Skąd się biorą Holendrzy?

Tłumaczenie: Barbara Gutowska-Nowak
Seria: Mundus
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
6,86 (14 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
4
7
6
6
2
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Why the Dutch are Different: A Journey into the Hidden Heart of the Netherlands
data wydania
ISBN
9788323344018
liczba stron
352
język
polski
dodała
elfijka

Oto Holandia. Kraj, który wszystko zawdzięcza sam sobie. Poczynając od ukształtowania terenu, formowanego przez nieustającą walkę z wszechobecną wodą o każdy metr suchego gruntu, po wysoki wzrost jego mieszkańców, którzy należą do największych miłośników nabiału (i piwa) na świecie. W takim kraju Anglik Ben Coates, przed laty utknął na lotnisku i został już na stałe. Chcąc poznać swoją nową,...

Oto Holandia. Kraj, który wszystko zawdzięcza sam sobie. Poczynając od ukształtowania terenu, formowanego przez nieustającą walkę z wszechobecną wodą o każdy metr suchego gruntu, po wysoki wzrost jego mieszkańców, którzy należą do największych miłośników nabiału (i piwa) na świecie.

W takim kraju Anglik Ben Coates, przed laty utknął na lotnisku i został już na stałe. Chcąc poznać swoją nową, przybraną ojczyznę, autor wyrusza w podróż w dwóch wymiarach, tak geograficznym, jak i historycznym. Odwiedza tętniące życiem doki, monumentalne tamy i malownicze miasteczka, odkrywając źródła holenderskich zwyczajów i tradycji. Zbiera wiedzę o rozmaitych dziedzinach życia i tworzy z nich swego rodzaju „podręcznik kulturowy” - od religii i legendarnej wręcz tolerancji po narkotyki i szaleńcze zabawy karnawałowe.

Wszystko aby zrozumieć, skąd się wzięli Holendrzy.

 

źródło opisu: https://www.wuj.pl/page,produkt,prodid,3118,strona...(?)

źródło okładki: https://www.wuj.pl/page,produkt,prodid,3118,strona...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 71
DO_DZIEŁA | 2018-10-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 października 2018

(...) Na czwartej stronie okładki "Skąd się biorą Holendrzy" zostali nazwani „podręcznikiem kulturowym”. Podoba mi się ta kategoria, bo mamy do czynienia z książką, która wykracza poza literaturę podróżniczą, nie jest klasycznym reportażem, a jej autor, w usiłowaniu zrozumienia tego narodu za wysoko stawia sobie poprzeczkę, by uznać ją za dziennik czy prozę wspomnieniową. Ben Coates – Brytyjczyk z urodzenia, a – od kilku lat – Holender z wyboru, były autor mów politycznych i doradca, z godnym podziwu uporem poznaje geografię i historię nowej ojczyzny. Relacjonuje podróże w różne zakątki kraju oraz udział w lokalnych uroczystościach i wydarzeniach, opatrując je komentarzem, w którym swobodnie operuje wiedzą z zakresu historii, religii, kultury i polityki Holandii.

Kiedy Coates – przypadkiem! – trafia do Holandii, jego pojęcie o tym kraju nie jest większe niż przeciętnego Europejczyka. Wiatraki, tulipany, rowery, chodaki i ser, duuużo sera. Legalna, uprawiana na szeroką skalę prostytucja i łatwy dostęp do narkotyków. Postanawiając osiedlić się w Rotterdamie na dłużej, oczywistością staje się dla niego konieczność poznania nieznanej kultury. Już w pierwszych tygodniach pobytu na obczyźnie Coates podejmuje naukę niderlandzkiego, znajduje pracę i podróżuje. Przejeżdża i przepływa Holandię wzdłuż i wszerz, nabywając wiedzę, której nie powstydziłby się rdzenny mieszkaniec nizinnego kraju. Każda podróż staje się inspiracją do poszerzania horyzontów, a czasem zupełnie na odwrót – przeczytawszy lub usłyszawszy jakąś ciekawą anegdotę, autor decyduje się na wycieczkę. Coates opisuje dzieje Holandii – kraju od zawsze zmagającego się z żywiołem wody, zamieszkiwanego przez mistrzów żeglugi i odkrywców, kraju protestancko-katolickich wojen, który posiadał wiele kolonii, kraju głęboko naznaczonego II wojnę światową. Odkrywa także czarne karty historii Królestwa Niderlandów – handel niewolnikami w epoce kolonialnej i kobietami masowo trafiającymi do domów publicznych od drugiej połowy XIX wieku oraz kolaborację części Holendrów z hitlerowskim wrogiem. Brytyjczyk podejmuje także kwestię tolerancji (seksualnej, religijnej, światopoglądowej) i szeroko idących swobód – leseferystycznego podejścia do seksu za pieniądze, łagodnych przepisów dotyczących konsumpcji narkotyków, prawa do eutanazji i tłumaczy, dlaczego obecna jest tendencja do ich ograniczania.

(...) Odkrywanie Holandii jest dla Coatesa przygodą, a nie przykrym obowiązkiem. Czytając książkę widać, że autor świetnie się bawił, kiedy ją pisał. Oprócz przedstawienia ważnych dla zrozumienia holenderskiej tożsamości wydarzeń z przeszłości, gromadzi mnóstwo zaskakujących obcokrajowców smaczków z kraju tulipanów. Wspomina o wiatrakach, których skrzydła służyły kiedyś do sąsiedzkiej komunikacji oraz o ogromnej rodzinności Holendrów organizujących urodzinowe „party w kręgu”. Opisuje holendersko-belgijskie miasteczko (lub miasteczka), w którym (lub których) na półtorakilometrowym odcinku kilkanaście razy można przekraczać międzynarodowe granice czy świąteczny zwyczaj morusania twarzy na czarno na cześć Czarnego Piotrusia i Sinterklassa (pierwowzoru Świętego Mikołaja), przez który zarzuca się Holendrom rasizm. Coates zainteresował mnie nawet historią holenderskiej piłki nożnej i koncepcją futbolu totalnego, mimo że sport to nie moja bajka.

PRZECZYTAJ CAŁĄ RECENZJĘ NA BLOGU: http://dodziela.com.pl/2018/10/13/skad-sie-biora-holendrzy-ben-coates/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kwestia wiary

Może to kwestia panujących upałów... Wenecja skwar. Gorąco. Puuufff... upał przez całą książkę. W sumie jedyne co pamiętam, to te upały. Żar i skwar....

zgłoś błąd zgłoś błąd