Purezento

Wydawnictwo: Znak
7,12 (532 ocen i 101 opinii) Zobacz oceny
10
38
9
58
8
138
7
141
6
83
5
37
4
14
3
13
2
5
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324050277
liczba stron
288
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Pierwsza japońska powieść Joanny Bator. Wielkie zaskoczenie w duchu zen! Kiedy drzwi zamknęły się za jej chłopakiem, nie wiedziała, że widzi go po raz ostatni. Kiedy zaczęła uczyć polskiego Panią Myōko nie przypuszczała, że dzięki niej wyruszy w daleką podróż. Kiedy po raz pierwszy spotkała Mistrza Myō, nie sądziła, że jej życie na nowo nabierze sensu. Kiedy na jej drodze stanął mężczyzna ze...

Pierwsza japońska powieść Joanny Bator. Wielkie zaskoczenie w duchu zen!

Kiedy drzwi zamknęły się za jej chłopakiem, nie wiedziała, że widzi go po raz ostatni. Kiedy zaczęła uczyć polskiego Panią Myōko nie przypuszczała, że dzięki niej wyruszy w daleką podróż. Kiedy po raz pierwszy spotkała Mistrza Myō, nie sądziła, że jej życie na nowo nabierze sensu. Kiedy na jej drodze stanął mężczyzna ze znamieniem w kształcie oliwki na plecach, nie spodziewała się jak silna będzie miłość, która ich połączy. Podróżując wraz z główną bohaterką po Japonii, towarzysząc jej w sklejaniu rozbitych naczyń, czytelnik stopniowo wkracza w harmonijny świat zen, gdzie serce i umysł zapisuje się jednym znakiem kanji, a najpiękniejsze jest to, co niekompletne, przemijające i niedoskonałe. Metaforą ludzkiego losu jest tutaj kintsugi, pradawna sztuka naprawy ceramiki za pomocą złota.

Purezento (czyli „prezent”) to powieść tajemnicza i na wskroś japońska. Poruszająca historia utraty i miłosnej odnowy. Rozgrywająca się w Tokio i Kamakurze opowieść ma słodko-słony smak umami.

 

źródło opisu: opis od wydawcy

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
corbeau książek: 838

Piękno skazy

Nagła śmierć chłopaka roztrzaskała jej życie, zostały tylko grzechoczące skorupy i głęboka rana. Nawet nie zdziwiła jej utrata pracy w szkole językowej, zamiast tego zaczęła uczyć obcokrajowców polskiego i tak poznała Japonkę, Panią Myōko. Pewnego dnia Pani Myōko zwraca się do niej z nietypową prośbą – a ta prośba to jednocześnie podarunek, po japońsku purezento. Bohaterka udaje się do Japonii, gdzie poznaje kintsugi, pradawną sztukę naprawiania ceramiki poprzez łączenie rozbitych elementów złotem. Może także skorupy pozostałe po rozbitym życiu da się jeszcze jakoś poskładać.

„Purezento” to powrót Joanny Bator do jej fascynacji Japonią, która wyziera z każdej strony powieści: kolory, dźwięki, smaki i faktury, japońskie tradycje, japońskie baśnie, japoński sposób myślenia – a może nawet japońska miłość? Już sam styl krótkich, dosadnych zdań wydaje się nawiązywać do haiku. Książka jest przy tym idealnie zrównoważona, tak że chociaż tchnie „japońskością”, to obcość nie jest w niej przytłaczająca. Na szczęście nie wpada też w ton przewodników turystycznych, zachęcających do zwiedzania kolejnych atrakcji. Każdy obcy element jest doskonale wkomponowany w fabułę i ma znaczenie dla swego rodzaju przemiany głównej bohaterki. Chociaż akcja jest osadzona w tak odległym kraju, „Purezento” bardziej przypomina mi „Piaskową Górę” czy „Ciemno, prawie noc” niż ostatnie powieści autorki: „Wyspa łza” i „Rok królika”. To jak przeniesienie Dominiki Chmury do Japonii.

Proza Joanny Bator jak...

Nagła śmierć chłopaka roztrzaskała jej życie, zostały tylko grzechoczące skorupy i głęboka rana. Nawet nie zdziwiła jej utrata pracy w szkole językowej, zamiast tego zaczęła uczyć obcokrajowców polskiego i tak poznała Japonkę, Panią Myōko. Pewnego dnia Pani Myōko zwraca się do niej z nietypową prośbą – a ta prośba to jednocześnie podarunek, po japońsku purezento. Bohaterka udaje się do Japonii, gdzie poznaje kintsugi, pradawną sztukę naprawiania ceramiki poprzez łączenie rozbitych elementów złotem. Może także skorupy pozostałe po rozbitym życiu da się jeszcze jakoś poskładać.

„Purezento” to powrót Joanny Bator do jej fascynacji Japonią, która wyziera z każdej strony powieści: kolory, dźwięki, smaki i faktury, japońskie tradycje, japońskie baśnie, japoński sposób myślenia – a może nawet japońska miłość? Już sam styl krótkich, dosadnych zdań wydaje się nawiązywać do haiku. Książka jest przy tym idealnie zrównoważona, tak że chociaż tchnie „japońskością”, to obcość nie jest w niej przytłaczająca. Na szczęście nie wpada też w ton przewodników turystycznych, zachęcających do zwiedzania kolejnych atrakcji. Każdy obcy element jest doskonale wkomponowany w fabułę i ma znaczenie dla swego rodzaju przemiany głównej bohaterki. Chociaż akcja jest osadzona w tak odległym kraju, „Purezento” bardziej przypomina mi „Piaskową Górę” czy „Ciemno, prawie noc” niż ostatnie powieści autorki: „Wyspa łza” i „Rok królika”. To jak przeniesienie Dominiki Chmury do Japonii.

Proza Joanny Bator jak zawsze obfituje w elementy realizmu magicznego: tajemnicze postaci, miejsca i wydarzenia, ludzie jak zwierzęta i zwierzęta jak ludzie, żarłoczne rekiny smutku i wizyty zmarłych. Panuje tu też tak charakterystyczny dla autorki nastrój melancholii. Ale japońskie spojrzenie na świat okazuje się doskonałą terapią i uczy dostrzegać piękno małych i wielkich rzeczy oraz stopniowo radzić sobie ze stratą. Oczywiście nie każdy może sobie pozwolić na taką terapeutyczną podróż, ale być może ta książka stanie się przynajmniej jej namiastką dla tych, którzy dadzą się jej porwać.

Agnieszka Kruk

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1291)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1086
Aneta | 2018-06-18
Na półkach: Przeczytane

"Ludzie poruszali się w chyżych ławicach" - Joanna Bator to mistrzyni obrazowania rzeczy szczególnie niedostrzeżonych, ulotnych, umykających. Słowa w "Purezento" rozlewają się maźnięciem pędzla po płótnie życia. Drobiazgowość opisanych szczegółów - obrazów otaczającej rzeczywistości Tokio stanowi kwintesencję pomiędzy być a czuć bohaterki. Mówi się, że wokół jednego słowa czy zdania buduje się całość powieści. Natomiast "Purezento" utkane jest najważniejszymi zdaniami, które pozostają w umyśle na długo. Po ukończeniu jednego akapitu ponownie wraca się do jego początku by się delektować, zapamiętać. Słowa dobrane tak starannie, jakby stanowiły o nadmiarze wydarzeń lub ulotności chwili. Czysta satysfakcja.
Kobieta, kot, wielkie miasto, czający się wszędzie rozbitą skorupą rekin ludojad i nikłość postaci z białymi brzuchami. Czego chcieć więcej?
Potykając się o własne skorupy doświadczeń i wspomnień bohaterka przyjmuje propozycję nieznajomej. Czym ta przygoda się skończy?
Tytuł ...

książek: 613
Hana | 2018-04-12
Na półkach: Przeczytane, Bator Joanna
Przeczytana: 12 kwietnia 2018

Piękna historia o powracaniu do równowagi, o naprawianiu rzeczy, o tym, że po deszczu zawsze świeci słońce. Książka o bólu i gojeniu, o pamięci i przemijaniu. Trochę melancholijna, ale też błogo prosta i nieskomplikowana historia. Jak na prozę Bator to zmiana. Piękny język , subtelne opisy i porównania. Pani Bator zapomniała tylko, że rekin ludojad występuje pojedynczo a nie w ławicach jak śledź. Rozumiem przywiązanie do tego elementu bo ładny i trafny, ale nadużywanie go zaszkodziło książce. Polecam szczerze bo
To co rozbite znów było całe. s.128
I o to właśnie chodzi.

książek: 831
Pistacia_Vera | 2018-01-05
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 05 stycznia 2018

Wydaje się, że jest w tej książce wszystko co w książce o Japonii być powinno: przemijanie, melancholia, grupa wsparcia, onsen (prywatny nawet), dziwny kot, dziwne święta, opowieść o smutku i duszy, przystojny Japończyk, ale pomimo tych składowych ta historia nie wciąga, jest jak wyrób japońskopodobny. codzienność głównej bohaterki jest niestety nudna a kilka filozoficznych myśli przy naprawie starej porcelany to za mało żeby te książkę czytało się z zainteresowaniem. rozwijający się związek Europejki z Japończykiem przypomniał mi książkę "Ani z widzenia, ani ze słyszenia" Amélie Nothomb, prawie ten sam schemat, romans nauczycielki z uczniem. nie takiego purezento spodziewałam się po tej książce.

książek: 2373

Książka, która mnie zachwyciła prostotą i lekkością. Dawno nie czytałam powieści, w której tak ważne przesłania przedstawione zostały za pomocą klarownych, krótkich zdań.
To książka o radzeniu sobie z traumą w stylu zen. Być tylko tu i teraz. Pozwalać rzeczom, myślom, emocjom przemijać.
To książka o Polce w Japonii. O zderzeniu kultur - w dobrym znaczeniu tego słowa. O radzeniu sobie w życiu od nowa.
To książka o kintsugi - starojapońskiej sztuce naprawy ceramiki za pomocą złota. O wypełnianiu drogocennym spoiwem także i ludzkich uszczerbków, pęknięć, rys. O tworzeniu nowej nowej całości z rozbitych części i łączących je blizn. O tym, że o od sztucznej doskonałości lepsza jest niedoskonałość i przemijanie, które są prawdziwą częścią tego kim jesteśmy.
To w końcu książka o miłości - która jak zawsze leczy rany i zwycięża - i tym samym jest to książka z happy endem.
Znalazłam w tej książce wiele ciepła, małych mądrości, krzepiących historii.
Moim zdaniem to dobra, kojąca książka....

książek: 522
wiesia | 2018-02-16
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 15 lutego 2018

Niestety, chyba pozostanę fanką pięciu pierwszych książek Joanny Bator. Mam wrażenie, że od "Wyspy Łzy" jest coraz gorzej, "Rok królika" bardzo mnie rozczarował, pomyślałam, że może teraz będzie lepiej.

"Japońska i na wskroś tajemnicza", taka informacja jest na okładce. Po przeczytaniu wiem, że może i japońska, bo dzieje się w Japonii, ale tajemnicy nie mogę się w niej doszukać żadnej. Przeciwnie, wszystko tu jest za proste, bardzo przewidywalne, mnóstwo "oczywistych oczywistości" i nuda.

Bohaterka co dzień jeździ na rowerze, czasem zabiera kota, ogląda tego samego misia na balkonie, robi zakupy, relacjonuje, co widzi po drodze. Czasem dzwoni do matki i przypomina sobie jej motta życiowe.
Trafił jej się nieoczekiwany prezent w postaci prawie darmowego pobytu w Tokio w domu pani Myoko. Sama jest po przejściach, jej chłopak zginął w wypadku, więc teraz "skleja skorupy", które w niej grzechoczą i próbuje spłoszyć "rekiny ludojady". Irytujące było dla mnie ciągłe przywoływanie tej...

książek: 1948
Mlg | 2018-05-11
Przeczytana: 11 maja 2018

Książkę czyta się miło, łatwo i przyjemnie. Krótkie, pojedyncze zdania sprawiają, że lekko i bez oporów płyniemy śledząc losy narratorki, dotykając naskórkowo Japonii. Metaforyczne przesłanie jest bardzo czytelne, a więc w sumie jest to książka niewymagająca wysiłku – w sam raz na mój obecny stan umysłu i nękający mnie od dłuższego czasu kryzys czytelniczy. Wraz z ilością przewracanych kartek zaczęła mi jednak nieco doskwierać zewnętrzność opisów, brakowało mi zagłębienia się pod powierzchnię.
Książkę oceniam pozytywnie, działa kojąco na skołatane nerwy; czytelnikom lubiącym subtelne, japońskie klimaty i niegłęboką psychologię z pewnością sprawi przyjemność.

książek: 762
GochaZet | 2018-09-03
Na półkach: Przeczytane

Gdyby nie rekiny ludojady, które pojawiają się odrobinę za często byłaby to lektura doskonała. Piękna. Kojarzy mi się z cudownymi akwarelami, które wyszły spod pędzla wirtuoza Mariana Ruzamskiego. Takie obrazy rozmyte, delikatne i subtelne, niedomalowane i niedopowiedziane. Taka jest też codzienność kobiety, której dusza to worek skorup, a doświadczanie świata po utracie chłopaka to zderzanie z rekinami. Jej historia - godzenia się z utratą po wielokroć, godzenia się na siebie od nowa, sklejania tego co uratować się dało i w końcu budzenia się w aureoli światła mężczyzny - opowiedziana została niesłychanie prosto, pozornie lekko, dmuchnięciami, obrazami, plastycznie i smakowicie. Bardzo mi się ta podróż-opowieść podobała - wędrowałam cichutko na palcach, niesiona westchnieniami ...

książek: 520
Katarzyna | 2018-01-02
Przeczytana: 02 stycznia 2018

Jest smutek, który budzi w nas agresję skierowaną przeciw winnym i niewinnym, każący walić głową w ściany i krzyczeć z rozpaczy w zachmurzone niebo. I jest smutek spokojny, schowany w żalu i niemożności uwierzenia; powracający niczym rekin krążący wokół naszej jakże podziurawionej ostatnimi doświadczeniami tratwy rozbitka. Joanna Bator prezentuje nam "poradnik" jak uporać się z tą drugą twarzą smutku. Niezwykły poradnik, przepiękną polszczyzną prowadzący subtelnie, na palcach przez ból, strach, niewiarę. Trudno nawet znaleźć słowa zachęty do przeczytania tej powieści. Każde bowiem wydaje się ingerować w osiągnięty zen spokój, każde zakłóca namalowany zen pejzaż. Akcję zmieścimy w trzech rozwiniętych zdaniach, zaś siłę przekazu, gładkość obrazu opisać mógłby tylko artysta innych sztuk. Dla mnie tę książkę czyta się szeptem. To bardzo piękne czytanie w naszym niełatwym czasie. I to nie ukojenie lecz zgoda, wewnętrzna cisza. "Stanę się kolekcjonerką odcieni melancholii."...

książek: 803
WielkiBuk | 2017-11-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: listopad 2017

Joanna Bator powraca do subtelnych japońskich korzeni, bo przecież to w Japonii wszystko się dla niej zaczęło, jako dla pisarki. To Japonia taka jaka pozostaje w sercu kogoś, kto za Japonią tęskni – tajemnicza, wypełniona uprzejmością i umiłowaniem tego, co niedoskonałe. To Japonia rozdarta między tradycją a uwielbieniem zachodniej tandety, otoczona melancholijną aurą, ale w pędzie codzienności. To także Japonia, w której zmarli spacerują pośród żyjących, a mimo wszystko przyciąga przybyszów z dalekich, obcych krain. To Japonia, do której chce się wrócić… W „Purezento” czytelnik nie odnajdzie polskiej brutalności tak dobrze znanej z wałbrzyskich historii Bator. Nie odnajdzie także sennego koszmaru „Wyspy Łzy” i „Roku Królika”. Jeśli jednak zaczytywaliście się kiedyś w „Japońskim wachlarzu”, albo kontynuowaliście japońskie wrażenia z „Rekinem z Parku Yoyogi” to głośne echa tamtych wspomnień odnajdziecie w prostocie przekazu „Purezento”. W porannej miejskiej mgle widzianej z dachu. W...

książek: 185
alak | 2018-03-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 marca 2018

Opowieść snuje się pośród trzepotu papuzich skrzydeł, opadających liści ginko, wspomnień i rekinów, wyrażających obawy i lęk przed tym co nieuchronne, czemu należy stawić czoła, zmierzyć się i pokonać, by żyć dalej, wyznaczając sobie nowy rytm w życiu. Wszystko co popękane należy naprawić, skleić wytrzymałym spoiwem. Jak czarki, które spaja się złotem. Żyłki na naczyniach są jak blizny, swoją obecnością zdradzają upływ czasu pełnego piękna i bólu.

„ - Zdarzają się rzeczy, które nie czynią nas silniejszymi, nawet jeśli przeżyjemy. Chcemy wierzyć, że czas nas uleczy sam z siebie. Ale czas nie jest lekarstwem, jeśli pozostajemy bierni. Wtedy po prostu upływa, obojętny. Kintsugi pokazuje nam jak objąć nasze uszczerbki, pęknięcia i rysy. Nasze rany. Słabość i ułomność. Naszą kruchość i przemijalność. Jeśli się postaramy możemy stworzyć nową całość z rozbitych części i łączących je blizn. Blizny po bólu, cierpieniu spowodowanym utratą, doznanych upokorzeniach są widoczne. Takie...

zobacz kolejne z 1281 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Booktuberzy i bookstagramerzy polecają na Gwiazdkę

Tradycji musi stać się zadość. Jak co roku w mikołajki podpowiadamy, czym obdarować bliskich na święta. Przecież wiadomo, że książka to najlepszy prezent z możliwych. Tym razem z pomocą przychodzą booktuberzy i bookstagramerzy.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd