Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Na szkarłatnych morzach

Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Cykl: Niecni Dżentelmeni (tom 2)
Wydawnictwo: Mag
7,68 (432 ocen i 27 opinii) Zobacz oceny
10
38
9
108
8
90
7
128
6
31
5
26
4
5
3
4
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Red Seas Under Red Skies
data wydania
ISBN
9788374800846
liczba stron
624
słowa kluczowe
złodziej, oszust, ruiny,
język
polski
dodała
luneme

Złodziej i nadzwyczajny oszust – Locke Lamora – oraz śmiertelnie niebezpieczny Jean Tannen porzucają rodzinne miasto i dotychczasowe życie, z którego zostały tylko ruiny. Ale nie mogą wiecznie uciekać, kiedy więc wreszcie się zatrzymują, postanawiają zaatakować najbogatszy i najtrudniejszy cel na horyzoncie. Miasto-państwo Tal Verarr. Wieżę Grzechu. Wieża Grzechu to dom gry przewyższający...

Złodziej i nadzwyczajny oszust – Locke Lamora – oraz śmiertelnie niebezpieczny Jean Tannen porzucają rodzinne miasto i dotychczasowe życie, z którego zostały tylko ruiny. Ale nie mogą wiecznie uciekać, kiedy więc wreszcie się zatrzymują, postanawiają zaatakować najbogatszy i najtrudniejszy cel na horyzoncie. Miasto-państwo Tal Verarr. Wieżę Grzechu.

Wieża Grzechu to dom gry przewyższający wszystkie inne jaskinie hazardu. Nikomu nie udało się ukraść stamtąd choćby jednej monety i przeżyć. Takiemu wyzwaniu Locke nie zdoła się oprzeć…

…ale będzie musiał poczekać, nim wprowadzi w życie swój perfekcyjnie przygotowany plan.

Ktoś jeszcze w Tal Verarr potrzebuje nadzwyczajnych umiejętności Niecnych Dżentelmenów i gotów jest ich zabić, jeśli dzięki temu coś zyska. Nim się obejrzą, Locke i Jean uwikłają się w piractwo. Doskonała robota dla złodziei, którzy nie potrafią odróżnić dzioba galery od rufy.

Scott Lynch utkał wciągającą i ekscytującą opowieść o burzliwych morzach i najpodlejszych przekrętach, opowieść o zaufaniu i zdradzie, o przyjaźni poddawanej najcięższym próbom. Wartko płynąca, pełna napięcia i zawile opowiedziana nowa powieść Lyncha to murowany sukces – spodoba się wszystkim wielbicielom przygody i sztuki wyrafinowanej szacherki.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2669

Ta część jest lepsza od poprzedniczki. W przeciwieństwie do Kłamstw Locke'a Lamory nie musiałam się zmuszać by przebrnąć przez nią do końca. Choć zakończenie niezbyt mi się podobało. O ile to, że zostali wystrychnięci na dudka, było niezłym pomysłem, to już ta kombinacja z antidotum... A i zupełnie niepotrzebny prolog, o tym, że Jean zdradzi, przeczytaj koniecznie, jak to wygląda! Skutek był taki, że ten akurat pomysł nie zaskakiwał niczym i był jak odgrzewany kotlet...

Główny mój zarzut zarówno do tej części, jak i do całego cyklu, to nieco zbyt mały realizm świata i postaci w nim występujących. Chodzi mi głównie o psychologię postaci. Gdy kogoś poznamy w książce, to po dwóch stronach już wiadomo, czego się po danych ludziach spodziewać. Psuje to efekt całości i sprawia, że książka mimo częstych zwrotów akcji paradoksalnie jest dość przewidywalna.
I jeszcze ta widmowa Sabetha, o której wspomina się jeszcze w pierwszym tomie, a ni widu jej ni słychu, po cóż ją wtedy wprowadzać? Gdybyż jakieś wspomnienia z nią związane się pojawiły, sny jakoweś, to już sprawiłoby, że postać Locke'a była by bardziej ludzka. A tak, kocha się w niej i tyle. Ni słowa więcej. Inaczej: autor nie miał pomysłu ani chęci na wplątanie Locke'a w jakiś romans, więc wymyślił hipotetyczną kochankę, by zawsze gdy temat się pojawi móc się do niej odwołać.

Książka to może próbuje być śmieszna miejscami, ale jak dla mnie to takie trochę familiadowe żarciki. Ponadto wulgaryzmy upchnięte też jakby na siłę i bez konsekwencji. Padają, by oddać zdenerwowanie bohaterów ale nie zawsze, jakby tylko wtedy, gdy autor sobie przypomniał, że można by użyć przekleństwa. Tak bohaterowie przez cały czas używają języka z niedzielnej szkółki (piraci również!). Ogólnie dialogi są, jak dla mnie trochę zbyt przemyślane, odnoszę wrażenie, że nie są spontaniczne, że każde padające słowo jest wielokrotnie przeanalizowane przez rozmówcę. O ile można to zrozumieć, w wypadku snucia intryg przez bohaterów, o tyle w swobodnych rozmowach, już razi.

Nie wciąga na tyle, by pochłaniać kolejne stronice, aż zacznie świtać za oknem. Co nie oznacza, że jest to zła pozycja :) Ale jakoś nie dla mnie.
Fanom tolkienowskiej fantastyki mogę z czystym sercem polecić, tym którzy oczekują czegoś więcej, już niekoniecznie. Ponadto Tolkien miał zdecydowanie lepsze pióro:)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ważka

Dla mnie dużo lepsza część niż poprzednia. Dużo dzieje się wokół samych głównych bohaterów, Agaty i Sławka, co też sprawia, że całość lepiej się czyt...

zgłoś błąd zgłoś błąd