Samotnia I

Tłumaczenie: Tadeusz Jan Dehnel
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,89 (141 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
26
9
26
8
30
7
37
6
14
5
6
4
1
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bleak House
data wydania
ISBN
9788381161848
liczba stron
655
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Nelyt

Wielu – wśród nich Vladimir Nabokov i G.K. Chesterton – określa „Samotnię” najlepszą i najbardziej dojrzałą powieścią Charlesa Dickensa, a Stephen King zalicza ją do swoich dziesięciu ulubionych książek. Przede wszystkim jest to oparta na prawdziwych sądowniczych przypadkach historia o bezwzględnym działaniu absurdalnego brytyjskiego prawa, na pierwszy plan wysuwają się w niej jednak kobiece...

Wielu – wśród nich Vladimir Nabokov i G.K. Chesterton – określa „Samotnię” najlepszą i najbardziej dojrzałą powieścią Charlesa Dickensa, a Stephen King zalicza ją do swoich dziesięciu ulubionych książek.

Przede wszystkim jest to oparta na prawdziwych sądowniczych przypadkach historia o bezwzględnym działaniu absurdalnego brytyjskiego prawa, na pierwszy plan wysuwają się w niej jednak kobiece losy. Wprowadzenie rozdziałów pisanych z perspektywy Esther Summerson, sieroty z nizin społecznych, jest niezwykle nowatorskim chwytem w wiktoriańskiej prozie.

Zarówno wyjątkowa konstrukcja jak i społeczno-prawnicza tematyka czynią tę powieść zaskakująco współczesną. Doczekała się wielu adaptacji scenicznych, radiowych oraz telewizyjnych, i wciąż zyskuje uznanie czytelników.

 

źródło opisu: http://www.zysk.com.pl/nowosci%2C-zapowiedzi/samot...(?)

źródło okładki: http://www.zysk.com.pl/nowosci%2C-zapowiedzi/samot...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 605

Ponadczasowa inspiracja

Nie mogę pozbyć się wrażenia, że czasem recenzja to po prostu za mało. Już sam fakt, że na stronie czy dwóch dokonuje się oceny kilkuset stronicowej książki jest odrobinę szalony. Jednak właśnie tak jest i co zaskakujące, często się udaje. Mimo to trafiają się chwile, w których nawet ogromne bastiony słów zdają się tak naprawdę niczym. Mogą być trafne, świetnie skonstruowane, dopieszczone, ale i tak nawet nie dotkną tego z czym recenzent miał do czynienia.

Wstęp ten nie powinien dziwić jeśli przedmiotem recenzji jest grubo ponad tysiącstronicowa pozycja. Przez wielu wielkich pisarzy uważana za arcydzieło i nieskończone źródło inspiracji. Mowa o „Samotni”, najobszerniejszym dziele Charlesa Dickensa, która biorąc za punkt zapalny toczący się od wielu lat sądowy spór Jarndyce kontra Jarndyce postanowił opowiedzieć o angielskiej rzeczywistości środka dziewiętnastego wieku.

Choć proces jest tu glebą, na której wyrastają poszczególne fabularne strąki, tak naprawdę to wyłącznie pretekst, by opowiedzieć o ludziach. Ukazać spektrum ówczesnego społeczeństwa przez pryzmat zarówno uprzywilejowanych warstw, ale też maluczkich, bądź dobijających się do czegoś, co moglibyśmy nazwać klasą średnią. W tym tyglu opisowym nikt nie może czuć się pominięty. Każda rzeczywistość ma swój czas i każda odkrywa swoje prawdziwe oblicze.

Patrząc na rozmach i mnogość perspektyw można odnieść wrażenie, że powieść Dickensa jest czymś na wzór monumentalnej opery mydlanej. Jednakże jakkolwiek to określenie...

Nie mogę pozbyć się wrażenia, że czasem recenzja to po prostu za mało. Już sam fakt, że na stronie czy dwóch dokonuje się oceny kilkuset stronicowej książki jest odrobinę szalony. Jednak właśnie tak jest i co zaskakujące, często się udaje. Mimo to trafiają się chwile, w których nawet ogromne bastiony słów zdają się tak naprawdę niczym. Mogą być trafne, świetnie skonstruowane, dopieszczone, ale i tak nawet nie dotkną tego z czym recenzent miał do czynienia.

Wstęp ten nie powinien dziwić jeśli przedmiotem recenzji jest grubo ponad tysiącstronicowa pozycja. Przez wielu wielkich pisarzy uważana za arcydzieło i nieskończone źródło inspiracji. Mowa o „Samotni”, najobszerniejszym dziele Charlesa Dickensa, która biorąc za punkt zapalny toczący się od wielu lat sądowy spór Jarndyce kontra Jarndyce postanowił opowiedzieć o angielskiej rzeczywistości środka dziewiętnastego wieku.

Choć proces jest tu glebą, na której wyrastają poszczególne fabularne strąki, tak naprawdę to wyłącznie pretekst, by opowiedzieć o ludziach. Ukazać spektrum ówczesnego społeczeństwa przez pryzmat zarówno uprzywilejowanych warstw, ale też maluczkich, bądź dobijających się do czegoś, co moglibyśmy nazwać klasą średnią. W tym tyglu opisowym nikt nie może czuć się pominięty. Każda rzeczywistość ma swój czas i każda odkrywa swoje prawdziwe oblicze.

Patrząc na rozmach i mnogość perspektyw można odnieść wrażenie, że powieść Dickensa jest czymś na wzór monumentalnej opery mydlanej. Jednakże jakkolwiek to określenie zostało przez ostatnie lata wyświechtane, tak u angielskiego klasyka jest znakomitym sposobem na to, by poruszać się pośród różnorodnych bohaterów i wydarzeń, które wbrew telewizyjnym tasiemcom mają wielkie znaczenie i nie polegają na mieszaniu herbaty przez kilkanaście epizodów.

Taki a nie inny koncept z pewnością wpływa na dynamikę całej powieści, a ta trzeba powiedzieć, jest imponująca. Minęło już tyle lat od jej powstania, tymczasem mimo realiów tego okresu, co wiąże się z pewnymi cechami języka, wciąga niepomiernie. Wynika to między innymi z faktu, że autor jest twórcą czującym obraz niczym oko najlepszej kamery. Gdy opowiada o mgle, można poczuć, jak oplatają nas jej tumany. Jeśli skupia się na jakimś szczególe, przenosimy się do kina, gdzie operator przybliża nam niezwykle istotny drobiazg.

Innym powodem ponadczasowości tej pozycji są z pewnością postaci, a w zasadzie ostrość i wyrazistość z jaką są przybliżane. Nieistotne czy są to persony pozytywne czy też negatywne, będące na pierwszym planie, a może trochę z boku. Twórca „Opowieści o dwóch miastach” tak misternie tka ich charaktery i cechy szczególne, że potrzebuje zaledwie chwili, by je przybliżyć, a potem zatopić w naszej wyobraźni.

Nie idzie przy tym na łatwiznę i mimo że znajdziemy tu portrety, które jednoznacznie idą w stronę zła czy dobra, tak wiele osób skrywa w sobie więcej niż możemy się tego spodziewać. Największy poczciwiec może paść ofiarą długoletniego procesu. Zatwardziały arystokrata broniący swojej odrębności okazać serce i miłość w momencie najwyższej próby. Do tego Dickens ma pazur i z ironiczną lubością rozprawia się z wszelkimi pozorami. Egoizmu pod płaszczykiem dobroczynności, ignorancji wobec słabszych, kombinatorstwa i kunktatorstwa czy zwyczajnej zawiści skrywanej za szerokimi uśmiechami.

Co bardzo ważne przy całej świadomości, że struktura społeczeństwa daleka jest od równowagi i uczciwości, nie ma tu popadania w smutki i egzaltację. Autor co prawda widzi wszelkie niedopatrzenia, ale nie pozwala by pesymizm przesłonił to, co dobre. Wbrew często urągającym warunkom bytowym jest tu miejsce na oddanie, opiekę i wiarę w to, że zawsze znajdą się jednostki o ogromnym sercu, dzięki którym malutcy poczują się trochę lepiej, a ściskani przez protegowanych czy rodzinę dostaną swoją szansę na wolność i samodzielne życie.

Być może, a nawet i na pewno powyższe słowa to zbyt mało, by oddać wspaniałość jaką niewątpliwie jest „Samotnia”. Nie bez powodu Stephen King czy J.K. Rowling czerpali z niej inspirację. To pozycja porywająca mimo upływu lat, prosta i pełna kontekstów jednocześnie. Złożona w swej przystępności i zabierająca w wspaniałą, na poły nostalgiczną podróż. Charles Dickens pokazuje w niej swój geniusz, który nic nie traci mimo upływu lat. Czasy się zmieniają, ale uczucia pozostają te same i wybitny autor znakomicie umie to odzwierciedlić na kolejnych stronach. Myślę, że w wypadku gdy dostajemy do ręki przepiękne, pieczołowicie wykonanie najnowsze wydanie w dwóch tomach, ogromnym nietaktem byłoby zostawić je na półce księgarni. To istny wzór na to, jak powinno się traktować klasykę i oddać szacunek jej wielkości.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1844)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6667
allison | 2018-03-12
Przeczytana: 11 marca 2018

RECENZJA DOTYCZY OBU TOMÓW

Wznowienie przez Wydawnictwo Zysk i S-ka „Samotni” Charlesa Dickensa okazało się strzałem w dziesiątkę. Czekało na to bowiem wielu czytelników, gdyż stare wydania osiągały w ostatnich latach na różnych portalach aukcyjnych niebotyczne ceny!

„Samotnię” uznaje się za największe epickie dokonanie autora. Podzielam to zdanie, tym bardziej, że całość liczącą niemal 1400 stron pochłonęłam w trzy dni, delektując się każdą stroną i każdym zdaniem.
O czym jest ta powieść? Na pewno trudno wyjaśnić to w kilku czy kilkunastu zdaniach, gdyż to dzieło napisane z ogromnym rozmachem, wielowątkowe i podejmujące ważkie tematy z czasów współczesnych autorowi.

Niewątpliwą ciekawostką jest dwutorowa narracja – w czasach autora prawdziwa rzadkość. Dzięki narratorowi wszechwiedzącemu i pierwszoosobowemu mamy okazję poznać różne wydarzenia i ich uczestników z dwóch perspektyw.

Główną bohaterką (i narratorką) okazuje się Esther Summerson, sierota wychowywana przez surową...

książek: 6667
allison | 2018-03-12
Przeczytana: 11 marca 2018

RECENZJA DOTYCZY OBU TOMÓW

Wznowienie przez Wydawnictwo Zysk i S-ka „Samotni” Charlesa Dickensa okazało się strzałem w dziesiątkę. Czekało na to bowiem wielu czytelników, gdyż stare wydania osiągały w ostatnich latach na różnych portalach aukcyjnych niebotyczne ceny!

„Samotnię” uznaje się za największe epickie dokonanie autora. Podzielam to zdanie, tym bardziej, że całość liczącą niemal 1400 stron pochłonęłam w trzy dni, delektując się każdą stroną i każdym zdaniem.
O czym jest ta powieść? Na pewno trudno wyjaśnić to w kilku czy kilkunastu zdaniach, gdyż to dzieło napisane z ogromnym rozmachem, wielowątkowe i podejmujące ważkie tematy z czasów współczesnych autorowi.

Niewątpliwą ciekawostką jest dwutorowa narracja – w czasach autora prawdziwa rzadkość. Dzięki narratorowi wszechwiedzącemu i pierwszoosobowemu mamy okazję poznać różne wydarzenia i ich uczestników z dwóch perspektyw.

Główną bohaterką (i narratorką) okazuje się Esther Summerson, sierota wychowywana przez...

książek: 3382
FannyBrawne | 2018-06-27

Uwaga: Mam książkę w innym, starym, zbiorowym wydaniu, więc oceniam ,,Samotnię” jako całość.

Esther Summerson jest wychowywana przez surową ciotkę. Nie wie nic o swoich rodzicach, poza złowrogim stwierdzeniem ciotki, że jej matka zhańbiła rodzinę. Życie Esther zmienia się, gdy po śmierci ciotki zostaje wychowanicą zamożnego Johna Jarndyce’a, który zapewnia jej edukację, a później zabiera do swojego domu, tytułowej Samotni. W Samotni Esther zazna ciepła, bliskości, troski swojego opiekuna oraz przyjaźni dwójki jego wychowanków – Ady i Richarda. Jednak stanie się też świadkiem rozpaczliwego trwającego od lat procesu sądowego Jarndyce przeciw Jarndyce, który stanie na przeszkodzie młodzieńczemu uczuciu Ady i Richarda. Jak zakończy się proces? Czy Richardowi uda się zdobyć pieniądze i niezależność? Czy Esther pozna tajemnicę swojego pochodzenia? Odpowiedzi na te pytania udzieli nam ta ponad tysiącstronnicowa powieść.

,,Samotnia” jest powieścią społeczno – obyczajową i zdecydowanie...

książek: 595
elapior | 2018-06-03
Na półkach: E-book, Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 03 czerwca 2018

Jestem po lekturze pierwszego tomu i muszę przyznać, że początkowo nie było łatwo. Do stylu Dickensa musiałam się przyzwyczajać przez prawie 200 stron.
Pamiętam, że kiedyś (a było to dawno temu) uwielbiałam Jego powieści i styl mi jakoś nie przeszkadzał. Pewnie to ciężar naszych czasów obciąża mózg :)
Wstyd się przyznać ale Samotnia to powieść, której nie znałam zupełnie, nawet z licznych ponoć adaptacji filmowych.
Powieść powstała w 1827 lub 1830 roku. Język jakim posługiwał się pisarz jest w swojej finezji trudny dla obecnego "czytacza". Jednak bardzo namawiam do zmierzenia się z Samotnią bo to dzieło ponadczasowe. Myślę, że za 100 lat też będzie miało się dobrze wśród czytelniczej braci. Trzeba się tylko przyzwyczaić i nie poddawać po pierwszych stronicach.
Akcja Samotni krąży wokół fikcyjnej sprawy Jarndyce i Jarndyce. W tej kwestii ispiracją dla Dickensa były dwie głośne wówczas i największe, długoletnie sprawy sądowe, które rozpoczęły się i trwały za życia pisarza. Jedna...

książek: 317
Sinuhe | 2013-08-11
Na półkach: Przeczytane

Cóż mam powiedzieć, mam ewidentną słabość do tego typu powieści :) Wiem, wiem... może nie świadczy to najlepiej o mojej dojrzałości czytelniczej, ale lubię czasem się jej wyrzec na rzecz lektury tak przyjemnej. Więc warto.

Książkę pochłaniałam z przyjemnością. Ilość stron robi wrażenie. A dlaczego ich tak wiele? Bo wydaje się, że Dickens nie potrafi wprowadzić postaci banalnej, niczym się nie wyróżniającej, zwykłej. Każda z osób, która zostaje wprowadzona na scenę, jest tak "odmalowana" słowem, zwłaszcza jej charakter, zalety, słabostki, maniery, temperament, że już po chwili pełne jej wyobrażenie kroczy z nami poprzez kolejne strony powieści. Aż momentami mnie to złościło. Bo było pragnienie poznawania dalej ciekawej historii, a tu kolejny szczegółowy rys kolejnej postaci, nawet takiej której wpływ na akcję i znaczenie był znikomy.

Dziękuję Panie Dickens za przyjemnie spędzony czas z Pana książką :)

książek: 595
elapior | 2018-06-22
Na półkach: E-book, Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 22 czerwca 2018

II tom za mną. Teraz więc mam prawo należeć do grona osób uznających Samotnię za dzieło wybitne. Niemniej potrafię zrozumieć, że wielu nie przypadło ono do gustu. Wymaga bowiem cierpliwości z uwagi na objętość i zrozumienia specyficznej stylistyki Dickensa. Przyznam jednak, że jedna z opinii na LC doprowadziła mnie do furii swoim bezsensem, ignorancją i totalną niesprawiedliwością, określając Samotnię jako "opasłe romansidło", którym NIE jest. Przykro czytać takie głupoty.
Samotnię trzeba poznać bo to jest lektura znakomita.
Serdecznie polecam

książek: 581
Grot | 2018-10-16
Na półkach: Przeczytane

„PROCES ZOSTAWIA PIĘTNO NA WSZYSTKICH”

Powyższy cytat z książki może stanowić jej istotę, gdyż przez całą powieść wlecze się monotonnie proces sądowy, który stanowi tło działań jej bohaterów. Bezsprzecznie Dickens dokonał w ten sposób krytyki instytucji sądownictwa, ludzkich działań...

Główna bohaterka zdaje się nawiązywać imieniem do starotestamentowej Księgi Estery. Obie kobiety są przybranymi córkami opiekunów, a także doznają sporych zaszczytów.. Dickensowska Estera jest dziewczyną do której od razu czytelnik czuje sympatie.

W „Samotni” jest sporo urokliwych scen, miłosnych wątków, młodzieńczych perypetii, a nawet kryminalnych. Mamy tu szeroki przekrój ludzkich osobowości (co w sumie nie jest czymś nadzwyczajnym jak na ponad tysiąc – stronicową knigę); od wrażliwych dziewcząt, pyszałkowatych młodzieńców, aż po starych ramoli kutych na cztery łapy...

Polski tytuł jest zmodyfikowany przez tłumacza. Oryginalny, czyli „Bleak House” myślę, że literalnie powinien zostać...

książek: 1452
pijana_z_niemocy | 2014-12-13
Przeczytana: 13 grudnia 2014

Według serwisu Samotnia to 1049 stron. Wedlug mojego czytnika to 29 godzin i 49 minut. Według mnie to miesiące niecheci i zmuszania sie do zakończenia lektury. Czyjaś perswazja sprawiła, że chciałam to zrobić jeszcze w tym roku. Udało sie. Im dalej zagłebiałam sie w szczegoly, tym bardziej opowieść wciągała mnie. Im wiecej przeczytałam, tym bardziej mi sie podobała. Nadal jednak odczuwałam znużenie z powodu jej objetosci. Chwilami to naprawde utrudniało lekture. Musimy jednak oddać Dickensowi jego pisarski kunszt. Wynagradzał on niecheć z jaka podchodzilam chwilami do objetosci. Milion szczegolow chwilami irytował, musze to przyznać. Opowieść sama w sobie jest świetna. Bohaterowie zroznicowani i ciekawi. Jezyk, jakim posługuje sie autor - piekny. Oczywiście, z takiej 'plejady gwiazd' nie mogłabym nie wybrać kogoś na moją liste najgorszych bohaterow wszech czasow. Jest nim oczywiście Skimpole. O tak żałosnym bohaterze nie czytałam chyba nigdy! Koszmarny. Chwilami brała mnie cheć...

książek: 4176
eR_ | 2018-03-20
Przeczytana: 19 marca 2018

Imperium Brytyjskie w XIX wieku, nazywane było miejscem w którym słońce nigdy nie zachodzi. Było bowiem tak rozległe terytorialnie, że praktycznie nie było regionu, w którym akurat nie wschodziło by słońce. To był czas, w którym dobrobyt i stabilizacja rządziły wśród poddanych, a jednocześnie wzrastała nierówność społeczna. Pisarze w tamtym okresie radzili sobie doskonale, jak również poeci. Nastąpił olbrzymi postęp technologiczny. Nigdy nie było lepiej, a równocześnie, był to okres, w którym biedni mieli najmniej praw. Dickens tworzył oczywiście w tych czasach i między innymi dlatego jest jednym z moich najulubieńszych pisarzy. Spod jego pióra wyszły, między innymi”Opowieść o dwóch miastach”, „Klub Pickwicka”, czy słynna”Opowieść Wigilijna”, albo”Wielkie nadzieje”. Ludzie zaczytywali się w jego powieściach w odcinkach, a niektóre musiały mieć dodruk, tak były popularne. I niezależnie od tego jakim był człowiekiem prywatnie, umiał przekazać tyle, że niektórym pisarzom nigdy się nie...

książek: 2939
BetiFiore | 2017-02-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 lutego 2017

Dickensa zawsze lubiłam i po wielu latach do niego wróciłam. "Bleak house" to ogromne dzieło pod względem objętości, treść jednak niewiele tej objętości ustępuje. Bohaterowie książki są typowymi Dickensowskimi postaciami, takimi, jakich już się nie spotyka. Ktoś może powiedzieć, że trącą myszką. Nie zawiodą się Ci, którzy lubią na chwilę pobyć w świecie szlachetnym i pełnym wysokich ideałów.

zobacz kolejne z 1834 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Półki znanych ludzi

Chyba każdy czytelnik lubi podglądać innego czytelnika – odruchowo sprawdzamy tytuły książek, które czytają współpasażerowie w pociągu lub autobusie, ślizgamy się wzrokiem po półkach znajomych, których odwiedzamy.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd