Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Języki i kolczyki

Tłumaczenie: Witold Nowakowski
Wydawnictwo: Albatros
4,96 (476 ocen i 53 opinie) Zobacz oceny
10
14
9
21
8
18
7
61
6
79
5
81
4
65
3
78
2
28
1
31
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
蛇にピアス / Hebi ni Piasu
data wydania
ISBN
9788373593350
liczba stron
104
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Mateusz

Znudzona życiem, dziewiętnastoletnia Lui spotyka w nocnym barze Amę - chłopaka o dziwacznym, rozdwojonym języku, przypominającym język węża. Zafascynowana możliwością "modyfikacji ciała", z obserwatora zamienia się w aktywnego uczestnika subkultury punkowej i bez cienia namysłu wkracza w świat piercingu, seksualnych perwersji i sadomasochizmu. Uprawia brutalny seks z przyjacielem swojego...

Znudzona życiem, dziewiętnastoletnia Lui spotyka w nocnym barze Amę - chłopaka o dziwacznym, rozdwojonym języku, przypominającym język węża. Zafascynowana możliwością "modyfikacji ciała", z obserwatora zamienia się w aktywnego uczestnika subkultury punkowej i bez cienia namysłu wkracza w świat piercingu, seksualnych perwersji i sadomasochizmu. Uprawia brutalny seks z przyjacielem swojego chłopaka, tatuuje sobie na plecach ogromnego smoka, rozcina język. Bez cienia emocjonalnego zaangażowania obserwuje, jak Ama masakruje mężczyznę, który zaczepiał ją na ulicy. Życie stopniowo wymyka się jej spod kontroli. Czy naprawdę nie ma już dla niej przyszłości?

 

źródło opisu: okładka

źródło okładki: własne

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 75
Reiha | 2016-01-22
Na półkach: Przeczytane

Książeczkę Hitomi Kanehary "Język i kolczyki" czyta się jednym tchem. Nie tylko dlatego, że całość liczy niewiele ponad sto stron, ale również dlatego, że - powiedzmy sobie szczerze - sama treść lektury i jej język nie stanowią zbyt wielkiego intelektualnego wyzwania. Główna bohaterka, zbuntowana nastolatka Lui, jest postacią całkowicie bezosobową, nie mającą żadnego pomysłu na siebie i swoje życie. Nawet jej bunt jest jakby wymuszony, pozbawiony głębszych pobudek. Gdy ją poznajemy jest oddana tlenionym włosom i nurtowi gyaru, który porzuca pod wpływem fascynacji Amą, chłopakiem z rozciętym językiem, tatuażami i piercingiem. Lui szybko utożsamia się ze stylem Amy, kolczykuje język, robi tatuaż i wdaje się w brutalny romans z Shibą, znajomym Amy i autorem jej modyfikacji ciała. Tyle o fabule, by nie spolerować zanadto. Teraz czas na cięgi na jakie zapracowała strona polska, czyli tłumacz i wydawnictwo. Nie mam pojęcia, co wyobrażali sobie wydając książkę w tej formie. Może coś takiego - "ludzie są tacy głupi, wystarczy, że książka jest szokująca, zawiera opisy brutalnego seksu, po co zachowywać dbałość o szczegóły". I tak mamy zupełną niekonsekwencję jeżeli chodzi o wtręty z języków obcych, zarówno z japońskiego jak i z angielskiego. O ile część pojęć jest wyjaśniona, to część zupełnie pozostawiono bez żadnego przypisu i czytelnik może sobie pozgadywać, co oznaczają słowa savage, yatta, ukiyo-e, yakiniku czy izakaya. Czym kierował się tłumacz i korekta przy wybieraniu terminów, które mają być oznaczone przypisem, a które pozostawione bez komentarza, niestety nie wiadomo. I o ile nieszczęsne yakiniku czy izakaya nie robią wielkiej różnicy w odbiorze treści, a czytelnik zorientuje się że chodzi o jakieś jedzenie i jakieś miejsce gdzie można się napić, to aluzja do ukiyo-e i osób drugiej kategorii (które takie wzory sobie tatuują) znaczenie już ma. I ono oczywiście umyka osobom nieobytym bliżej z kulturą Japonii. I rzecz jasna nie dam sobie uciąć ręki, ale obstawiam, że w oryginale jednak autorka nie pisze o subkulturze "Barbie-girl", nie wiadomo czemu pisanej z dużej litery i z łącznikiem, choć o punkach tłumacz pisze już małą literą. Sądzę, że jednak chodzi o gyaru, które są tlenione, wymalowane, opalone, ostentacyjnie seksowne i uchodzą za "łatwe" w japońskim społeczeństwie. Nie pojmuję, dlaczego Witold Nowakowski (japonista i tłumacz mang) zadał sobie trud, by wyjaśnić mi czym jest przyprawa shichimi togarasu i podać mi jej szczegółowy skład, a cała resztę niezręczności językowych łyknął za wydaniem amerykańskim, włączając w to dziwną transkrypcję słowa "sory". Dało to jednak efekt morderczy dla czytelnika, który otrzymuje żałosną, tanią, epatująca wulgaryzmami i przemocą powiastkę. Całość nieco kłóci się z peanami na temat autorki, umieszczonymi w książce przez wydawnictwo. Teraz cięgi dla strony japońskiej, czyli dla autorki. Nie wiem, dlaczego nijakość, egoizm i nieumiejętność określenia siebie, chęć pozostania ślepym i nieodpowiedzialnym autorka uważa za cenne i wzniosłe. Nie mam też pojęcia, jak i w jaki sposób ma buntować się osoba, która nie wyznaje żadnych idei, o nic nie walczy, której treścią życia jest wegetacja. Jedyne, co może bronić tej powieści to teza, że jest ona ironiczną satyrą na nijakość młodego japońskiego pokolenia. Pokolenia dobrobytu, które nie mając przed czym się buntować, i z kim ani przeciw czemu walczyć, marnuje tlen żyjąc życiem darmozjadów, wygłaszając bezwartościowe (ale wzniośle brzmiące) monologi, pozwala by życie przepływało im przez palce. I to jest jedyna argumentacja, która pozwala wytłumaczyć, dlaczego autorkę uhonorowano prestiżową nagrodą Ryonosuke Akutagawy, tą samą którą nagrodzono także moją ukochaną Hiromi Kawakami.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Był sobie książę...

Łatwa, miła, przyjemna. Można przeczytać. Tylko czasami dialogi są tak napisane ze nie mozna sie zorientować kto mowi.

zgłoś błąd zgłoś błąd