Żółwie aż do końca

Wydawnictwo: Bukowy Las
7,63 (129 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
15
8
41
7
38
6
10
5
4
4
3
3
0
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Turtles All the Way Down
data wydania
ISBN
9788380741294
liczba stron
300
język
polski
dodała
Ag2S

JOHN GREEN, AUTOR BESTSELLERA „GWIAZD NASZYCH WINA” NAPISAŁ NOWĄ POWIEŚĆ! Szesnastoletniej Azie do głowy by nie przyszło, że będzie prowadzić śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia miliardera Russella Picketta. Jest jednak sto tysięcy dolarów nagrody do zgarnięcia, no i jej Najlepsza i Najbardziej Nieustraszona Przyjaciółka Daisy bardzo chce rozwiązać tę zagadkę! Dziewczyny wspólnie...

JOHN GREEN, AUTOR BESTSELLERA „GWIAZD NASZYCH WINA” NAPISAŁ NOWĄ POWIEŚĆ!

Szesnastoletniej Azie do głowy by nie przyszło, że będzie prowadzić śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia miliardera Russella Picketta. Jest jednak sto tysięcy dolarów nagrody do zgarnięcia, no i jej Najlepsza i Najbardziej Nieustraszona Przyjaciółka Daisy bardzo chce rozwiązać tę zagadkę!
Dziewczyny wspólnie próbują dotrzeć do Davisa, syna miliardera, którego Aza poznała kiedyś na letnim obozie. Na pozór niewiele ich dzieli, ale tak naprawdę jest to przepaść.
Aza się stara. Stara się być dobrą córką, dobrą przyjaciółką, dobrą uczennicą, a nawet detektywem, jednocześnie zmagając się z obezwładniającymi lękami i dręczącymi myślami, których spirala coraz bardziej się zacieśnia.

Najbardziej oczekiwana książka roku 2017

 

źródło opisu: https://bukowylas.pl/

źródło okładki: https://bukowylas.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2626
Natalia-Lena | 2017-11-19
Przeczytana: 19 listopada 2017

Wrócił stary, dobry Green...
Dobry, ale nie najlepszy.

Żółwie aż do końca to przede wszystkim świetny portret życia osoby cierpiącej na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Green, sam zmagający się z tą chorobą, bardzo dobrze poradził sobie z przeniesieniem na papier obserwacji, emocji, gonitwy myśli, uchwycił całe "ja", które stara się prowadzić normalne życie, jednocześnie mając dużą świadomość tego, jaką władzę ma nad nim OCD. Dlaczego po prostu nie może przestać? Dlaczego, choć rozsądek podpowiada jedno, nerwica natręctw potrafi przechylić szalę w swoją stronę? Dlaczego czuje przymus powtarzania pewnych czynności, nawet jeśli robi sobie tym krzywdę? Rzadko zdarza się, by autor opisujący chorobę (psychiczną czy fizyczną) potrafił tak dobrze odpowiedzieć na to pytanie "dlaczego?". Jasne, pisarz czerpie ze swoich doświadczeń, ale pozostaje jeszcze kwestia tej bariery - jak opowiedzieć o tym innym, drugiemu człowiekowi, by zrozumiał, co się dzieje w naszej głowie, jak przekazać tą wrażliwość. Green sprawił, że umysł Azy stał się naszym umysłem i za to należą mu się duże brawa. To jest siła tej powieści. Myślę, że wielu autorów, szczególnie tych, którzy zajmują się sick-litem, mogłoby się od niego uczyć.

Niestety, co nie do końca mnie zachwyciło, to stanowiąca podwaliny historii opowieść o poszukiwaniu miliardera. Konstrukcja Żółwi... przypomina nieco Gwiazd naszych wina - para piekielnie inteligentnych nastolatków, która prowadzi pełne erudycji rozmowy naszpikowane popkulturowymi aluzjami, zostaje wrzucona w sam środek Planu. W Gwiazd naszych wina była to sprawa związana z ukochaną powieścią Hazel oraz jej ulubionym autorem. W Żółwiach mamy to nieszczęsne zaginięcie. Nieszczęsne, bo na dobrą sprawę nie wiadomo, po co, na co i dlaczego to się dzieje. Green ma skłonności do niepotrzebnego ubarwiania, co w jego wykonaniu staje się udziwnianiem. Niektórzy czytelnicy doszukują się w tym wątku kolejnej metafory, ale wydaje mi się, że wątek choroby Azy jest tak kapitalnie napisany, że nie ma potrzeby, by grzebać go pod stertą niejasności i opowieści dziwnej treści. Aza chce odnaleźć zaginionego ojca swojego dawnego przyjaciela, bo kusi ją wizja wysokiej nagrody i... I ta historia pojawia się i znika, bo najwyraźniej autor stwierdził, że ma w fabule dziury, które wymagają załatania. Nie mam pojęcia, dlaczego uznał, że sam głos Azy nie wystarczy i zaczął myśleć "co by tu jeszcze...". Gdyby tylko Green zdecydował się na coś mniej wydumanego, Żółwie byłyby perfekcyjną powieścią.

Na nową powieść Johna Greena czekał cały świat literatury młodzieżowej. Czy wracająca po latach, dawna gwiazda wytrzymała konkurencję? W końcu pięć lat (licząc oryginalne wydania) to długo, na rynku młodzieżówek zdążyło narodzić się i umrzeć kilka epok.

I mówiąc szczerze...

Dla Johna Greena nadal jest miejsce nie tylko na półce, ale i na podium twórców nowej literatury młodzieżowej. Nie jestem pewna, czy przyznałabym mu pierwsze miejsce, bo jednak jakby nie patrzeć, to korzysta z powtarzającej się formuły, ale na pewno utrzymuje się w czołówce. Wytrzymał próbę czasu, wrócił i udowodnił, że ma coś jeszcze do powiedzenia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kora, Kora. A planety szaleją

Jestem rozczarowana. Książka bardzo chaotyczna, nie wiele się z niej dowiedziałam. Myślę, że Kora miała bardzo barwne ciekawe życie. Czuję niedosyt

zgłoś błąd zgłoś błąd