Jestem bratem NN

Tłumaczenie: Monika Woźniak
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
6,57 (14 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
3
7
4
6
4
5
0
4
0
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sono il fratello di XX
data wydania
ISBN
9788365613554
liczba stron
110
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
tree

Najcelniejszą, a zarazem najbardziej zwięzłą charakterystykę twórczości Fleur Jaeggy dał Josif Brodski, gdy w recenzji jej mikropowieści „Szczęśliwe lata udręki“ napisał: „Lektura trwa około czterech godzin; pamięć o książce pozostaje na resztę życia“. Nic zatem dziwnego, że rosyjski noblista jest bohaterem jednego z zawartych w niniejszym tomie opowiadań, poświęconego samotności i nostalgii...

Najcelniejszą, a zarazem najbardziej zwięzłą charakterystykę twórczości Fleur Jaeggy dał Josif Brodski, gdy w recenzji jej mikropowieści „Szczęśliwe lata udręki“ napisał: „Lektura trwa około czterech godzin; pamięć o książce pozostaje na resztę życia“. Nic zatem dziwnego, że rosyjski noblista jest bohaterem jednego z zawartych w niniejszym tomie opowiadań, poświęconego samotności i nostalgii imigranta. „Jestem bratem NN“ (2014, Premio Letterario Giuseppe Tomasi di Lampedusa) to zbiór dwudziestu króciutkich tekstów, z których każdy jest tak nasycony treścią, że mógłby się stać zaczątkiem obszernej powieści. To zarazem seria portretów osób, które z racji swoich cech indywidualnych są skazane na depresję i odosobnienie. W opowiadaniach mieszają się elementy fantazji, ułamki wspomnień i impresji, stopione w stylu określanym przez krytyków jako Übersprung. To niemieckie słowo oznacza nagły przeskok, na pozór niepowiązany z kontekstem, będący nieodkrytą tajemnicą zarówno ludzkiego zachowania, jak i – czego dowodzi twórczość Fleur Jaeggy – literatury. W opowiadaniu Agnes znajdujemy określenie „spokój narzucony przemocą“ i takie właśnie pozorne oksymorony (także sytuacyjne, jak na przykład zwiedzanie muzeum Auschwitz oczami niewidomej) są znakiem rozpoznawczym tej autorki, dążącej do uchwycenia całej złożoności świata ludzkich doznań, w którym sprzeczności i obsesje są czymś tak naturalnym jak powietrze, a tragedia nieraz przybiera odcień absurdu.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1619

Dziesiątki małych światów

Niektóre książki, moi Państwo, czyta się przede wszystkim po to, żeby pobudzić intelekt – zdarzają się wśród eseistów i filozofów obdarzeni świetnym piórem literaci, to fakt, ale nadrzędny cel ich pracy jest jasny. Inne czyta się po to, żeby pobudzić wyobraźnię – sam przez długi czas przedzierałem się przez całe mnóstwo fantastyki, bo obiecuje w tym względzie najwięcej (choć, niestety, często są to obietnice czcze). Są też takie, które czyta się po to, żeby poprawić sobie nastrój – o tych nie mogę się wypowiedzieć, bo specjalizuję się w ponuractwie. Istnieją w końcu książki, które czyta się, żeby zwątpić w utarte prawdy, stracić pewność, poczuć niepokój – do tej kategorii z całą pewnością zalicza się „Jestem bratem NN”.

 

Dodam od razu, że ów niepokój niesiony przez zbiór miniatur Fleur Jaeggy nie ma nic wspólnego ze strachem typowym dla horroru czy powieści gotyckiej; niekiedy autorka zahacza o nadnaturalną grozę, ale zwykle jest ona ubocznym skutkiem rozwoju narracji, a nie celem samym w sobie. Pierwszym zadaniem, jakie stawia sobie szwajcarska pisarka, jest wywołanie u czytelnika metafizycznego dyskomfortu. W tych tekstach wszystko może się zdarzyć: samobójcy mają prawo do kontynuowania egzystencji, wiszące na ścianach obrazy ożywają, a porzucone dzieci dojrzewają błyskawicznie, aby mścić się na rodzicach.

Czy w takim razie to groteska? Raczej nie, bo Jaeggy nie piętrzy wydarzeń, aby uzyskać absurd, nigdy nie sięga po najmroczniejszy choćby komizm, nie próbuje...

Niektóre książki, moi Państwo, czyta się przede wszystkim po to, żeby pobudzić intelekt – zdarzają się wśród eseistów i filozofów obdarzeni świetnym piórem literaci, to fakt, ale nadrzędny cel ich pracy jest jasny. Inne czyta się po to, żeby pobudzić wyobraźnię – sam przez długi czas przedzierałem się przez całe mnóstwo fantastyki, bo obiecuje w tym względzie najwięcej (choć, niestety, często są to obietnice czcze). Są też takie, które czyta się po to, żeby poprawić sobie nastrój – o tych nie mogę się wypowiedzieć, bo specjalizuję się w ponuractwie. Istnieją w końcu książki, które czyta się, żeby zwątpić w utarte prawdy, stracić pewność, poczuć niepokój – do tej kategorii z całą pewnością zalicza się „Jestem bratem NN”.

 

Dodam od razu, że ów niepokój niesiony przez zbiór miniatur Fleur Jaeggy nie ma nic wspólnego ze strachem typowym dla horroru czy powieści gotyckiej; niekiedy autorka zahacza o nadnaturalną grozę, ale zwykle jest ona ubocznym skutkiem rozwoju narracji, a nie celem samym w sobie. Pierwszym zadaniem, jakie stawia sobie szwajcarska pisarka, jest wywołanie u czytelnika metafizycznego dyskomfortu. W tych tekstach wszystko może się zdarzyć: samobójcy mają prawo do kontynuowania egzystencji, wiszące na ścianach obrazy ożywają, a porzucone dzieci dojrzewają błyskawicznie, aby mścić się na rodzicach.

Czy w takim razie to groteska? Raczej nie, bo Jaeggy nie piętrzy wydarzeń, aby uzyskać absurd, nigdy nie sięga po najmroczniejszy choćby komizm, nie próbuje reinterpretować psychomachii i nie intensyfikuje kontrastów; po prostu głęboko deformuje rzeczywistość. Dla ostatecznego efektu, jaki wywołują jej teksty, kluczowa jest ich długość – zdecydowana większość liczy mniej niż pięć stron (na cały zbiór składa się dwadzieścia miniatur na nieco ponad stu stronach, w tym tylko jedna dłuższa niż dziesięć), a pisarka raczej nie lubi zatrzymywać się w pół słowa; każda opowiastka ma wyraźnie zaznaczone początek i koniec, choć mocne puentowanie nie leży w zwyczaju autorki. Błyskawicznie zanurzenie w świecie wykreowanym przez Jaeggy przypomina mroczny majak o poranku, kiedy śniący już powoli przekonuje się o tym, że to wszystko nie dzieje się naprawdę – ale jeszcze przeżywa wszystko intensywnie. Po kilku ekstremalnych chwilach następuje oczywiście wynurzenie, a ów świat pęka jak mydlana bańka, lecz następny już czai się za zagiętym rogiem kartki.

Wyjątkowo ważny element „Jestem bratem NN” stanowi język, co wynika ze sposobu opowiadania, jaki przyjęła Szwajcarka: w przypadku tak krótkich tekstów wciągająca, poplątana fabuła nie może ukryć wad stylu; ten bez przerwy znajduje się na cenzurowanym. Na szczęście Jaeggy – pisząca, co ciekawa, po włosku – pióro ma bardzo sprawne. Oszczędne, to fakt, ale raczej lapidarne niż ubogie; kilka słów celnego opisu zastępuje u niej potoczyste akapity. Szczególną cechą stylu pisarki jest sposób, w jaki radzi sobie z pisaniem o samotności – pojedynczymi zdaniami, oczywiście, ale mimo to z wielką liryczną mocą. Zresztą cytat będzie najlepszym dowodem tej tezy: Osoby samotne często boją się okazać swoją samotność. Czasami się jej wstydzą. Nikt im niczego nie zarzuca, ale osoba samotna jest jak wrak statku, któremu najpierw pozwala się dryfować, a potem zatonąć. Porównanie z najwyższej półki, choć, jeśli chodzi o pojedyncze sformułowania to moim faworytem jest to zamykające „Odwiedziny”: Dokonała się ceremonia nieistnienia.

„Jestem bratem NN” można porównać do paczki pełnej zimnych ogni: przygoda z pojedynczym fajerwerkiem nie trwa długo, oferuje jednak całkiem sporo oślepiających iskier. A w dodatku zawsze można sięgnąć po następny, który będzie równie efektowny. Podobnie ma się sprawa z miniaturami Fleur Jaeggy – kończą się szybko, ale przed tym końcem wypalają z wdziękiem.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (68)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6568
allison | 2018-03-01
Przeczytana: 01 marca 2018

„Jestem bratem NN” to zbiór krótkich opowiadań, które porażają siłą przekazu i zaskakującymi puentami. Oszczędny język i ekonomia słowa robią na czytelniku większe wrażenie niż majestatyczne opisy lub barokowe rozdzieranie szat.

Fleur Jaeggy zaskakuje swoją prozą od pierwszych stron. Książkę otwiera tytułowy utwór, który wprowadza w atmosferę dominującą w zbiorze. To niepokój, poczucie zagrożenia, wyalienowania, osamotnienia, niezrozumienia…

Spotykamy tu różnych bohaterów, którzy żyją w odmiennych czasach i miejscach. Łączy ich aura niedopowiedzeń, które bardzo emocjonalnie oddziałują na odbiorcę. Większość postaci ma charakter fikcyjny, ale autorka wprowadziła też sylwetki pisarzy: Josifa Brodskiego i Olivera Sacksa.
Poświęcone im utwory to rodzaj impresji, które można odczytać nie tylko jako zdania poświęcone wybranym twórcom, gdyż proza Fleur Jaeggy wybiega znacznie dalej, pozwalając doszukiwać się ukrytych sensów, bliskich każdemu człowiekowi.

Autorka zbioru nieraz...

książek: 555
LelandLester | 2018-03-25
Na półkach: Przeczytane

[Proza narzucona charyzmą]

To bardzo specyficzny zbiór, z utworami, których z pewnością nie pisano pod linijkę; ich niesztampowość oraz fakt odcinania się od tego, co oferuje nam dzisiejszy rynek wydawniczy, sprawia, że wymykają się naszemu poznaniu niczym dopiero co złowiona, szamocząca się wciąż ryba...

"Jestem bratem NN" to najnowszy zbiór opowiadań Fleur Jaeggy - urodzonej w Zurychu, piszącej po włosku szwajcarskiej pisarki, która zalicza się do czołówki literatury europejskiej. Zaczęła pisać, gdy osiągnęła pełnoletność, wcześniej jednak większość czasu spędziła w szkolnych internatach – motyw ten przewija się w jej zbiorze. Tak samo jak znane i autentyczne postacie, jak Josif Brodski (miłośnik jej króciutkich form), Oliver Sacks oraz Ingeborg Bachmann – przyjaciółka Jaeggy, która namówiła ją do wydania pierwszej powieści.

W „Jestem bratem NN” odnajdziemy utwory przede wszystkim o utracie i przemijaniu; o nieprzystawalności i niedojrzałości jednostki. Jednak główne...

książek: 2288
Renax | 2018-03-06
Przeczytana: 03 marca 2018

RECENZJA PREMIEROWA

Książka ukazała się 14 lutego 2018 roku w wydawnictwie Noir sur Blanc. To niezwykłej urody książka. Z piękną okładką, zapowiadającą wspomnienia i głębię treści, cienka objętościowo, ale z racji staranności wydania sugerująca, że przy takiej dbałości to musi być coś wartościowego. Ja się skusiłam. Książka liczy 110 stron, a czytałam ją 2 dni!
Bo nie sposób ją czytać pobieżnie, pomiędzy kawą a kotletem. Składa się na nią 20 portretów ludzi, 20 opowiadań o różnych od siebie osobach. Niektóre mają po 20 stron, a inne zaledwie kilka. Ale zawsze portrety tych osób są dogłębne, nieszablonowe, wbijające w fotel, a przynajmniej na mnie takie wrażenie one sprawiały.
W budowie każdego z opowiadań występował element opisu miejsca i osoby, jakieś zawiązanie konfliktu, jaki był dla danej osoby istotny, charakterystyczny, kształtujący ją, potem następowało rozwinięcie, pogłębienie problemu, zakręt fabularny, w którym czytelnik dowiadywał się czegoś zaskakującego, aż...

książek: 625
jolasia | 2018-06-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Arcyhipnotyczne opowiadania. Proza skondensowana do maksimum. Nie po drodze jej z żadnymi modami i trendami. Osobna. Samoswoja. Wwiercająca się w najgłębsze warstwy naszego psyche. O utracie, o śmierci, o ciemnej stronie życia. Pod pięknym landszaftem Szwajcarii, pod słodkimi obrazkami z krowami na wystrzyżonych jak na makiecie kolejki łąkach, kryje się mrok, ból i cierpienie, nie jakoś specjalnie szwajcarskie, ale po prostu wpisane w nasz ludzki los. A pani Fleur (co za imię!) Jaeggy przepięknie o nich pisze. Myślę, że Olga Tokarczuk z powodzeniem mogłaby zaliczyć niektóre z tych opowiadań do kategorii „opowiadania bizarne“, a to o umarłej siostrze bliźniaczce to już na pewno.

książek: 134
Krzychu | 2018-08-02
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 01 sierpnia 2018

Kupiłem zachęcony reklamą w prasie, przeczytałem i ...zawiodłem się. Poza paroma naprawdę dobrymi opowiadaniami jak np. tytułowe "Jestem bratem NN" czy "Młody mężczyzna i jaszczurka" całokształt jawi się jako typowy depresyjny bełkot i dekonstrukcja. Ciemność, pustka, nicość... ok ale jako droga która prowadzi do czegoś, a tutaj prowadzi do zakładu psychiatrycznego w ostatnim opowiadaniu. Taka droga pogubienia gdzie bożkiem staje się depresja, i ego w samotności, samozatracenie. Beznadzieja, pogubienie i bezsens... taki skutek postmodernizmu pokolenia 68.

książek: 580
Justyna | 2018-07-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 lipca 2018
książek: 86
azw2 | 2018-07-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 lipca 2018
książek: 732
Tomasz | 2018-06-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 czerwca 2018
książek: 551
SlimThugga | 2018-05-12
Przeczytana: 25 czerwca 2018
książek: 244
emulsja | 2018-05-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
zobacz kolejne z 58 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd