Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ludzka skaza

Tłumaczenie: Jolanta Kozak
Cykl: Trylogia amerykańska (tom 3) | Seria: Nike
Wydawnictwo: Czytelnik
7,65 (51 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
7
9
11
8
10
7
12
6
7
5
1
4
1
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Human Stain
data wydania
ISBN
8307029511
liczba stron
558
słowa kluczowe
powieść amerykańska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ewa

Ostatni tom trylogii autorstwa słynnego współczesnego pisarza, po wydanych w Czytelniku poprzednich częściach pt. Amerykańska sielanka i Wyszłam za komunistę. Powieść Ludzka skaza obejmuje lata 90. i ukazuje realia obyczajowe i polityczne tamtych lat.Na kanwie powieści powstał głośny film (polski tytuł Piętno), w którym występują m. in. Nicole Kidman i Anthony Hopkins.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czytelnik

źródło okładki: Wydawnictwo Czytelnik

Brak materiałów.
książek: 4834
orchisss | 2012-05-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 maja 2012

Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać autobiografię Philipa Rotha - nastąpiło wtedy wstydliwe wyznanie, iż jest to pierwsze dzieło autora, które mam okazję czytać. Minęło nieco czasu, sięgnęłam po powieść. Dość niefortunnie wybrałam tytuł, gdyż "Ludzka skaza" okazuje się być ostatnią częścią trylogii (co prawda nieformalnej, ale jednak!), ale przyznam szczerze - nie żałuję. Pozwolę sobie zacytować samą siebie:
"Jak wspomniałam wcześniej, powieść kończy się listem-recenzją napisaną przez jednego z bohaterów powieści Rotha - Nathana Zuckermana. Jest to atak na samego autora, swoiste wylanie wiadra z pomyjami i odbrązowienie wizerunku, który został misternie utkany w części właściwej autobiografii. Jeśli Philip Roth w tak smakowity sposób kończy większość swoich powieści - czuję, że moje czytelnicze serce bardzo go pokocha. Warto też wspomnieć, że "Fakty ..." reprezentują styl pisania, który bardzo lubię, a mianowicie pisanie o Ameryce lat 50., 60., 70. - o tym niepowtarzalnym klimacie, stylu tych lat. Dla mnie idealnych - w literaturze, filmie, sztuce. Wplatanie detali, opisów wydarzeń, które wtedy miały miejsce - chociażby w przypadku "Faktów" zamachu na Martina Luthera Kinga, czy rewolucji '68.
Po lekturze "Ludzkiej skazy" podpisuję się rękoma, nogami i czym tam jeszcze można pod tym, co napisałam w październiku ubiegłego roku. Philip Roth jest doskonałym pisarzem i wiem, że w krótkim czasie stanie się jednym z moich ulubionych.

"Ludzka skaza" to historia Colemana Silka, siedemdziesięciojednoletniego, emerytowanego profesora filologii klasycznej. Poznajemy go w dwa lata po jego rezygnacji z funkcji dziekana, która była skutkiem niesłusznych (jego zdaniem) oskarżeń o rasizm - w trakcie wykładu miał użyć niefortunnego słowa "zmory" (gra słów w j. angielskim - "spooks" oznacza zmorę, ducha, jak również jest kolokwialnym i raczej obraźliwym określeniem Afroamerykanina). Coleman zwierza się sąsiadowi Nathanowiu Zuckermanowi, iż romansuje z dużo młodszą od siebie kobietą - Faunią, która jest zatrudniona jako sprzątaczka na pobliskim uniwersytecie. Faunia jest analfabetką prześladowaną przez byłego męża Lesa. Ten, weteran wojny w Wietnamie, nie potrafi poradzić sobie z traumą i przemienia jej życie w piekło.

Najmocniejszą stroną powieści są zdecydowanie postaci. Wyraziste, dopracowane, nieschematyczne - mówiąc krótko - godne zapamiętania. Narrator powieści - sąsiad Colemana, Nathan, charakteryzuje postaci, rozmawia z nimi, opowiada wiele faktów z ich życia. Nie otrzymujemy gotowego, łatwego do pojęcia obrazu bohaterów - czytając, wyrabiamy sobie o nich opinię, która kilkadziesiąt stron później zostaje zaburzona przez relację z perspektywy innej osoby. Właściwie żaden ze świadków nie może być dać wiarygodnej relacji - możemy równie dobrze uwierzyć jednemu z nich, co spróbować samemu wyciągnąć esencję. Coleman Silk został usunięty z uczelni z powodu rasistowskich poglądów, chociaż sam był ofiarą prześladowań rasowych. Urodził się jako Afroamerykanin i do czasu studiów na uniwersytecie w Waszyngtonie za takiego się uważał. Prześladowania, jakich doznał podczas krótkiego pobytu na uczelni, sprawiły, że do armii wstąpił już jako "biały" (miał karnację, która mogła uchodzić za ciemną - białą lub jasną-czarną). Odciął się od rodziny, nawet jego żona, z którą spędził całe późniejsze życie i miał czwórkę dzieci, nie wiedziała, że jest "czarny". Jedyną osobą, która poznała jego tajemnicę, była Faunia.

Konstrukcja powieści jest na tyle finezyjna, że dosłownie ostatnie kilka stron doprowadza niemal do czytelniczej ekstazy. Wydaje się, że wszystko wiesz, że fabuła poukładała się w głowie, że już nic Cię nie zaskoczy i doczytasz w spokoju do końca i pojawia się wielkie uderzenie. Podobnie, jak w przypadku autobiografii, P. Roth zabawił się czytelnikiem i wywrócił powieść do góry nogami. Bardzo, ale to bardzo lubię takie zabiegi w powieściach. Właściwie wszystkiego w "Ludzkiej skazie" dowiadujemy się z retrospekcji, a wiarygodnym źródłem wydaje się być rozmowa Lesa z Nathanem na ostatnich stronach powieści. I ta właśnie pogawędka wywraca wszystko do góry nogami.

Tytułowa skaza to coś, co ma każdy z nas, nie da się tego uniknąć, czy ukryć. Skazy posiadają też bohaterowie - Coleman ukrywa kolor skóry i rasę, Fiona - jest analfabetką, molestowaną przez ojczyma, pogubioną w życiu, Les - nie może uporać się z traumą po służeniu podczas wojny w Wietnamie, Delfina - młoda i ambitna Francuzka, która robi karierę naukową w USA, nie potrafi znaleźć swojego miejsca pomiędzy byciem uznaną intelektualistką a "zwykłą" kobietą potrzebującą silnego i dominującego mężczyzny. Jak widać, Roth konfrontuje bohaterów ze skazami ducha i ciała. Ludzka skaza to piętno, domieszka czegoś niechcianego, błąd.

Philip Roth w "Ludzkiej skazie" bardzo ostro krytykuje politykę Stanów Zjednoczonych wobec weteranów z Wietnamu. Trudno jest w literaturze amerykańskiej drugiej połowy XX. wieku uciec od tego tematu, jednak jest on zaznaczany mniej lub bardziej. Philip Roth w osobie Lesa pokazuje jak ogromne piętno odcisnęła służba na jego życiu. Powrót do normalności, odbywa się małymi krokami i przy dużym zaangażowaniu osób prywatnych. Pomoc polega m.in. na wspólnych wizytach w azjatyckich restauracjach, odszukiwania nazwisk kolegów, którzy zginęli na służbie na Vietnam Veterans Memorial, nazywanym Ścianą. Autor serwuje nam bardzo sugestywny i mocny obraz tego, co dzieje się w głowie osoby dotkniętej doświadczeniem wojny w Azji Południowo-Wschodniej.

"Ludzka skaza" to wielopłaszczyznowa powieść o życiowych rozbitkach, ludziach napiętnowanych tytułową skazą. Konsekwencje dawno podjętych decyzji, kłamstwa, ciężar winy - to wszystko krąży wokół bohaterów. Wyraziste postaci, portretowane, jak w każdej dobrej powieści, poprzez banalne sytuacje i historie. Ludzie wmanewrowani w wielką historię, wszechobecne paralele - ta powieść jest naprawdę jedną z lepszych, które ostatnio czytałam. Polecam gorąco!

Recenzja została uprzednio umieszczona na moim blogu bazgradelko.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jedes Kind ist mein Einziges

Takich rodzin jak Carlebachowie było niewiele. Niełatwo łączyć funkcję rabina z wychowaniem dzieci, pomocą społeczną i pisaniem, jednak Dr. Joseph Car...

zgłoś błąd zgłoś błąd