Lata szkolne Jezusa

Wydawnictwo: Znak
6,66 (53 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
5
8
12
7
12
6
14
5
5
4
1
3
1
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Schooldays of Jesus
data wydania
ISBN
9788324053322
język
polski
dodał
JacekZ

Chłopiec stoi nad pustym grobem ptaka, którego pochował dzień wcześniej. Czy wtedy utracił niewinność? Może stało się to, kiedy bez wahania opuścił zrozpaczonych rodziców? A może gdy znalazł ciało bestialsko zamordowanej nauczycielki tańca, a nikt nie potrafił jej wskrzesić? Najnowsza powieść J.M. Coetzee’go jest jak baśń napisana skalpelem. Losy niezwykłego siedmiolatka Davida i jego...

Chłopiec stoi nad pustym grobem ptaka, którego pochował dzień wcześniej. Czy wtedy utracił niewinność? Może stało się to, kiedy bez wahania opuścił zrozpaczonych rodziców? A może gdy znalazł ciało bestialsko zamordowanej nauczycielki tańca, a nikt nie potrafił jej wskrzesić?

Najnowsza powieść J.M. Coetzee’go jest jak baśń napisana skalpelem. Losy niezwykłego siedmiolatka Davida i jego opiekunów kryją wieloznaczną refleksję o naturze dobra i zła, piękna i brzydoty, miłości i nienawiści.

„Powinniśmy przeczesywać świat nie w poszukiwaniu prawdziwej odpowiedzi, lecz prawdziwego pytania” – mówi jeden z bohaterów. Lata szkolne Jezusa są właśnie takim fundamentalnym pytaniem.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,104706,Lata-szkolne-Jezusa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1641

Rodzina, która ucieka

Nie mam zwyczaju stosowania prawideł analizy statystycznej do moich tekstów, drodzy Państwo, ale jestem pewien, że gdyby wybrać najczęściej używana przeze mnie słowa, to „Nobel” we wszystkich przypadkach byłby bardzo wysoko. Aby owych statystyk nie niszczyć, tym razem także się do tej nagrody odniosę. W trakcie październikowej dyskusji o wyróżnieniu dla Ishiguro pojawiły się głosy twierdzące, że pominięcie kilku wybitnych literatów to szczęśliwy traf dla czytelników, bo laureaci rzadko potrafią stworzyć coś doniosłego po otrzymaniu Nobla. O ile można tę tezę potwierdzać za pomocą licznych przykładów, to John Maxwell Coetzee przeczy jej w całej rozciągłości: jego pisarska kariera trwa bez przeszkód, a dylogia – póki co – z Jezusem w tytule z pewnością nie stanowi dzieła autora w znudzeniu polegującego na laurach.

Komentarze dotyczące „Lat szkolnych Jezusa” często skupiają się na stosowności i sensowności tak bezpośredniego nawiązywania do ewangelicznych toposów, ja jednak, urodzony heretyk, dałem się kupić już na samiutkim początku. Jedna z pierwszych scen powieści opisana została na okładce: chłopiec stoi nad ptasim grobem z buntem w sercu. Dawno nie spotkałem się w literaturze z ironią tak ciepłą, tak całkowicie pozbawioną złośliwości; Coetzee wyraźnie sugeruje czytelnikowi, że chciałby zająć się swoimi bohaterami, ochronić ich przed światem, ale nie pozwala mu na to narracyjna uczciwość, nie pozwalają mu bezlitosne – ale i bezosobowe – mechanizmy rzeczywistości....

Nie mam zwyczaju stosowania prawideł analizy statystycznej do moich tekstów, drodzy Państwo, ale jestem pewien, że gdyby wybrać najczęściej używana przeze mnie słowa, to „Nobel” we wszystkich przypadkach byłby bardzo wysoko. Aby owych statystyk nie niszczyć, tym razem także się do tej nagrody odniosę. W trakcie październikowej dyskusji o wyróżnieniu dla Ishiguro pojawiły się głosy twierdzące, że pominięcie kilku wybitnych literatów to szczęśliwy traf dla czytelników, bo laureaci rzadko potrafią stworzyć coś doniosłego po otrzymaniu Nobla. O ile można tę tezę potwierdzać za pomocą licznych przykładów, to John Maxwell Coetzee przeczy jej w całej rozciągłości: jego pisarska kariera trwa bez przeszkód, a dylogia – póki co – z Jezusem w tytule z pewnością nie stanowi dzieła autora w znudzeniu polegującego na laurach.

Komentarze dotyczące „Lat szkolnych Jezusa” często skupiają się na stosowności i sensowności tak bezpośredniego nawiązywania do ewangelicznych toposów, ja jednak, urodzony heretyk, dałem się kupić już na samiutkim początku. Jedna z pierwszych scen powieści opisana została na okładce: chłopiec stoi nad ptasim grobem z buntem w sercu. Dawno nie spotkałem się w literaturze z ironią tak ciepłą, tak całkowicie pozbawioną złośliwości; Coetzee wyraźnie sugeruje czytelnikowi, że chciałby zająć się swoimi bohaterami, ochronić ich przed światem, ale nie pozwala mu na to narracyjna uczciwość, nie pozwalają mu bezlitosne – ale i bezosobowe – mechanizmy rzeczywistości. David – czyli, według najprostszej i narzucającej się z niezwykłą siłą interpretacji, jego Jezus – chce zmartwychwstania dla wszystkich i wszystkiego, co kocha, ale okazuje się, niestety, bezsilny.

Aby ocenić postępowanie chłopca nie wystarczy jednak spoglądać na niego w takich pięknych, wzruszających chwilach. Wydaje się, że w „Latach szkolnych Jezusa” ważniejsza od wszelkich pragnień okazuje się surowa ocena ludzkiego postępowania, za którą, radosnym krokiem, podąża kara. David nie przypomina spokojnego proroka i uduchowionego zbawiciela, którym przez niemal cały czas był jego rzekomy biblijny pierwowzór; więcej łączy go chyba z tym, który w furii wyrzucał przekupniów ze świątyni. Chłopiec bywa niesprawiedliwy, zawsze stawia na swoim, a kaprys to jego drugie imię. Ale to oczywiście nie wszystko: cechują go także ciekawość i ogromna żywotność. W skrócie można by powiedzieć, że jest...zupełnie zwykłym dzieckiem. Unosi się wokół niego aura niezwykłości i przepowiednia wielkiej przyszłości, ale jeśli uznawać go za mesjasza, to z pewnością mesjasza rodzącego się – a nie skończonego.

Przyznam jednak, że jako czytelnik z masochistycznym uwielbieniem śledzący losy bohaterów umęczonych i odrzuconych, w „Latach szkolnych Jezusa” musiałem pokochać Simóna, którego – tym razem z całą pewnością – można nazwać powieściowym Józefem. Coetzee po mistrzowsku pisze o trudach ojcostwa. Mężczyzna żyje tylko i wyłącznie miłością do Davida, a jego poświęcenie rozdziera serce – szczególnie, kiedy odpowiedzią na nie okazuje się najczystsza niewdzięczność. Całe mnóstwo pisarzy mierzyło się z opisem rodzicielstwa (żeby wspomnieć tylko „Ojca”, zbiór tekstów polskich autorów, czy „Córkę” niezwykle popularnej Eleny Ferrante), niewielu jednak potrafiło oddać dramat Józefa – człowieka skazanego na życie obok, człowieka zapomnianego, człowieka wyrzuconego poza kadr, a jednak gotowego oddać wszystko dla rodziny, której przecież patronuje. Nie da się nie współczuć Simónowi, tak jak nie można nie uśmiechać się, kiedy usłyszy jedną z rzadkich pochwał.

Nie sposób jednak wypowiedzieć się na temat „Lat szkolnych Jezusa” nie odwołując się do jego mitologicznego, wyrzuconego poza wszelki kontekst świata. Bohaterowie żyją gdzieś, podróżują którędyś, ktoś zdaje się za nimi gonić; miejsce i czas zastępuje całkowita nieokreśloność. Na tym rusztowaniu Coetzee długo wnosi gmach nie zawsze idealnej, ale niewinnej sielanki. W pewnym momencie jednak wkrada się w tę opowieść szaleństwo, a wszystkie dotychczasowe ustalenia zdają się tracić jakikolwiek sens. Czy tragedia ma być wstępem do zbawienia? Czy grzech stanowi warunek konieczny do odkupienia? Czy czystość można dostrzec tylko w opozycji do brudu? Na te odpowiedzi, być może, odpowie dopiero kolejna powieść z cyklu.

„Lata szkolne Jezusa” to udana powieść, która z pewnością zadowoli wszystkich miłośników twórczości południowoafrykańskiego noblisty. John Coetzee, prawie piętnaście (!) lat od otrzymania najważniejszego literackiego wyróżnienia, pozostaje pisarzem niezwykłym i intrygującym. Mam nadzieję, że to nie było jego ostatnie słowo.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (315)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1546
deana | 2018-05-10
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 10 maja 2018

,,Lata szkolne Jezusa" to powieść nieoczywista, pozornie prosta w formie, cały czas oddziałuje na podświadomość wymuszając kolejne skojarzenia kulturowe i nasuwając to coraz to nowe refleksje i spostrzeżenia.

Nie czytałam ,,Dzieciństwa Jezusa" i tylko ze wzmianek mogę domyślać się czego dotyczyła pierwsza część. Bieg fabuły sugeruje, że jest to bezpośrednia kontynuacja akcji. Nietypowa rodzina składająca się z Simona, Inez i sześcioletniego Davida dotarła do Estrelli gdzie dalej chcą ukrywać chłopca przed konwencjonalną edukacją. Tak trafiają do nietypowej, mocno ekscentrycznej Akademii Tańca, gdzie nic nie jest oczywiste a wszystko oznacza dużo więcej. Spokój, uporządkowanie zostaje przerwane przez brutalną zbrodnię. To jednak nie jest opowieść kryminalna, nie chodzi tutaj o mordercę i pościg. Znaczenie i zrozumienie tego co się stało wkracza na zupełnie inny poziom oraz zupełnie inaczej jest rozegrane.

Coetzee buduje wielowymiarową historię, którą każdy może interpretować na...

książek: 1272
Anna | 2018-02-20
Przeczytana: 19 lutego 2018

„Lata szkolne Jezusa” J. M. Coetzee to książka nominowana do Nagrody Bookera w 2016 roku. Powieść wybitnego pisarza. Tym samym spodziewałam się czegoś bardzo dobrego. Może za duże miałam oczekiwania? Po kilku pierwszych stronach byłam zachwycona. Świetny, przystępny styl. Do tego historia zanosiła się na ciekawą. W miarę czytania niestety czułam pogłębiające się zniecierpliwienie. Nadal czytało mi się dobrze.
Jednak za nic nie mogłam dopatrzyć się sensu w całej fabule. Lubię jak autor mnie zaskakuje. Jestem zachwycona jak książka mnie urzeka. Niech wywoła obrażenia. Tak, tego oczekuję najbardziej. Cenię wybitną literaturę. Bardzo często po taką sięgam.
„Lata szkolne Jezusa” J. M. Coetzee nie dla mnie. Baletki niby pasowały. Byłam skłonna zatańczyć do ostatniej strony, bo uwielbiam taniec. Nie poczułam go jednak. Może dlatego, że już wyrosłam z baśni?
„Lata szkolne Jezusa” J. M. Coetzee dla wybrańców. Ja do nich zdecydowanie nie należę.
Szkoda, bo cenię autora choćby za...

książek: 566

6,69 - na tyle wyceniono geniusz pana Johna Maxwella Coetzee. :) Nie będę się rozwodził nad kondycją czytelnictwa w postmodernizmie, bo "Szkolne lata Jezusa" są znacznie ciekawszym tematem. O czym to? Na początku myślałem, że o adaptacji chłopca z pewnymi zaburzeniami rozwojowymi i narcystycznymi, ale to nie to. Co za płytka myśl!

O zdolnościach poznawczych? Blisko... O tym jak poznaje się świat i oswaja rzeczywistość: mamy tu wyrobników rzeczywistości jak Ines - nudnych i pospolitych, kreatorów myśli jak sam Arroyo i tych (żałosnych) seniorę Arroyo i Dimitriego, którzy sami zgubili się w swojej pewności siebie i myśląc, że pana Boga za kostki złapali w swych filozofiach, że ich racje są niepodważalne i niezniszczalne, gorzko przekonali o tym, na ile los wycenia ich poglądy. Ten immortalizm światopoglądu doprowadził do tragedii, a Dimitri negujący instancję wybaczenia, nagle błaga o nie na kolanach. :)

Jednakże ta powieść jest o czymś więcej - czytając przypadkową recenzję,...

książek: 381
Nowalijki | 2018-03-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 lutego 2018

Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
-------------------------------------------

Każde spotkanie z prozą południowoafrykańskiego Noblisty to nie lada wyzwanie. Powieści J.M. Coetzee wymykają się bowiem łatwym kategoryzacjom, prezentując bogate spektrum, głównie w warstwie interpretacyjnej. Na poziomie fabularnym mamy do czynienia z prostymi opowieściami, dopiero wczytanie się w dialogi prowadzone między bohaterami, analiza napięcia między nimi sprawia, że często niepozorna historia zyskuje głęboki wydźwięk. Nie inaczej jest w przypadku Lat szkolnych Jezusa, bezpośredniej kontynuacji Dzieciństwa Jezusa. Na nową powieść Noblisty trzeba było czekać ponad pięć lat, aby przekonać się, że Coetzee wierny jest swojemu stylowi i znów proponuje czytelnikowi intelektualne wyzwanie.

Akcja (choć trzeba napisać, że to termin umowny) Lat szkolnych Jezusa zaczyna się tam, gdzie skończyła się poprzednia powieść. Simon, Ines i David zostają zmuszeni do opuszczenia Novilli i wyjazdu do...

książek: 1099
carac | 2018-02-03
Na półkach: 2018, Przeczytane, Na półce
Przeczytana: 01 lutego 2018

Brawo! jestem pełen uznania dla kunsztu pisarskiego pana Coetzee. Nie wiem, czy wśród współczesnych pisarzy jest ktoś, kto aż z taką powagą traktuje pisarstwo i literaturę w ogóle? Owocem takiego podejścia jest - dziś już można to tak nazwać - cykl o Jezusie. Niech osób przesiąkniętych nauką Kościoła nie myli pojawienie się w cyklu tym imienia Jezus, (proszę zwrócić uwagę, że imię to pojawia się tylko w tytule powieści), co mogłoby sugerować, że mamy do czynienia z mniej lub bardziej udaną (kolejną) próbą opowiedzenia życia Zbawiciela, który umarł za nas na krzyżu. Myślę, że ważne w odniesieniu się do tego cyklu ("Dzieciństwo Jezusa" i "Lata szkolne Jezusa"), a przez to i dotarcie do opisywanych przez Coetzee prawd o Człowieku w ogóle - jest odpowiednie umiejscowienie tego, co dotyczy ducha i duchowości oraz ciała i cielesności w naszym, ludzkim życiu. Jeśli nie uda nam się w trakcie lektury "otworzyć" na tę prawdę o nas (bo nie pozwala nam na to narastające w nas w czasie czytania...

książek: 267
mpw | 2018-02-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 lutego 2018

„Lata szkolne Jezusa” by J.M. Coetzee. Ta książka jest zgodą. Jest prostotą. Osobliwością. Ale to pozory. Głównie stylistyczne.
Rozmowy z Davidem (kilkuletnim chłopcem), ich bezpośredniość, prostota właśnie, bezpretensjonalność, szczerość są dla mnie nauką. Odbieram je wprost. I metaforycznie. Życie z Davidem podobnie. To akceptacja. Pokora. Miłość. Troska. Otwartość. Ale też rozterki. Trud. Niełatwe wybory...
Akademia Tańca, Akademia Śpiewu. Akademia Platońska... Można pisać wiele o powieści Coetze’ego. Choćby o przyjętej koncepcji rodziny głównych postaci-umownej. O koncepcji wychowania i edukacji. Sprawiedliwości. Zbrodni i Karze. Namiętności. Miłości czy Nienawiści. Książka z wielością możliwości interpretacyjnych a jednocześnie ciekawa historia. Osobliwa. Trzeba się przestawić na tę prostotę i bezpośredniość. Czy to możliwe w naszym zagmatwanym, niejasnym świecie nierzadko skrywanych uczuć? Owszem. Irytowała mnie, godziła w inteligencję. Aż przystałam na konwencję Coetze’ego....

książek: 3379
Snoopy | 2018-03-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 lutego 2018

Oryginalna i zaskakująca, nawet na tle poprzedniego tomu. Fanom tamtej części powinna się spodobać.

książek: 473
KenGoKang | 2018-05-18
Na półkach: Bibliotecznie, Przeczytane
Przeczytana: maj 2018

Są tacy autorzy, których twórczość oddziałuje na czytelnika na zasadzie przyciągania - odpychania. Odnajdujemy w podobnym pisarstwie coś drażniącego, niepokojącego, ale równocześnie jakiś pierwiastek każe powracać do danej lektury, nie pozwala jej porzucić. Chciałoby się tylko zapytać “Drogi autorze, dlaczego w perfidny sposób tak z nami pogrywasz? Czy wodzisz nas cały czas za nos? A może jest w tym przejaw pisarskiej uczciwości?”. Tak, nikt chyba mocniejszych tego typu uczuć we mnie nie wzbudza, co Coetzee. Dotyczy to również jego najnowszej książki.

Przyznam na początku, że nie czytałam wcześniej “Dzieciństwa Jezusa”. Mam jednak wrażenie, że nie przeszkodziło mi to w, będącej spójną całością, lekturze. "Lata szkolne Jezusa" to historia siedmioletniego, wyjątkowego Davida, którego oryginalność i indywidualizm przysparzają opiekunom wielu zmartwień. To opowieść o dorastaniu, mierzeniu się z brutalnością świata, ale także z jego pięknem, ukrytym w tańcu. Możemy dopatrywać się w...

książek: 881
marika | 2018-03-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

„Lata szkolne Jezusa” to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z Coetzee i jestem tym spotkaniem zauroczona, choć też lekko zdezorientowana. Nie wiem co mam o niej myśleć, tym bardziej jak ją zrecenzować. Dla mnie to współczesna przypowieść - i nie, nie ma nic wspólnego z Jezusem. Autor ustami bohaterów zadaje najważniejsze z pytań - o istotę dobra i zła. O namiętność i grzech. A pytania te zadaje swoim opiekunom główny bohater powieści - 6 letni David, dziecko wyjątkowe, skryte, magiczne i lekko niepokojące. Jest alegorycznie i baśniowo, trochę metafizycznie. Z książki bije jednocześnie prostota i filozoficzny sznyt. A jej czytanie jest ocierającym się o mistykę przeżyciem. Jak dobrnęłam do ostatniej strony, żałowałam, że to już koniec bo chciałabym więcej i więcej.

książek: 86
KacperOfm | 2018-03-27
Na półkach: Przeczytane

Coetzee proponuje czytelnikowi w "Latach szkolnych Jezusa" określoną filozofię życia. Zdaję się, że prostą, zwykłą, zupełnie nieskomplikowaną, bo w tej fabule zdecydowanie nic nie potrafi zaskoczyć, przynajmniej takiego odbiorcę, który czyta więcej niż jedną książkę w ciągu roku, a z drugiej strony wciąż niepokojącą i każącą wręcz permanentnie coś przemyśliwać i nad czymś się zastanawiać. Pytanie tylko, co to jest, to coś. Właściwie bowiem nie wiadomo nawet, kto jest głównym bohaterem powieści. Na pewno nie, chociaż sam tytuł by tego chciał, Jezus, a przynajmniej nie ten biblijny, nie ten z krzyża i nie ten, który zbawia. Być może jest nim wobec tego siedmioletni David, nieco stylizowany na rzeczonego Jezusa, aczkolwiek aluzje bezpośrednie i wszelkie inne nawiązania potwierdzające tę tezę są tak nikłe i miałkie, że łatwo można by je obalić. Bo w zasadzie nic ponad wspominany od czasu do czasu mający nastąpić w przyszłości spis ludności nie wskazuje na to, jakoby mały David miał...

zobacz kolejne z 305 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Coetzee doktorem honoris causa Uniwersytetu Śląskiego

Dwukrotny laureat Nagrody Bookera i laureat Nagrody Nobla, John Coetzee, otrzyma tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Śląskiego. Uroczystość nadania tytułu, oczywiście z udziałem pisarza, odbędzie się 23 października na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego.


więcej
Lektury na zimę

Jakie nowości przygotowały polskie wydawnictwa na zimowy czas? Poniżej prezentujemy przegląd zapowiedzi na nadchodzące miesiące, a wśród nich finałowy tom monumentalnej „Mojej walki” Karla Ove Knausgårda, powrót Martína Caparrósa, autora cenionego „Głodu”, a także kolejna powieść niezwykle popularnej B. A. Paris, autorki bestsellera „Za zamkniętymi drzwiami”.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd