak trochę tej magii i czaru całej opowieści, podobnie jak przeniesienie akcji z krajów celtyckich(mieliśmy Bretanię, Walię i Kornwalię, która została opisana bardzo pięknie) do Londynu. Stolice i wielkie miasta są wszędzie, natomiast akcja na prowincji czy w miejscach nie aż tak rozreklamowanych zawsze ma u mnie dużego plusa. Natomiast tutaj londyński gwar zabił tą magię jaką miały w sobie wrzosowiska, klify czy ruiny starych zamków. Poza tym nie rozumiem jednej kwestii – dlaczego główne bohaterki odprawiają typowe celtyckie rytuały, skoro podobno są Cygankami?

Mimo wad ,,Tajemnej historii czarownic”, nie powiem, że to zła książka. Wręcz przeciwnie, to książka bardzo dobra i klimatyczna, jestem pewna, że w mojej pamięci zostaną jednak plusy tej książki i kiedyś do niej wrócę. Wam natomiast szczerze ją polecam, zwłaszcza, jeśli lubicie takie magiczne, mistyczne klimaty.

,, Wszystko ma swoją cenę(…) Magia także.(…) Zwłaszcza magia.”

*No i jeszcze piękna, subtelna okładka.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Hańba

8/10 - bardzo dobra. Podstarzały profesor wykładający na jednym z uniwersytetów postapartheidowego RPA zbiegiem niefortunnych okoliczności zostaje wyr...

zgłoś błąd zgłoś błąd