Labirynt śmierci

Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
Seria: Dzieła wybrane Philipa K. Dicka
Wydawnictwo: Rebis
6,95 (423 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
31
8
91
7
154
6
82
5
43
4
5
3
6
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Maze of Death
data wydania
ISBN
9788380622555
liczba stron
272
język
polski
dodał
Ciacho

Doskonała powieść, w której mroczna atmosfera skrywa morderstwa, pytania o istnienie Boga i naturę rzeczywistości. Na planetę Delmak-O przybywa czternaścioro obcych sobie ludzi. Żaden z niech nie może ufać drugiemu, a śmierć może uderzyć w każdej chwili. Nie znają czekających ich zadań, a awaria przekaźnika wyklucza możliwość sprowadzenia pomocy. Wkrótce staje się dla nich jasne, że są...

Doskonała powieść, w której mroczna atmosfera skrywa morderstwa, pytania o istnienie Boga i naturę rzeczywistości.

Na planetę Delmak-O przybywa czternaścioro obcych sobie ludzi. Żaden z niech nie może ufać drugiemu, a śmierć może uderzyć w każdej chwili. Nie znają czekających ich zadań, a awaria przekaźnika wyklucza możliwość sprowadzenia pomocy. Wkrótce staje się dla nich jasne, że są obiektem jakiegoś doświadczenia. Na rozległej planecie uwagę przyciąga budynek kryjący tajemnice pchające kolonistów ku paranoi. Ginie pierwsze z nich. Bóg albo nie istnieje, albo postanawia unicestwić swoje stworzenia.

„Dick prowadzi nas przez rzeczywistość i szaleństwo, życie i śmierć, grzech i zbawienie… jest naszym własnym Borgesem”.
– Ursula K. Le Guin

 

źródło opisu: www.rebis.com.pl

źródło okładki: www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1623

Rzeczywistości nie ma

Jak to się stało, moi drodzy Państwo, że jeszcze nie miałem okazji pisać o Dicku, powiedzieć nie potrafię – choćbym chciał. Dziwię się z dwóch powodów – pierwszy z nich to duża dostępność jego dzieł, która jest wynikiem wydawania przez Rebis od prawie siedmiu lat (!) kolejnych wznowień w fenomenalnych edycjach z charakterystycznymi grafikami Wojciecha Siudmaka i doskonałymi przedmowami. Drugi natomiast stanowi kwestia bardziej intymna: Philip K. Dick przed laty zaczął rzeźbić moją wyobraźnię, gust literacki, światopogląd – i do dziś pozostaje jednym z najważniejszych dla mnie pisarzy. Jego wpływ nie ogranicza się zresztą do pojedynczych czytelników, bo widać go doskonale w dziełach współczesnej popkultury – jak choćby popularnym brytyjskim serialu „Black Mirror”. Wybaczcie mi, drodzy Państwo, jeśli gdzieniegdzie nie wykażę się wystarczającą dozą krytycyzmu; mam tylko jedno wytłumaczenie: jestem dzieckiem prozy Dicka.

W związku z tym mogę na samym początku zwolnić braci i siostry w wierze w talent Kalifornijczyka z obowiązku dalszego czytania bardzo prostym twierdzeniem: „Labirynt śmierci” to Dick w postaci najczystszej. Rozpoczynającym dopiero przygodę z amerykańskim pisarzem spieszę tłumaczyć, co to właściwie znaczy. Na początek warto wiedzieć, że w całej tej dickowej hecy chodzi tylko i wyłącznie o epistemologię, a więc poznanie – tudzież jego krytykę. Autor, posądzany często o przyjmowanie środków odurzających i halucynogennych w ilościach hurtowych (co neguje w dużym...

Jak to się stało, moi drodzy Państwo, że jeszcze nie miałem okazji pisać o Dicku, powiedzieć nie potrafię – choćbym chciał. Dziwię się z dwóch powodów – pierwszy z nich to duża dostępność jego dzieł, która jest wynikiem wydawania przez Rebis od prawie siedmiu lat (!) kolejnych wznowień w fenomenalnych edycjach z charakterystycznymi grafikami Wojciecha Siudmaka i doskonałymi przedmowami. Drugi natomiast stanowi kwestia bardziej intymna: Philip K. Dick przed laty zaczął rzeźbić moją wyobraźnię, gust literacki, światopogląd – i do dziś pozostaje jednym z najważniejszych dla mnie pisarzy. Jego wpływ nie ogranicza się zresztą do pojedynczych czytelników, bo widać go doskonale w dziełach współczesnej popkultury – jak choćby popularnym brytyjskim serialu „Black Mirror”. Wybaczcie mi, drodzy Państwo, jeśli gdzieniegdzie nie wykażę się wystarczającą dozą krytycyzmu; mam tylko jedno wytłumaczenie: jestem dzieckiem prozy Dicka.

W związku z tym mogę na samym początku zwolnić braci i siostry w wierze w talent Kalifornijczyka z obowiązku dalszego czytania bardzo prostym twierdzeniem: „Labirynt śmierci” to Dick w postaci najczystszej. Rozpoczynającym dopiero przygodę z amerykańskim pisarzem spieszę tłumaczyć, co to właściwie znaczy. Na początek warto wiedzieć, że w całej tej dickowej hecy chodzi tylko i wyłącznie o epistemologię, a więc poznanie – tudzież jego krytykę. Autor, posądzany często o przyjmowanie środków odurzających i halucynogennych w ilościach hurtowych (co neguje w dużym stopniu „Człowiek, który pamiętał przyszłość”, jego biografia autorstwa Anthony'ego Peake'a), przez chwilę nawet nie wierzył ani zmysłom, ani rozumowi. Twierdził, że rzeczywistość wymyka się obserwatorowi bez trudu, a dotrzeć do jej fundamentów można tylko poprzez dekonstrukcję – często nie tylko intelektualną, ale dosłowną – fizycznego świata. W „Labiryncie śmierci” motyw uniwersalnego kłamstwa rozegrany zostaje równie spektakularnie co w jednej z najpopularniejszych powieści Dicka, „Czasie poza czasem”, ale w sposób raczej dla autora nietypowy. Większość jego tekstów można odczytywać jako kryminały metafizyczne, w których prawda odkrywana jest powoli, ale konsekwentnie; tutaj napięcie utrzymywane jest technikami rodem z klasycznego thrillera, a rozwiązanie wyłania się jako zgrabna całość w ścisłym finale.

Motyw ściśle wyizolowanej grupy ludzi, która nie może wydostać się z matni, Dick wykorzystuje także do poczynienia pewnych obserwacji psychologicznych i społecznych, co już tak częste dla niego nie jest. Swoim zwyczajem kreśli bohaterów grubymi kreskami, ale wyjątkowo dba o pokazanie wzajemnych relacji. Zamiast typowego dla siebie obrazu samotnika naprzeciw oszukującego świata proponuje całą grupę zdezorientowanych ludzi, którym wnikliwie się przygląda – przede wszystkim pod kątem wzbudzania i okazywania agresji. Zniuansowanie owych refleksji – częstych, aczkolwiek nieszczególnie głębokich – umożliwia mu narracja bardzo podobna do tej z „Oka na niebie”: co rozdział zmienia się bohater, z którego perspektywy opowiadana jest historia.

W każdej dyskusji o „Labiryncie śmierci” nawiązuje się do dwóch motywów – wspomnianej już przeze mnie symulacji rzeczywistości oraz kwestii teologicznych. Dick o Bogu pisał często, mocno inspirował się myślą manichejską, wielokrotnie opisywał boską dialektykę, zgodnie z którą dobro zostało wypchnięte poza granice świata, gdzie swobodnie działa szaleństwo, zło, cień. Tymczasem w recenzowanej powieści pisarz podchodzi do tematu od zupełnie innej strony: dokonuje bardzo nietypowego zanegowania klasycznej religii poprzez fizyczne urzeczywistnienie Absolutu. W „Labiryncie śmierci” Bóg jest, ingeruje w ludzkie życie, regularnie się manifestuje. Warto jednak dodać natychmiast, że to pomysł bez wątpienia atrakcyjny (i doskonale brzmiący w krótkich podsumowaniach czy streszczeniach), ale tylko zarysowany; jego konsekwencje dla powieściowego świata początkowo wydają się fundamentalne, lecz sprowadzają się do pretekstów. (Należy dodać, że to także bardzo charakterystyczna cecha tego pisarstwa – podczas swojej kompulsywnej pracy, ciągnącej się dziesiątkami godzin bez przerwy Dick często rzucał jakąś ideę tylko po to, by zaraz o niej zapomnieć czy pozostawić w fazie embrionalnej. Jeden z najlepszych odcinków „Black Mirror”, nagradzane wielokrotnie „San Junipero” wydaje się zrodzone z przechowalni umysłów z „Ubika” - kilka zdań z tej szalonej powieści przekute na ponad godzinny materiał filmowy!). Mnie samego, wiernego fana, pod względem teologicznym bardziej zainteresował motyw uwięzienia bohaterów na Delmak-O – aż do ścisłego finału wydaje się, że ich izolacja to wynik działania jakiegoś złośliwego ducha, który mógłby być spokrewniony z manichejskim cieniem.

„Labirynt śmierci” nie jest najpopularniejszą książką Philipa K. Dicka, ale większość jego miłośników z pewnością zgodzi się z twierdzeniem, iż jego twórczość tworzy obraz tak spójny i tak powtarzalny, że każdy niemal pojedynczy fragment może godnie reprezentować całość. Kalifornijczykowi zdarzały się potknięcia – i to całkiem liczne – ale ta powieść do nich nie należy. Czytać, moi Państwo, czytać bez strachu!

PS. No, strach tylko przy okazji przedmowy Radosława Kota, którą lepiej zostawić sobie na koniec. Jego interpretacja wydaje się całkiem trafna i nie różni się raczej od tego, co można przeczytać gdzie indziej na temat „Labiryntu śmierci”, ale zdradza trochę zbyt dużo. Uczuleni na spoilery mogliby przy lekturze doznać trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (977)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 490
SaraSam | 2018-03-20
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Przez moment myślałam, że tym razem się zawiodę, wynudzę i niczego nie zyskam. Błąd. „Labirynt śmierci” Philipa K. Dicka poprowadził mnie przez kolejne subiektywne warstwy rzeczywistości.

Znudzony swoją pracą Ben Tallchief wysyła na jedną z boskich planet modlitwę o przeniesienie. Chce znaleźć bardziej interesującą i twórczą pracę. Modlitwę kieruje do Orędownika. A jeśli ona zawiedzie, to powtórzy prośbę wysyłając modlitwę raz jeszcze, tym razem do Konstruktora. Modlitwa wypuszczona przewodami przynosi skutek. Ben dostaje to, o co poprosił. Tak przynajmniej sądzi. Na nowej planecie poznaje ludzi nad wyraz skrajnych w postawach i zachowaniach. Wszyscy czekają na dalsze instrukcje dotyczące misji na Delmak-O. Wzajemne animozje stoją na dalszym planie. Bohaterowie skrywają swoje bolączki wciąż wierząc, że mają szansę odmienić życie. Najwyraźniej coś w nich pęka, gdy nie otrzymają żadnych instrukcji odnośnie zadań na nowej planecie. Zawiedzeni i rozgoryczeni dają upust własnym...

książek: 4958
Wkp | 2017-10-25
Na półkach: Przeczytane, Współpraca

DICKA O BOGUROZWAŻANIA

Dick w swojej głowie zastanawiał się nad wieloma rzeczami – kto wie czy nie nad nazbyt wieloma, ale nie mi to oceniać – więc tematyka Boga, a właściwie wszelkiej wiary w rzeczy ponadnaturalne (religia, często nawet w książkach autora, to temat oddzielnych rozważań) nie była mu obca. Nie zdziwiłbym się gdyby w swoich epizodach psychotycznych czy też pod wpływem zabójczych dawek środków narkotycznych wszelkiej maści nie rozmawiał ze Stwórcą – skoro miał paranoję, wierzył, że potrafi przewidywać przyszłość etc., nic mnie w jego przypadku nie zdziwi. Swojej analizy boskości dopuszczał się nie raz, czasem wprost, czasem w bardzo subtelny, symboliczny wręcz sposób, ale „Labirynt śmierci” to chyba dzieło najbardziej klasyczne pod tym względem. Klasyczne, jeśli chodzi o schematy fantastyki naukowej, pod wieloma względami przypominające wydaną w roku napisania go „2001: Odyseję kosmiczną” Arthura C. Clarka.

Całość mojej recenzji na portalu Sztukater:...

książek: 1350
Ciacho | 2017-11-02
Przeczytana: 02 listopada 2017

"Symulacja społeczeństwa"

Philip K. Dick jest jednym z najpopularniejszych nieżyjących już pisarzy fantastyki naukowej, który bardzo szybko zdobył sobie moje uznanie i status jednego z ulubionych pisarzy. Po książki tego autora sięgam zawsze z ogromną przyjemnością, bo każdorazowo w zamian za to otrzymuję sporą garść fascynujących doznań i emocji wynikających z niesamowitych rozwiązań fabularnych. Autora uznawanego za wizjonera i szalonego geniusza charakteryzuje umiejscawianie swoich postaci w światach postrzeganych na sposób iluzorycznej rzeczywistości, żeby wywołać wśród nich (i samego czytelnika także) dezorientację i pokazać jak będą funkcjonować w miejscu, o którym nie wiedzą do końca, czy to co ich otacza jest prawdziwe, czy jest tylko fikcją. Znany jest również z tego, że w swych książkach lubi podkreślać pierwiastek religijny i zadawać pytania na temat natury Boga i jego egzystencji oraz ingerencji w życie człowieka. Fabularnie przedstawił po raz kolejny obie te kwestie w...

książek: 543
Majkel | 2018-05-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 maja 2018

Książkę tę pochłonąłem w kilka zaledwie wieczorów, co w przypadku zazwyczaj mocno zawikłanej prozy Dicka nigdy nie idzie tak gładko i w takim tempie.
Świetna dynamika, która dąży do odsłonięcia jakiejś bardzo niepokojącej prawdy o bohaterach i zakończenie naprawdę nie rozczarowuje, a wbija w fotel (tym bardziej, jeśli się pomyśli , że autor "Labiryntu Śmierci" napisał go w 1968 roku!).
Czemu tak genialny thriller nie doczekał się ekranizacji ???? Aż ciarki przechodzą na myśl o filmie z klimatem zbliżonym do "Interstellara" z duszną atmosferą planety Delmak-O i bohaterami, którzy skrywają przed sobą nawzajem (i samym sobą!) jakąś przerażającą tajemnicę...
Atmosfera się zagęszcza, uwalniając nieznane antagonizmy w grupie, skierowane nie wiedzieć czemu w stronę określonych osób....Poza tym sama planeta, to dziwne środowisko, niczym jedno wielkie déjà vu...
PKD nie przestaje mnie zadziwiać. 10/10 Doskonała.

książek: 191
Krzysiek | 2016-05-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 października 2015

Dobra książka. Biorę sobie zawsze 1 - 2 książki do auta. Gdy gdzieś jadę, gdzie potem muszę czekać, to książka w schowku jest wybawieniem. Zazwyczaj biorę pozycję małogabarytową, możliwie starą i zmęczoną (nowej szkoda do auta), ale znanego mi i lubianego autora. Tym razem padło na LABIRYNT ŚMIERCI. Czytając, z początku myślałem, że to takie tanie sf, być może coś, co po drodze do wielkich przebojów (UBIK lub SŁONECZNA LOTERIA) Dick popełnił. I w sumie tak niby jest - książka nie dorównuje tym dwóm. Tym niemniej rzec trzeba, że Dick poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Do ostatniej strony trzyma w napięciu i do samego końca tak naprawdę nie mamy pojęcia, jak historia przedstawiona w książce naprawdę wyglada. Przeczytałem i nie żałuję.

książek: 211
grzegorz | 2014-07-08
Na półkach: Przeczytane, Philip K. Dick

Pomysł na książkę bardzo ciekawy, i wcale mi nie przeszkadza że autor podobno wspomagał się przy jej pisaniu lsd. Może właśnie dlatego powstała bardzo dobra książka. Psychologicznie zakręcona, sporo nieoczekiwanych zwrotów akcji, ciekawe i nieprzewidywalne zachowania bohaterów, ale największe zaskoczenie czeka na czytelnika na samym końcu książki, gdyż tam dopiero - całość fabuły staje się jasna i mówimy do siebie: "aaa więc to tak!". Polecam nie tylko dla fanów s-f.

książek: 663
tivrusky | 2017-10-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 23 października 2017

Znów Bruegel. Tym razem Wieża Babel. Koloseum dumnie wbite w niebo. Ciemne chmury rozbijają się o jego kształt, ludzie jak mrówki krążą po kolejnych kondygnacjach, spirala cegieł i mięśni, którą gigant sięgnie jeszcze wyżej. W dole zatłoczony port, praca trwa w najlepsze. Bruegel nie miał wątpliwości: nigdzie nie poszliśmy, nadal jesteśmy na wieży. Dick zdaje się, sądził podobnie i często do tej niewiary w dialog powracał.

Najbardziej jaskrawe przykłady to spisane w połowie lat pięćdziesiątych Oko na niebie, jedna z pierwszych powieści Dicka, w której autor mocno uderzył w fantastyczne tony, przenosząc grupę bohaterów do kolejnych wizji rzeczywistości, kreowanych przez następujące po sobie wyobrażenia każdego z nich. Okazuje się, że codzienność jednych, dla innych jest koszmarem. Niemożność dialogu jest także motywem przewodnim Klanów Księżyca Alfy, dość prostej powiastki wydanej w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych. To jest stale powtarzający się u Dicka motyw. Nawet jeśli...

książek: 348
Katarzyna | 2018-05-08
Przeczytana: 06 maja 2018

Pierwsza przeczytana przeze mnie powieść Philipa K. Dicka.
W Wikipedii na temat Dicka czytamy „...właśnie pod wpływem środków psychoaktywnych powstała znaczna część twórczości Dicka...”
W notce Od autora czytamy: „Opisane w książce pośmiertne doznania Maggie Walsh są wzorowane na moich własnych przeżyciach po zażyciu LSD. Z najdrobniejszymi szczegółami”.

Książkę oceniam jako średnia. Fabuła przynudza i dłuży się. Treść, która została podana czytelnikowi nie powala. Dick stawia tutaj na obrazy psychologiczne postaci, ukazuje zło i frustracje drzemiące w człowieku, które ma swoje ujście w czynach nieracjonalnych. Rozwikłanie wątku powinno mnie zaskoczyć, ale nie zaskoczyło, ponieważ od początku z planetą Delmak-O i ludźmi na niej przebywającymi jest coś mocno nie tak i podstęp wyczuwa się pod skórą.
Nie będę dorabiać teorii do treści, która została stworzona pod mocnym wpływem narkotyków ani zachwycać się nad czymś, co zachwytu we mnie nie wywołuje.

Mam nadzieję, że inne książki...

książek: 157
CorvusCorax | 2017-11-08
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 06 listopada 2017

Bardzo ciekawa pozycja klasycznej już literatury fantastyczno-naukowej z filozoficznymi aspiracjami, dodatkami w postaci teologicznych refleksji, prób zgłębienia ludzkiej psychiki spiętej klamrą klaustrofobicznego thrillera. Ta barwna choć spójna literacka mozaika emanuje paranoicznym i psychodelicznym klimatem ubranym w prostą fabularną formę, w ramach której możemy odnaleźć pytania o naturę rzeczywistości, religii czy relacji społecznych. Jednak dla mnie jest to w głównej mierze kolejne spojrzenie na eskapizm będący orężem ludzkiego umysłu w walce z przeznaczeniem narzuconym człowiekowi przez mechanizmy rządzące jego istnieniem. Miejsce alkoholu, narkotyków czy innych środków psychoaktywnych zajęły technologie łączące w sobie neurologię z informatyką, które mają za zadanie eliminować nudę, marazm, szarzyznę oraz ograniczenia i bezsens otaczającej rzeczywistości. Dużym plusem tej powieści jest to, iż stosunkowo skromnymi środkami wyrazu balansującymi na granicy kiczu, potrafi ona...

książek: 747
Hrosskar | 2017-10-15
Przeczytana: 11 października 2017

Philip K. Dick to jeden z tych autorów, których ciągle poznaje i wciąż jeszcze dużo przede mną. Po znakomitym Blade Runnerze i Deus Irae, postanowiłem sięgnąć po kolejną książkę tego autora, tym razem nieco mniej znaną, ale niemniej wartą uwagi, czyli Labirynt śmierci.

Na planetę Delmak-O przybywa czternaścioro zupełnie obcych dla siebie ludzi. Nie znają czekających ich zadań, a wszystkiego mają dowiedzieć się po przylocie ostatniej osoby. Jednak wkrótce dochodzi do awarii, przez co nie wiedzą po co zostali sprowadzeni na tę planetę. Co więcej, nie mogą też sprowadzić pomocy, są zupełni sami... Wkrótce staje się dla nich jasne, że są obiektem jakiegoś doświadczenia, lecz nie mają pojęcia na czym ono polega. Wkrótce ginie pierwsza z osób, a za nią kolejne... Bóg albo nie istnieje, albo postanawia unicestwić wszystkie swoje stworzenia.

Przez długi czas miałem wrażenie, że Labirynt śmierci bardziej przypomina rasowy thriller, aniżeli powieść science fiction. Wiąże się to z tym, że...

zobacz kolejne z 967 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd