Godzina zmierzchu. Wielcy pisarze u kresu

Tłumaczenie: Paweł Lipszyc
Wydawnictwo: Wielka Litera
5,88 (8 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
2
7
1
6
1
5
3
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Violet Hour. Great Writers at the End
data wydania
ISBN
9788380321366
liczba stron
352
słowa kluczowe
Paweł Lipszyc
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Katie Roiphe postanowiła przyjrzeć się ostatnim tygodniom, dniom i godzinom wielkich umysłów. „Wybrałam tych, którzy w sytuacji mierzenia się ze śmiercią są w stanie znaleźć słowa, których nikt inny nie umie i nigdy nie będzie mógł znaleźć”. Interesują ją „nastrojeni na śmierć, ci którzy skupiali się w swojej pracy nad jej esencją”. Swoich bohaterów obserwuje uważnie, zbiera szczegóły...

Katie Roiphe postanowiła przyjrzeć się ostatnim tygodniom, dniom i godzinom wielkich umysłów. „Wybrałam tych, którzy w sytuacji mierzenia się ze śmiercią są w stanie znaleźć słowa, których nikt inny nie umie i nigdy nie będzie mógł znaleźć”. Interesują ją „nastrojeni na śmierć, ci którzy skupiali się w swojej pracy nad jej esencją”.

Swoich bohaterów obserwuje uważnie, zbiera szczegóły odchodzenia.

Opisuje moskitierę, którą osłonięte było łóżko umierającego Zygmunta Freuda. Czyta notes prywatnego detektywa zatrudnionego przez „Time’a”, by śledził Dylana Thomasa w ostatnich dniach przed jego śmiercią. Przypatruje się pośmiertnej fotografii Susan Sontag, która do końca kwestionowała możliwość śmierci. Opowiada o siedemdziesięciosześcioletnim Johnie Updike’u, który po usłyszeniu najgorszej z możliwych diagnoz, zaczyna pisać wiersz w szpitalnej sali.

W tym eleganckim, pięknie napisanym tomie Katie Roiphe próbuje przywołać jedną, ostatnią godzinę zmierzchu.

Katie Roiphe jest autorka kilku książek eseistycznych i jednej powieści. Jej artykuły ukazują się m.in. w “The New York Times”, “The Washington Post”, “The New Yorker”, “The Paris Review” i “The Wall Street Journal”. Ma tytuł doktora literatury uzyskany na Uniwersytecie Princeton i prowadzi zajęcia na Uniwersytecie w Nowym Jorku.

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl/zapowiedzi/id,187/godzina-zmierzchu.html

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl/zapowiedzi/id,187/godzina-zmierzchu.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 690

Opowiedz mi o umieraniu

Śmierć to temat trudny, newralgiczny, wciąż urastający do miana jednego z najbardziej nieprzejednanych tabu. Każdy ma tego świadomość, choć mało kto gotowy jest stanąć z nim w szranki. I to nawet jeśli w pewnym momencie życia głośno dobija się do drzwi, domagając się szerszej uwagi. Może właśnie dlatego to aspekt równie przerażający, co fascynujący i choć niełatwo o nim mówić, to chwilami pragnienie by bardziej go zgłębić jest dojmujące.

Wydaje się, że podobne przemyślenia towarzyszyły Katie Roiphe, która postanowiła opowiedzieć o nieprzejednanym kosiarzu z perspektywy wybranych bohaterów. Postaci na swój sposób wielkich, charakterystycznych i mających w większości rozbieżne, choć momentami także bliskie przemyślenia dotyczące spotkania z wiecznością. Znajdziemy tu fatalistycznego Dylana Thomasa, ironicznego Maurice’a Sendaka, konsekwentnego Johna Updike’a, pogodzonego Zygmunta Freuda, niezłomnej Susan Sontag czy swobodnego Johna Saltera.

Oczywiście te krótkie wizytówki to o wiele zbyt mało, by przybliżyć skomplikowaną i niejednoznaczną naturę wybranych artystów. To zaledwie maleńkie drogowskazy, które mają za zadanie pokazać od jakże różnych stron problematykę śmierci, a dzięki takiemu a nie innemu doborowi person, jest to jak najbardziej możliwe. Intymny wkład ma tu również autorka, która w prologu przybliża także swoje spotkanie z przedwieczną kostuchą.

W tym momencie recenzji dochodzimy do punktu, który należy do bezwzględnych mieczy obosiecznych. Mówimy przecież o...

Śmierć to temat trudny, newralgiczny, wciąż urastający do miana jednego z najbardziej nieprzejednanych tabu. Każdy ma tego świadomość, choć mało kto gotowy jest stanąć z nim w szranki. I to nawet jeśli w pewnym momencie życia głośno dobija się do drzwi, domagając się szerszej uwagi. Może właśnie dlatego to aspekt równie przerażający, co fascynujący i choć niełatwo o nim mówić, to chwilami pragnienie by bardziej go zgłębić jest dojmujące.

Wydaje się, że podobne przemyślenia towarzyszyły Katie Roiphe, która postanowiła opowiedzieć o nieprzejednanym kosiarzu z perspektywy wybranych bohaterów. Postaci na swój sposób wielkich, charakterystycznych i mających w większości rozbieżne, choć momentami także bliskie przemyślenia dotyczące spotkania z wiecznością. Znajdziemy tu fatalistycznego Dylana Thomasa, ironicznego Maurice’a Sendaka, konsekwentnego Johna Updike’a, pogodzonego Zygmunta Freuda, niezłomnej Susan Sontag czy swobodnego Johna Saltera.

Oczywiście te krótkie wizytówki to o wiele zbyt mało, by przybliżyć skomplikowaną i niejednoznaczną naturę wybranych artystów. To zaledwie maleńkie drogowskazy, które mają za zadanie pokazać od jakże różnych stron problematykę śmierci, a dzięki takiemu a nie innemu doborowi person, jest to jak najbardziej możliwe. Intymny wkład ma tu również autorka, która w prologu przybliża także swoje spotkanie z przedwieczną kostuchą.

W tym momencie recenzji dochodzimy do punktu, który należy do bezwzględnych mieczy obosiecznych. Mówimy przecież o bardzo wdzięcznym temacie, który można dowolnie eksplorować, ale bardzo łatwo go spłaszczyć i wyzuć z wszelkiego mistycyzmu. Wspominam o tym, ponieważ z Godzinami zmierzchu jest bardzo podobnie. Tutaj także mamy do czynienia z wieloma pierwiastkami wyjątkowości, ale jak mocno chce się o nich mówić, równie silnie nie chce się tego uprościć.

Jest tak być może dlatego, że Roiphe dotyka pewnej wrażliwej strony nieuchronnego odejścia z tego świata. Eksplorując świat przekonań swoich bohaterów i ich ostatnich dni prezentuje portret odmienny od oczywistego przerażenia. Nie mówię przy tym, że jest on wyzbyty strachu, bardziej chodzi mi o to, że rzadko kiedy o ile w ogóle, śmierć staje się czymś równie nieodzownym, co czułym. Choć pozbawiona jest wszelakich obietnic, nabiera tu ludzkiej formy, jakże innej od bezosobowej postaci zabierającej niezliczone istnienia.

Trudno odciąć się od przemyśleń w rodzaju – jakie życie, taka śmierć. Choć nie jest to w stu procentach celna pointa, to zdaje się mieć w sobie najwięcej prawdy, gdy przyjrzeć się, co niektórym losom. Nagłemu odejściu Dylana Thomasa idealnie korespondującemu z dotychczasową egzystencją. Zakończeniu żywota wtedy, gdy możliwość pracy w odpowiednim wymiarze staję się niemożliwa, a więc zdaje się czymś naturalnym, co widać choćby u Sendaka czy Freuda.

Chciałbym powiedzieć tu coś ważnego, ale wydaje mi się, że w tym wypadku wcale nie taka jest moja rola. Zapewne dlatego, że choć wszyscy spotkamy się z tą samą sugestywną, dojmującą treścią, to uderzy ona w inne meandry dotyczące nieuchronności odejścia. Zmianie czekającej nas wszystkich, która w tym wydaniu ma wyraz zarówno nieproszonych egzorcyzmów, jak i otulenia ciepłym kocem w mroźną noc. Najlepiej potraktować Godzinę zmierzchu jako zaproszenie do rozmowy. Dać sobie szansę na wnioski, które zaskoczą nas samych i żadna recenzja nie obieca jakich.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1414
Gusiołki | 2017-11-19
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki

Szkoda słów i...czasu.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd