Tank Girl Tom 1

Tłumaczenie: Marceli Szpak
Cykl: Tank Girl (tom 1)
Wydawnictwo: Non Stop Comics
7 (19 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
4
7
5
6
5
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tank Girl 1 Remastered
data wydania
ISBN
9788381101714
liczba stron
136
kategoria
komiksy
język
polski
dodał
czomicz

Tank Girl z szalonym błyskiem w oku sieje zniszczenie tak, jak tylko ona potrafi. Dołącz do naszej ulubionej wariatki na drodze poznaczonej demolką, absurdalnymi przygodami i zleceniami, jakich nie podjąłby się nikt inny. W bogatym CV bohaterki obok zawodu „łowczyni nagród” znajdzie się między innymi dostarczenie pewnej tajemniczej przesyłki prezydentowi Australii czy… bokserskie walki...

Tank Girl z szalonym błyskiem w oku sieje zniszczenie tak, jak tylko ona potrafi. Dołącz do naszej ulubionej wariatki na drodze poznaczonej demolką, absurdalnymi przygodami i zleceniami, jakich nie podjąłby się nikt inny. W bogatym CV bohaterki obok zawodu „łowczyni nagród” znajdzie się między innymi dostarczenie pewnej tajemniczej przesyłki prezydentowi Australii czy… bokserskie walki kangurów. A to dopiero początek.

 

źródło opisu: http://nonstopcomics.com/

źródło okładki: http://nonstopcomics.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 52
Łukasz Wasilewski | 2017-10-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 października 2017

Subtelność na poziomie czołgu

Dzieła popkultury mają to do siebie, że często szybko się starzeją. Mamy rzecz jasna ponadczasowe klasyki jak „Ojciec chrzestny” czy „Obcy”, ale czasami film/serial/książka/komiks już po paru latach wydaje się wyjątkowo nieświeży i udajemy, że nigdy go nie degustowaliśmy. Dlaczego o tym piszę? Wydany przez Non Stop Comics tytuł – pierwszy tom Tank Girl zbiera komiksy, które zaczęły ukazywać się w 1988 roku. Także mamy na horyzoncie trzydziestolecie. Czy było sens niejako wskrzeszać taką bohaterkę?

Zdecydowanie tak (i cały suspens poszedł...). Popkultura wciąż cierpi na brak wyrazistych bohaterek. Mieliśmy w tym roku „Atomic Blonde” (piękny niewypał) i „Wonder Women”, ale sukces tego drugiego filmu uznawać za zwiastun wielkich zmian. To raczej właśnie niezaspokojone pragnienie obserwowania poczynań protagonistek. Poza tym w porównaniu do innych dzieł DC, takich jak „Suicide Squad”, film z Amazonką rzeczywiście jest arcydziełem. Ale sama Wonder Man wciąż jest damą w opałach, która jednak sama z tych opałów potrafi się uratować. Ładnie ubrana, dobrze wychowana i pełna idealistycznych celów. Czy takiej bohaterki potrzebujemy? Chyba nie. Na szczęście Tank Girl jest zupełnie inna.

Tank Girl jest totalnie niepoprawną krejzolką, która przemierza australijskie pustkowia w czołgu, za nim mając wszelkie konwenanse. Dodajmy do tego charakterystyczną fryzurę, niewybredny język i wysoką tolerancję – zdarza jej się prowadzać z kangurem. Istne keine grenzen. Nie myślcie, że Tank Girl będzie ratować świat – ma trochę inne priorytety. W jednym z odcinków zdobywa magiczny szlafroczek, na który robił zakusy sam Lucyfer i musi sobie jakoś poradzić z jego propozycjami. Innym razem wypadają właśnie urodziny Tank Girl, a jedynym dostępnym piwem są jakieś szczyny – na reszcie zapasów swoją łapę położyła mafia. Tank Girl nie może tak tego zostawić – w towarzystwie koleżanek zamierza odbić ładunek, bo czy jest coś ważniejszego od browaru?

Tematyka i tempo opowieści są doprawdy szalone. Mogą kojarzyć się (także ze względu na scenerię) z ostatnim „Mad Maxem”. W sumie nic dziwnego, bo twórcy inspirowali się tym bohaterem (rzecz jasna w czasach, gdy grał go jeszcze Mel Gibson). Postapokaliptyczna energia wprost wylewa się z komiksowych paneli. Stworzyć komiks mogła tylko banda młokosów, która żadnego pomysłu nie uznawała za zbyt szalony. Młody wiek twórców był też odpowiedzialny za szczeniacki humor (ale z wysoką skutecznością żartów) i istną eksplozję detali w poszczególnych kadrach. Rysunki są czarno-białe, więc nie było szans na zamaskowanie braków kolorami. Pewna kreska i chirurgiczna precyzja pozwoliły stworzyć małe arcydziełka, generatory oczopląsu – niebezpiecznego, uzależniającego, a zarazem bardzo pożądanego.

„Tank Girl” to sztubacki komiks, który pokazuje, że brak doświadczenia często jest atutem. W momencie rozpoczynania prac nad serią Jamie Hewlett (rysunek) i Alan Martin (scenariusz) musieli być niewyżyci. Bardziej podniecające dla nich było to, że w ogóle mogli stworzyć taką postać jak Tank Girl, niż sam fakt, że była bezpruderyjna i wyzwolona seksualnie, a absurdalne sytuacje, w którą ją wrzucali, stawały się doskonałym pretekstem do rysowania wyzywających kresek.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wielka księga siusiaków

Sięgając po tę książkę byłem bardzo ciekawy. Ciekawy w jaki sposób zostanie poruszony temat męskich narządów płciowych, który jest traktowany po macos...

zgłoś błąd zgłoś błąd