A Court of Frost and Starlight

Cykl: Dwór cierni i róż (tom 3.5)
Wydawnictwo: Bloomsbury Children's Books
5,89 (72 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
4
8
5
7
11
6
19
5
9
4
11
3
3
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9781681196312
liczba stron
256
język
angielski
dodała
sk8er123

Narrated by Feyre and Rhysand, this story bridges the events in A Court of Wings and Ruin and the upcoming spinoff novels. Feyre, Rhys, and their close-knit circle of friends are still busy rebuilding the Night Court and the vastly-changed world beyond. But Winter Solstice is finally near, and with it, a hard-earned reprieve. Yet even the festive atmosphere can't keep the shadows of the past...

Narrated by Feyre and Rhysand, this story bridges the events in A Court of Wings and Ruin and the upcoming spinoff novels.

Feyre, Rhys, and their close-knit circle of friends are still busy rebuilding the Night Court and the vastly-changed world beyond. But Winter Solstice is finally near, and with it, a hard-earned reprieve. Yet even the festive atmosphere can't keep the shadows of the past from looming. As Feyre navigates her first Winter Solstice as High Lady, she finds that those dearest to her have more wounds than she anticipated—scars that will have far-reaching impact on the future of their Court.

 

źródło opisu: Bloomsbury Children's Books, 2018

źródło okładki: bloomsbury.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 652
Joanna | 2018-05-27
Przeczytana: 10 maja 2018

Wyczekiwałam niecierpliwie kolejnej części ACOTAR, bo przecież jeżeli poprzednie były tak dobre to następna, mimo że to krótka opowiastka, z pewnością będzie równie przyjemna. Prawda? Nie mogąc się jej doczekać zamówiłam ją przedpremierowo, by tylko jak najszybciej do mnie trafiła. Mimo iż wiedziałam, że nie liczy sobie więcej jak niecałe trzysta stron i tak zdziwiłam się widząc, jaka jest cieniutka. Cóż, trudno, liczy się jakość, nie ilość, tak?

No więc, jakość. Część z was pisała, że w tej części serii nic się nie dzieje, że nie posiada ona akcji. Przyznam szczerze, że rozumiem ten punkt widzenia. Tak jak w poprzednich tomach mieliśmy mnóstwo wypraw, przygód, walk i przeróżnego rodzaju zmagań tak w ACOFAS śledzimy wolne, wręcz leniwe przygotowania do nadchodzącego święta. Faktycznie, nie ma tu zbyt wiele miejsca na akcję. Można by wręcz stwierdzić, że przez większą część powieści (powiastki?) nic nadzwyczajnego się nie dzieje.

Książka ta nie jest jednak tylko zapisem świątecznych przygotowań. Maas skupiła się tutaj bardziej na psychice bohaterów, na tym, jak krwawa wojna, która miała miejsce w poprzedniej części, wpłynęła na tych, którzy ją przeżyli. Wielu z nich straciło przecież ludzi, których znało i którzy byli im mniej lub bardziej bliscy – Cassian całą armię wojowników, Rhys mnóstwo swoich poddanych, których miał przecież chronić, siostry Archeron ojca. Nawet Velaris opłakiwało swoich mieszkańców.

Przyznam, że nie przeszkadzało mi to „okienko” do ich myśli. Myślę, że to dobrze, że dostaliśmy wgląd w to, co dzieje się w umysłach naszych bohaterów po tak makabrycznych przeżyciach. Niekiedy pozwoliło mi to spojrzeć na nich z trochę innej perspektywy. Niemniej jednak czułam pewien niedosyt, ponieważ zabrakło mi tutaj interakcji z członkami pozostałych dworów. Nie wiemy, co działo się z Helionem, Tarquinem, czy Erisem (który jest tylko krótko wspomniany). Wywnioskować można, że zaraz po wojnie wszyscy pozamykali się w swoich dworach i nie wystawili nogi poza ich granice. Przez brak akcji i wieści z zewnątrz książka może wydać się niektórym czytelnikom trochę nudna.

Dodam jeszcze, że ogólnie uważam Maas za całkiem dobrą pisarkę niemniej jednak scena z Feyrą i Rhysandem w górskim domku była, przyznacie, dość kiczowata.

A teraz bohaterowie. Od kogo zacząć? Feyre i Rhysand mają się całkiem dobrze. Powoli dochodzą do siebie, odbudowują Velaris, Feyre powraca do tak dla niej ważnego malarstwa. Oczywiście, że mają swoje koszmary do przezwyciężenia - jakżeby inaczej, skoro tak wiele stracili w wojnie - ale można wyczuć, że są na dobrej drodze. Maas sama twierdziła, że ACOFAS jest książką „przejściową” do kolejnych części, widać więc, że niejako zamyka tutaj rozdział naszej dwójki głównych bohaterów, by w kolejnych tomach móc skupić się na pozostałych członkach Dworu Nocy. Pozostają jeszcze do wyjaśnienia kwestie ludzkich królowych i Bryaxisa ale zakładam, że usłyszymy o nich w kolejnych tomach, czy to przez Nestę i Cassiana, czy przez Feysand (pozwolicie, że użyję skrótu).

Zgaduję, że kolejne części strukturą będą przypominać serię Szklanego Tronu. Mam tu na myśli to, że w ACOFAS bohaterowie niejako rozpraszają się po świecie, przez co wydaje mi się, że otrzymamy rozdziały napisane z różnych perspektyw, narracją trzecioosobową, każdy poświęcony innemu członkowi Dworu i jego przygodom.

Chciałabym powiedzieć jeszcze kilka słów o Nescie. Nescie, która w poprzednich tomach była dla mnie postacią interesującą choć równocześnie niejednokrotnie irytującą przez swoją postawę do rozgrywających się wydarzeń i do pozostałych bohaterów. Otóż, moi drodzy, w tej części całkowicie wyczerpała moją cierpliwość. Wszyscy, absolutnie wszyscy, ucierpieli na skutek wojny z Hybernem, a ta oto dumna księżniczka, która jakby się dobrze zastanowić nie była wcale tak pomocna jak pozostali, zachowuje się, jakby była jedyną, która coś straciła, jedyną, która cierpiała, jedyną poszkodowaną. Czy Feyre i Elain nie straciły ojca? Czy nie zostały zamienione w Fae wbrew ich woli? Czy Rhys nie umarł próbując ratować ich wszystkich?

Z zachowania tej upartej dziewczyny wywnioskować by można, iż jej zdaniem, z wszystkich postaci to właśnie Nesta, która (wybaczcie sformułowanie) ma wszystko gdzieś i którą trudno nakłonić do jakiegokolwiek działania, ma trudny los. Marnuje pieniądze, które nie są jej, na które nie zasłużyła i robi to z jakąś chorą satysfakcją, korzysta z dóbr Velaris ale nie kiwnie nawet palcem, by pomóc w jego odbudowie, żeruje na gościnności Rhysa i Feyry a zachowuje się jakby wyrządzili jej wielką krzywdę i jest zwyczajnie chamska za każdym razem, gdy otwiera usta. Doprawdy podziwiam cierpliwość Księcia Dworu Nocy, ponieważ ja na jego miejscu już dawno sprowadziłabym ją do odpowiedniego poziomu. A Feyre, gdyby miała więcej rozumu, zrobiłaby to samo.

Co rozbroiło mnie najbardziej? Nesta nie przychodzi na rodzinne spotkania, unika wszelkiego kontaktu z pozostałymi bohaterami, jest opryskliwa i antypatyczna. Feyre musiała jej zapłacić, by nie zrobiła przykrości Elain i pokazała się na przyjęciu z okazji przesilenia zimowego. A jednak, gdy Nesta przychodzi w końcu do domu Rhysa i Feyry, rozwodzi się nad tym, jak to nigdzie nie ma jej zdjęć na ścianach i jak wszyscy przestali ją zapraszać na rodzinne spotkania. Poważnie? Cóż, newsflash, księżniczko: jeżeli jesteś wredną małpą dla absolutnie każdego, odzywasz się tylko, by kogoś zranić i nie obchodzi cię nic poza czubkiem własnego nosa to nie wątp, że ludzie w końcu stracą cierpliwość. Wyrozumiałość też ma swoje granice. A szacunek nie jest czymś, co rozdaje się na prawo i lewo. Trzeba na niego zasłużyć. To w każdym razie miałam ochotę jej powiedzieć.

Kolejna część, jak możemy się domyślić, skupi się na Cassianie i Nescie. Mam nadzieję, że Maas zrehabilituje jakoś naszą pokrzywdzoną przez los bohaterkę, ponieważ doprawdy nie wiem, jak długo uda mi się znosić jej zachowanie. Współczuję Cassianowi i zastanawiam się niekiedy, dlaczego jeszcze się stara. Dlaczego w ogóle interesuje się Nestą, skoro ta nie dała mu do tego żadnego powodu. Jedyne, co robi to wciąż na niego warczy i go obraża.

Ciekawi mnie wątek Elain i Azriela. Jasno widać, że ta dwójka dobrze się dogaduje i dobrze czuje się w swoim towarzystwie. Ich krótkie rozmowy i małe gesty są całkiem urocze. Chciałabym też dowiedzieć się, co dokładnie stało się z matką i braćmi Azriela i mam nadzieję, że Maas opowie nam o tym w kolejnym tomie.

Szkoda mi Luciena, który nie dostaje nawet szansy poznania bliżej Elain, który nie może znaleźć dla siebie odpowiedniego domu, który wszędzie czuje się obco. A Lucien to w gruncie rzeczy dobry człowiek (czy też Fae…) i chciałabym, by w końcu znalazł swoje miejsce w świecie i ludzi, z którymi będzie czuł się swobodnie. Być może Jurian i Vassa mu w tym pomogą.
To chyba wszystko, co chciałam powiedzieć na temat bohaterów. Liczę na to, że zobaczę więcej postaci i inne dwory w kolejnej części serii.

Podsumowując, ACOFAS nie jest złą książką, podobało mi się ukazanie przeżyć wewnętrznych bohaterów ale nie mogę zaprzeczyć, że czułam się też odrobinę rozczarowana brakiem akcji, brakiem jakiegoś rozwoju sytuacji, brakiem znanych nam pobocznych postaci. Mimo wszystko myślę, że warto ją przeczytać właśnie po to, by dowiedzieć się, jak nasi bohaterowie dochodzą do siebie po wydarzeniach Dworu Skrzydeł i Zguby.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Raz w życiu

Książka o wielkiej tragedii, o pięknej i wielkiej miłości. Pokazująca ze pomimo wielkiej straty i ogromnego bólu można iść przez życie dalej, walcząc...

zgłoś błąd zgłoś błąd